Mały krętacz Chlebowski

avatar użytkownika chinaski
Dla mnie Zbigniew Chlebowski od początku był klasycznym "małym krętaczem". Wszystkie te gadki niektórych publicystów, polityków, komentatorów, że niby Zbyszek to fachura, etc., wsadzałem między bajki. Z resztą, ów zjawisko dotyczy większości "liberałów" z PO. Chlebowskiego znam (niestety lub na szczęście nie osobiście) jeszcze z Żarowa. Tak się jakoś złożyło, że miałem kiedyś zaszczyt mieszkać w tym malowniczym, dolnośląskim miasteczku. W tamtych czasach popularny dziś "Zbych" burmistrzował w Żarowie przez całą wieczność (11 lat). Ludzie go wybierali, bo dużo obiecywał, miał stosunkowo dobre kampanie i (w porównaniu z konkurencją) dobrą gadkę. Zapewne były też i inne powody. Na przełomie wieków Chlebowski zamarzył na poważnie o wielkiej polityce. Wszystko to ze szkodą dla malutkiego Żarowa. Wówczas to miasto popadło w długi, co przy złej sytuacji fiskalnej w skali kraju (pamiętna AWSowska dziura budżetowa), oznaczało same kłopoty. Chlebowski sprytnie czmychnął do rodzącej się Platformy, a jego kariera zamiast się boleśnie kończyć, zaczęła błyskawicznie nabierać tempa. To paradoks, że skompromitowany na tle budżetowym Zbyszek, w partii Tuska zaczął występować w roli eksperta od...finansów państwa. Starzy żarowiacy mięli niezły ubaw, niektórzy w konsekwencji poparli Leppera i innych tego typu wesołków. Tak to już jest. Dziś Zbyszka dogoniła sprawiedliwość. Ta pamiętna konferencja, na której biedak ciągle ocierał się z potu, była symboliczna. Dziś wykolejony politycznie Chlebowski próbuje się mozolnie wstawić choć na boczny tor. Jakże niemrawo mu idzie, możemy dowiedzieć się z najnowszego wywiadu: Chlebowski podkreśla w wywiadzie dla "Polski", że zawsze był przeciwnikiem dopłat, które miały być nałożone na przedsiębiorców z branży hazardowej. Według niego, budżet wręcz straciłby na tym. I to nawet półtora miliarda złotych. "Mam na to opinie politechnik Warszawskiej, Łódzkiej, AGH w Krakowie i PAN. Sugerowałem ministrowi finansów, żeby - zamiast stosować dopłaty - podnieść podatki. Mam stenogram z mojej konferencji prasowej i wszystko, co mówiłem, pokrywa się z założeniami nowej ustawy hazardowej przyjętymi przez rząd" - przekonuje Zbigniew Chlebowski. I wyjaśnia dalej, że na te dopłaty i tak zrzucaliby się grający. "Grając na jednorękim bandycie za 100 złotych, w efekcie dysponowalibyście pulą 90 złotych, bo już na wejściu zostalibyście skasowani na 10 złotych za dopłaty. To podwyższenie podatków oznaczałoby większe przychody do budżetu" - twierdzi Zbigniew Chlebowski. Pytany biznesmeni z branży hazardowej, którzy kontaktowali się z politykami PO, Ryszard Sobiesiak i Jan Kosek, chcieli mniej zarabiać i właśnie dlatego byli przeciw dopłatom, odpowiada: "Nie wiem, jakie były ich intencje. Ale wiem, że dopłaty są jedynie zasłoną dymną". http://www.dziennik.pl/polityka/article471064/Chlebowski_metnie_sie_tlumaczy_z_afery.html Nawet sprzyjający Platfusom dziennikarze, nie dają się tym bredniom nabrać. Słusznie. Sądzę, że Zbyszek wykorzystał z nawiązką polityczne szczęście; mógł przecież znacznie wcześniej zejść ze sceny. Potęga władzy, siła wyśmienitych sondaży potrafi zawrócić w głowie. Boleć Chlebowskiego musi tylko los Schetyny. Stary wyjadacz się wybronił. Inna klasa, inna liga. P.S. Ze strony internetowej z. Chlebowskiego: "Największa zaleta Pracowitość, kompetencja, pokora, odpowiedzialność - to moje zalety, które z powodzeniem wykorzystuję w szerokich kontaktach interpersonalnych."
Etykietowanie:

napisz pierwszy komentarz