Ma w sobie coś z reportażu

avatar użytkownika njnowak

Film, który ma własną historię

Dramat historyczny “Przesłuchanie”, nakręcony przez Ryszarda Bugajskiego, to jedno z tych dzieł artystycznych, które nie tylko opowiadają jakąś historię, ale również posiadają swoje własne dzieje. Film został nakręcony w 1982 roku, czyli w czasach, kiedy w Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej trwał jeszcze stan wojenny (ten, jak wiemy, został zawieszony 31 grudnia ‘82 r. i zniesiony 22 lipca ‘83). “Przesłuchanie” aż do końca PRL było tzw. półkownikiem, czyli filmem zatrzymanym przez cenzurę i zmuszonym do “leżenia na półce”. Jak podaje portal Filmweb.pl, dramat Bugajskiego został nazwany przez władze “najbardziej antykomunistycznym filmem w historii PRL” i stał się pretekstem do zlikwidowania zespołu “X” Andrzeja Wajdy.


Tonia Dziwisz

Bohaterką “Przesłuchania”, graną przez Krystynę Jandę, jest dwudziestokilkuletnia Antonina “Tonia” Dziwisz - kabareciarka, średnio ambitna i średnio wybitna, ale posiadająca grono wielbicieli i wysokie mniemanie o swojej sztuce. Tonia od samego początku daje nam się poznać jako osoba z jednej strony gwałtowna i mająca problem z opanowaniem emocji, a z drugiej - uparta, bezczelna i pragnąca mieć ostatnie słowo. Pewnej nocy kobieta staje się ofiarą podstępu dwóch agentów Urzędu Bezpieczeństwa: zostaje upojona alkoholem i przewieziona do więzienia UB. Antonina jeszcze przed wytrzeźwieniem zostaje niegodnie przeszukana i wtrącona do zatłoczonej celi.


Naiwna i jeszcze trochę dziecinna

W końcu bohaterka odzyskuje przytomność i częściowo uświadamia sobie, co ją spotkało. Wie, że jest uwięziona, ale nie zdaje sobie sprawy z tego, w jak poważnej sytuacji się znalazła. Tonia, przez swoją niewiedzę, zachowuje się wręcz naiwnie - bardzo się bulwersuje, nieustannie przypomina o swojej niewinności oraz chce wyjść na wolność przed wieczorem, albowiem ma zaplanowany kolejny występ. Młoda kobieta (jeszcze nieco dziecinna, a poza tym mająca cechy artystki, której woda sodowa uderzyła do głowy) do wszystkich ludzi odnosi się z ogromną życzliwością, wylewnością i ufnością, zapominając o ostrożności i powściągliwości. Te cechy, w połączeniu ze wspomnianą wcześniej gwałtownością i bezczelnością, będą miały duże znaczenie podczas jej przesłuchań.


Proces pokazowy i fałszywe zeznania

Antonina Dziwisz została zatrzymana w związku z pokazowym procesem majora Olchy - żołnierza Armii Krajowej, którego komuniści pragną zgładzić za rzekomą działalność na szkodę Polski Ludowej. Aby wyrok śmierci mógł zapaść, potrzebni są fałszywi świadkowie i fałszywe zeznania obciążające oficera. Jednym z takich świadków ma być Tonia - osoba znająca Olchę osobiście. Funkcjonariusze UB próbują zmusić kobietę do wyjawienia wszelkich informacji na temat majora oraz do podpisania spreparowanych zeznań. Ponieważ Antonina nie chce tego uczynić, ubecy sięgają po szantaż i tortury. Bohaterka nawet w tak ekstremalnych warunkach jest uparta i bezczelna, co gniewa jej oprawców i skłania ich do sięgania po coraz drastyczniejsze środki.


Film historyczny, polityczny, czy psychologiczny?

Film “Przesłuchanie” jest powszechnie uważany za dramat historyczny i polityczny, jednak ja dostrzegam w nim coś więcej. Według mnie, to dzieło ma charakter psychologiczny. Tak naprawdę, w filmie Ryszarda Bugajskiego niewiele się mówi o sprawach politycznych, społecznych i gospodarczych - owszem, te kwestie się pojawiają, ale na pierwszym planie jest zdecydowanie Tonia i jej osobowość. To Antonina, nie sprawa majora Olchy, znajduje się w centrum zainteresowania reżysera (a co za tym idzie: widza). Twórca dramatu nie podaje nam zbyt wielu szczegółów dotyczących procesu, woli pokazywać Tonię w różnych sytuacjach i na różnych etapach śledztwa. Chce, byśmy obserwowali, jak zmienia się charakter katowanego i upokarzanego człowieka. To jest w filmie najistotniejsze.


Obiektywizm i neutralność

W “Przesłuchaniu” - oprócz wspomnianego wyżej psychologizmu - zainteresowała mnie jeszcze jedna rzecz. Otóż sposób, w jaki zaprezentowano poszczególne wydarzenia, ma w sobie coś z reportażu. Reżyser jest stuprocentowo obiektywny, bezstronny, neutralny i niezaangażowany - nie stosuje żadnych środków (werbalnych bądź niewerbalnych), które stanowiłyby komentarz do przedstawianych na ekranie zdarzeń. Film nie jest ani trochę moralistyczny, nie pokazuje żadnej z postaci ani w negatywnym, ani w pozytywnym świetle. Tutaj nikt, dosłownie nikt nie jest osądzany: ani Tonia, ani jej oprawcy, ani koleżanki z celi, wywodzące się z różnych środowisk i wyznające rozmaite wartości.


Czy to behawioryzm?

Reżyser, a wraz z nim widz, jest obiektywnym obserwatorem, nie biorącym udziału w wydarzeniach - przypomina właśnie psychologa lub socjologa, śledzącego w celach badawczych ludzkie zachowanie. Czy to behawioryzm? Całkiem możliwe. W dramacie Ryszarda Bugajskiego mamy do czynienia z rzeczową, rzetelną, suchą, zimną i spokojną prezentacją faktów - ale to jest zaletą tego dzieła. Właśnie taki powinien być reportaż (a “Przesłuchanie” chyba częściowo nawiązuje do tego gatunku dziennikarskiego, gdyż w okresie stalinizmu naprawdę zdarzały się nieuzasadnione aresztowania, pokazowe procesy i brutalne tortury).


Nie podpisywać rzeczy oczywistych

Ciekawe, że chociaż historia Antoniny Dziwisz jest przedstawiona w tak neutralny i bezstronny sposób, to cała opowieść mocno potrząsa odbiorcą. Fakt, iż “Przesłuchanie” stanowi dzieło wstrząsające i przygnębiające, nie wynika z jego formy, ale z treści. Treść jest bowiem tak straszna, że człowiek uświadamia sobie jej grozę samodzielnie, bez podpowiedzi reżysera. Widzowi nie trzeba tłumaczyć, iż los Toni jest okrutny i niesprawiedliwy - to po prostu widać gołym okiem. W dramacie Bugajskiego nie ma odautorskich komentarzy, gdyż są one całkowicie zbędne. Po cóż, za pomocą jakichkolwiek środków, wyjaśniać odbiorcy, co się dzieje w filmowym świecie, skoro jest to jasne i jednoznaczne (przypomina mi się tutaj kolejna zasada, tym razem stosowana przez twórców fotoreportaży: nie podpisywać rzeczy oczywistych)?


Jedyna wada filmu - wątek romansowy

Czy w filmie “Przesłuchanie” jest coś, co mi się nie podoba? Niestety, tak, ale przecież ideały nie istnieją. Elementem filmu, który nie przypadł mi do gustu, jest pojawiający się w środku dzieła wątek romansowy (kto oglądał dramat, ten wie, o co chodzi, a kto nie oglądał, niech nadrobi tę zaległość). Wątek, o którym mowa, jest naciągany, wymuszony, wciśnięty do fabuły jakby na siłę i zupełnie niepotrzebny. Nie mam pojęcia, co on w “Przesłuchaniu” robi - czy jest prowokacją artystyczną, próbą uczynienia dramatu bardziej pikantnym, czy zwykłym błędem w scenariuszu. A może chodzi w nim o to, żeby pogmatwać losy Antoniny i wprowadzić do filmu pewne urozmaicenie (no, bo miłość, ciąża, poród…)? Nie wiem. Uważam jednak, iż wątek romansowy wyskakuje jak filip z konopi, głupio się zaczyna i głupio kończy, rozwija się bardzo słabo i - poza dzieckiem - niczego do dzieła nie wnosi. Na szczęście, jest on chyba jedyną wadą filmu.


Podsumowanie

Reasumując: “Przesłuchanie” to bardzo dobry, ambitny i poruszający film, który ukazuje człowieka i jego zmieniającą się osobowość na tle trudnego okresu dziejowego (stalinizm, pierwsza połowa lat ’50 XX wieku). Jeśli nie liczyć zbędnego wątku miłosnego, jest on niezwykle udany i świetnie zrealizowany. W dramacie Ryszarda Bugajskiego istnieje psychologiczna głębia, jednak trzeba ją samodzielnie dostrzec, ponieważ reżyser niczego widzowi nie podpowiada. Polecam “Przesłuchanie” jako dzieło historyczne oraz ciekawe studium ludzkiej psychiki, degradowanej przez trudne warunki więzienne i okrucieństwo funkcjonariuszy stalinowskiej bezpieki.


Natalia Julia Nowak,
10 czerwca 2011 roku


 

napisz pierwszy komentarz