DOPIERO HISTORIA OCENI OSZUSTWO POLSKIEJ DEMOKRACJI!

avatar użytkownika Krzysztofjaw
Witam, kilka refleksji Jest rok 1989 w Polsce rozpoczyna się demontaż komunizmu. Jest "okrągły stół", przy którym komunistyczni oprawcy zasiadają do rozmów z niedawnymi działaczami opozycyjnymi. Niestety wśród tych opozycjonistów jest tylko jedna ich grupa: związana z lewicująco-liberalnym KOR-em oraz ROPCiO. Trzon tej grupy stanowią A. Michnik, T. Mazowiecki, B. Geremek, L. Wałęsa i tym podobne postaci. Nie ma raczej przedstawicieli opozycji prawicowej (dawniej endeckiej lub quasi-endeckiej) ani konserwatywnej. Większość członków tego odłamu opozycji została zmuszona do emigracji lub zmarginalizowana (jak K. Wyszkowski, A. Gwiazda czy A. Walentynowicz). Wyjechało w latach 1981-1985 około 2 mln takich opozycjonistów. Z Wielkiego Ruchu Solidarności powstałego w 1980 roku pozostała tylko grupa opozycjonistów, zwolenników układania się z komunistami, którzy często sami niegdyś takowymi byli (jak. Np. J. Kuroń) czy też rodzinnie związani byli z komunistami (jak np. A. Michnik). Wśród uczestników obrad okrągłego stołu ze strony opozycyjnej wykluczeni zostali też członkowie ruchu studenckiego NZS. I Ci opozycjoniści lub quasi-opozycjoniści (prawie-opozycjoniści) dogadali się z władzą komunistyczną gwarantując tej ostatniej przetrwanie oraz bezpieczeństwo historyczne. Polegało to na zagwarantowaniu braku lustracji oraz sądzenia byłych oprawców z jednoczesnym umożliwieniem im działalności biznesowo-społecznej. Stąd owa sławetna gruba kreska T. Mazowieckiego, pierwszego premiera nie komunisty (ale socjal-liberałem to raczej był i pozostał). W ten sposób komuniści i oprawcy uniknęli kary, lustracji, dekomunizacji, ograniczenia lub czasowego zawieszenia możliwości pełnienia funkcji publicznych (jak stało się to np. w dawnych: NRD i Czechsłowacji). Mało tego: mogli swobodnie przejść do gospodarki tworząc spółki nomenklaturowe często oparte o powiązania dawnych służb specjalnych (w tym również wojskowych). Zrelatywizowano, zatarto w ten sposób granicę dobra i zła, granicę odpowiedzialności za swoje czyny. Jednocześnie przez 20 lat utrzymywano przywileje dla dawnych oprawców co rodziło w dawnych opozycjonistach i ludziach dawnej Solidarności frustrację i poczucie niesprawiedliwości dziejowej. Stąd nawet ostatnio Kiszczak chwalił się siłą dawnego aparatu represji mówiąć, że dopiero po 20 latach odebrano im przywileje emerytalne więc zobaczcie, zdaje się mówić, jak byliśmy silni w nowej Polsce. Tak więc okrągły stół, według mnie, stał się źródłem raczej bezprawia niż prawa, był bardziej zdradą narodową niż porozumieniem narodowym. Bo jak inaczej nazwać, niż zdradą, porozumiewanie się ofiar z katami? dając tym ostatnim przywileje? Okrągły Stół doprowadził do wyborów 4 czerwca 1989 roku. Według niektórych były to pierwsze wolne wybory w krajach komunistycznych. JEST TO NIEPRAWDA. Te wybory nie były wolne. Konserwowały władzę komunistów dając im z góry (niezależnie od wyników i liczby głosów) 65% miejsc w Sejmie. Wolne były wybory do Senatu, ale wtedy on mało znaczył i nie stanowił prawa (raczej przyklepywał decyzje Sejmu). Tak więc czy były to wolne wybory? Na pewno nie!!! Jaki z tego wszystkiego generalny wniosek. Ano taki, że nasze rocznice dotyczące roku 1989 (Okrągły Stół ora wybory z 4 czerwca) nie są powodem do chwały a raczej do wstydu. Historia to osądzi, ale już teraz widać, że ostatnio nawet zwykli ludzie zaczęli dostrzegać fakt bezsensowności czczenia tych rocznic. Nie ma czym się chwalić: Okrągły Stół pozwolił na uniknięcie kary przez komunistów polskich a wybory 4 czerwca nie były przecież wolne!!! W innych, ościennych krajach, procesy te były naprawdę demokratyczne (obalenie muru berlińskiego, aksamitna rewolucja a nawet krwawa rozprawa z reżimem rumuńskim). Oczywiście można powiedzieć, że gdyby nie polski Okragły Stół i czerwcowe (częściowo wolne) wybory nie byłoby obalenia komunizmu w skali globalnej a tym samym nie byłoby obalenia muru berlińskiego czy czechosłowackiej aksamitnej rewolucji. Można iść tym torem, ale walec historii jest nieubłagany: w tym czasie zmiany w ZSRR (pierestrojka i coś tam jeszcze) poszły tak daleko, że tak naprawdę wówczas ZSRR już de facto nie istniał i nie miał wpływu na kraje ościenne. Komunizm w idei i gospodarce zaczął umierać w ZSRR wraz z nadejściem ery Gorbaczowa. Kierunek ten był nieodwracalny. Sprzyjała mu też postawa naszego Rodaka Papieża Jana Pawła II. A nasi komuniści po prostu wygrali swoja przyszłość zacierając, relatywizując swoje nieprawości i winy wobec narodu polskiego. Stało się to za przyzwoleniem L. Wałęsy i środowiska tworzącego później Unię Demokratyczną i Unię Wolności a wspieranego przez bezpaństwową Gazetę Wyborczą i "michnikowszczyznę". Tak więc nie było co świętować 4 czerwca (politycznie, bo "rozrywkowo" było dla młodych "ok"). Raczej ze wstydem winniśmy stwierdzić, że przegraliśmy dziejową możliwość bycia awangardą obalenia komunizmu. Mogli tego dokonać czołowi i lokalni działacze Solidarności z roku 1980-1981, ale Ci właśnie musieli emigrować. Została opozycja tolerowana przez władze komunistyczne. I tak opozycja odwdzięczyła się tym władzom dając im w nowej Polsce przywileje i grzebiąc możliwość dekomunizacji. Historia zaczyna tak to wszystko oceniać: 20 rocznica okrągłego stołu była nad wyraz (w porównaniu do jeszcze niedawnych deklaracji) skromna a sam L. Wałęsa stwierdził, że był to zgniły kompromis (świetowło najwięcej środowisko Gazety Wyborczej). 20 rocznica czerwcowych wyborów prawdopodobnie będzie też skromna i przeniesiona do Krakowa. I tylko szkoda, że wielki narodowy zryw Solidarności z roku 1980 został tal przez lewicowych opozycjonistów oraz postkomunistów zmarnowany. Pozdrawiam P.S. Po wielu trudach i zachęcony przez niektórych mam w końcu swego bloga w BM24. Jako, że jestem w tym towarszystwie "nowy" chciałby Was zaprosić - dla lepszego poznania moich poglądów - do przejrzenia w moim profilu wpisów, które do tej pory dokonałem na FORUM BM24 oraz ewentualnego zapoznania się z treścią moich blogów na http://krzysztofjaw.pardon.pl/ (moja tam rola jako "lekko już wiekowego i prawicowego wychowawcy" lewicujących młodych polskich środowisk będzie stopniowo ograniczana raczej do komentowania bieżących wydarzeń politycznych niż przekazywania wartości i pogłębionych analiz ekonomiczno-społecznych - niestety będzie będzie trudno uratować to PO-wsko - powierzchowne w dużej części pokolenie "poseudo(quasi)wykształciuchów")

4 komentarze

avatar użytkownika Asindziej

1. 20 rocznica powrotu stalinowców do władzy

Przed 20 laty ci spośród stalinowskich Żydów, którzy w 1968 nie "wypędzili siebie" z Polski i postanowili walczyć o powrót do koryta, dopięli w końcu swego i osiągnęli sukces. To właśnie MIchnik, Geremek, Mazowiecki i całe to środowisko to główni zwycięzcy. Sukces odnieśli także ci komuniści, którzy po 1968 pozostali przy korycie - w 1989 zagwarantowali sobie zachowanie dotychczasowej pozycji. Tak więc w 1989 doszło do wielkiego połączenia komunistów, którzy podzlelili się w 1968. Zatem 20 lat komuna odniosła swoje największe zwycięstwo nad Polską i jako zwycięzca od 20 lat spożywa owoce tego sukcesu. W tym samym czasie media mącą ludziom w głowach, bredząc o odzyskanej wolności. Faktem jest, że początkowo poluzowano społeczeństwu w wielu dziedzinach życia, co wspomogło propagandę o zwycięstwie idei Solidarności. Jednak teraz z roku na rok komuna coraz mocniej przykręca śrubę, ograniczając stopniowo wolność gospodarczą, polityczną, słowa etc. Już dziś stopień zakłamania w głównych mediach jest chyba porównywalny, jeśli nie większy, od tego z czasów stalinowskich. Tylko terror fizyczny nie wrócił jeszcze do poziomu z czasów PRL - choć i tutaj kroczek po kroczku jest coraz bliżej.
avatar użytkownika kazef

2. autor

No i dobrze, że Pan założył bloga
avatar użytkownika Krzysztofjaw

3. Dziękuję za wsparcie

Dziękuję za wsparcie i popararcie. Mam nadzieję na fajne merytorycznie dyskusje. Pozdrawiam

Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw)

avatar użytkownika Krzysztofjaw

4. JudeoKomuna była zawsze taka właśnie

Witam Od zawsze żydowscy syjoniśći wspierali ruchy, których celem było likwidowanie jakichkolwiek przejawów państwowości. Sami nie mieli państwa (i chyba Izrael to też jakieś wymuszone i zagrabione Palestyńczykom) więc dążyli do bezpaństwowości. To tak jak teraz: Unia Europejska jest przez nich opanowana w 100%, niestety... Pozdrawiam

Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw)