Kiedy pani Agnieszka Holland zmierzy się z własnym poczuciem, że są winni i mają się czego wstydzić?

avatar użytkownika Maryla

Czerwone dynastie. Temat "tabu" na salonach. Każdy, kto ośmieli sie przypomnieć Czerskiej i okolicom ich rodowód, zostaje natychmiast zaatakowany, potraktowany antysemityzmem i podany do sądu, jak poeta Rymkiewicz. A mają się czego wstydzić, choc to dla nich powód do dumy i podstawa ich karier.

Jarosław Marek Rymkiewicz: "Zapraszam na tę rozprawę wszystkich, którzy chcą żyć w Niepodległej Polsce"

Dzisiaj kolejna celebrytka z czerwonym rodowodem pouczała Polaków w polskojęzycznej stacji TVN24. Od lat atakuje "polskiego kołtuna", dzisiaj , wzmocniona orderem za wsparcie III RP odzyskanej dla Michnika, Komu order, komu , bo idę do domu. Masówka żurnalistów i celebrytów w pałacu namiestnikowskim :

Nie był to margines, tylko dość powszechna postawa"

Według reżyserki jednak w przyjmowaniu prawdy o polskim udziale w Holokauście widać „ogromny postęp”. - Teraz dyskutuje się na temat proporcji, nie faktów – przypomniała. Według Holland udział polskich „sąsiadów” w prześladowaniach Żydów był większy, niż chcą tego krytycy Grossa.

- Nie był to margines, tylko dość powszechna postawa, a świadczy o tym powojenne milczenie na ten temat i odrzucenie sprawiedliwych. Ci, co ratowali Żydów, musieli się ukrywać albo uciekać przed ostracyzmem sąsiadów. Uważano, że naruszyli zmowę wspólnoty, albo robili to dla pieniędzy, albo im zazdroszczono. Następowała reakcja psychologiczna, że skoro my nie byliśmy wspaniali, to ci wspaniali są dla nas wyrzutem sumienia i ich nie lubimy – wyjaśniła.

http://www.tvn24.pl/24467,1696966,0,1,8222gross-przeoral-nasza-swiadomosc8221,wiadomosc.html

 

No dobrze, Pani Agnieszko Holland, zobaczymy, z czym Pani musi sie zmierzyć.

Zaczniemy od oficjalnych życiorysów, a potem zajrzymy do tego, czego za swoich rodziców winna się wstydzić p.Agnieszka, która z takim upodobaniem wmawia nam zbrodnie  naszych.

Agnieszka Holland

Nie wiem, czy pan czytuje zachodnie fora internetowe, ale polskie listy dyskusyjne to na tym tle coś niebywałego, różnica jest niezwykła… to jest jak wchodzenie codziennie zamiast do kąpieli do wanny pełnej gówna…

  • Źródło: Agnieszka Holland w rozmowie z Cezarym Michalskim, Europa nr 241, za: Jerzy Pilch, Błogosławieni cisi, Dziennik, 29 listopada 2008.

100x145100x145

Informacje

Data urodzenia:

1948-11-28, Warszawa, Polska

Polska reżyserka filmowa i teatralna, także scenarzystka filmowa. Urodzona w Warszawie. Absolwentka Liceum im. Stefana Batorego w Warszawie.

W 1971 roku ukończyła praską szkołę filmową (FAMU). Po powrocie do kraju współpracowała z Krzysztofem Zanussim i Andrzejem Wajdą. W latach 70. i 80. pojawiła się na ekranie w kilku rolach drugoplanowych (m.in. w "Przesłuchaniu" Ryszarda Bugajskiego). W połowie lat 70. zaczyna tworzyć własne filmy. Za debiut Aktorzy prowincjonalni na festiwalu w Cannes otrzymała nagrodę FIPRESCI. Nakręciła jeszcze w Polsce, Gorączkę i Kobietę samotną, po czym wyjechała za granicę. Od 1981 pracuje na Zachodzie, początkowo w Niemczech i we Francji, a od lat 90. w Stanach Zjednoczonych. Nakręciła też kilka filmów dokumentalnych i reklamowych.

Jej filmy telewizyjne i kinowe były wielokrotnie nagradzane na festiwalach międzynarodowych. Była też dwukrotnie nominowana do Oscara - w 1985 roku w kategorii najlepszy film obcojęzyczny za Gorzkie żniwa oraz w 1991 w kategorii najlepszy scenariusz adaptowany za Europa, Europa. W jej filmach występowała czołówka aktorów polskich i światowych. Współpracowała ze znanymi polskimi kompozytorami: Tomaszem Stańko, Janem Kantym Pawluśkiewiczem, Zbigniewem Preisnerem czy Janem A.P. Kaczmarkiem.

Kino Agnieszki Holland reprezentuje polską szkołę tzw. kina moralnego niepokoju. Bohaterowie jej filmów często stoją przed trudnymi wyborami. Holland porusza kontrowersyjne wątki związków międzyludzkich, wyobcowania społecznego, nie waha się przedstawiać trudnych kwestii politycznych i religijnych.

Obecnie (2008) mieszka we Francji, w Bretanii.

http://fdb.pl/osoba/17209-agnieszka-holland

 

 

Sięgnijmy więc głębiej, niż zaczyna się oficjalna biografia , zaczynająca się od roku 1971.

 

Henryk Holland (ur. 8 kwietnia 1920 r. w Warszawie, zm. 21 grudnia 1961 r. tamże
) – polski socjolog, dziennikarz, publicysta, komunista, działacz PZPR. ...

http://pl.wikipedia.org/wiki/Henryk_Holland -

Pochodził z zasymilowanej rodziny żydowskiej. Podczas wojny służył w Armii Czerwonej, potem w Ludowym Wojsku Polskim. Autor wielu napastliwych artykułów prasowych pod adresem AK oraz podziemia antykomunistycznego. Prowadził walkę ideologiczną z przedstawicielami nauki polskiej występując m.in. przeciwko Lwowsko-Warszawskiej Szkole Filozoficznej, podsycając atmosferę oskarżeń ideologicznych skutkujących aresztowaniami i innymi represjami.

W 1956 r. poparł reformyGomułki i ujawnił dziennikarzom zachodnim zarówno tekst "tajnego referatu" Chruszczowa, jak i szczegóły obrad XX zjazdu KPZR i śmierci Stalina. Po odejściu Gomułki od polityki reform systemowych pod koniec lat 50. Holland stał się jego krytykiem. Odszedł od polityki na rzecz socjologii.

Żonaty z dziennikarką Ireną Rybczyńską. Ojciec reżyserek filmowych: Agnieszki Holland i Magdaleny Łazarkiewicz.

Holland wygłosił w Polskim Radiu opublikowany następnie 23 października w Expresie Wieczornym głosny komentarz listu Heleny Rode [1]nawołującego do prawdziwej i otwartej rehabilitacji skazanych w stalinowskich procesach. W tym komentarzu, który wywołał ogromne echo w społeczeństwie Holland pisał:

"Sądzę, że sprawa nie może się skończyć na przytoczonym oświadczeniu Prokuratora Generalnego Rzeczypospolitej /.../ Sądzę, że jest rzeczą niezbędną natychmiastowe opublikowanie w prasie imion, nazwisk, fotografii, krótkich życiorysów i dat wykonania wyroków na poległych męczeńską śmiercią oficerach Wojska Polskiego. /.../ Po trzecie - w stosunku do wszystkich winnych mordu sądowego na dziewiętnastu oficerach muszą być wyciągnięte zgodnie z prawem Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej najsurowsze konsekwencje; wszystkie okoliczności mordu muszą zostać ujawnione."

W 1961 r. Holland był źródłem przecieku do prasy zachodniej tzw. tajnego referatu Chruszczowa. Posiadane przez siebie informacje przekazał Jeanowi Wetzowi, korespondentowi paryskiego dziennika „Le Monde”. Źródło przecieku było niezwykle gorączkowo poszukiwane przez SB.

Wyskoczył z okna swojego mieszkania w Warszawie w trakcie rewizji przeprowadzanej przez Służbę Bezpieczeństwa, która odkryła jego związki z polskimi politykami emigracyjnymi. Przez lata podejrzewano, że został wypchnięty. W świetle materiałów ujawnionych przez IPN (zawartych w książce Krzysztofa Persaka Sprawa Henryka Hollanda) wiadomo, że było inaczej. "Holland, znajdujący się w trudnej sytuacji osobistej, załamany perspektywą czekającego go procesu i kilkuletniego więzienia, po prostu nie wytrzymał nerwowo i korzystając z nieuwagi funkcjonariuszy SB, wyskoczył z szóstego piętra, ponosząc śmierć na miejscu. Koronnym dowodem w tej sprawie jest odnaleziony przez Persaka w archiwum IPN zapis podsłuchu w mieszkaniu Hollanda z czasu, gdy przeprowadzano w nim rewizję"[2].

 

Instykt plemienny a antysemityzm - aandy: "serendipity (dawniej ...

Wildstein podkreśla też, że Agnieszka Holland uważa iż dla Żydów najważniejszy powinien być „instykt plemienny“. Dlatego też przy jego „czytaj: żydowskim“ pochodzeniu — Holland — „Sugeruje więc wprost, że żydowskie pochodzenie powinno zasadniczo skrzywiać podejście do spraw publicznych.

„Wyobraźmy sobie,“ pisze Wildstein, „że ktoś inny, aryjskiego pochodzenia o prawicowej orientacji, wyciąga wnioski z deklaracji (i postawy?) Agnieszki Holland i stwierdza, że tacy właśnie są Żydzi. Zajmują się głównie albo wyłącznie swoimi.A tych rozpoznają po pochodzeniu. Kierują się więc skrajnym trybalizmem (plemiennością). Konsekwencją tego dla ludzi o innym pochodzeniu powinno być uznanie, że na lojalność ze strony Żydów mogą liczyć w ograniczonym zakresie, co skłania do traktowania ich co najmniej z rezerwą, jeśli nie podejrzliwością.“

„Postawa taka to nic innego jak antysemityzm“ — stwierdza Wildstein. I komentuje, że: „Ale na jaką postawę możemy liczyć, jeśli sami deklarujemy, że jesteśmy skoncentrowani na sobie, a zło dla nas to właściwie wyłącznie zło wyrządzane naszym?“
_____
Zob. http://www.rp.pl/artykul/2,337605_Wildstein__Jak_sie_rodzi_antysemityzm.html

 

Agnieszka Holland. Reżyser filmowa Agnieszka Holland należy do najbardziej
fanatycznych wyrazicielek fobii antyreligijnych i antypatriotycznych. ...

http://archiwum.naszdziennik.int.pl/informacje/agnieszka-holland

 

Od stycznia 1944 przewodniczący KRN (władza utworzona przez komunistów w czasie
..... z dziećmi (na jednej z fotografii trzyma na rękach Agnieszkę Holland). ...

http://pl.wikipedia.org/wiki/Boles%C5%82aw_Bierut - 22 godz. temu

 

Inne znane rodzeństwo filmowe to Agnieszka Holland i Magdalena Lazarkiewicz,
dwie reżyserki, których ojcem był Henryk Holland, przedwojenny komunista, ...

http://www.upadeknarodu.cba.pl/rodowody.html

Agnieszka Holland zwierzyła się expressis verbis we "Wprost" Tomaszowi Lisowi i
... Być komunistą znaczyło wtedy coś więcej niż przynależność do partii, ...

http://www.rodaknet.com/rp_szumanski_61.htm

 

Co ciekawe, wymazuje ze swojej pamięci i biografii matkę :

Irena Rybczyńska-Holland

Jej pierwszym mężem był Henryk Holland (z którym ma dwie córki: Agnieszkę Holland i Magdalenę Łazarkiewicz), drugim - Stanisław Brodzki.

Mieszka w Warszawie.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Kategoria:Sprawiedliwi_w%C5%9Br%C3%B3d_Narod%C3%B3w_%C5%9Awiata

Irena Rybczyńska-Holland (ur. 20 kwietnia 1925 w Łucku) - polska dziennikarka i publicystka.

W 1945 była nauczycielką szkoły w Budziszewicach.

Przez dwa lata, do 1947 pracowała w Naczelnym Komitecie Wykonawczym Stronnictwa Ludowego. W latach 1946-1950 studiowała na Wydziale Dziennikarskim Akademii Nauk Politycznych, ponadto na Wydziale Filologicznym Uniwersytetu Warszawskiego (filozofia; nieukończone). W tym czasie była też redaktor naczelną pisma "Wolna Wiciowa Gromada". W 1948 była redaktor naczelną "Nowej Wsi" (potem pracowała tam również od 1950 do marca 1968). W latach 1949-1950 w redakcji oświatowej Polskiego Radia. Od 1968 do 1973 r. pracowała w miesięczniku "Ty i Ja". W latach 1973-1980 w miesięczniku "Magazyn Rodzinny". W 1981 r. współuczestniczyła w zakładaniu Komitetu Ochrony Praw Dziecka.

Członek Związku Zawodowego Dziennikarzy RP (1950-1951) i Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich (od 1951 r.).

Odznaczenia i wyróżnienia[edytuj]

 

Stanisław Brodzki (ur. 7 grudnia 1916 r. w Karlowych Warach, zm. 18 października 1990 r. w Warszawie), polski dziennikarz i publicysta.

Ukończył Wydział Nauk Ekonomicznych i Społecznych Uniwersytetu w Genewie (Szwajcaria). W czasie II wojny światowej był m.in. redaktorem naczelnym periodyku Związku Patriotów Polskich na Środkowym Wschodzie pt. "Biuletyn Wolnej Polski" (1944-1945). W latach 1946-1947 attache prasowy przy Konsulacie Generalnym RP w Jerozolimie. W połowie 1947 r. repatriowany do Polski.

W latach 1947-1948 kierownik działu zagranicznego gazety "Głos Ludu". Od 1948 do 1957 r. kierownik działu kulturalnego "Trybuny Ludu". W 1956 r. został wybrany prezesem Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich (zrezygnował z tej funkcji po zamknięciu tygodnika "Po prostu"). W latach 1957-1967 zastępca redaktora naczelnego tygodnika "Świat". Od 1967 do 1977 był sekretarzem redakcji "Polskich Perspektyw". Od 1978 r. na emeryturze.

Członek Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich (1951-1990).

Był drugim mężem Ireny Rybczyńskiej-Holland.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_Brodzki


 

 

 

 

Etykietowanie:

144 komentarzy

avatar użytkownika Maryla

1. tu sobie można, kto zechce, posłuchać


„Gross przeorał naszą świadomość”

„Gross przeorał naszą świadomość”

- To jest straszna agresja na nasze dobre samopoczucie, na poczucie, ze jesteśmy niewinni i nie mamy się czego... czytaj dalej »

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika barbarawitkowska

2. Ja tam nigdy

nie oglądałam jej filmów, bo to albo szmira, albo propaganda, albo obydwie w pakiecie.

avatar użytkownika Maryla

3. Basiu

to masz podobnie jak ja :) ale rodowód zobowiązuje, jak widać, stąd "albo szmira, albo propaganda, albo obydwie w pakiecie."

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

4. Kristofer Lundström odwiedził

Kristofer Lundström odwiedził Agnieszkę Holland, która trzy lata temu
nakręciła serial telewizyjny "Ekipa". W ostatnim odcinku filmu polski
prezydent ginie w katastrofie lotniczej. Szwedów zdziwiło, że reżyserka
przewidziała nie tylko tragiczny wypadek, ale również jego przyczynę. "W
serialu prezydent zginął, gdyż chciał pokazać, że jest większym
patriotą od młodszego i nowocześniejszego premiera" - powiedziała
Agnieszka Holland.
czytaj dalej:  http://www.wprost.pl/blogi/daniel_zysk/?B=1439



Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

5. Dobrana "rodzinka" Skłonność

Dobrana "rodzinka"
Skłonność do szukania głównie ciemnych cech u Polaków wyraźnie podziela również siostra Agnieszki Holland - reżyser filmowy Magdalena Łazarkiewicz. Już przed laty napisała na zamówienie niemieckiego (!) producenta Arthura Braunera scenariusz filmu "Pogrom", opartego na wydarzeniach zbrodni kieleckiej z 4 lipca 1946 roku. Oczywiście scenariusz ten był jak najdalszy od przypomnienia roli faktycznych NKWD-owskich i ubeckich sprawców tej komunistycznej zbrodni. Magdalena Łazarkiewicz znana jest również z szukania komercyjnego rozgłosu za wszelką cenę. Słynny był kiedyś jej pomysł na promocję jednego ze swych filmów za pomocą nagłośnienia w ramach reklamy krótkiego fragmentu, nacechowanego ordynarną, obsceniczną erotyką. Kilka stacji telewizyjnych, skądinąd dalekich od prawicy, odrzuciło wymyśloną przez M. Łazarkiewicz reklamę, uznając ja za pornograficzną i wyzutą z wszelkiego gustu.
Do fobii córek Hollanda wyraźnie dostosował się swymi poglądami również mąż Magdaleny Łazarkiewicz - reżyser Piotr Łazarkiewicz. W 1995 r. P. Łazarkiewicz z werwą dołączył się do nagonki na program W. Cejrowskiego "WC Kwadrans", w sposób szczególnie agresywny oskarżając go o krzewienie ideologii faszystowskiej. Jako członek Rady Nadzorczej Telewizji Polskiej SA Łazarkiewicz skierował 10 marca 1995 r. do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji list, którego główne myśli cytuję niżej za artykułem red. Stanisława Michalkiewcza: "Ciemnogród - Jasnogród" ("Najwyższy Czas", nr 8 z 1996 roku): "Wojciech Cejrowski lży i wyśmiewa ludzi o innych niż on poglądach (...). Ulubionym celem prześmiewczych ataków Cejrowskiego są wybrane doniesienia z prasy, głównie zagranicznej - opisujące wszelkiego rodzaju zdarzenia wykraczające poza mentalność kołtuna (...). Co stoi za 'WC Kwadransem'? Mentalność szeroko rozumianego kołtuna (...) tego samego, który jest zawsze wrogiem postępu (...) tego, który sprawia, że ciągle jeszcze istnieją wielkie połacie Ciemnogrodu (...). 'WC Kwadrans' budzi moje najgłębsze oburzenie i wywołuje odrazę. Nie mogę pojąć, jak to możliwe, by w Telewizji Polskiej pojawiła się audycja, której prowadzący w jawny sposób propaguje ideologię f..." (wykropkowanie S. Michalkiewicza).
Atak Piotra Łazarkiewicza na Wojciecha Cejrowskiego został wsparty przez wystosowany również do KRRiT list jego syna Antoniego Łazarkiewicza wraz z 60 podpisami uczniów i nauczycieli liceum, do którego uczęszczał.
Przypomnijmy tu, że Cejrowski zareagował na napaść P. Łazarkiewicza skierowaniem sprawy do sądu. W pierwszej instancji Łazarkiewicz został skazany wyrokiem nakazującym mu przeproszenie Cejrowskiego za "obraźliwe słowa i nieprawdziwe zarzuty". Sprawa ciągnęła się jednak dalej w różnych instancjach i ostatecznie zakończyła uwolnieniem Łazarkiewicza od zarzutów dzięki "odpowiedniej" prawno-politycznej decyzji Sądu Najwyższego.
Podobnie jak żona i szwagierka P. Łazarkiewicz również stara się maksymalnie demaskować rzekomy "polski antysemityzm". Nakręcił w tym celu m.in. film "W środku Europy" na temat pogromu Żydów w miasteczku na wschodzie Polski. W innym filmie "Polowanie na czarownice" Łazarkiewicz piętnował rzekomo "szalejącą" (jak twierdził w dodatku do "Wyborczej") na początku lat 90. w Polsce "dyskryminację i homofobię". Łazarkiewicz "wyróżnił się" również gwałtownym wystąpieniem podczas tzw. Marszu Równości.

Kilka zdań na koniec
Henryk Holland został skrzywdzony i stał się ofiarą tego samego systemu totalitarnego, który współtworzył przez wiele lat, w imię którego sam krzywdził licznych ludzi. Śmierć Hollanda była jakże wielkim zrozumiałym dramatem jego najbliższych, co jednak nie może iść w parze z wybielaniem jego "dokonań" z przeszłości. Trudno pogodzić się z fanatycznymi fobiami, wyraźnie odziedziczonymi po H. Hollandzie przez jego córkę. Agnieszka Holland nie zdobyła się nigdy na spojrzenie z dystansem na stalinowskie poglądy swego ojca, tropiciela "wrogów ludu", ze szczególną zajadłością próbującego zrównać z ziemią dorobek filozofa prof. K. Twardowskiego za jego katolicką wymowę. Agnieszka Holland jest daleka od uznania przykrej prawdy, że jej ojciec, począwszy od swych związków z KPP - partią zdrady narodowej - poprzez powojenne unurzanie w stalinizm, reprezentował w istocie postawę godzącą w sprawy drogie przeważającej części Polaków. Antypolskie i antykatolickie fobie Agnieszki Holland stanowią mało chwalebną kontynuację niektórych fobii jej ojca.
prof. Jerzy Robert Nowak

http://archiwum.naszdziennik.int.pl/informacje/agnieszka-holland

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Andy-aandy

6. Kod kulturowy nowożytnego judaizmu

Kod kulturowy nowożytnego judaizmu 

Amerykański badacz tego problemu wyodrębnił kilka celów, jakie nowożytny judaizm stawia sobie wobec kultury chrześcijańskiej w Stanach Zjednoczonych: 

1. Wpoić poczucie winy za kulturę przenikniętą antysemityzmem, która umożliwiła Holocaust. 

2. Ośmieszać i zwalczać kościół katolicki jako najpotężniejszą instytucję chrześcijaństwa winną wpojenia masom antysemityzmu i wykluczania Żydów. 

3. Całkowicie oczyścić z chrześcijaństwa przestrzeń publiczną. 

4. Podważać spoistość społeczeństwa chrześcijańskiego przez szerzenie indywidualizmu i relatywizację wartości, gdyż tylko w takim społeczeństwie mniejszość żydowska czuje się bezpiecznie. 

5. Propagować wielokulturowość i masową imigrację z powodu jak wyżej. 

6. Kwestionować dumę narodową kraju gospodarza jako przejaw patologicznego nacjonalizmu, też z powodu jak wyżej. 

7. Propagować swobodę obyczajową, zwłaszcza seksualną i podążanie za przyjemnościami, bo taki jest popyt mas, a można na tym skorzystać powiększając swą przewagę. 

 Czy mi się wydaje, czy to wygląda na linię redakcyjną Gazety Wyborczej? 

 Ten program jest realizowany pod szlachetnymi hasłami uniwersalnego humanizmu.


__________________________ 

 Andy — serendipity

avatar użytkownika Andy-aandy

7. Michnik wybielał postać swego ojca Ozjasza Szechtera —

członka Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy. Pisze o nim, że czuł się on jak "absolutnie polski Polak" ("Między panem a plebanem", Kraków 1995, s. 50).

Nie wyjaśnia tylko nigdzie, czego ten "absolutnie polski Polak" szukał w Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy i jak zawędrował na sam jej wierzchołek z tą swą rzekomą "dumą z polskiej tosamości" (tamże, s. 50). 


Przypomnijmy, że Komunistyczna Partia Zachodniej Ukrainy konsekwentnie dążyła do rozbicia Polski, oderwania wielkiej części jej ziem i przyłączenia do ju rusyfikowanej skrajnym sowieckim terrorem wschodniej Ukrainy. Dodajmy, że według ksiąki H. Piecucha "Akcje specjalne" (Warszawa 1996, s. 76), ten "absolutnie polski Polak" Ozjasz Szechter był starym, wypróbowanym agentem Moskwy w Polsce. 

 Ozjasz Szechter wchodził wraz z Brystygierową, Bermanem, Chajnem, Groszem, Kasmanem — i innymi sowieckimi bandytami — w skład wydzielonej komórki, bezpośrednio podporządkowanej bezpośredni mordercom z NKWD w Moskwie.


_______________ 

Cytat za: Jerzy Robert Nowak,
Fragment ksiąki "Czerwone dynastie", Wydawnictwo MaRoN 2004

 Andy — serendipity

avatar użytkownika Maryla

8. multikulti

w Europie się nie przyjęło, w ubiegłym roku z żalem o tym informowała Merkel.
Europa ma swoją kulturę i korzenie, była tyglem w którym kultury przenikały się przez wieki.
Sztuczny rozkaz multikulti, pomimo wpompowania w ten projekt olbrzymich pieniędzy, legł w gruzach. Kasa wpompowana w lewicowe organizacje została przez pasożytów połknięta, wskaźniki lewicowości nie drgnęły, wręcz przeciwnie, w całej Europie oddolnie uruchomiły się organizacje prawicowe.

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Michał St. de Zieleśkiewicz

9. Do Pani Maryli,

Szanowna Pani Marylo,

Agnieszka Holland to pieszczoch Bieruta. W internecie jest zdjęcie jak Bierut nosi mała Agnieszke na rekach
http://prl.republika.pl/Untitled-40.htm
http://www.filmweb.pl/person/Boles%C5%82aw+Bierut-409050/trivia

Ukłony moje najnizsze

Michał Stanisław de Zieleśkiewicz

avatar użytkownika Maryla

10. Szanowny Panie Michale

nie tylko ona. Całe to towarzystwo zgromadzone w pałacu namiestnikowskim po ordery z rąk pani Dziadzia, było pieszczoszkami komuny.

Pozdrawiam serdecznie

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Andy-aandy

11. jeden z głównych trockistów w PRL walczących o —

wprowadzenie prawdziwego komunizmu w PRL w latach 60. — czyli przyjaciel m.in. demagoga Michnika, otrzymał niedawno nagrodę za poszukiwania w multi-kulti...

Ten czołowy trockistowski propagandzista w PRL — Karol Modzelewski — był senatorem I kadencji, kawalerem Orderu Orła Białego... [sic!] Jest to przybrany syn bolszewickiego zbira Zygmunta Modzelewskiego...

Karol Modzelewski grudniu 2006 objął stanowisko wiceprezesa PAN. Działa w Towarzystwie Naukowym Warszawskim.

W 2007 Modzelewski otrzymał Nagrodę Fundacji na rzecz Nauki Polskiej w dziedzinie nauk humanistycznych i społecznych za badania multi-kulti — czyli nad historią powstawania tożsamości europejskiej... [sic!] Badania te odkrywające znaczenie tradycji przedchrześcijańskiej i wielokulturowej dla współczesnego pojęcia Europy przedstawione w dziele Barbarzyńska Europa.

Koleny typowy komunistyczny gniot...

 Andy — serendipity

avatar użytkownika barbarawitkowska

12. W kulturze

obserwuję ostatnio dość nasilony atak lewackiej propagandy.

avatar użytkownika benenota

13. Maryla

Jak to: z rak pani dziadzia?

Jesli tak: to...jakim prawem rzona prezydeta wrencza oznaczenia?

Tak mi tu dobrze...ze dobrze mi tak.
avatar użytkownika Maryla

14. @Benenota :)

a rzona wrencza, bo lubi, o !


Poniedziałkowa uroczystość w Pałacu Prezydenckim

Poniedziałkowa uroczystość w Pałacu Prezydenckim

W poniedziałek Pierwsza Dama Anna Komorowska uczestniczyła w uroczystości wręczenia odznaczeń zasłużonym twórcom kultury.

http://www.prezydent.pl/pierwsza-dama/kronika-pierwszej-damy/art,76,udzi...

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

15. wrenczenia orderów i odznaczeń państwowych dziennikarzom

http://www.prezydent.pl/gfx/prezydent/pl/defaultaktualnosci/2078/77/1/1553194005.jpg
http://www.prezydent.pl/gfx/prezydent/pl/defaultaktualnosci/2078/77/1/626324158.jpg
http://www.prezydent.pl/pierwsza-dama/kronika-pierwszej-damy/art,77,odzn...

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika barbarawitkowska

16. Marylu

ile pokoleń musi mutować, żeby dojść do takiej inteligentnej facjaty, jak te na zdjęciu

avatar użytkownika benenota

17. Daleko

temu Wierzynskiemu do choziaz by Meclewskiego czy Malcuzynskiego(a niech tam bedzie).
Przeczekal stan wojenny w "Polamerze" w Szikago i teraz bez kozery robi za dziennikarza.

A ten baWolek jak sie przytulil do lady.
Czy ta strzyga obok lady to jego partnerka zyciowa...och! ty w zyciu!

Tak mi tu dobrze...ze dobrze mi tak.
avatar użytkownika wladysl

18. Maryla

Miejmy nadzieję, że Jego Wybitność Kłopotowski nie zesra się znów kodem na sralonie; i to nie dlatego że kiedyś dupsko wypinając na Żydów oberwał szantażem od fzp, i wymiękł na jakieś miesiące, ale dlatego, sądzę, że najzwyklej w świecie dogadał się.
Kłopotowski jest wielki! Och jak jeszcze!
Idę o zakład, że w następnym rozdaniu przyjmie blachę jak Jankowska, Leski, Skalski i książe Skriabin.

[Tyle lat pracował, Bożuniu Kochana! a ryje jeszcze. Ryjówka!]

Ostatnio zmieniony przez wladysl o sob., 26/03/2011 - 00:11.
avatar użytkownika Maryla

19. Basiu

;)"ile pokoleń musi mutować"

z przedstawionej do publicznej wiadomości linii przodków - dochodzimy do dziadka Anny Dziadzia. Ile było wstecz również u Szechterów, aby taką facjatę zmutować?

Holland tez nie najpiękniejsza, delikatnie rzecz ujmując :)

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika benenota

20. W nowym jorku

jest "Holland Tunnel".
Wyglada jak by w nim doznawala tworczych objawien...kto wie?

Ostatnio zmieniony przez benenota o sob., 26/03/2011 - 00:14.
Tak mi tu dobrze...ze dobrze mi tak.
avatar użytkownika Maryla

21. @Benenota :) co do baWołka

avatar użytkownika Michał St. de Zieleśkiewicz

3. Pan Ewaryst Fedorowicz,

Szanowny Panie,

Żyd wraca sporo wcześniej z pracy do domu i zastaje żonę w wiadomej
sytuacji z sąsiadem z naprzeciwka. Staje nad przyłapanymi kochankami,
kręci z niesmakiem głową:

Panie Mandelbaum! Ja się panu dziwię, naprawdę się dziwię. Ja muszę, ale pan?!

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

22. @wladysl

Kłopotowskiego oceniamy podobnie, nie rozumiem tych wzechnięć salonowych o jego wybitnej odwadze :)
Szykuja się trwałe zmiany - tak uznało wielu i lokują się na z góry uzgodnionych stanowiskach.

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika benenota

23. @Maryla

Wraca Mosiek do domu.
W lozku zastaje zone...spod koldry wystaja meskie stopy.
Pyta:co to ma znaczyc?kto to jest?
Kochanie to ten co dal mi zloty pierscionek.

Aaa...to przykryj Pana co by sie nam nie przeziebil.

Ostatnio zmieniony przez benenota o sob., 26/03/2011 - 00:20.
Tak mi tu dobrze...ze dobrze mi tak.
avatar użytkownika Maryla

24. śmiać się możemy, ale to tragedia

patrzeć na ten "salon" pałacu namiestnikowskiego.
Wstyd na cały świat.

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika wladysl

25. Maryla

Ja nie wszystko rozumiem z tego co pisze Kłopotoszczak, dodam dla porządku.
I nie wszystko pamiętam. Skalskiego to już w ogóle.
Czasami po przeczytaniu Kła, chodzę przez kilka dni jak sukinsyn. Hemoroidy ze swędzeniem i krwią, westchnienia salonowe o wybitnej odwadze itp. robią mi w głowie tumult, a zwłaszcza gdy napisał w Rzepie odważnie zaraz po 11/9, albo odwrotnie - kto by tam pamiętał, pińć na dziewięć, czy para piętnaście.

[Zauważyła dobrze Maryla. Czynownik jak Oczumiełow. Fakt.]

avatar użytkownika barbarawitkowska

26. Maryla

Jaki pan taki kram.

avatar użytkownika Maryla

27. Basiu

za Mazowieckiego chodził taki kawał, że w tym rządzie jest jeden Syryjczyk, co powiedzieć o składzie kancelarii namiestnikowskiej i gościach na salunie?
Nawet satyrycy mają problem, takiej menażerii za Konstantego nie było!

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

28. chrabia z chrabiną cherbu Dziadzia- popatrzcie na ten szyk

http://www.prezydent.pl/gfx/prezydent/pl/defaultgalerie/2081/37/1/498991665.jpg

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika wladysl

29. Maryla

A potem Pierwsza Dama Dworu zapyta: Bronuś, a ta po lewej stronie na którąś ani raz nie spojrzał, to kto to?

avatar użytkownika Maryla

30. Zaplanowana amnezja - Aleksander Majewski


Polskie
prawo zakazuje promowania komunistycznej symboliki. Mimo to, wciąż mamy
do czynienia z pobłażaniem dla lansowania czerwonej ideologii.
Dlaczego? Odpowiedzi szuka Aleksander Majewski.

26 marca mija 66. rocznica podjęcia przez Rząd Tymczasowy uchwały
nakazującej ministrowi bezpieczeństwa publicznego Stanisławowi
Radkiewiczowi sformować Korpus Bezpieczeństwa Wewnętrznego. KBW
zajmowało się głównie zwalczaniem antykomunistycznego podziemia
niepodległościowego. Wspomniana data jest pretekstem do zastanowienia
się nad rozrachunkiem Polaków z epoką komunizmu.

Nie chodzi bynajmniej o dogłębne analizy prawne, czy słuszna jest
linia orzecznictwa, według której III RP jest kontynuatorką PRL (który,
zdaniem Trybunału Konstytucyjnego, był legalnym państwem), ale o kwestię
naszej świadomości. Czy Polacy, a szczególnie młode pokolenie, zdają
sobie sprawę, że przez kilkadziesiąt lat mieliśmy do czynienia z
okupacją?

 

"Edukacja, głupcze..."

Ostatnie oddziały wojsk radzieckich opuściły nasz kraj dopiero w 1993
roku. Mimo to przez lata podręczniki historyczne, również te, z których
uczyłem się już w „demokratycznym państwie prawa”, nie traktowały
Polski Ludowej jako państwa, w którym przetrącono kręgosłup moralny
narodu. Pamiętam, że gdy brałem udział w debacie radiowej poświęconej
„Żołnierzom Wyklętym”, młody prowadzący powiedział: „Kurczę, dlaczego o
tym nie uczą w szkołach?”. To prawda. Dopiero wkraczając w dorosłość
dowiedziałem się o antykomunistycznym powstaniu polskiego podziemia po
1945 roku. Książki, lansowane na lekcjach historii w podstawówce,
gimnazjum czy szkole średniej nie omawiały  działań takich organizacji
jak WiN, NSZ, NZW. Wojna zakończyła się w 1945 roku. Przyszedł 1968 rok,
kiedy bohaterscy „komandosi” jako pierwsi sprzeciwili się władzy
ludowej, po drodze zdawkowe informacje o „wydarzeniach na Wybrzeżu”,
wzmianka o stanie wojennym i nowa świetlana przyszłość, której symbolem
był Okrągły Stół. Tak w telegraficznym skrócie można przedstawić rodzimą
edukację historyczną, którą przez lata była karmiona młodzież.

Zarówno ja, jak i moi rówieśnicy (symboliczny rocznik 1989) nie
mieliśmy okazji słuchać na lekcjach historii o katowniach UB po wojnie, o
tym, że wspominani przez starsze osoby „bandyci” stanowili potężną
siatkę konspiracyjną, zaprawioną w bojach przeciwko niemieckiemu
okupantowi. Stan Wojenny był przedstawiony jako smutny przypadek,
podczas którego zginęło kilku górników. Oczywiście nie słyszeliśmy o
skrytobójczo zamordowanych działaczach czy kapłanach, również po
oficjalnym zakończeniu krwawego „show” pewnego „człowieka honoru”,
ochoczo udzielającego wywiadów m.in. dla plotkarskiego pisemka „Gala”.

Tym sposobem we wszelkich „rankingach na autorytety” czołowe miejsca
zajmuje Jakub Wojewódzki, który w ramach bycia „trendy” znieważył polską
flagę i kłaniał się w pas rzecznikowi komunistycznego rządu Jerzemu
Urbanowi. Ten ostatni również jest ciekawym przypadkiem na naszym
rodzimym gruncie. Człowiek, który żyje z opluwania innych i promocji
intelektualnej pornografii, jest stałym bywalcem salonów, postrzeganym
jako pocieszny dziadek mówiący śmieszne rzeczy. Ta skaza nie ominęła
również niektórych niszowych środowisk prawicowych, które z niewiadomych
przyczyn upodobały sobie kult Wojciecha Jaruzelskiego jako „katechona”,
broniącego Ładu przed rewoltą demoliberalnego KOR-u. I nic to, że jego
reżim ma na koncie morderstwa, w tym katolickich duchownych, grunt, że
złapał za pysk rozwrzeszczany motłoch.

 

Patriotyzm jest "be", komunizm - ok?

Właśnie brak rzetelnej edukacji, faszerowanie ludzi popkulturą z
wyraźnym skrętem w lewo, sprawiły, że Polacy nie mają w sobie wyrobionej
antykomunistycznej wrażliwości, co prof. Jacek Bartyzel w rozmowie ze
mną określił mianem „zagrożenia stanem amnezji”. Dziś każdy (bardzo
słusznie zresztą) ze wstrętem reaguje na swastykę namalowaną na miejskim
murze, ale czy większość osób z podobnym obrzydzeniem spojrzy na
Czerwoną Gwiazdę, Sierp i Młot czy napis CCCP? Sądząc po liczbie
t-shirtów ze wspomnianymi ornamentami, śmiem wątpić. Niewiele dała też
nowelizacja Kodeksu Karnego, według której "produkcja, utrwalanie,
nabywanie, przechowywanie, przesyłanie, wreszcie posiadanie i
prezentowanie druków, nagrań lub innych przedmiotów będących nośnikiem
nie tylko symboliki faszystowskiej, ale również komunistycznej lub innej
totalitarnej, w celu ich rozpowszechniania, jest przestępstwem
zagrożonym do dwóch lat więzienia" (art. 256 Kodeksu Karnego).

„Che” Guevary na koszulach jest być może mniej, ale półgłówków
obnoszących się z oznakami ZSRR wciąż możemy spotkać na ulicach. Jak
widać instytucjonalne zakazy nie są w stanie wyrobić w ludziach pewnych
wzorców zachowań. Wystarczy przypomnieć art. 13 Konstytucji RP, który
zakazuje istnienia partii politycznych i innych organizacji odwołujących
się w programach do totalitarnych metod i praktyk nazizmu, faszyzmu i
komunizmu. Chociaż Konstytucja jest najwyższym prawem, nikt nie
przejmował się wspomnianym artykułem, a nowelizacja Kodeksu Karnego
została wprowadzona dopiero po 13 latach…

Rozmaite „autorytety”, którym często z kieszeni wystaje stara
legitymacja PZPR, na samo słowo „patriotyzm” dostają gęsiej skórki, o
czym pisała niedawno Marta Brzezińska w swoim tekście „Nie idźmy tą
drogą!”. Natomiast nie jest w złym tonie odnieść się do symboliki
komunistycznej. Raz po raz możemy spotkać jakiegoś zawodowo
„kontrowersyjnego” artystę, który lubi zaznaczyć swoją „dogmatyczną
lewicowość” (czytaj: komunistyczne fascynacje). Młodzieniec, który
odwołuje się do Lenina czy Marksa, nie jest traktowany jako
niebezpieczne ekstremum, ale młody idealista, w najgorszym razie wariat.
Nigdy jako zagrożenie, tak jak w przypadku kretynów krzyczących „Sieg
heil!”.

 

"Rój" zamiast "Che"

Gdy nawalił system edukacji, a prawo nie jest w stanie zmienić pewnego toposu
zachowań, jedynym wyjściem wydaje się popkultura. Zamiast psioczyć na
lewackie przesłanie filmów, muzyki - twórzmy swoją sztukę. Parafrazując
Ziemkiewicza, nie palmy lewackiego salonu, twórzmy własny. Potrzebujemy
dzieł opiewających antykomunistyczne powstanie: dobrej muzyki (świetnym
przykładem jest zespół De Press), ciekawych filmów (gorąco kibicuję
obrazowi Jerzego Zalewskiego „Historia Roja”) czy odbudowania
patriotycznej literatury. Nie trzeba daleko szukać dowodów na wspomnianą
receptę. Tuż po przedpremierowym pokazie ekranizacji losów st. sierż.
Mieczysława Dziemieszkiewicza, na popularnym YouTube powstało wiele
klipów, które stanowią krótkie fragmenty filmu z rockowym podkładem
muzycznym.

Być może sprawi to, że Polacy nie przejdą obojętnie obok posługiwania
się symboliką komunistyczną. Zamiast kreślić wizerunek wiecznie
zniewolonej Polski, trzeba ukazać postacie z krwi i kości, które
rozpoczęły swój danse macabre w obronie Wiary i Ojczyzny. Postacie, które zdobędą serca młodych widzów.

Niedawno, idąc przez miasteczko uniwersyteckie, zobaczyłem na murze
poster, zapraszający na imprezę w lokalu o nazwie „Moskwa” z wyraźnie
wyeksponowaną Czerwoną Gwiazdą. Skrzywiłem się i poszedłem dalej. Nagle
przypomniały mi się zdjęcia zamordowanych partyzantów Narodowego
Zjednoczenia Wojskowego. Ludzi w moim wieku, którzy - mówiąc Sikorą -
chcieli, bym „Polskę widział tu, a nie z oddali”. Cofnąłem się i z
obrzydzeniem zerwałem plakat. Przynajmniej mogę spojrzeć w lustro.

Aleksander Majewski


http://www.fronda.pl/news/czytaj/zaplanowana_amnezja

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

31. Ziemkiewicz do Holland

http://blog.rp.pl/ziemkiewicz/2011/03/27/z-cudzej-piersi-sie-wyrwalo/

Nie wiedziałem, czy się śmiać, czy płakać, kiedy pani Agnieszka Holland opowiadała Monice Olejnik, jak dumna jest z faktu, że my, Polacy, potrafimy wzorem Grossa i za jego przewodem śmiało rozliczać się z ciemnymi kartami naszej przeszłości.

Przebiegam w myślach listę „autorytetów”, które w „naszym” imieniu kajają się za rzekome przewiny polskich chłopów, katolików, narodowców. Żaden z nich, podobnie jak sama pani Holland, nie może powiedzieć, że wywodzi się ze środowisk, które tak ochoczo ustawia pod pręgierzem.

Wielu za to, podobnie jak ona sama, jest dziećmi i wnukami aktywnych współtwórców stalinowskiego reżimu i apologetów jego zbrodni. O rozliczaniu się z tym dziedzictwem nie chcą nawet słyszeć. Sama Agnieszka Holland w wywiadach uparcie wybiela ojca, sugerując, że trzeba zrozumieć trudne wybory podejmowane w przedwojennej atmosferze zagrożenia faszyzmem, a idee KPP były szlachetne… Żeby zresztą ograniczyć się do przykładu z najwyższej półki, Adam Michnik w obronie czci ojca, działacza partii samą nazwą podkreślającej dążenie do likwidacji państwa polskiego, wytoczył nawet proces. Pod pretekstem, że omyłkowo przypisano mu szpiegostwo, podczas gdy sąd II RP skazał go „tylko” z paragrafu o zdradzie państwa.

Postawa rzeczywistego rozliczenia, jaką prezentują np. Irena Lasota czy niemieccy potomkowie nazistowskich zbrodniarzy, jest w tym środowisku niespotykana i stanowczo odrzucana.

Kto potrafi się uderzyć we własne piersi, budzi szacunek. Kto nie tylko tego nie potrafi, ale jeszcze reaguje histerycznym krzykiem i nienawiścią na łamiące tabu pytania o swe kulturowe korzenie, za to z zapałem bije się w piersi tych, którymi pogardza jako „moherami” – jest żałosny i groteskowy. Doprawdy, nie umie tego pani Holland zauważyć?

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

32. Paweł Zaremba

O niczym nie zapomniałem, rozważałem nawet w komentarzu, czy bojkot nie będzie formą promocji (swoją drogą, dlaczego tak to martwi zwolennika tej publikacji, Leszczyńskiego?). I uznałem, że książka jest już tak głośna, że nikt jej w taki sposób nie zareklamuje. Wszyscy, którzy o niej usłyszeć mieli, już usłyszeli. Wiem też naturalnie o książkach Grabowskiego czy Engelking-Boni. Nie uważam ich za antypolski spisek, choć doktor Grabowski występując w programie Lisa miał, podobnie jak Gross, trudności z udowodnieniem astronomicznej liczby Żydów zamordowanej przez udziale Polaków.

Moją niechęć wzbudzają jednak nie badania nad każdym przypadkiem niegodziwości, których ofiarami padali polscy obywatele żydowskiego pochodzenia, a uproszczona toporna publicystyka Grossa, która bulwersuje także takich ludzi jak Paweł Machcewicz czy Ryszard Bugaj. Co więcej, ona zaczyna się już odrywać od debaty nad książkami.

Opisywałem niedawno na portalu spektakl odegrany przed publicznością w ostatnim programie Lisa, gdzie tacy historycy jak Piotr Najsztub czy Kazimiera Szczuka wzywali aby się jednoczyć w dziele zbiorowej pokuty. Przecież to jest próba tworzenie jakiegoś nowego mitu, wielkiej winy Polaków. Jeśli mam wybierać między dwoma mitami, to wybieram ten dawny, o Polakach heroicznych. Nie jest zapewne całkiem prawdziwy, ale ma przynajmniej pozytywną wymowę pedagogiczną. Czyni nas lepszymi. Ten nowy mit ma nas za to wgnieść w ziemię, upokorzyć. I utorować pani Szczuce drogę do rządu dusz. Naturalnie najciekawsza jest prawda. Tylko gdzie jej szukać w takim hałasie?

A już najdziwniejsze wydają mi się debaty nie nad mordowaniem, ale nad tym, czy Polacy aby pomogli dostatecznej liczbie Żydów. Chciałbym zobaczyć oczami wyobraźni naszych celebrytów, którzy ryzykują śmiercią. Wiem, że to argument z gatunku poniżej pasa, ale wkurzają mnie ludzie debatujący bardzo łatwo o sprawach najtrudniejszych, najbardziej ostatecznych. To nie jest temat do szczebiotu.

http://www.wpolityce.pl/view/9193/Czy_celebryci_ryzykowaliby_dzis_smierc...

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

33. nadal sie nie zmierzyła


Holland o abp. Hoserze: Jego poziom empatii i szacunku dla człowieka jest niski

Holland o abp. Hoserze: Jego poziom empatii i szacunku dla człowieka jest niski

- Niestety w polskim Kościele katolickim postawy
antysemickie są częste - powiedziała w "Kropce nad i" Agnieszka
Holland....
czytaj dalej »


Holland: Biskupi mówili: Patrz, jak chodzi, widać, że Żyd


- Przypadek bp. Henryka Hosnera nie jest
odosobniony, wielu polskich hierarchów to antysemici. Kiedyś we Francji
przypadkiem podsłuchałam polskich biskupów. "Patrz, chodzi jak kaczka,
od razu widać, że to Żyd" - mówili o arcybiskupie Paryża Jean-Marie
Lustigerze - opowiadała Agnieszka Holland, która była gościem Moniki
Olejnik w dzisiejszej "Kropce nad i" w TVN 24.

O słowach abp. Hosera, który miał zapytać ks. Lemańskiego, czy był obrzezany,
Holland powiedziała: - Obrzydliwe. Dla ks. Lemańskiego było to na pewno
traumatyczne przeżycie. Nie wiem, czy to miał być żart... To pokazuje
poziom Hosera. Stopień jego empatii, szacunku dla drugiego człowieka już
wiele razy okazał się bardzo niski.

Według reżyserki
wypowiedź bp. Hosera jest kolejnym dowodem na to, że "w polskim
katolicyzmie postawy antysemickie są mocno zakorzenione, także wśród
hierarchów". - Radio Maryja i TV Trwam również odnoszą się do takiego
sposobu myślenia. Jakby nie było II soboru watykańskiego i Jana Pawła II, który walczył z antysemityzmem - mówiła Holland.


Przywołała też sytuację, której była świadkiem we Francji. - To
się wydarzyło, gdy jeszcze żył bp Jean-Marie Lustiger, metropolita
Paryża, który z pochodzenia był polskim Żydem. Przypadkiem podsłuchałam
rozmowę dwóch polskich biskupów. Jeden mówił o nim: "Patrz, przecież on
chodzi jak kaczka, od razu widać, że to Żyd".

- Myślę, że
dyskusja o Jedwabnem niczego nie oczyściła. Wręcz przeciwnie. Wielu
księżom ciężko było pogodzić się z tak całkowitą zmianą myślenia. Wiele
setek lat pracowano na to, żeby Żydów widzieć nie jako Jezusa, Matkę
Boską i apostołów, ale jako tych perfidnych, którzy ukrzyżowali.
Kilkadziesiąt lat to było za mało, żeby coś w tym myśleniu zmienić. Po
Holokauście wydawałoby się, że nie można pewnych rzeczy mówić. Ale
najwyraźniej można - dodała Holland.


Agnieszka Holland sugeruje, że dla kogoś o pochodzeniu żydowskim antysemityzm (nawet potencjalny) musi być grzechem głównym, podczas gdy inne zbrodnicze ideologie winny go zajmować znacznie mniej – pisze publicysta „Rzeczpospolitej”
* * *

Jak się rodzi antysemityzm
Bronisław Wildstein 21-07-2009,

Agnieszka Holland sugeruje, że dla kogoś o pochodzeniu żydowskim antysemityzm (nawet potencjalny) musi być grzechem głównym, podczas gdy inne zbrodnicze ideologie winny go zajmować znacznie mniej – pisze publicysta „Rzeczpospolitej”

Agnieszka Holland w wywiadzie dla weekendowego „Dziennika” informuje, jak powinienem zachowywać się, mając na względzie moje „pochodzenie”, czyli poucza, co – jako Żydowi – mi przystoi, a co nie. Ponieważ sprawa zdecydowanie wykracza poza moje osobiste porachunki z panią reżyser, pozwoliłem sobie zająć nią uwagę czytelników.
(...)
Niepodległe, demokratyczne państwo, jakim była III RP, wielokrotnie wynosiło na najwyższe stanowiska ludzi, którzy pełnili istotne funkcje polityczne w PRL, a więc wprowadzali i utrzymywali za pomocą terroru komunizm w Polsce. Z rąk prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego najwyższe polskie odznaczenia otrzymywali propagandziści owego reżimu. Nie słyszałem wówczas protestów Agnieszki Holland ani jej środowiska, tak dziś oburzonego na istnienie „neonazisty” Farfała.

Wielu bohaterów i liderów tego środowiska ma za sobą stalinowski epizod. A chyba nie ma powodu przypominać, czym był stalinizm również w Polsce.
(...)

Postawa jej nie wydaje się, niestety, odosobniona. Wpisuje się ona w głębszą dysproporcję, z jaką spotyka się współcześnie ocena zła komunizmu i nazizmu czy – szerzej – faszyzmu. Te ostatnie zostały potępione ostatecznie i jednoznacznie. To zjawisko pozytywne, choć prowadzi do aberracji, jaką pokazuje sprawa Farfała.
W wypadku komunizmu, a nawet jego zbrodni, mamy do czynienia z rozbudowanymi strategiami usprawiedliwiania, relatywizacji, przemilczania, a niekiedy wręcz fałszowania przeszłości. Wynika to z obawy wpływowych środowisk, które lękają się, aby dogłębne rozliczenia komunizmu nie pozbawiły ich pozycji.
* * *

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

34. za KAI"Grupa ocalałych z

za KAI"

Grupa ocalałych z shoah Żydów wniosła przed amerykański sąd, pozew przeciwko spadkobiercom Czesławowa Niemena.
Według rzeczników "Fondation pour la mémoire de la Shoah", strony która
oficjalnie wystąpiła z pozwem, piosenka polskiego artysty pt. Płonie Stodoła, świadczy o jego głębokim antysemityzmie.
Wśród formalnych zarzutów są min; propagowanie i afirmacja antysemickich postaw, kłamstwo oświęcimskie (według powoda w inkryminowanym tekscie Niemen zafałszował i strywializował prawdę historyczną sugerując, że do pogromu w Jedwabnem doszło w wyniku typowej weselnej walki na sztachety i nie miała ona nic wspólnego z konfliktem narodowościowym i rasowym). Brak szacunku dla pamięci ofiar Jewabnego, rzekomo potwierdzać ma big beatowa forma utworu.
Rodzina Czesława Niemena dotychczas nie skomentowała sprawy.

Płonie stodoła - Czesław Niemen
W Kwaśniewicach stanął w ogniu dom
W Kwaśniewicach stanął w ogniu dom
Jedzie, jedzie straż ogniowa, trąbka gra
Sam komendant dziś prowadzi wóz
Jadą, jadą odważni strażacy
A beczkowóz wzbija w niebo kurz


http://www.fronda.pl/forum/plonie-stodola-czeslaw-niemen,40639.html

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika guantanamera

35. Ta sprawa z piosenką Niemena

to jakiś żart? Coś z 1 kwietnia? Bo to przecież nie może być prawda...

avatar użytkownika Maryla

36. @guantanamera

wygląda na sarkazm, oryginalnej notki nie widziałam, ale kto wie?

Temat tu :
http://www.fronda.pl/forum/plonie-stodola-czeslaw-niemen,40639.html

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

37. Jako materiał na scenariusz


Hagiografia o generale

Na bazie pamiętników córki generała Wojciecha Jaruzelskiego ma powstać film.

Jego produkcją ma zająć się Agnieszka Holland – podał tabloid „Na Żywo”.

"Autobiograficzna opowieść Moniki Jaruzelskiej to pełna ironii i
dowcipu opowieść o dorastaniu u boku sławnego ojca. Okazuje się, że
niełatwo być córką generała. Zarówno, gdy się jest nieśmiałą nastolatką,
jak też dojrzałą kobietą" - to fragment recenzji „Towarzyszki
panienki”, dziennika córki Wojciecha Jaruzelskiego.

Generała ma zagrać Bogusław Linda. Jest on, jak podaje „Na Żywo”, byłym partnerem Moniki Jaruzelskiej i przyjacielem rodziny.

Jako materiał na scenariusz pierwszego filmu fabularnego o
Wojciechu Jaruzelskim mają posłużyć opublikowane dziennik jego córki
Moniki, Według recenzji dzienników jest to "ironiczna i dowcipna"
opowieść o Jaruzelskim. Jak pisze tygodnik plotkarski "Na Żywo" roli
reżyserowania obrazu podjęła się Agnieszka Holland.

 Będzie film o gen. Jaruzelskim?! Produkcją - na bazie
pamiętników córki dyktatora - ma zająć się Agnieszka Holland. Szykuje
się kolejna hagiografia?

Jan
Pietrzak: "Pomysł, aby robić propagandowy i sentymentalny film o
Jaruzelskim jest potworny. To jest możliwe tylko w kraju rządzonym przez
wrogów polskości."

To też pokazuje jak są podwiązani niektórzy ludzie ze sfer kultury pod jakąś propagandową, antypolską machinę propagandową.

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

38. Holland: Wolność słowa jest


Holland: Wolność słowa jest nadużywana. Aparat nienawiści wymierzony w PO pozstaje bezkarny

Zwycięstwo w wyborach PiS mogłoby być tragiczne dla Polski. Jego
efektem mogłoby być utrwalenie na długie lata toksycznych podziałów -
mówi w rozmowie z Agatonem Kozińskim reżyserka Agnieszka Holland.

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

39. recepta na chorobę? strzał w potylicę?


Holland: Polska jest chora. Wyprali ludziom mózgi

Holland: Polska jest chora. Wyprali ludziom mózgi
reżyserka w "Kropce nad i".
zobacz więcej »
gnieszka Holland w "Kropce nad i" odniosła się do ostatnich kontrowersji
wokół ekspertów zespołu Antoniego Macierewicza, zajmujących się
badaniem przyczyn katastrofy Smoleńskiej. Jej zdaniem promowanie teorii
spiskowych przez nich "jest haniebne i szalenie szkodliwe" i "pierze
mózgi ludziom w Polsce".

- Spowodowało to, że Polska stała się
krajem, który jest kruchy, który stał się chwiejny, wewnętrznie,
moralnie. Polska stała się chora i tego wirusa w jej organizm
wprowadzili określeni ludzie. I będą za to odpowiadać przez historią -
oceniła reżyser.

Teorie: kwestia psychiki

Pytana o
przyczyny tworzenia tego typu teorii wokół katastrofy, stwierdziła, że
"niektóry ludzie są predysponowani do tego, żeby widzieć jakiś spisek". -
Mają tak po prostu skonstruowaną psychikę, że łatwiej im sobie
wytłumaczyć rzeczywistość przez spisek - wyjaśniała.

Jej zdaniem
"są też ludzie, którzy nie są w stanie poradzić sobie z banalnością
śmierci" bliskiej osoby i szukają przyczyn, które "nadają sens temu, co
nie ma sensu".

Holland zaznaczyła, że teorie spiskowe ws. katastrofy powinny być dawno zweryfikowane przez PAN.Holland przyznała, że "podzielona Polska nadaje się na scenariusz
filmowy". Jej zdaniem ten podział nie jest rzeczą najgorszą. - Tutaj
mamy do czynienia z czymś znacznie gorszym. Mamy do czynienia z
absolutnie cyniczną manipulacją polityczną ze strony na pewno Antoniego
Macierewicza i Jarosława Kaczyńskiego. Oni stosują pewną socjotechnikę,
która była już wypróbowana przez różne osoby - kłamstwo tysiąckrotnie
powtarzane staje się prawdą - mówiła Holland.

Jej zdaniem
Jarosław Kaczyński próbuje destabilizować swoich przeciwników
"bombardując ich oskarżeniami. - Premier od pierwszego dnia (po
katastrofie - red.) był oskarżany i stał się stroną - mówiła. W jej
ocenie, w taki sam sposób został wcześniej przez Kaczyńskiego
dyskredytowany Wałęsa, któremu zarzucono, że był agentem bezpieki.


Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

40. rajd Holland po mediach na zamówienie


Holland
przybywa na pomoc. "Mamy do czynienia z absolutnie cyniczną manipulacją
polityczną ze strony Antoniego Macierewicza i Jarosława Kaczyńskiego"

"Polska stała się chora i tego wirusa w jej organizm wprowadzili określeni ludzie. I będą za to odpowiadać przez historią".

Fot. Youtube.pl

W TVN24 umacnianie smoleńskiego frontu kłamstwa trwa w
najlepsze. Tym razem Monika Olejnik sięgnęła po mocny atut strony
walczącej o utrzymanie przez PO władzy. W "Kropce nad i" wystąpiła
reżyser Agnieszka Holland. Jak się można domyślić głównym tematem była
sprawa tragedii smoleńskiej.

Polska stała się chora i tego wirusa w jej organizm wprowadzili określeni ludzie. I będą za to odpowiadać przez historią

- mówiła o ludziach, walczących o prawdę dot. tragedii smoleńskiej.

Jej
zdaniem Antoni Macierewicz i Jarosław Kaczyński manipulują ludźmi,
powtarzając im kłamstwa, w które zaczyna wierzyć część społeczeństwa.

W ocenie reżyser promowanie teorii spiskowych "jest haniebne i szalenie szkodliwe", a także "pierze mózgi ludziom w Polsce".

Spowodowało to, że Polska stała się krajem, który jest kruchy, który stał się chwiejny, wewnętrznie, moralnie

- dodała.

W jej ocenie działania osób, badających prawdę
smoleńską, są przykładem szukania spisków, a "niektóry ludzie są
predysponowani do tego, żeby widzieć jakiś spisek".

Mają tak po prostu skonstruowaną psychikę, że łatwiej im sobie wytłumaczyć rzeczywistość przez spisek

- wyjaśniała.

Dodała, że "są też ludzie, którzy nie są w
stanie poradzić sobie z banalnością śmierci" bliskiej osoby i szukają
przyczyn, które "nadają sens temu, co nie ma sensu".

Agnieszka Holland wskazała, że "teoriami spiskowymi" powinna dawno zająć się Polska Akademia Nauk.

Odnosząc się do podziału, jaki Holland widzi w Polsce, reżyser
przyznała, że jest to ciekawy temat na film. Nie omieszkała również
powiedzieć, kto za ten podział odpowiada:

Tutaj mamy do czynienia z czymś znacznie gorszym. Mamy do
czynienia z absolutnie cyniczną manipulacją polityczną ze strony na
pewno Antoniego Macierewicza i Jarosława Kaczyńskiego.
Oni
stosują pewną socjotechnikę, która była już wypróbowana przez różne
osoby - kłamstwo tysiąckrotnie powtarzane staje się prawdą.

Jej zdaniem Jarosław Kaczyński próbuje destabilizować swoich przeciwników "bombardując ich oskarżeniami.

Premier od pierwszego dnia (po katastrofie - red.) był oskarżany i stał się stroną

- dodała Holland, porównując sytuację Tuska do sytuacji Lecha Wałęsy,
który od lat zmaga się - jej zdaniem - z niesłusznymi oskarżeniami o
agenturalną przeszłość.

---------------------------------------

Z () dzisiaj, 22:56 Odpowiedz

Ta sama pani jest reżyserem filmu pt"Europa,Europa" w którym Niemcy są na ogół pokazywani z ludzkiej strony.Najbardziej zagorzałym antysemitą jest zaś polski chłopiec pragnący wydać małego Żyda.Czyli jeśli ktoś spiskuje to tylko Polacy,którzy "wyssali antysemityzm z mlekiem matki".Stalin,Hitler,Beria i Putin to tylko skromni wyrobnicy przy takich mistrzach jak Kaczyński i Macierewicz.Przeciwko Polsce nikt zaś nigdy nie spiskował,czego dowodzi historia ostatnich stuleci.Kto zaś twierdzi inaczej ten cierpi na manię prześladowczą.Inaczej jest z Żydami,których historia jest naznaczona spiskami w nich wymierzonymi.Weźmy takiego Mojżesza,który spiskując pozwolił sobie na wyprowadzenie Żydów z ziemi egipskiej wbrew woli faraona.A może to było jakieś wcielenie Kaczyńskiego,który nic tylko spiskuje przez wszystkie stulecia,posługując się cyniczną manipulacją polityczną ?

MIŚKA () dzisiaj, 22:48 Odpowiedz

Kolejna kobieta Platformy: piękna, zgrabna, kobieca i... kompetentna w temacie, na który się wyPOwiada. A co najważniejsze - samodzielna i nieulegająca wpływom ani naciskom. Nie liżąca tyłka władzy. Wychowana w rodzinie gdzie nie było ani śladu komunistycznych działaczy z KPP ani też zasymilowanych Żydów służących w Armii Czerwonej a potem w LWP. "KEEP PASSING THE OPEN WINDOWS..."

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

41. Raz dwa Trzy - Nazywaj rzeczy po imieniu

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika gość z drogi

42. zrobi film o towarzyszu generale jaruzelskim ?

a czy będzie w nim o mordzie na Górnikach ?
ot towarzystwo wzajemnej adoracji...

gość z drogi

avatar użytkownika Maryla

43. Agnieszka Holland nagrodzona

Agnieszka Holland nagrodzona w Jerozolimie za całokształt twórczości

Reżyserka została uhonorowana podczas XV Jerozolimskiego Żydowskiego
Festiwalu Filmowego. Wręczenie nagrody zbiegło się z wejściem
najnowszego filmu Agnieszki Holland "Gorejący krzew" na ekrany
izraelskich kin.

Mówiąc po otrzymaniu nagrody o swoich filmach dotyczących Holocaustu,
Holland przyznała, że "ten temat ją wzywa". Trzy jej filmy dotykające
historii Holocaustu i drugiej wojny światowej "Europa, Europa", "Gorzkie
żniwa" i "W ciemności" były nominowane do Oscara.


"Fascynowało mnie, jak cienka i niewyraźna jest linia między dobrem a
złem. (...) Łatwo jest wyjaśnić, czemu ludzie robią złe rzeczy, trudniej
- czemu robią dobre" - tak tłumaczyła swoje powroty do tego trudnego
tematu w kolejnych filmach, również w "Gorzkich żniwach" z 1985 roku,
których pokaz towarzyszył wręczeniu nagrody. "Gorzkie żniwa" to film o
Ślązaku, który pomaga Żydówce z Wiednia, ukrywając ją w piwnicy, ale
jednocześnie wykorzystuje jej kompletną zależność od siebie.Nagrodę wręczyła Holland Lia Van Leer, która jest niezwykle ważną
postacią w historii izraelskiego kina, m.in. założycielką
Jerozolimskiego Żydowskiego Festiwalu Filmowego. W ostatnich latach
rozgłos w Izraelu przyniósł Holland jej film "W ciemności" (2011),
opowiadający historię pracownika kanałów i drobnego przestępcy Leopolda
Sochy, który pomaga Żydom z lwowskiego getta ukryć się w kanałach -
najpierw za pieniądze, a potem z moralnych pobudek. Socha, autentyczna
postać, został uhonorowany przez Yad Vashem, podobnie jak matka Holland,
tytułem Sprawiedliwego Wśród Narodów Świata.








Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Michał St. de Zieleśkiewicz

44. Do Pani Maryli

Szanowna Pani Marylo,

Agnieszka Holland dostaje alergii jak każdy przedstawiciel żydokomuny, na Słowiański , Polański patriotyzm.
Jak jej w Polsce źle. W Karlowych Warach gdzie ją komuna wysłała na studia będzie jej lepiej.
Najlepiej w Izraelu
Szerokiej drogi, pani Agnieszko. Córkę niech pani zabierze.Tam się rozwinie

Wstrętny babsztyl

Ukłony moje najniższe

Michał Stanisław de Zieleśkiewicz

avatar użytkownika Maryla

45. Jerzy Robert Nowak, „Czerwone

Jerzy Robert Nowak, „Czerwone dynastie – Fobie Agnieszki Holland” (artykuł ukazał się na stronie Radia Maryja)
eżyser filmowa Agnieszka Holland należy do najbardziej
fanatycznych wyrazicielek fobii antyreligijnych i antypatriotycznych.
Łączy je z ciągłym tropieniem antysemityzmu, zajadłą wrogością do
prawicy i grubiańskimi atakami na rządzących dziś polityków PiS. [tekst
pisany był w roku 2007 - red.]

W wywiadach udzielanych przez Holland wciąż spotykamy się z
negatywnymi uogólnieniami na temat Polaków jako Narodu, który jest
rzekomo niedojrzały, antysemicki i ksenofobiczny, przesycony płytką
nierozumną religijnością, etc. etc.

Z
taką werwą karcąca Polaków A. Holland faktycznie kontynuuje metody
fanatycznej agitacji komunistycznej swych rodziców Henryka Hollanda i
Ireny Rybczyńskiej. Ta para stalinowców z zajadłością uczestniczyła w
nagonkach na nonkonformistycznych naukowców, m.in. w haniebnym donosie
na znakomitego polskiego naukowca – profesora Władysława Tatarkiewicza.

Władysław Tatarkiewicz

Władysław Tatarkiewicz

23 grudnia 2006 r. Agnieszka Holland udzieliła obszernego wywiadu
dziennikarzowi “Gazety Wyborczej” Romanowi Pawłowskiemu dla dodatku
“Wysokie Obcasy”. Wywiad zatytułowany eufemicznie “Wszystko o moim ojcu”
stanowił w znaczącej części stek kłamstw na temat ojca A. Holland.
Prawdziwie rzetelny tytuł wywiadu mógłby brzmieć raczej: “Wiele kłamstw
o moim ojcu”. Jaskrawym kłamstwem jest chociażby stwierdzenie
dziennikarza “Wyborczej” R. Pawłowskiego sugerujące, że Henryk Holland
jakoby tylko “Przez chwilę był wierzącym stalinistą (…)”. Otóż
ta rzekomo króciutka “chwila” trwała w życiorysie Hollanda aż
dziewiętnaście lat – od jego związania się w 1934 r. ze zdominowanym
przez stalinistów polskim ruchem komunistycznym aż do jego brutalnego
ataku w 1953 r. na naukowe dokonania nieżyjącego wówczas od wielu lat
słynnego filozofa Kazimierza Twardowskiego.

Wyjątkowo bezczelnym kłamstwem jest stwierdzenie Holland na temat
udziału jej ojca w relacjonowaniu dla Polskiego Radia sfabrykowanego
procesu politycznego László Rajka w 1949 roku. A. Holland stwierdziła,
broniąc zachowania jej ojca: “Wiem od mamy, że doświadczenie tego
procesu było dla niego przełomowe”. Sugerowała w ten sposób, że H.
Holland pod wpływem doświadczeń procesu zmienił się w sposób
“przełomowy”, czyli nabrał głębokiego krytycyzmu wobec stalinizmu.

Prawda była z gruntu odmienna. Właśnie po procesie
L. Rajka w 1949 r. doszło do największych stalinowskich świnień w życiu
H. Hollanda, m.in. do udziału w 1950 r. w podłym donosicielskim liście
otwartym do prof. W. Tatarkiewicza, “zdemaskowaniu” w tymże 1950 r.
jednego ze studentów jako “niebezpiecznego wroga” czy do późniejszego o
trzy lata, brutalnego, paszkwilanckiego ataku H. Hollanda na twórczość prof. K. Twardowskiego (1953 r.).

Stalinowiec Henryk Holland

Cofnijmy się jednak na chwilę do wcześniejszego okresu życia
Henryka Hollanda. Urodził się 8 kwietnia 1920 r. w Warszawie w ubogiej
zasymilowanej rodzinie żydowskiej jako najstarsze dziecko Wiktora
Hollanda i Franciszki z domu Likier.
Według książki Krzysztofa Persaka “Sprawa Henryka Hollanda” (Warszawa, 2006 r., s. 133):

Od
dwunastego do czternastego roku życia Holland należał do lewicowej
syjonistycznej organizacji skautowej Haszomer Hacair, a w 1934 r.
związał się z ruchem komunistycznym, wstępując do Rewolucyjnego Związku
Młodzieży Szkolnej, który był przybudówką Komunistycznego Związku
Młodzieży Polski. Rok później został przyjęty do KZMP.
 (…) Od
jesieni 1936 r. Holland przez pół roku pełnił funkcję łącznika pomiędzy
kierownikiem Centralnej Redakcji Krajowej KPP Abramem Kaganem a redakcją
znajdującego się pod wpływem tej partii jednolitofrontowego ‘Dziennika
Popularnego’ (…).

trybuna-wolnosciPo wybuchu wojny H. Hollandowi udało się przedostać na tereny okupowane przez Związek Sowiecki – do Lwowa. Tam m.in. współpracował z osławioną sowiecką gadzinówką “Czerwonym Sztandarem” i z redakcją “Młodzieży Stalinowskiej”.
W czerwcu 1943 r. wziął udział w pierwszym zjeździe Związku Patriotów
Polskich, powołanego przez Sowietów dla przygotowywania działań na rzecz
późniejszej stalinizacji Polski. 14 czerwca 1943 r. został
przyjęty w stopniu porucznika do dywizji im. Tadeusza Kościuszki. Od
lutego 1944 r. był instruktorem w Wydziale Polityczno-Wychowawczym 2.
dywizji. W listopadzie 1944 r. awansował na kapitana. W grudniu 1944 r.
wstąpił do PPR. Już w kwietniu 1945 r. uzyskał pierwszy bardzo znaczący
awans. Został redaktorem naczelnym tygodnika wspierającego komunistów
pod nazwą “Walka Młodych” wydawanego przez Związek Walki Młodych.
Kierował nim do września 1947 roku. W 1948 r. wybrano go do Rady
Naczelnej i Zarządu Głównego Związku Młodzieży Polskiej. Pod koniec 1948
r. został członkiem komitetu redakcyjnego jednej z najbardziej ponurych
gazet partyjnych sowietyzujących kraj – “Trybuny Wolności”.

Jako wielce zaufany towarzysz został oddelegowany we wrześniu 1949 r. na najsłynniejszy stalinowski proces pokazowy – proces László Rajka na Węgrzech.
Rajk, jeden z najbardziej fanatycznych węgierskich komunistów, był
przez kilka lat ministrem spraw wewnętrznych, zajadle tępiącym
prozachodnich oponentów komunizmu. W partii komunistycznej cieszył się
szczególnie dużą popularnością jako rodzimy Węgier i dlatego był tym
bardziej znienawidzony przez dyktatorsko rządzącą Węgrami żydowską grupę
kierowniczą na czele z Mátyásem Rákosim. Rajka oskarżono o
“antysowiecki nacjonalizm” i “titoizm”, torturami wymuszono na nim
przyznanie się do rzekomych win i powieszono przed oknem celi, w której
siedziała jego żona.

Holland, fanatycznie nastawiony na
rozprawę z “nacjonalistami”, z tym większą lubością relacjonował dla
Polskiego Radia przebieg procesu węgierskiego “nacjonalistycznego
odchyleńca”. Był to jeden z najpodlejszych “wyczynów” w jego życiu.
Warto dodać, że Holland wziął bardzo czynny udział w propagandowej
kampanii przeciw “odchyleniu prawicowo-nacjonalistycznemu” w Polsce. Z
furią atakował Gomułkę (por. K. Persak, op. cit., s. 148).

W roku akademickim 1946/1947 Holland rozpoczął studia filozoficzne na Uniwersytecie Warszawskim, łącząc je z karierą partyjną, pełną oddania stalinowskiej ideologii. Był prawdziwie bezwzględny wobec domniemanych “wrogów ludu”. Krzysztof Persak opisał (op. cit., s. 139), jak to pewnego razu,

kiedy Komitet Uczelniany rozpatrywał
sprawę usunięcia aktywisty, który w ankiecie personalnej zataił, że jego
ojciec był przedwojennym policjantem, Holland powiedział, iż ów student
“jest przykładem niebezpiecznego wroga, który wkradł się w szeregi
naszej partii”, i zaproponował, aby organizacja partyjna
powiadomiła o swojej uchwale władze bezpieczeństwa. Donosicielską
propozycję Hollanda zebrani z Komitetu Uczelnianego zaakceptowali
jednomyślnie
. Nie wiadomo, jaki los spotkał studenta w ten sposób “poleconego” UB.

Leszek Moczulski przypomniał w swej książce “Lustracja” (Warszawa, 2001 r., s. 140), że to właśnie Holland odegrał rolę w jego usunięciu z partii w 1949 roku.

Szczególnie haniebnym epizodem w życiu Hollanda był jego
udział w grupie ośmiu studentów, członków PZPR, którzy wystąpili w marcu
1950 r. z brutalnym, publicznym atakiem i donosem na słynnego filozofa –
profesora Władysława Tatarkiewicza.
Według K. Persaka (op. cit., s. 139),

„studenci
ci wystosowali list otwarty do prof. Tatarkiewicza, protestując
przeciwko rzekomemu dopuszczeniu na prowadzonym przez niego seminarium
do “czysto politycznych wystąpień o charakterze wyraźnie wrogim
budującej socjalizm Polsce” i tolerowaniu ich. Inicjatywa ta,
niewątpliwie inspirowana przez władze partyjne, była zapewne elementem
intrygi prowadzącej do odebrania profesorowi kilka miesięcy później
prawa wykładania i prowadzenia zajęć.

Rybczyńska Irena z córką Agnieszką

Rybczyńska Irena z córką Agnieszką

Wśród ośmiu autorów haniebnego listu otwartego, który
spowodował ostateczne usunięcie prof. W. Tatarkiewicza z uczelni, byli
m.in. Henryk Holland i jego żona Irena Rybczyńska, Bronisław Baczko i
Leszek Kołakowski. Po latach nawet jeden z sygnatariuszy tego listu
otwartego (donosu) Bronisław Baczko uznał zawarte w nim treści za
“groźne i koszmarne bzdury”.

W październiku 1950 r. Holland rozpoczął studia doktoranckie w
Katedrze Historii Filozofii, osławionej “kuźni kadr marksistowskich” –
Instytutu Kształcenia Kadr Naukowych przy KC PZPR. W 1953 r.
publikuje swą najohydniejszą pracę, faktycznie paszkwilancki atak na
niemogącego się bronić, bo nieżyjącego od 1938 r. słynnego filozofa –
profesora Kazimierza Twardowskiego “Legenda o Kazimierzu Twardowskim”.
Zaatakował filozofię prof. Twardowskiego za rzekome “ubóstwo
teoretyczne”, piętnował ją jako filozofię skrajnie obskurancką,
fideistyczną, klechowską”.
Profesora Twardowskiego
nazwał “fideistą zalatującym zakrystią”. Z furią atakował wszystkich
tych, którzy chwalili dokonania naukowe prof. Twardowskiego przed wojną,
“demaskując” ich jako rzekomych “faszystów”.

Według K. Persaka, “pamflet Hollanda, nawet biorąc pod uwagę
ówczesne stalinowskie standardy, ze względu na wyjątkowy brutalny atak
na twórcę szkoły lwowsko-warszawskiej, wzbudził w IKKN pewne
kontrowersje.
Autor posługiwał się wyjątkowo
napastliwym językiem (…)”. Doszło do tego, że w obronie totalnie
niszczonego przez Hollanda dorobku zmarłego filozofa wystąpił w liście
do redakcji “Myśli Filozoficznej” (tam najpierw wydrukowano paszkwil
Hollanda) prof. Tadeusz Kotarbiński. Krytykując pracę Hollanda,
Kotarbiński stwierdził: “Jest to elaborat bezceremonialny. Pełno w nim
chwytów, używanych w niewybrednych kłótniach dla oddania uczuć
lekceważenia, pogardy i szyderstwa. Pozwolono sobie pod adresem
Twardowskiego na wyrażenia skrajnie obelżywe, których nie chcę
przytaczać, aby ich nie wypowiadać ponownie” (K. Persak, op. cit., s.
141).

Ze względu na powszechne oburzenie jadowicie paszkwilancką formą
pracy Hollanda, jakie wyrażano w kręgach naukowych, nawet w
dogmatycznych kręgach marksistowskich uznano za celowe pewne
zdystansowanie się od pamfletu. Zrobił to komitet redakcyjny “Myśli
Filozoficznej” na czele z osławionym inkwizytorem nauki prof. Adamem
Schaffem. Odpowiadając na list prof. T. Kotarbińskiego, zaakcentowano
poparcie “bojowego tonu krytyki”, ale przyznano, że komitet redakcyjny
“rzeczywiście zaniedbał w toku prac redakcyjnych usunięcia z artykułu
pewnych niefortunnych, napisanych przez autora w zapale polemicznym
zwrotów i wyrażeń” (K. Persak, op. cit., s. 141). Co więcej, dyrekcja
IKKN zdecydowała się na udzielenie Hollandowi nagany za “niewłaściwą
postawę partyjną”. Zdaniem K. Persaka, wymierzenie tej kary partyjnej
było “spowodowane wyjątkowym oburzeniem, jakie ta publikacja wywołała w
środowisku naukowym”. Było to prawdziwie szokujące – paszkwil Hollanda
okazał się nazbyt brutalny w stylu nawet jak na atmosferę ówczesnych
stalinowskich czasów!

Nie “wszyscy byli ubrudzeni”

Agnieszce Holland te tak jaskrawe przykłady
stalinowskiego świnienia się jej ojca nie przeszkodziły w skrajnie
kłamliwym wybielaniu jego przeszłości w wywiadzie opublikowanym w
“Wysokich Obcasach” z grudnia 2006 roku. Najwidoczniej liczyła na słabą
pamięć lub nawet totalną ignorancję czytelników. Liczyła słusznie, bo o
ile wiem, przez kilka miesięcy, aż do czasu mego obecnego tekstu, nikt
nie zaprotestował przeciwko jej ordynarnym kłamstwom.

Aby lepiej wybielić przeszłość swego ojca, Agnieszka Holland
użyła starego chwytu różnych dzieci stalinowców. Usilnie stara się
zaakcentować – jak to rzekomo w tamtych czasach niemal “wszyscy byli
ubrudzeni”.
Stwierdza w wywiadzie dla “Wysokich Obcasów”:

“Nie chciałabym, aby to zabrzmiało jak
usprawiedliwienie, ale trudno oceniać wybory moich rodziców bez
uwzględnienia kontekstu historycznego. Komunizm był ideą, która
wstrząsnęła światem i zgarnęła pod swoje skrzydła rzeszę najbardziej
ideowej młodzieży. Dla wielu z nich nie było innej alternatywy dla
faszyzmu. Kto jest bez grzechu, niech rzuci kamieniem. W
polskiej historii było zaledwie kilku ludzi na tyle zdeterminowanych,
obdarzonych tak jasnym widzeniem świata, że mogą być dzisiaj bohaterami
narodowymi bez skazy. Większość ma w sobie ciemną i jasną stronę przez
konieczność dokonywania wyborów w sytuacjach
 z
założenia niejasnych, dramatycznych. Łącznie z budzącymi dziś spory
postaciami, jak Dmowski czy Piłsudski. To dotyczy także świętych, jak
ojciec Maksymilian Kolbe, który z jednej strony, poświęcił się za
człowieka w obozie koncentracyjnym, z drugiej – prowadził przed wojną
antysemickie pismo. Kiedy się popatrzy na Zbigniewa Herberta, który
przez lata był symbolem spiżowego sprzeciwu, i potem przeczyta się, co
tam gadał na rozmowach z ubekami, to się okaże, że ikony nie istnieją
”.

Maksymilian Maria Kolbe

Maksymilian Maria Kolbe

Trudno się nie oburzyć, gdy czyta się, jak Agnieszka Holland
porównuje swego ojca – stalinowskiego fanatyka, niszczącego ludzi, z
postaciami ucieleśniającymi bezgraniczną miłość do swych bliźnich jak
św. Maksymilian Kolbe.
Jakże oburzająca jest próba wybielenia
stalinowca Hollanda poprzez nikczemne oczernianie Zbigniewa Herberta,
poety, który wolał głodować w dobie stalinizmu, niż iść na najmniejszy
nawet ukłon wobec reżimu.

Holland próbowała usprawiedliwić stalinowskie zaangażowanie swoich
rodziców również poprzez staranne obrzucanie błotem II Rzeczypospolitej,
przedstawianie jej w potwornie przyczerniony sposób. Oto jak wygląda
kreślona przez Holland ponura wizja II RP:

“Problem zaangażowania części pokolenia moich rodziców w komunizm
jest tak złożony, że powinniśmy o tym zrobić całą rozmowę. Miało na to
wpływ i uwiedzenie ideą sprawiedliwości społecznej, i
rozczarowanie Polską okresu międzywojennego, która nie stała się
ojczyzną szklanych domów. Demokracja była kulawa, rosły autorytaryzm i
nieudolność rządzących, a z drugiej strony, pojawiło się wykluczenie
inaczej myślących, prześladowanie mniejszości. Młodzież pochodzenia
żydowskiego na co dzień była prześladowana i odtrącona (pałowanie, getta
ławkowe, numerus clausus, ekscesy Młodzieży Wszechpolskiej). Nic
dziwnego, że szukali miejsca w szeregach partii, która głosiła równość
wszystkich ras i dawała wykluczonym poczucie wspólnoty
”.

II Rzeczpospolita ze wszystkimi swoimi błędami i
ograniczeniami była i tak prawdziwą oazą demokracji na tle sowieckiej
krainy gułagów i wielkich czystek.
Tylko ogromna ślepota i
zacietrzewienie mogły decydować o wybraniu stalinowskiej Rosji kosztem
Polski. Dodajmy, że to optowanie na rzecz Związku Sowieckiego za każdym
razem oznaczało równoczesną zdradę Polski, wejście na drogę czerwonej
Targowicy.

Wbrew kłamliwym tłumaczeniom Agnieszki Holland nie ma żadnego
usprawiedliwienia dla wieloletniego związania się jej ojca ze
stalinizmem i szkodzenia przezeń tym wszystkim, których uważał za wrogów
systemu. Pamiętać trzeba jednak, że sam Henryk Holland w końcu zapłacił
bardzo wysoką cenę za swój prokomunistyczny wybór.

Kulisy śmierci H. Hollanda

W 1954 r. Holland przeszedł błyskawiczną ewolucję poglądów
od skrajnego dogmatyzmu do rewizjonizmu. W następnych latach, w czasie
zajadłego konfliktu między frakcjami wewnątrzpartyjnymi “Żydów”
(puławian) i “chamów” (natolińczyków) przyłączył się oczywiście do
frakcji puławian.
Przyjaźnił się z czołowymi przywódcami
puławian, m.in. z L. Kasmanem, A. Starewiczem, A. Alsterem, J.
Finkelszteinem, R. Zambrowskim. 12 listopada 1961 r. doszło do spotkania
H. Hollanda z korespondentem francuskiego “Le Monde” Jeanem Wetzem i
jego żoną.

Zapoczątkowało ono ciąg
wydarzeń, który doprowadził do tragicznej śmierci H. Hollanda. Podczas
spotkania, które odbyło się w mieszkaniu Wetzów, Holland ujawnił
zasłyszane od jednego z działaczy partyjnych rewelacje Nikity
Siergiejewicza Chruszczowa o okolicznościach śmierci Stalina i obalenia
Berii. Holland popełnił ogromną nieostrożność, ponieważ mieszkanie
Wetzów, w którym odbywała się rozmowa, było dobrze “zabezpieczone
radiofonicznie” z pomocą podsłuchu urządzonego przez MSW. Po ogłoszeniu
przez Wetza w “Le Monde” rewelacji zasłyszanych od Hollanda, Władysław
Gomułka wpadł w straszliwą irytację, podsycaną przez sugestie
moczarowców nieznoszących puławian. Gomułkę rozwścieczyła groźba
zarzutów z Moskwy, że z Polski wyciekają na Zachód komunistyczne
tajemnice, takie jak wspomniane zwierzenia Chruszczowa na XXII Zjeździe
Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego o okolicznościach obalenia
Berii.

W rezultacie śledztwa podjętego przez MSW 19 grudnia 1961 r.
aresztowano Hollanda. Holland nie ukrywał faktów i złożył obszerne
zeznanie. Nie spodziewał się sankcji prokuratorskiej, myślał, że może go
spotkać tylko kara partyjna za niedyskrecję. Tym bardziej wstrząsnęła
nim wiadomość, że może grozić mu co najmniej 5 lat więzienia na
podstawie drakońskiego dekretu o stanie wojennym. W takich warunkach
doszło 21 grudnia 1961 r. do samobójczego skoku Hollanda z okna jego
mieszkania podczas rewizji prowadzonej przez SB.

Przez wiele lat toczyły się spory wokół kulisów śmierci Hollanda.
Niektórzy autorzy, tak jak np. Jerzy Eisler, głosili sugestie o
zamordowaniu Hollanda. Badacz IPN Krzysztof Persak jednoznacznie
przekreślił domniemania, w oparciu o materiały MSW, do których dotarł.
Wskazał na złożone przyczyny samobójstwa Hollanda. W opinii Persaka (op.
cit., s. 257): “Niewykluczone, że Holland poczuł się w pewnym
sensie zdradzony przez kierownictwo partii, za której lojalnego członka
nadal się uważał. Jego zachowanie w śledztwie było przejawem dyscypliny
partyjnej, a mimo to został wydany w ręce aparatu bezpieczeństwa.
Zapewne takie potraktowanie boleśnie ubodło też jego ambicję. Był
egocentrykiem, zdaje się, ze skłonnością do narcyzmu. To, że z nim,
starym komunistą i znanym publicystą partyjnym, postąpiono jak ze
zwykłym obywatelem, musiało godzić w jego wysokie poczucie własnej
wartości.

Aresztowanie i zarzut z art. 7 Małego Kodeksu Karnego oznaczały cios w
plany życiowe Hollanda, który w 1962 r. miał wyjechać na atrakcyjne
6-miesięczne stypendium Fundacji Forda. Wszystko to miało teraz zostać
przekreślone. Do tego doszła trudna sytuacja osobista po rozwodzie z I.
Rybczyńską, poczucie osamotnienia i nasilenie choroby nerek”.

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

46. Holland: W Polsce uderza mnie

Holland: W Polsce uderza mnie fala niedobrego powietrza. Tusk grzeszy...

Mieszkam i pracuję poza Polską. Kiedy przyjeżdżam, uderza mnie fala niedobrego powietrza, coś takiego, jakby w zamkniętym pomieszczeniu ktoś bez przerwy puszczał bąki. Jest coś takiego, że jest duszno - powiedziała w Radiu ZET Agnieszka Holland.
W rozmowie z Moniką Olejnik reżyserka stwierdziła, że największym problemem Polski staje się rozdźwięk między deklaracjami Polaków a rzeczywistością.

- Nie podobają mi się tutaj różne rzeczy: sposób, w jaki funkcjonuje polityka, jak Kościół sobie poczyna, ale najbardziej mi się nie podoba konformizacja społeczeństwa. Choćby z tej ankiety na temat religijności Polaków, którą przeprowadziła "Gazeta Wyborcza", widać, że żyjemy w zakłamaniu. Ludzie co innego mówią, a co innego tak naprawdę robią. I muszę powiedzieć, że ta konformizacja w jakimś sensie jest większa niż za komuny - mówiła Holland.

Ma pani wrażenie, że przyjeżdża pani do ciemnogrodu? - zapytała Monika Olejnik. - Nie lubię tego określenia, bo jest bardzo obraźliwe. Tu jest bardzo duszno - odpowiedziała Holland.

Stwierdziła, że atmosfera w Polsce jest jedną z głównych przyczyn emigracji młodych Polaków. - To jest coś takiego, jak się jest w toksycznej rodzinie. Człowiek kocha tę rodzinę, ale czuje, że nie może się rozwinąć, nie może żyć, nie może odetchnąć pełną piersią. Więc wyjeżdża do innego miasta i tam zakłada swoją rodzinę - powiedziała Holland w Radiu ZET.

Pytana o filozofię rządów Donalda Tuska powiedziała: - Myślę, że premier grzeszy przez zaniechanie, to znaczy premier nie podejmuje czy z jakiejś koniunkturalności, czy z przekonania, czy z... nie podejmuje pewnych tematów, nie mierzy się z pewnymi tematami, ważnymi tematami społecznymi, ideowymi, obyczajowymi, nie mierzy się z rzeczywistością, którą Polacy żyją. On myśli, że oni sobie żyją, a my nie będziemy tutaj tego w ogóle wywlekać na tapetę, bo to zawsze może nas zaprowadzić do jakiegoś rodzaju kłopotów. I lękając się tej konfrontacji na polu, powiedziałabym aksjologicznym, zostawia to pole puste dla najbardziej krzykliwej części prawicy. I ta najbardziej krzykliwa część prawicy, również z dużą częścią Kościoła katolickiego, tą przestrzeń kompletnie zawłaszczyła.

Jachowicz:
Nowy film Agnieszki Holland – „Bąk”. "Gdy reżyserka wpada do Polski
robi głównie za autorytet polityczny i moralny. Tak jak w oskarżaniu
Polaków o konformizm"

"Władze partyjne i SB nie pozwoliłyby sobie na niefrasobliwość,
żeby niepewny element wysyłać do niebezpiecznego gniazda
antysocjalistycznej rewolty. (...) Czyż w drugiej połowie lat 70, kiedy
Holland wystartowała, jako samodzielna reżyserka, można było kręcić
filmy, nie będąc konformistą?".

Janecki:
Gdzie byli Holland, Olbrychski, Zaorski czy Kidawa-Błoński, gdy
narastały agresja i nienawiść, które teraz ich trwożą? Dlaczego udają,
że nie wiedzą, kto w Polsce rządzi?


"Z wypowiedzi znanych reżyserów i zasłużonego aktora można by
sądzić, że nienawiść i totalniactwo zaprowadziły w Polsce jeśli nie
jakieś wredne krasnoludy, to ci, którzy obecnie są politycznie
najsilniejsi, czyli opozycja".

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

47. Sukcesy fil…finansowe rodu

Sukcesy fil…finansowe rodu Hollandów. Przedsiębiorcza rodzina otrzymała blisko 20 mln złotych państwowych dotacji. Pecunia non olet
http://niezlomni.com/?p=5079

OLYMPUS DIGITAL CAMERAKażdy
człowiek pragnie osiągnąć sukces finansowy a niektórzy wybredni chcą to
połączyć z sukcesem artystycznym. A jeśli można robić to w rodzinie, to
jest to niemal ideał. A jeśli, co nie zdarza się niemal nigdy, można
jeszcze przy okazji „zmieniać świat na lepsze, przyczyniać się do
postępu społecznego” – to jest to ideał pełny. I pani Agnieszka
Holland niemal ten ideał osiągnęła. Poczucie, iż w znacznym stopniu
przyczyniamy się do osiągnięcia ideału w życiu chociaż jednej rodziny
winna napawać nas szczęściem.

Tekst pochodzi z bloga „pink panther”

Gdyby ktoś nie wiedział na czym taki ideał polega przybliżmy
sukcesy finansowe pani Agnieszki Holland i jej rodziny z ośmiu lat i
ograniczmy się do tego źródła, które sami tworzymy. Instytutu Sztuki
Filmowej, instytucji budżetowej Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa
Narodowego.

Oto na stronie internetowej Instytutu Sztuki Filmowej podawane są
informacje o dotacjach na „scenariusze, projekty filmowe, filmy
dokumentalne, filmy fabularne”. Wszystko poukładane w tabelkach wszerz i
wzdłuż: latami i nazwiskami.

I serce rośnie, kiedy czyta się, iż czworo członków rodziny
H. uzyskało w latach 2006-2013 łącznie 19.632.353,00 zł. A piąty członek
rodziny –syn, siostrzeniec i brat- Antoni Łazarkiewicz (Komasa
Łazarkiewicz, Anton Gross) : syn, brat, siostrzeniec- też „partycypuje” ‚
w puli” jako „rodzinny kompozytor”.

Pani Agnieszka Holland pozyskała od roku 2006
łącznie 12.099.900 zł , jej córka Katarzyna Adamik – „tylko”
2.558.831,00 zł (nie licząc kwot do podziału za film i serial „Janosik”
tj. ok. ponad 5 mln zł), siostra Magdalena Łazarkiewicz – 2.510.000,00
zł i szwagier Piotr Łazarkiewicz – 2.403.622,00 zł. Wschodzącą gwiazdą w
klanie jest siostrzeniec Antoni, syn pani Magdaleny Łazarkiewicz,
kokieteryjnie dodający sobie do nazwisko „Komasa” , jako szczęśliwy
małżonek panny Komasy, siostry pana reżysera Komasy ( i oczywiście
kompozytor muzyki do jego filmów).

Otóż ten młodzieniec pojawia się na „liście płac” portalu
filmpolski.pl już w roku 1995 – mając lat 15 (słownie: piętnaście) jako
KOMPOZYTOR muzyki filmowej do przedstawienia telewizyjnego TVP, którego
reżyserem jest bodaj troskliwa mama Magdalena Łazarkiewicz.
Jak
genialnym człowiekiem być musiało być to chłopię , skoro w wieku lat 15
zdołało się muzycznie wczuć w perypetie duchowe człowieka, który
patologicznie zdradza żonę i generalnie robi rzeczy, o których w naszych
zacofanych domach przy dzieciach się raczej nie rozmawia. Zanim
osiągnął lat 18, już zdołał skomponować dzieł co najmniej 4, a Telewizja
Polska je zakupiła.

Portal filmpolski.pl jest nieubłagany: pan Antoni Łazarkiewicz jest
godnym następcą Bacha i Chopina: w wieku lat 35 będzie obchodził 20 lat
pracy zawodowej a do dzisiaj film i telewizja zamówiły u niego ( i
zapłaciły) muzykę do 58 dzieł w tym 16 filmów fabularnych, 8 seriali
telewizyjnych i 12 spektakli telewizyjnych. W tym muzykę do wszystkich
„rodzinnych” filmów fabularnych: matki, ciotki, wujka, siostry i
nowo-nabytego szwagra Komasy. Proszę porównać na portalu
filmpolski.pl – filmografię kompozytorów: Kilara, Dębskiego i nie bójmy
się porównań – Pendereckiego…. Sami widzicie.

Mimo tych wszystkich oczywistych sukcesów, które pokornie, choć
poniekąd „bez świadomości” współfinansujemy, dzisiaj jesteśmy szturchani
słownie przez „głowę rodu”. Padają słowa o „dusznej atmosferze”, o
„puszczanych bąkach”. Wyczuwam jakieś rozdrażnienie, jakieś
zniecierpliwienie.

Czyżby chodziło o kilka wniosków o dotacje odkładanych czy wręcz
odrzuconych przez PISF – siostrze Magdalenie? Naprawdę , drodzy koledzy
filmowcy, nie należy mieć węża w kieszeni, kiedy geniusze chcą kręcić.

Czy może raczej o naprawdę dużą naszą gafę towarzysko- finansową,
jaką strzeliliśmy, jak to zacofany ciemnogród w dusznym pokoju. Oto była
okazja wejść do ligi naprawdę światowej i załapać się na naprawdę grubą
kasę a nie te „drobne” z PISF: oto „jakiś ktoś” wymyślił w
przebłysku geniuszu, że należy wystawić w Warszawie prawdziwą operę o
pani Ani Grodzkiej. Już pisało się libretto (pan Pacewicz) ale co
najważniejsze, media podały, że muzykę skomponuje „nasz Antoni”!!!!
Kompozytor pierwszej w świecie opery o transseksualizmie – to jest to.

To jest liga światowa. Oczyma duszy widzę tę operę wystawianą we
wszystkich najważniejszych operach światowych – od Mediolańskiej La
Scali , przez paryską, londyńską aż do Nowego Jorku i Australii. Kto by
się śmiał sprzeciwić. To był projekt na naprawdę dużą kasę i nawet
szansę na uścisk dłoni Obamy. Tymczasem – klapa. Jazgot w
dusznym pomieszczeniu i masowe puszczanie bąków sprzątnęło sprzed nosa,
sorry, uniemożliwiło powstanie arcydzieła na miarę wieków.

Na razie więc, pozostaje Pani Agnieszce skromne i bezpretensjonalne
napomykanie w TVN 24 („Śniadanie mistrzów”) o uzyskaniu statusu
„narodowej artystki Czech” i planie nakręcenia serialu „Dziecko
Rosemary” – w Londynie. Romek jeszcze nie wie. Ale sataniści całego
świata wypromują dzieło na bank.

Oto jest przykład prawdziwie wielkiego sukcesu: filmowego,
finansowego i rodzinnego. Mieliśmy szansę na wspieranie go w kolejnym
pokoleniu, tak jak wspieraliśmy małżonków rodziców: Henryka
Hollanda –politruka Armii Czerwonej- filozofa na UW i pani Holland de
domo Rybczyńskiej – wykuwającej stalinowski komunizm na niwie
dziennikarstwa PRL i jak wspieraliśmy panią Agnieszkę, jej Małżonka pana
Laco Adamika w TVP i Operze Krakowskiej, jej siostrę Magdalenę, jej
szwagra śp. Piotra, jej córkę Kasię, „partnerkę życiową” Kasi – panią
Olgę i siostrzeńca – Antoniego Łazarkiewicza. Potknęliśmy się ewidentnie
„na Antonim” i nie ma na to żadnego usprawiedliwienia.


Agnieszka Holland jest zmęczona "poważnymi tematami". Dla relaksu, zabiera się za serial o… Lucyferze

"Nie chciałabym, by traktowano tę opowieść zbyt poważnie. Już
widzę, jak jacyś polscy egzorcyści wytaczają armaty przeciwko takiemu
filmowi, no, ale wydaje mi się, że trzeba to potraktować jako ciekawą
rozrywkę."

Według Agnieszki Holland opowieść o spodziewającej się dziecka
kobiecie unieszczęśliwionej przez fakt zajścia w ciążę, to temat
rozrywkowy.

Nie chciałabym, by traktowano tę opowieść zbyt poważnie. Już
widzę, jak jacyś polscy egzorcyści wytaczają armaty przeciwko takiemu
filmowi, no, ale wydaje mi się, że trzeba to potraktować jako ciekawą
rozrywkę.
Ja to traktuję jako pewien płodozmian. Trzeba w
pewnym momencie dać sobie troszeczkę luzu, by to, co się robi, nie było
naznaczone takim szalonym piętnem powagi i istotności, bo można się
bardzo szybko wypalić. A ja w pewnym momencie zaczęłam mieć
takie wrażenie, że się lekko zmęczyłam, nie znajdowałam w sobie energii,
żeby zmierzać się z kolejnym poważnym tematem, muszę w międzyczasie
zrobić coś lżejszego

- deklaruje Holland. Czym ma się różnić nowy serial od pierwowzoru Romana Polańskiego?

"Rosemary's baby" jest kompletnie czymś innym. Jest czystym
gatunkiem, zabawą w inteligentny rodzaj horroru, no i jednocześnie
wyzwaniem dość onieśmielającym, ponieważ pierwowzór Romana Polańskiego
to jest klasyka światowa. Natomiast tu jest telewizja, miniserial, są
nieco inne kryteria narracji. No, ale chciałabym sobie udowodnić, że
potrafię coś takiego zrobić.

Agnieszka Holland postanowiła zabrać głos także w kwestiach politycznych.

Politycy w Polsce (ale nie tylko tutaj) nie są warstwą
najwartościowszą. Nie najwspanialsi dziś ludzie, myślę o walorach
moralnych, intelektualnych, idą do polityki. To się zmieniło
prawdopodobnie od chwili, kiedy ta polityka stała się tak strasznie
medialna. To znaczy pewien rodzaj powierzchowności, manipulacji, grania
bardziej na emocjach niż merytorycznej odpowiedzialności odgrywa większą
rolę w polityce i dlatego ludzie poważni od niej stronią. To
rzeczywiście jest niebezpieczne, ponieważ wiele od polityków zależy, no,
ale nie widzę na to jakiejś natychmiastowej rady. Musiałoby nastąpić
wiele zdarzeń, żeby się to zmieniło. Wydaje mi się, że w Polsce
nie tylko politycy, ale wszyscy aktorzy sceny publicznej grają strasznie
na emocjach i demagogii, budząc demony.

Zdaniem reżyserki, Polacy wciąż jeszcze nie dojrzeli do wolności i trzeba jej ich uczyć.

Mieliśmy już parę przełomów, nie można powiedzieć, że nic się nie
może udać, bo udało nam się zmienić system, i to dość drastycznie, i
przeformatować kompletnie gospodarkę i życie. Tylko koszty własne tej
przemiany okazały się bardzo duże. Pytanie, jak pracować nad tym, żeby
niwelować te koszty, żeby te paradoksalne efekty przemian nie uderzały w
słabszych i żeby nie zaprzepaścić wolności. A to najmniej, mimo wielu
deklaracji, zdają się cenić Polacy. Trzeba uczyć ludzi wolności,
wychowania do dojrzałości i zrozumienia, że wolność nie polega na tym,
żeby robić, co się chce, ale na tym, żeby dawać ludziom możliwość życia i
samorealizacji zgodnie z ich potrzebami, pragnieniami, jeżeli to nie
obraca się przeciwko wolności innego człowieka

- ocenia. W „wychowywaniu” Polaków zdaniem Holland najważniejsza jest edukacja.

Kolejne ekipy nie uświadomiły sobie istotności tej nadbudowy, że powiem to po marksistowsku. To
znaczy tego, że w dzisiejszej, skomplikowanej rzeczywistości trzeba
wyposażyć ludzi w takie narzędzia poznania i rozumienia świata i
komunikowania z nim, żeby nie musieli uciekać się do lęków, żeby mogli
się zmierzyć z prawdziwymi problemami i żeby rozumieli, na czym one
polegają.

Co zdaniem reżyserki hamuje rozwój kraju? Rzecz jasna, środowiska patriotyczne.

W związku z tym, że tego aksjologicznego dyskursu nie ma ze
strony politycznego centrum, to coraz więcej miejsca zajmuje skrajna
prawica, również wśród młodych ludzi, ponieważ oni głównie mają potrzebę
poczucia sensu, to dla nich bardzo ważne.
Nie można uważać, że
to nie ma znaczenia, że tylko dobrobyt się liczy, dobrobyt czysto
materialny, czego oczywiście też nie ma, zwłaszcza u młodych ludzi. W
momencie kiedy np. premier i jego partia abdykują niejako z tego świata
wartości, to wiadomo, że świat nie znosi próżni i na to miejsce wchodzi
coś, co niekoniecznie dobrze służy krajowi

- stwierdza Holland. Reżyserka nie przepuściła także okazji do skrytykowania Kościoła, sięgając po zgraną retorykę feministyczną:

Najbardziej mnie ostatnio zbrzydziła ta zakłamana nagonka ze
strony hierarchów kościelnych na tak zwany gender, czyli w gruncie
rzeczy na równouprawnienie kobiet, bo to o to przecież chodzi

- oceniła.

Jak widać, Agnieszka Holland mimo chęci „edukowania” Polaków,
nie ma im do zaproponowania niczego nowego. Sięganie po ograną retorykę
antykatolicką i antypatriotyczną to przecież chwyt od lat stosowany
przez środowiska lewackie. Uczciwiej byłoby, gdyby zamiast mówić o
"dyskursie aksjologicznym", zaczęła prościej i szczerzej: „Że tak powiem
po marksistowsku…”.




Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika guantanamera

48. 20 milionów... no, no

Nic dziwnego, że ma duszności kiedy przyjeżdża do darczyńców ...
Na jej miejscu każdy by się głupio czuł.

avatar użytkownika gość z drogi

49. i pomyśleć,ze to my ,obrzucani błotem

mimo woli staliśmy sie sponsorami tego zachłannego czegoś....nasze pieniądze,nasze podatki szły na jej rodzinkę

gość z drogi

avatar użytkownika Maryla

50. Tomasz Sommer masakruje Agnieszkę Holland

-------------------------------------------------------------

Holland europejsko-wyborcza - ostatni rzut



Holland: człowiek nie jest stworzony do wolności

Holland: człowiek nie jest stworzony do wolności

- Myślę, że człowiek tak naprawdę nie jest stworzony do
wolności. Wygodniej jest nam w jakiejś formie niewoli, bo wtedy
możemy...
czytaj dalej »

Reżyserka podsumowując 25-lecie demokratycznych przemian w Polsce podkreśliła, że "nie dość cenimy to, co mamy".

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika guantanamera

51. W pierwszych sekunadach

wypowiedzi pana Tomasza ucieszyłam się, że ktoś wreszcie powiedział na głos, że kulturalni ludzie o fizjologii nie rozmawiają - no chyba że są lekarzami i chorymi - a tu kilkla sekund dalej on sam - i o fizjologii i o wieku ...
Dajemy się wciągać w ich chamstwo, oj dajemy...

avatar użytkownika Maryla

52. chamstwo i tałatajstwo znów daje głos

TVP

TVP

Agnieszka Holland dostąpi sporego zaszczytu i
wyreżyseruje kilka odcinków trzeciego sezonu „House of Cards” -
jednego z najbardziej popularnych serialów opowiadających w Stanach Zjednoczonych.

W rozmowie z serwisem stopklatka.pl pani reżyser wraca do swojego serialu „Ekipa”. Jej zdaniem miał on wiele wspólnego z rzeczywistością III RP.
Holland nie traci zresztą okazji i wraca do sprawdzonego przemysłu
pogardy. Wykorzystuje przy tym swoją interpretację
przyczyn smoleńskiej tragedii.

W „Ekipie” prezydent zginął w zestrzelonym samolocie. Ta katastrofa była skutkiem tego samego, co miało miejsce w Polsce,
gdzie prezydent chciał pokazać premierowi, którego nie znosił, a który
był młodszy i bardziej popularny, że jest lepszym od niego patriotą. W
związku z tym zorganizował wyjazd do Katynia właśnie w taki, a nie inny sposób.

Z podobnego powodu serialowy prezydent poleciał do Afganistanu. Albo
jesteśmy bardzo przenikliwi, albo polska polityka jest przewidywalna

— ocenia.

A my zastanawiamy się, co trzeba mieć w sobie, by wynieść ze smoleńskiego (i posmoleńskiego) dramatu tak kuriozalne wnioski…

Holland wypowiada się również w sprawie afery taśmowej. Przyznaje, że
sama nie ma poglądu, bo „zależy to od tego, komu bardziej się wierzy”.
Przyznaje jednak, że jest zirytowana postawą opozycji i mediów w tej sprawie.

Państwo jest bezradne, ponieważ nie potrafi funkcjonować jako
jedność. Powielanie tego niezrozumienia jasnej wypowiedzi wynika z
lenistwa dziennikarzy, a manipulacja nią jest czymś obrzydliwym. Ten
fragment rzucono w świat niczym łup promocyjny.
Podchwycili to inni, łącznie z Prawem i Sprawiedliwością, tymczasem
wymowa tego zdania jest przeciwna do tego, jak się je odbiera

— stwierdziła pani reżyser.

A media? Również połajanki.

„Wprost” uległ anonimowemu spiskowcowi i przyjął jego rytm wydawania
nagrań. Taką zgodę na manipulowanie samym sobą trudno nazwać
dziennikarską pracą. Zwłaszcza, że dziennikarze nie panują nad tym i nie
wiedzą, co i kiedy otrzymają. Zamiast być siłą sprawczą, są w sytuacji
aktora. Kiedy aktor zostaje zaangażowany do serialu, nie wie, co go
czeka w kolejnych odcinkach

— dodaje reżyser.

http://wpolityce.pl/polityka/202522-agnieszka-holland-w-skandaliczny-spo...

Lis pyta Holland o taśmy. Polskim Underwoodem jest... wiceprezes PiS

Tomasz Lis rozmawia z Agnieszką Holland o aferze taśmowej.
Reżyserka twierdzi, że poważniejszą sprawą niż słynne podsłuchy jest dla
niej atak na spektakl "Golgota Picnic", bo - jak mówi - może to uderzyć dużo
głębiej w "istotę ustrojową Polski".



"Dla
Tuska nie ma lepszej alternatywy!" Nagrania? "Tacy są polscy
mężczyźni..." O tym, jak przy użyciu Agnieszki Holland zamieść pod dywan
aferę taśmową...

Pani reżyser stwierdza, że tak naprawdę
nagrywającym trzema współczuć: "Ciąży na nich olbrzymia
odpowiedzialność, a wynagrodzenie, jakie otrzymują, nie należy do
oszałamiających".

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika gość z drogi

53. mam nadzieję,ze zostanie wybaczone

ale nie mogłam sie powstrzymać i
muszą to zacytować...żywcem wzięte
z wpolityce.pl

W „Ekipie” prezydent zginął w zestrzelonym samolocie. Ta katastrofa była skutkiem tego samego, co miało miejsce w Polsce, gdzie prezydent chciał pokazać premierowi, którego nie znosił, a który był młodszy i bardziej popularny, że jest lepszym od niego patriotą. W związku z tym zorganizował wyjazd do Katynia właśnie w taki, a nie inny sposób. Z podobnego powodu serialowy prezydent poleciał do Afganistanu. Albo jesteśmy bardzo przenikliwi, albo polska polityka jest przewidywalna"
Oj pani holannd,,,kiepsko z panią...

gość z drogi

avatar użytkownika Maryla

54. Agnieszka Holland na

Agnieszka Holland na Przystanku Woodstock: Powstanie nie było fajne

Moja mama brała udział w powstaniu i od niej od najwcześniejszego
dzieciństwa wiem, że to nie było fajne. Może fajne były dwa, trzy dni,
ale potem to było koszmarne doświadczenie - 1 sierpnia gościem Akademii
Sztuk Przepięknych na Przystanku Woodstock była reżyserka Agnieszka
Holland.

Spotkanie zostało zorganizowane w Akademii Sztuk Przepięknych -
namiocie, w którym organizowane są spotkania z osobami życia
publicznego. Przed Agnieszką Holland byli to ks. Wojciech Lemański i muzycy Budki Suflera.


Na rozmowę z Holland przyszło kilka tysięcy osób. Niemal każda
wypowiedź autorki "W ciemności" była pointowana przez publiczność
brawami. Pierwszym tematem, o który zapytała prowadząca spotkanie
dziennikarka radia Tok FM, było powstanie warszawskie.

-
Komercjalizacja historii, przeżyć i poważnych aspektów życia może być
czymś negatywnym, ale może być też służyć dobrej sprawie - powiedziała
Holand o popularnych rekonstrukcjach historycznych. - Tak dramatyczne
rocznice jak rocznica wybuchu powstania trzeba przeżywać w sposób
namaszczony. Co się dzieje, że zupełnie wypompowuje się z tych obchodów
myśl i refleksję na temat tego, co się stało, jakie to miało
konsekwencje i co możemy z tego wyciągnąć na dziś? Jeżeli jest to zalane
popowym, komercyjnym przyduszeniem, to sami się ogłupiamy. W jakimś
sensie zdradzamy tych, których pamięć powinniśmy czcić i nad których
wyborami i cierpieniem powinniśmy się nachylić. Nie potępiałabym
popowego podejścia do zdarzeń z przeszłości, ale ważny jest balans.

To nie był "radosny, ekstremalny skok"


Holland powiedziała także o Muzeum Powstania Warszawskiego,
które według niej zrobiło wiele dobrego, ale też wiele złego.


- Szczególnie w pierwszym okresie młodzi ludzie wychodzili z
wrażeniem, że myśmy to powstanie wygrali, a co najważniejsze, że to było
fajne - mówiła. - Moja mama brała udział w powstaniu i od niej od
najwcześniejszego dzieciństwa wiem, że to nie było fajne. Może fajne
były dwa, trzy dni, ale potem to było tak koszmarne doświadczenie, że
zostawiło głęboki ślad w psychice jej, jej najbliższych i całego
pokolenia. Oni bardzo wcześnie zdali sobie sprawę, że powstanie z
militarnego i politycznego punktu widzenia było kompletnie absurdalne.
Moja mama nie miała złudzeń, że wojska sowieckie przyjdą z pomocą.
Dlaczego by miało przyjść, skoro powstanie politycznie było skierowane
przeciwko Stalinowi?

Holland pochwaliła także film
"Miasto 44" Jana Komasy, który wejdzie do kin 19 września. Reżyserka
widziała jego fragmenty.

- Dyskusja o powstaniu
warszawskim została zaszantażowana wizją, że tym, że tylko krew jest
dowodem na istnienie narodu, i mitem, że to jest fajne - twierdziła. -
Że powinniśmy zazdrościć powstańcom, że mieli superdoświadczenie i
sprawdzian. Że to było coś w rodzaju radosnego, ekstremalnego skoku. Nie
było. "Miasto 44" pokazuje, że to nie było fajne. I pokazuje to
brutalnie.

Brakuje uniwersalnych filmów, takich jak "Miasto 44"


Według Holland Polacy nie potrafią opowiadać o swoich
doświadczeniach historycznych. Pierwszym filmem, który to potrafi, jest
"Miasto 44".

- Nasza narracja nie przebija się do
świadomości uniwersalnej, bo nie mamy uniwersalnych filmów - mówiła. -
Paradoksalnie za komuny powstało więcej takich filmów. Dużo ludzi
dowiedziało się o życiu w PRL, o buntach, o "Solidarności" z filmów
Andrzeja Wajdy: "Człowiek z marmuru" i "Człowiek z żelaza". Po 1989 roku
powstało niewiele filmów, które miałyby uniwersalną siłę mówienia o
sprawach dla nas ważnych w sposób taki, by ludzie z innych kultur mogli
się tym przejąć.

W sobotę o godz. 16.30 gościem Akademii Sztuk Przepięknych będzie Jan Komasa, reżyser "Miasta 44".

Wszystko o tegorocznym Przystanku Woodstock TUTAJ...



RESORTOWA CÓRA LESBA BRZYDKA JAK NOC

Córka Holland dla dziennik.pl: Szokuje mnie polska zaściankowość

Kasia
Adamik, córka reżyserki Agnieszki Holland, stanęła za kamerą w czasie
kręcenia nowego serialu HBO "Wataha". W rozmowie z dziennik.pl
opowiedziała m.in. o tym, jakie trudności spotkały...

Kasia Adamik

Na konferencji przyznała Pani, że przed pracą na planie „Watahy”, nie wiedziała nawet gdzie leżą Bieszczady. Jak to możliwe?

To fakt, nie wiedziałam gdzie leżą, bo ja w ogóle bardzo słabo znam
geografię Polski. Poznałam trochę Tatry w trakcie pracy nad „Janosikiem”
i Wrocław, kiedy kręciliśmy „Głęboką wodę”, ale generalnie mam problem,
żeby ze Śródmieścia Warszawy dojechać na Pragę. (śmiech).

To może czas na stałe zamieszkać w Polsce?

Pomieszkuję tu coraz częściej. Pół roku spędzam w Polsce, a pół w Bretanii. Kupiłyśmy tu z partnerką mieszkanie.

Pani
mama jest Polką, tata Słowakiem. Dużą część życia spędziła Pani we
Francji. Kiedy ktoś pyta o narodowość, co Pani odpowiada?

Czuję
się Polką, jak najbardziej. To najwyraźniej widać zwłaszcza podczas
różnego rodzaju zawodów sportowych. Przede wszystkim kibicuję Polsce,
później Słowacji i Francji, a na końcu Stanom Zjednoczonym, gdzie żyłam
ponad 12 lat. Kibicowanie Polakom nie przynosi zbyt wiele radości, na
szczęście ostatnio mamy siatkówkę.

Czy są jakieś aspekty polskiej mentalności, które Pani przeszkadzają?

Oczywiście,
jest ich bardzo wiele. Przede wszystkim przeszkadza mi polska
zaściankowość i brak tolerancji dla mniejszości oraz wszystkiego, co
inne, nowe, nieznane. Bardzo mnie to zaskakuje i szokuje w kraju
katolickim. Bo przecież w kraju katolickim, tolerancja powinna być
najważniejsza, powinna być herbem, tymczasem wciąż jest to ogromny
problem. Przeszkadza mi też mowa nienawiści w debacie publicznej,
agresywny język, jakim posługują się chociażby politycy czy ludzie
mediów. Na przykład ta ostatnia wypowiedź Ziemkiewicza o wykorzystywaniu
nietrzeźwych kobiet, czyli de facto o gwałcie. Masakra, na zachodzie spotkałoby się to z ostrą reakcją.



Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Michał St. de Zieleśkiewicz

55. Do Pani Maryli

Szanowna Pani Marylo,

Nie słyszałem, żeby zabugojka Irena Rybczyńska brała udział w Powstaniu Warszawskim. Ludzi z życiorysem powstańczym nie przyjmowano do PPR, czy PZPR.

Ukłony moje najniższde

Michał Stanisław de Zieleśkiewicz

avatar użytkownika Michał St. de Zieleśkiewicz

56. Do Pani Maryli

Szanowna Pani Marylo,

Pod namiotem u Owsiaka jest nasz ulubieniec ksiądz lemański.

Powiedział miedzy innymi:

Biskupi się nie zmienią. Powiem brzydko. Muszą wymrzeć!

Ukłony moje najniższe

Michał Stanisław de Zieleśkiewicz

avatar użytkownika Maryla

57. Holland: polscy politycy

Holland: polscy politycy chcieliby być jak Frank Underwood

Holland: polscy politycy chcieliby być jak Frank Underwood

- Nie widzę Donalda Tuska jako pierwowzoru takiej postaci jak
Frank Underwood w "House of Cards". Może ma pewne talenty,...
czytaj dalej »

Może ma pewne talenty,
determinację, czy ukrytą brutalność, które mogłyby zrobić z niego taką
postać, ale mimo to nie - powiedziała w "Piaskiem po oczach" w TVN24
Agnieszka Holland, reżyserka i scenarzystka. Holland reżyseruje dwa
odcinki trzeciego sezonu tego
Nasi politycy strasznie chcieliby mieć taką skuteczność i  to widać
czasami w wypowiedziach prezesa (Jarosława) Kaczyńskiego - przyznała
Holland.

W jej ocenie, podobną skuteczność ma prezydent Rosji Władimir Putin, czego zazdroszczą mu zachodni przywódcy.

Agnieszka
Holland reżyseruje dwa odcinki trzeciego sezonu "House of Cards".
Reżyserka przyznała, że serial, to próba odpowiedzi na pytanie o granice
brutalności w polityce. Nie zdradziła jednak żadnych wątków dotyczących
nowej serii.

"Mówią o fałszerstwach, ale sami w to nie wierzą"

Holland komentowała także bieżące wydarzenia z polskiej polityki.

Stwierdziła,
że ci, którzy głoszą, iż wybory samorządowe zostały sfałszowane, sami
tak naprawdę w to nie wierzą. - To czysty cynizm - mówiła. Przekonywała,
ze trafił im się pretekst do głoszenia takich tez - problemy z systemem
informatycznym PKW.

- Dyskutujemy o pewnej fikcji, gdy tymczasem
dramatyczna rzeczywistość skrzeczy i domaga się naprawy. Naprawa nie
następuje, bo wszyscy dyskutują o fikcji - stwierdziła. Jej zdaniem,
mamy do czynienia z podobną sytuacją jak po katastrofie smoleńskiej.

popularnego serialu.


Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

58. skandal! córka Holland nie może brać slubu z żona!



  • Holland: Głosujemy na mniejsze zło od 7 latHolland: Głosujemy na mniejsze zło od 7 lat
    Na mniejsze zło
    głosujemy od siedmiu lat - powiedziała na antenie Radia Zet reżyser
    Agnieszka Holland. - To jest skandal, że rządząca od 7 lat partia
    nie jest w stanie przeprowadzić przez parlament ustawy, która
    umożliwiłaby dużej masie
      obywateli żyć normalnie - dodała.

    Zdaniem Holland, konflikt między PO i PiS to proces "dewaluacji obelg
    i oskarżeń". – To nikogo tak naprawdę nie oburza, te straszne rzeczy,
    które z ust wychodzą, takie jakby węże, ropuchy, takie obrzydlistwa
    – powiedziała reżyser.

    Według reżyser, Polacy głosują na PO
    tylko dzięki "odgrzewaniu konfliktu" z PiS. – Boją się jakiegoś
    szaleństwa, orbanizmu. Kaczyński chciałby być takim Orbanem w spodniach,
    więc z lęku przed autorytarnym, skrajnie wykluczającym,
    antydemokratycznym państwem głosuje się na mniejsze zło. Na to mniejsze
    zło głosujemy od siedmiu lat
    – skomentowała. Zapowiedziała,
    że w kolejnych wyborach parlamentarnych zagłosuje na małą partię, taką
    "która może nie mieć szans, ale istnieje".   


    Holland
    skomentowała też ustawę o związkach partnerskich, po której odrzuceniu
    przez konserwatywnych posłów PO
    reżyser zastrzegała, że „już nigdy
    nie zagłosuje na Platformę”. – To jest skandal. Rządząca od siedmiu,
    a niedługo już ośmiu lat partia nie jest w stanie przeprowadzić przez
    parlament ustawy, która umożliwiłaby dużej masie obywateli zarówno
    hetero seksualnych, jak homo seksualnych żyć normalnie, godnie i móc
    podejmować za siebie wzajemnie odpowiedzialność, dzielić się wspólnie
    wypracowanym dobrem. To jest po prostu skandal – powiedziała.
    - Największym problemem jest elementarny brak odpowiedzialności i zasad.
    Jakiejś integralności, poczucia służby, że się zostało wybranym do tego
    żeby służyć różnym ludziom, niekoniecznie tym, którzy nam się podobają
    – dodała.

    Radio Zet

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

59. Agnieszka Holland na




Agnieszka Holland na konwencji Komorowskiego: Nam nie jest
wszystko jedno! "Kłamstwo tej kampanii i seanse nienawiści nie
przesłonią ludziom tego, co jest naprawdę ważne!"

Sugerowała Dudzie, że jego poglądy są chwiejne "w zależności od tego, co powie episkopat albo pan prezes".


Kłamstwo tej kampanii i seanse nienawiści nie przesłonią ludziom tego, co jest naprawdę ważne

mówiła na katowickiej konwencji Bronisława Komorowskiego Agnieszka Holland.

Reżyser wsparła tym samym kandydata Platformy Obywatelskiej na
ostatniej prostej wyborów. Konwencję prowadził… Tomasz Karolak, a
prezydent występował w otoczeniu celebrytów.

Holland gratulowała Komorowskiemu dobrego występu w niedzielnej debacie:

Chciałam pogratulować panu prezydentowi - po wczorajszej debacie -
siły charakteru, znajomości spraw i tego, że z taką godnością
wyszedł z tej nieprzyjemnej porażki w pierwszej kadencji. Nam nie jest
wszystko jedno - nie wierzcie w to, że to jest wybór między dwoma
podobnymi kandydatami. To wybór między politykiem, który jest uczciwy,
odpowiedzialny i kompetentny, (…) a politykiem, który niczego
jeszcze nie udowodnił. Poza tym, że w czasach inwigilacji był
urzędnikiem ministerstwa sprawiedliwości i pana prezydenta

— mówiła.

Sugerowała Dudzie, że jego poglądy są chwiejne „w zależności od tego, co powie episkopat albo pan prezes”.

Nie jest mi wszystko jedno, bo pracuję w świecie i wiem, jak w
ostatnich czasach jest odbierany nasz kraj, jak pozytywne emocje i
opinie nam towarzyszą - to zasługa Polaków. Ale to, że tak pozytywnie, z
taką sympatią i posłuchem jest odbierany nasz prezydent - to zasługa
pana prezydenta Komorowskiego

— tłumaczyła.

I dodawała:

Nic nie jest nam dane na
zawsze - żyjemy w bardzo trudnych czasach. Nie tylko Putin, ale zwykli
Rosjanie chcą wojny na Ukrainie. Na zachodzie Europy narastają
tendencje, które mogą rozwalić UE
- naszego gwaranta bezpieczeństwa i pomyślności. Narasta fundamentalizm
religijny - czy chcecie w takiej sytuacji mieć za prezydenta kierowcę
polskiego autobusu, szofera, który nie przystąpił do kursów na prawo
jazdy, czy kierowcę, który udowodnił, że nie da się zbić z kursu?

— zastanawiała się Holland.

Jak mówiła, jest wiele zaniedbań, o które ma żal do pana prezydenta i jego ekipy. Ale to nieistotne.

Kłamstwo tej kampanii i seanse nienawiści nie przesłonią ludziom tego, co jest naprawdę ważne. (…) Wiem, że wyciągnie on wnioski z
tego poczucia buntu i niezadowolenia i że ta następna kadencja będzie o
wiele, wiele lepsza, a obywatele będą mieć poczucie, że ich
głos się liczy

— zakończyła.

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

60. Przy okazji imigrantów Agnieszka Holland została... teologiem!?

YT

YT

To, że polski katolicyzm jest totalnie wsobny, wiemy nie od
dziś. To łże-chrześcijaństwo rozgrzeszające narodowy egoizm wybuchający
zawsze wtedy, gdy trzeba się z kimś dzielić. Mentalność Kalego
mamy we krwi

— mówi Agnieszka Holland, która w rozmowie z „Newsweekiem” staje się kimś na kształt teologa, moralisty, naczelnego psychologa kraju i mentora, który mówi Polakom, jak żyć.

Panią reżyser mocno zdenerwowała kwestia imigrantów, a konkretnie
nastawienia polskiego społeczeństwa do tego problemu. To zresztą panią
Holland różni niewiele od Jacka Żakowskiego.

CZYTAJ WIĘCEJ:
Amok. Mentor Żakowski z homilią ws. imigrantów: „Fetor polskiej
ksenofobii rozniósł się po Europie! (…) Kto ma większy szacunek dla
życia. Islam czy chrześcijański nazizm?”

Ale wróćmy do Holland.

Sporadycznie przeglądam hejt w sieci, ale to, co wypisują polscy
internauci pod informacjami o uchodźcach, napawa mnie wielkim
smutkiem.Nasuwają mi się skojarzenia z II wojną światową i stosunkiem znacznej części polskiego społeczeństwa do Holokaustu

— ocenia pani reżyser.

Na czym - jej zdaniem - polega główny problem?

Porusza mnie jednak nie tylko to ciągłe zakłamani rzeczywistości,
lecz także straszna pogarda dla tych, którzy migrują z Afryki i
Bliskiego Wschodu z powodów ekonomicznych. Uchodźców, którzy życie jest
zagrożone, jesteśmy jeszcze w stanie jakoś zrozumieć (jeśli są daleko od
naszych granic), ale tych, którzy chcą po prostu lepiej żyć i zapewnić
dzieciom lepszy start - już absolutnie nie

— ubolewa.

W rozmowie nie mogło też zabraknąć tematów stricte politycznych i partyjnych. Agnieszka Holland zaczepiona o postulaty i program Prawa i Sprawiedliwości, nie ukrywa swojej irytacji:

W wypadku PiS mówimy o rządach
formacji, której celem będzie okopanie się w fikcji poprzez izolację,
poprzez zakłamywanie w sposób wręcz ostentacyjny naszej historii i
poprzez odwoływanie się do najbardziej negatywnych i destrukcyjnych
lęków oraz uczuć drzemiących w duszy narodu. Niechęć i lęk przed
uchodźcami są ich przykładem

— przekonuje.

A skoro PiS i naród, to i rytualne narzekanie na polski antysemityzm.

Po publikacji „Sąsiadów” Jana Tomasza Grossa wydawało się, że pewne
tamy pękają i zostanie uwolniona oczyszczająca fala, ale to trwało
krótko i zostało szybko zakłamane, zakrzyczane godnościowym jazgotem.
Przecież dokładnie
takim właśnie argumentem próbował zmiażdżyć prezydenta Komorowskiego
wówczas kandydat Duda w czasie debaty telewizyjnej, Zarzucając mu,
że nie broni godności Polaków oskarżanych o zbrodnie na Żydach

— martwi się Holland.

I dodaje:

Po przegranych przez prezydenta
Komorowskiego wyborach, w których udzieliłam mu publicznego poparcia,
napadł na mnie w windzie sąsiad. Wygadywał niestworzone rzeczy. Mnie nie
przyszłoby do głowy, aby napadać na kogoś, kto głosuje inaczej niż ja.
Tryumfalistyczna agresja tamtej strony jest czymś nagminnym. I czymś
spoza demokratycznego obyczaju

— czytamy.

A na koniec - na poprawę nastroju - atak wymierzony w opozycję:

PiS to formacja, która do funkcjonowania potrzebuje wroga. Mentalność tej grupy
obywateli oparta jest na urażonej dumie. Wrogiem był Tusk, teraz
Kopacz, ale jeśli Platforma przegra, to trzeba będzie znaleźć
nowego przeciwnika

— przekonuje Agnieszka Holland.

Nie wiemy, czy panią reżyser dopadła jesienna chandra, czy po prostu ulała żółć. Trochę jednak szkoda.

lw, „Newsweek”

http://wpolityce.pl/polityka/264588-przy-okazji-imigrantow-agnieszka-hol...

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

61. Fot. Youtube.plJeszcze

Fot. Youtube.pl

Fot. Youtube.pl

Jeszcze niedawno mówili „je suis Charlie”, a dziś chcą, by Polska nie była krajem jednokulturowym. Agnieszka Holland i inni ludzie kultury związani z lewicą wystosowali petycję do władz RP domagając się, by Polska zaakceptowała unijne kwoty dotyczące przyjmowanych uchodźców.

Kilka miesięcy temu Agnieszka Holland zarzuciła polskiemu
społeczeństwu brak empatii i solidarności. Polacy mieli się wręcz
wykluczyć z europejskiej społeczności, bo zbyt słabi zareagowali na
zamordowanie przez islamskich terrorystów francuskich dziennikarzy z
„Charlie Hebdo ”.

Dziś znów Polacy nie stanęli na wysokości zadania i nie sprostowali oczekiwaniom Holland i jej środowiska. Trochę te oczekiwania się zmieniły — tym razem nie
należy absolutnie wyrażać obaw związanych z islamskim terroryzmem.
Teraz właśnie takie obawy są świadectwem braku empatii i solidarności. I
rzecz jasna powodują, że Polacy wykluczają się z
europejskiej społeczności.

Skierowany do władz RP apel o pomoc dla
„ludzi uciekających przez nieszczęściem, głodem, wojną ”,
zamieszczony na stronach Krytyki Politycznej podpisali związani z lewicą
ludzie kultury, w tym właśnie Agnieszka Holland.
Ale humanitarne hasło, z którym wielu Polaków może się zgodzić, kryje za sobą niepokojące ideologiczne przesłanie.

Wszyscy powinniśmy zrozumieć, że homogeniczny i jednokulturowy kraj był tylko krótkim epizodem w naszych dziejach.
Sytuacja międzynarodowa i nieuchronność zachodzących procesów wymagają
zmiany myślenia Polaków o swoim kraju, do czego niezbędne są odpowiednie
działania edukacyjne i spójna solidarna postawa elit rządzących

-— napisano w petycji.

Czyli multikulti jest celem, do którego należy dążyć.
Niewyedukowane, ksenofobiczne, zacofane społeczeństwo polskie nie jest w
stanie tego pojąć.
Należy więc poddać je „odpowiednim
działaniom edukacyjnym” i być może dojrzeje do zrozumienia
„nieuchronności zachodzących procesów ”.
I rzeczywiście multikulti może stać się przyszłością Polski, jeśli
spełniono by postulat zawarty w petycji.

Ponadto apelujemy o wyrażanie przez nasz kraj zgody na unijne kwoty dla uchodźców obowiązujące wszystkie kraje członkowskie UE. Nie powinniśmy oglądać się na inne kraje niechętne takim rozwiązaniom

-— piszą autorzy apelu.

Nie ulega wątpliwości, że zaakceptowanie zasady, że przyjmowanie uchodźców nie odbywałoby się na zasadzie dobrowolności, lecz ustalonych
unijnych kwot, byłoby otwarciem puszki Pandory. Gdyby Polska
zobowiązałaby się do przyjmowania 7 % napływających do Europy uchodźców,
mogłoby to oznaczać w najbliższych latach przyjęcie setek tysięcy.
Zwłaszcza, że Angela Merkel gościnnie zaprosiła uchodźców do Europy i
stwierdziła, że nie ma żadnych limitów dotyczących liczby
przyjmowanych osób.

Sądząc z petycji, multikulti jest najwyraźniej fetyszem kawiorowej
lewicy, a lekcja „Charlie Hebdo ” wyparowała już z jej pamięci. Inne
fetysze lewicy – walka z „państwem wyznaniowym” i wpływem religii na
życie społeczne, traktowane są dość specyficznie.

Świadczy o tym przypadek
prof. Środy, która – jak należało się spodziewać — jest jedną z
sygnatariuszek petycji. Walcząc zaciekle z religią i „seksizmem ”
ogranicza się wyłącznie do religii katolickiej. Jest w tym zdecydowanie
zaściankowa — jej horyzont nie pozwala na ogarnięcie problemu wpływu
religii na życie społeczne i praw kobiet w społeczeństwach islamskich.

To paradoks — gdyby zwyciężyła cywilizacja, którą chcą
przeszczepić na nasz grunt sygnatariusze petycji, ich los nie byłby
godny pozazdroszczenia
.
Trudno sobie na przykład wyobrazić, by Agnieszka Holland, tak jak teraz,
walczyłaby dla swej córki o prawo do zawarcia związku partnerskiego z partnerką i oburzałaby się, że lesbijki nie mają prawa do in — vitro.

Ateista zaś — czyli „mulhad ” – jest w rozumieniu islamu trudną do
zrozumienia anomalią, wyrzutkiem społecznym, czarną owcą, godną tylko
pogardy. To nawet zabawne, że właśnie tak myśleliby o sygnatariuszach
petycji uchodźcy, których chcą do nas sprowadzić.

Aktywistki Femenu pobite i skopane przez muzułmanów. Zakłóciły konferencję we Francji.

https://www.youtube.com/watch?t=16&v=wM-wxU86v8g

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika gość z drogi

62. pani Agnieszka Holland

zastanawiam się dlaczego tak NAS nie lubi..a to NIELUBIENIE przybiera różne formy...ciekawe co by na ten przypadek powiedział psycholog ?

gość z drogi

avatar użytkownika Maryla

63. Obrzydliwa manipulacja Czerskiej i tfu publicznej

Fot. wPolityce.pl/TVP Info


Obrzydliwa manipulacja zamienia się w hejt. Holland: pan Zelnik godzi się być konfidentem wobec swoich kolegów


"To za co płacimy dzisiaj, to niska jakość
przywództwa. I to przywództwa politycznego, intelektualnego,
kościelnego. Ludzie stracili busolę i dali się ponieść fali nienawiści".

Atak na Jerzego Zelnika trwa w najlepsze. Z internetu przeniósł się na ekrany. W TVP Info w roli „autorytetu moralnego” wystąpiła Agnieszka Holland, wywołana do tablicy przez Jana Ordyńskiego.

Zaczęło się od telewizyjnej psychoanalizy.

Dlaczego mógł tak postąpić?

— dopytywał Ordyński – nawiązując do prowokacji Jakuba Wojewódzkiego.
Niestety do dziennikarza mediów publicznych nie dotarło, że Zelnik stał
się ofiara okropnej manipulacji Wojewódzkiego.

CZYTAJ TEŻ: TYLKO U NAS. Zelnik demaskuje obrzydliwą manipulację Jakuba Wojewódzkiego. „To metody jak z PRLu”. Zobacz o czym NAPRAWDĘ rozmawiano z aktorem

To jest lizusostwo i głupota. Czuje się wtedy częścią większej całości, czuje się docenionym, ważnym. Jest aktorem nie do końca spełnionym i potrzebuje poczucia akceptacji. Łatwo jest obudzić w człowieku podłość. Znacznie łatwiej jest obudzić w człowieku zło niż dobro

— zawyrokowała moralizatorsko Holland, również nie biorąc pod uwagę wersji Jerzego Zelnika.

Myślę, ze PiS funkcjonuje w taki sposób, że daje ludziom
przyzwolenie na zło. I to zarówno prezes Kaczyński,który mówi o
uchodźcach, że roznoszą cholerę i pasożyty, jak i pan Zelnik, który godzi się być konfidentem wobec swoich kolegów

– dowodziła.

Ludzie są ludźmi . Ani artyści nie są pozbawieni gena [pisownia org. -
red] podłości, ani księża gena zła. Myślę, że natur ludzka jest taka, z
trzeba ze sobą walczyć i „ustrzegać się” łatwości nienawiści.
Bo to na tym polega, żeby uznać że ktoś nie jet godnym, by być moim
bliźnim. I dlatego, my ludzie kultury i organizacje pozarządowe i osoby
różne założyliśmy akcję wybieram bezhejtu.pl

-– tłumaczyła reżyser.

Choć jak przyznała:

To głos wołającego na puszczy. Ludzie zasmakowali w łatwości nienawiści. Znana jest sprawa Olgi Tokarczuk. Ocean nienawiści popłyną w jej kierunku

-– ubolewała wraz z Janem Ordyńskim.

Wszystkie straszne
rzeczy jakie się wydarzyły, ukazują , że natura ludzka jest ułomna.
Wszyscy są mniej więcej tacy sami. Dlatego tak ważne jest przywództwo.
To za co płacimy dzisiaj, to niska jakość przywództwa. I to przywództwa
politycznego, intelektualnego, kościelnego. Ludzie stracili busolę i
dali się ponieść fali nienawiści.
A cyniczni politycy jak prezes Kaczyński dmą w tę trąbę, bo widzą, że to przynosi efekty

— oceniła złowróżbnie Holland.

Aż trudno się zdecydować, czy bardziej porusza głębia jej poszukiwań
psychologicznych , czy politologicznych. Na pewno jednak nie
internetowych. Bo choć od kilku godzin w sieci dostępne są wyjaśnienia
Jerzego Zelnika – to pani reżyser najwyraźniej dotrzeć do nich nie
zdołała. Bo, że świadomie dopuszcza się sądu kapturowego, znając wersję
Jerzego Zelnika– to chyba niemożliwe? Ale skoro tak łatwo obudzić demony, to kto wie?

ansa/ TVP Info


  • Halo, Pan Zelnik? Tu Kancelaria Prezydenta - mówią dziennikarze Rock
    Radia. - Którego antysystemowego artystę moglibyśmy wysłać na
    wcześniejszą emeryturę za krytykowanie Andrzeja Dudy? Jerzy Zelnik się
    namyśla, w końcu odpowiada: Łukaszewicz i Barciś!Dziennikarze Rock
    Radia nie pierwszy raz zażartowali sobie ze znanej postaci. Tym razem
    wyszło bardziej strasznie niż śmiesznie. Postanowili zadzwonić do
    Jerzego Zelnika, aktora (najbardziej znanego z roli "Faraona"), który od
    lat popiera PiS, a w wyborach prezydenckich wyraził poparcie dla Andrzeja Dudy.


    - Halo, Pan Zelnik? Tu Janusz z Kancelarii Prezydenta - mówią
    dziennikarze Rock Radia. - Którego antysystemowego artystę moglibyśmy
    wysłać na wcześniejszą emeryturę? - dopytują i precyzują: za
    nieprawomyślność i krytykowanie prezydenta Andrzeja Dudy.
    Jerzy Zelnik się namyśla, w końcu odpowiada:
    - Nie wiem, może Olek Łukaszewicz, prezes ZASP-u [Związku Artystów Scen Polskich - red.] - odpowiada.
    - I on coś na Dudę opowiadał? - dopytywał dziennikarz.
    - A nie, przepraszam, on już pobiera [emeryturę - red.], on ma już 69 [lat - red.] - mówi Zelnik i dodaje: - A może ten, Artur Barciś.
    - On krytykował prezydenta? - upewniał się dziennikarz.
    - Tak, on raczej za Komorowskim.
    - No to już, na czarną listę. Zaczniemy od Barcisia - mówi dziennikarz.
    Potem Zelnik żegna się serdecznie: - No, fajnie, z Bogiem.

    "Nie wiem, czy to głupota, brak inteligencji, zazdrość"

    To nagranie puścił w swojej audycji Kuba Wojewódzki
    i Piotr Kędzierski przeszło miesiąc temu. Śmiali się na antenie, że
    "Zelnik podrapał się w głowę faraona". Innym jednak nie było do śmiechu.
    O audycji zrobiło się głośno wczoraj.

    Pierwsza zareagowała Karolina Korwin-Piotrowska. Napisała o tym w swoim wczorajszym felietonie na portalu Onet:
    "Ekipa w radiu, która też wiele przecież w swoim życiu słyszała, była w
    kompletnym szoku. Tych starych wyjadaczy absolutnie zatkało. Bo takiego
    zachowania się, żeby bez zająknienia się, bez najmniejszego oporu
    wskazać palcem potencjalnych wrogów nowej władzy, odsyłając ich na
    wcześniejsza emeryturę, nie spodziewali się" - pisze Korwin-Piotrowska.
    "Nie wiem, czy to głupota, brak inteligencji, zazdrość zawodowa czy
    jednak opętanie. A może jednak posunięte do granic cwaniactwo" - dodała.


    Zbigniew Hołdys zareagował na Twitterze: "Jerzy Zelnik w pełnej
    krasie szmaciarstwa i kapusiostwa, wstrząsające" - napisał.

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

64. Holland obraźliwie o

Holland obraźliwie o prezydencie Dudzie: Gra rolę cyngla Kaczyńskiego na najbardziej wysuniętym przyczółku
http://wpolityce.pl/gwiazdy/272693-holland-obrazliwie-o-prezydencie-dudz...

Jest mi zupełnie obojętne, czy prezydent Duda będzie chwalić prezesa na okrągło czy tylko w piątki. Widzimy bowiem jasno, że gra rolę jego cyngla na najbardziej wysuniętym przyczółku

— twierdzi Agnieszka Holland w rozmowie z „Newsweekiem”.

W działaniach Prawa i Sprawiedliwości reżyserka widzi „orbanizację” życia politycznego. Uważa też, że PiS nie liczy się z ludźmi, którzy nie głosowali na tę partię, czyli „w gruncie rzeczy z większością Polaków”. Przewiduje, że niedługo nowa władza oskarży Tuska, Arabskiego i Sikorskiego,

I nie chodzi tylko o igrzyska dla ludu. To będzie coś więcej niż spektakl. Coś więcej niż osobista zemsta. To będzie całkowite zerwanie z rzeczywistością. Matrix. Orwell

— grzmi Holland.

Artystka mówi o świecie, który sama reprezentuje, a który obecnie podobno jest bezradny.

Nasz świat wartości, zwolenników liberalnej demokracji, tym różni się od nich, że oni bez mrugnięcia okiem cynicznie manipulują i kłamią. Walcząc z totalnym kłamstwem, wydajemy się bezradni, bo nie używamy tych samych metod, tylko odwołujemy się do faktów i perswazji

— oświadcza Holland.

W ostatnich wyborach Polacy pokazali, że mają dość takiego „świata wartości”, jaki reprezentuje Platforma Obywatelska i popierający ją artyści. A Agnieszka Holland swoje…

bzm/newsweek.pl

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika guantanamera

65. Tej kobiecie trzeba powiedzieć:

NIE, ONI NIE KŁAMIĄ - oni po prostu reprezentują NASZ świat, tak bardzo różniący się od WASZEGO.
Bronią tego, co dla NAS najważniejsze, a co dla WAS jest głupstwem.
Bronią zasad, które MY wyznajemy, a które WY lekceważycie od lat.
Wyrażają to, co określa NASZĄ tożsamość.
Ci, o których pani mówi "oni", to jesteśmy MY. Rzesza Polaków...

avatar użytkownika Maryla

66. Język miłości Agnieszki


Język miłości Agnieszki Holland: „PiS jest wsobny, mściwy,
plemienny, narcystyczny. Był taki przed ośmiu laty, a po dwóch
tygodniach rządów widać, że będzie taki jeszcze bardziej”


„PO zapewniła Polsce kilka dobrych lat. PiS karmi się konfliktem, zarządza strachem i nienawiścią”

„Pokolenia Polaków mogły tylko marzyć, by żyć w demokracji.
Gdy ją wreszcie mamy, nie możemy się na nią obrażać, nie możemy w niej
nie uczestniczyć albo się wykpiwać, że polityka jest brudna. Jeśli
w demokratycznym państwie polityka kojarzy się komuś z cyniczną grą,
powinien pomyśleć, na ile sam jest za to odpowiedzialny. Niestety, nic
tak dobitnie nie przypomina o wartości demokracji jak zamordyści
u władzy” – pisze reżyser teatralna i filmowa Agnieszka Holland
na łamach „Gazety Wyborczej”.

Według niej „w demokracji jest normalne, że władzę obejmuje kolejna formacja, która wygrała wybory”.

Zmiana rządzących nie zmienia zasadniczo życia ludzi. Oczywiście
wszyscy wolą sprawnie działające instytucje, większą praworządność
i mniejszą korupcję. Różnice polegają na różnych koncepcjach, jak
to osiągnąć i utrzymać

—przekonuje Holland. Jej zdaniem „niektórzy uważają, że kryzys demokracji bierze
się z zatarcia różnic między ofertami politycznymi, co wprowadza nudę
i odwrócenie się od polityki jako sfery, w której nie toczą się istotne
spory i istotne konfrontacje wartości”.

No to teraz możemy być pewni jednego - nie będziemy się nudzić.
Od dziesięciu lat czołowe partie „puszczają wciąż dreszcze” - że użyję
sformułowania z „Biesów” Dostojewskiego - doprowadzając, z wydatną pomocą mediów, konflikt do iście histerycznych rozmiarów. Ale i w to wkradła się rutyna

—kontynuuje reżyser. W jej przekonaniu „zwycięski PiS odświeżył swoje środki i puszcza nam dreszcze już 24 godziny na dobę”.

Na razie nie wiemy jeszcze, jakie konkretnie będą tego następstwa. PO zapewniła
Polsce kilka dobrych lat. Nie wszyscy tak te lata odbierali, co zresztą
nie docierało do rządzących - ten deficyt poznawczy był jedną
z przyczyn ich przegranej - ale fakty świadczyły
same za siebie: nieprzerwany, nawet kryzysem, rozwój ekonomiczny.
Względny spokój społeczny. Skok, a przynajmniej skoczek, cywilizacyjny

—uważa Agnieszka Holland. PiS natomiast – w opinii reżyser-
karmi się konfliktem, zarządza strachem i nienawiścią, nie ma szacunku
do prawa, instytucji demokratycznych, wolności
obywatelskich i konstytucyjnych.

Za słuszne uważa tylko to, co służy partii
i jej wodzowi. Jest wsobny, mściwy, plemienny, narcystyczny. Był taki
przed ośmiu laty, a po dwóch tygodniach rządów widać, że będzie taki
jeszcze bardziej. Dokonał swoistego oszustwa wyborczego: wilk przebrał
się na kilka wyborczych miesięcy w owczą skórę

—wyjaśnia. Zagrożenia są jej zdaniem prawdziwe. Władza podąża w stronę autorytaryzmu. Mimo tego należy jednak „wyciągnąć rękę do dialogu”.

Destrukcja instytucji, które mają chronić demokratyczne państwo przed
bezprawnymi działaniami większości sejmowej, może się skończyć
zawieszeniem podstawowych praw i swobód. Ale żywotność demokracji zależy
naprawdę od nas, obywateli. Od tego również, czy damy się wkręcić
w dalszy ciąg tej plemiennej wojny, czy zgodzimy się na to, by politycy
kazali nam żyć, myśleć, czuć i wierzyć wedle ich strychulca. Nie gódźmy
się na łamanie przez PiS prawa, ale nie gódźmy się też na eskalowanie
tej idiotycznej wojny! Zmieńmy język. Popatrzmy na siebie nie jak
na wrogów, lecz jak na bliźnich. Rodaków. Współobywateli. Związanych wspólnym losem

—apeluje reżyser.

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

67. OSTATNIE PODRYGI LISA W PUBLICZNEJ


Holland u Lisa: obecnie rządzący byliby wyrzuceni nawet z samorządu klasowego


– Mam wrażenie, że to, co się teraz dzieje w kraju,
to jakaś dziwna, szalona zabawa. Że to wielka grupa rekonstrukcyjna,
która...

Agnieszka Holland nie szczędziła ostrych słów rządowi Beaty Szydło. – Ci
ludzie, którzy teraz nami rządzą, byliby wyrzuceni z samorządu
klasowego – dowodziła. Wyrażała obawę, że może dojść do zaostrzenia
konfliktów. – A jeśli nie, to boję się czegoś jeszcze gorszego, że
zabije się w ludziach nadzieję – dodała.



Zmienność władzy



Reżyserka przyznała, że w demokracji władza się zmienia, co jest jej
„urodą, ale i niebezpieczeństwem”. – Wybory przynoszą nowe rozdania, ale
wszystko dobrze, dopóki dzieje się to w ramach uczciwej umowy. Ale
jeżeli się kłamie na wszystkie tematy, to już jest gangsterka –
przekonywała. Według Holland Prawo i Sprawiedliwość w kampanii wyborczej oszukało
Polaków. – Gdyby PiS deklarowało, że będzie robiło to, co robi, że
zacznie od rozmontowywania jednego z najważniejszych organów kontrolnych
państwa demokratycznego, gdyby głośno powiedziało, że jeśli nie uzyska
niezbędnej większości, to będzie zmieniać konstytucję przez likwidowanie
Trybunału Konstytucyjnego, gdyby to powiedziało głośno i uczciwie:
słuchajcie kochani, nam się to państwo nie podoba, nic nam się nie
podoba, ustrój nam się kompletnie nie podoba, a konstytucję wyrzucimy do
śmieci i zrobimy własną, Trybunał Konstytucyjny rozpędzimy albo
zakneblujemy, to przypuszczam, że nie uzyskałoby większości – oceniła.



Holland: po co psuć coś, co jest dobre?



Dodała też, że „demokracja w Polsce jest likwidowana”, ale bardziej boli
ją co innego. – To, co mnie najbardziej zasmuca, to że nie rozumiem,
dlaczego mamy zepsuć coś, co jest dobre, choć może nie jest doskonałe,
może wymaga naprawy, ale dlaczego mamy to psuć? – pytała.

Agnieszka Holland odniosła się też do planów resortu kultury, aby
stworzyć dzieła filmowe, które będą promowały Polskę w świecie i
pokazywały jej historię. – Nie da się za pomocą propagandy narzucić
światu obrazu Polski. Obraz Polski narzuca się poprzez działanie –
mówiła.



– Jeżeli świat widzi, że Polska jest dojrzałym, twórczym inteligentnym
społeczeństwem, które respektuje reguły demokratyczne, które jest ważnym
głosem w Unii Europejskiej, to jest szanowana. Jeżeli rozwija się
gospodarczo, jej obywatele pracują wszędzie na świecie i okazują się
wspaniałymi ludźmi, to wszystko wpływa na to, że Polska jest dobrze
postrzegana. A nie to, że pan Kaczyński, czy jakiś inny pan, zabroni
komuś mówić o ciemnych stronach naszej historii, które mamy, jak każdy
naród – zakończyła.

Tomasz Lis na żywo, TVP2


Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

68. Kronika kłamliwej




Ależ oni się nakręcają! Holland plecie bzdury w gazecie Michnika:
„Taki nasz rodzimy Ku-Kux-Klan. Nie będzie wyborów za cztery lata”


„Mogą tak pomajstrować przy konstytucji, że
wydłużą kadencję większości, która tak dobrze służy narodowi. A po co
Trybunał rozmontowali?”

Agnieszka Holland kontynuuje
rajd po mediach zwalczających PiS i usiłujących zakonserwować wpływy
starego układu władzy. Po kuriozalnym występie w tygodniku Lisa
przyszedł czas na gazetę Michnika.

CZYTAJ WIĘCEJ: Holland obraźliwie o prezydencie Dudzie: Gra rolę cyngla Kaczyńskiego na najbardziej wysuniętym przyczółku

Bo teraz zwycięża w Polsce duch PRL. I nie ma lepszego obrońcy PRL-owskiego
autorytaryzmu niż właśnie Jarosław Kaczyński. Możliwe, że wyobraża
sobie, iż jest Piłsudskim - ale w rzeczywistości mówi językiem Gomułki i Moczara

— atakuje Holland.

Wedle użytecznej dla III RP reżyser, „PiS używa metody, jakiej używa większość autorytarnych systemów”.

Powtarzanie milion razy, że czarne jest białe, powoduje, że ludzie
zaczynają w to wierzyć. A jeżeli jeszcze im się to kłamstwo zapakuje
w narodowy sztandar, to czują narodową dumę i wierzą jeszcze bardziej

— peroruje Holland.

Nie powstrzymuje się nawet przed porównaniem PiS oraz formacji Pawła Kukiza do… rasistowskiego Ku-Kux-Klanu.

I w tę ideologiczną pustkę najmłodszego pokolenia wszedł Kaczyński, Korwin, Kukiz Taki nasz rodzimy Ku-Kux-Klan. Zaczęli młodych zarażać
ksenofobicznym, nacjonalistycznym patriotyzmem z jednej strony,
a z drugiej - zoologicznym darwinizmem społecznym, że tylko silni mają
prawo do sukcesu, że można mieć na piersi orła, krzyż i ”żołnierzy
wyklętych”, a jednocześnie nienawidzić połowy swych rodaków
i większości świata

— mówi Holland w wywiadzie dla „Wyborczej”.

Rozhisteryzowana reżyser dodatkowo podpuszczana jest przez prowadzącą rozmowę Agnieszkę Kublik.

Jak żyć bez Trybunału Konstytucyjnego?

— pyta redaktor.

Rok 2015 kończy się u nas bardzo dramatycznie. To kres nadziei pokoleń na mocną, wolną i liczącą się w świecie Polskę

— odpowiada Holland.

W porywie chorobliwej fantazji przewiduje, że za cztery lata nie będzie kolejnych wyborów parlamentarnych, bo PiS je odwoła.

Moim zdaniem nie będzie wyborów za cztery lata. Mogą tak pomajstrować przy konstytucji, że wydłużą kadencję większości, która tak dobrze służy narodowi. A po co Trybunał rozmontowali?

— stwierdza Holland.

Streszczając bajdurzenie Holland należałoby stwierdzić, parafrazując słynną wypowiedź niezbyt rozgarniętego bohatera internetu: nie będzie Trybunału, nie będzie demokracji, nie będzie wyborów, nie będzie nic…

Holland: Kłamstwo w narodowym sztandarze
Agnieszka Kublik
30.12.2015 01:00

Cały tekst: http://wyborcza.pl/politykaekstra/1,150050,19407406,holland-klamstwo-w-n...

Rok 2015 kończy się bardzo dramatycznie. To kres nadziei pokoleń na mocną, wolną i liczącą się w świecie Polskę.

AGNIESZKA KUBLIK:
Jest stan wojenny, Jerzy Stępień zostaje aresztowany za działalność
polityczną i przewieziony z internowania do aresztu w Krośnie. Tam
aresztami opiekuje się prokurator Stanisław Piotrowicz. Stępień będzie
potem prezesem Trybunału Konstytucyjnego, Piotrowicz właśnie likwiduje
ten Trybunał. Niezły zakręt w najnowszej historii Polski.



AGNIESZKA HOLLAND: Niezły rechot historii, ale też Jarosława
Kaczyńskiego. Prezes siedzi w Sejmie w pierwszej ławie i widać, jak
składa rączki, chichocząc z satysfakcją. To nie przypadek, że prokurator
stanu wojennego w polskim parlamencie rozmontowuje ostentacyjnie
demokratyczne państwo prawa. To jakiś rodzaj policzka dla tych, którzy
chcieli odrzucić ducha PRL. Bo teraz zwycięża w Polsce duch PRL. I nie
ma lepszego obrońcy PRL-owskiego autorytaryzmu niż właśnie Jarosław
Kaczyński. Możliwe, że wyobraża sobie, iż jest Piłsudskim - ale w
rzeczywistości mówi językiem Gomułki i Moczara.

Kaczyński,
który z teorii spiskowej zbudował strategię partyjną, Piotrowiczowi z
brązowym krzyżem zasługi z 1983 r. powierzył walkę z Trybunałem. Koledzy
Piotrowicza z PZPR mają niezły ubaw.


- Tak, Piotrowicz wstąpił do PZPR w 1978 r., dwa lata po Radomiu.
Spisek jest tam, gdzie go widzi Jarosław Kaczyński. Tu nie widzi, bo to
on steruje byłym PRL-owskim prokuratorem. Kaczyński gra rolę pierwszego
sekretarza partii. I to mu bardzo odpowiada.

Na PiS zagłosowało 5,7 mln Polaków. Narracja wyborcza "Polska w ruinie" okazała się skuteczna.


- Skuteczne okazało się oszustwo wyborcze. PiS przebrał się w
owczą skórę; schował swój projekt konstytucji, a jak go opozycja
wyciągnęła, to się go wyparł. Schował Kaczyńskiego, Macierewicza.
Zapewniał, że radykalna twarz PiS nie będzie w awangardzie przyszłych
rządów. Wyciągał 500 zł na dziecko, obniżenie wieku emerytalnego,
podwyższenie kwoty wolnej od podatku. I konsekwentnie obrzydzał
Platformę, deprecjonował prezydenta Komorowskiego i premier Kopacz.
Prezydent Duda nie uznał ją za wartą choćby jednego spotkania przez
cztery miesiące. PiS przedstawiał ją jako histeryczną. Ten przymiotnik
okazał się dla nich bardzo użyteczny. Dziś ci, którzy są przeciwni
likwidowaniu państwa prawa, są nazywani histerykami broniącymi swoich
interesów. A PiS powtarza: "Cóż się takiego stało, my tylko naprawiamy
to, co wyście, koledzy, zepsuli". Widzę tu ogromny cynizm, ale też
przaśną skuteczność PiS-owskiej propagandy. W każdym razie jest to
niezła komedia. Bareja by to szybko nakręcił. Ale czy naprawdę Polacy
chcą żyć w skrzyżowaniu Orwella z Bareją? Czy naprawdę o to nam
chodziło, żeby zawrócić wolność?

I dlatego Polacy wyszli na ulice w Warszawie, Gdańsku, Poznaniu, we Wrocławiu, w Krakowie.


- I ja wyszłam, byłam na demonstracji pod Sejmem. Cieszyłam się,
że ci ludzie tam są i że jestem razem z nimi. Ale to nie wystarczy,
żeby uratować wolność i demokrację w Polsce. Potrzebna jest codzienna,
organiczna praca, bo PiS nie tylko dezinformuje. Oni po prostu
permanentnie kłamią. To jest ich stała, sprawdzona metoda. Tak robili po
katastrofie smoleńskiej, wmawiali, że był wybuch, bo to był zamach.
Trzeba każde przekłamanie, każdą nieprawdę, manipulację, insynuację
stale pokazywać. To jest podstawowa rzecz. To zadanie dla Komitetu
Obrony Demokracji, dla mediów, dla pojedynczych obywateli. PiS używa
metody, jakiej używa większość autorytarnych systemów. Powtarzanie
milion razy, że czarne jest białe, powoduje, że ludzie zaczynają w to
wierzyć. A jeżeli jeszcze im się to kłamstwo zapakuje w narodowy
sztandar, to czują narodową dumę i wierzą jeszcze bardziej.

No i pakują: są "biało-czerwoną drużyną".


- Przecież my, obrońcy Trybunału, konstytucji, też jesteśmy
biało-czerwoni. Tyle że cenna jest dla nas również flaga Unii
Europejskiej. Do PO mam największą pretensję o kompletne odpuszczenie
sfery aksjologicznej, łącznie z symbolami i tożsamością patriotyczną.
Nie wierzę w rytualny nacjonalistyczny patriotyzm, ale kiedy grają hymn
albo kiedy widzę w określonych okolicznościach biało-czerwoną flagę, to
się wzruszam. Więc nie godzę się, żeby mi to Kaczyński zabrał. Nie
pozwalam, żeby mi mówił, że nie jestem Polką i patriotką, bo bronię
demokracji. Wypraszam to sobie - we własnym i tysięcy Polaków imieniu!

To
pani w 2013 r. ogłosiła: "Czuję się oszukana. Głosowałam na PO, która
obiecywała związki partnerskie i regulację in vitro. Z pewnością na
oszustów nie będę już więcej głosować".


- Bo
byłam rozczarowana. Platforma popadła w arogancję władzy i pewien rodzaj
lenistwa poznawczego, które spowodowało, że przestała rozumieć głębsze
problemy ludzi. Owszem, wskaźniki mamy niezłe, najniższe od lat,
jednocyfrowe bezrobocie, najwyższy wzrost gospodarczy w Europie. I
Polacy są podobno szczęśliwi - to pokazują badania prof. Czapińskiego.
Ale PO odpuściła wiele spraw, np. kulturę, media publiczne, komunikację
ze społeczeństwem, poważny dialog, realną odpowiedź na potrzebę
społecznej sprawiedliwości. Największa odpowiedzialność Tuska dotyczy
najmłodszego pokolenia. Nie przekonywał go do demokracji, do państwa
prawa i do wolności obywatelskich. Sądził, że wystarczy mu, że to ma. I w
tę ideologiczną pustkę najmłodszego pokolenia wszedł Kaczyński, Korwin,
Kukiz Taki nasz rodzimy Ku-Kux-Klan. Zaczęli młodych zarażać
ksenofobicznym, nacjonalistycznym patriotyzmem z jednej strony, a z
drugiej - zoologicznym darwinizmem społecznym, że tylko silni mają prawo
do sukcesu, że można mieć na piersi orła, krzyż i "żołnierzy
wyklętych", a jednocześnie nienawidzić połowy swych rodaków i większości
świata.

Krytykowałam PO, bo nie spodziewam się, że
partia rządząca składa się z aniołów i że urządzi mi idealne życie. Nie.
Władza musi podlegać nieustannej presji społeczeństwa obywatelskiego i
tej presji zabrakło.

Nie głosowała pani w tym roku na Platformę?


- Nie. Głosowałam czysto strategicznie, bo bałam się, że PiS
będzie miał większość w Sejmie, jeśli do Sejmu nie wejdzie Zjednoczona
Lewica. I miałam niestety rację: PiS ma większość dzięki temu, że lewica
nie weszła do Sejmu.

Poparła pani partię Leszka Millera?


- Raczej Barbary Nowackiej, którą bardzo szanuję. Ale to nie był
odruch serca, to była taktyka wyborcza. Na polskiej scenie nie ma ani
jednego ugrupowania, które by spełniało moje marzenia o partii
politycznej. Świat polityki nie składa się z ideałów.

W Ameryce są tylko dwie partie.


- Na tym właśnie polega kryzys systemu demokratycznego - tak
spłaszczył wybór, że głosuje się w sumie na tak zwane mniejsze zło. To
otwiera drogę ruchom populistycznym i skrajnym. Takie duopole są
zabójcze. Widać to w polityce amerykańskiej, gdzie to, co wygaduje
Donald Trump, spotyka się z coraz większym poklaskiem ogromnej części
wyborców i wykopuje wielki rów między czerwoną i niebieską Ameryką.

Władysław Frasyniuk liczy, że Kaczyński, wyprowadzając ludzi na ulice, niechcący zbuduje społeczeństwo obywatelskie.


- Tak, jeśli KOD będzie ruchem pluralistycznym, ale nie
partyjnym. Kaczyński wypowiedział wojnę tej części Polski, która nie
jest PiS-owska. Ale czy druga część odpowie na to wyzwanie, powalczy o
demokrację, na ulicy, w mediach, czy zamknie się w domu i poczeka, aż
Kaczyński weźmie sobie, co będzie chciał?

Lech Wałęsa mówi o wojnie domowej, obawia się, że krew się poleje.


- Kiedy się eskaluje konflikt, kiedy się obraża ludzi i zabiera
im coś, co uważają za swoją immanentną własność - państwo prawa, państwo
demokratyczne i wolność osobistą - wszystko się może zdarzyć. To
wszystko jest jak zły sen. Nigdy nie myślałam, że znowu będę to
przeżywać. Miałam poczucie szczęścia, całe moje pokolenie było
szczęśliwe, że udało nam się dożyć końca tego smrodliwego, dusznego
systemu PRL. A teraz? Usnęliśmy wieczorem w normalnym państwie, które
nie jest doskonałe, ale zapewnia podstawowe swobody obywatelskie, a
budzimy się w matriksie, w jakimś orwellowskim świecie, gdzie czarne
jest białe, a prawo jest bezprawiem.

Jak żyć bez Trybunału Konstytucyjnego?


- Trybunał jest szalenie istotnym elementem państwa prawa,
zabezpiecza przed samowolą władzy, broni praw obywateli i konstytucji.
Ale na szczęście nawet w totalitarnych krajach władza nie ma totalnej
władzy nad ludźmi. Mamy poczucie bezradności, które się zawsze ma wobec
gołej siły. Przypominam esej Vaclava Havla "Siła bezsilnych": ta miękka
siła może się okazać czymś, na czym oni się przejadą.


Nie wiem tylko kiedy. Bo nie wiem, jak długo ta wojna Kaczyńskiego z
polską demokracją potrwa, ile osób będzie aktywnie bronić wolności. I co
się stanie z Polską w Europie i co się stanie z Europą. Teraz w Europie
kolejne ogniwa wpadają w jakieś odmęty populizmu. To trudne pytania, na
które nie znam odpowiedzi.

Rok 2015 kończy się u nas bardzo dramatycznie. To kres nadziei pokoleń na mocną, wolną i liczącą się w świecie Polskę.

Cztery lata rządów Kaczyńskiego to nie koniec Polski.


- Cztery? Moim zdaniem nie będzie wyborów za cztery lata. Mogą
tak pomajstrować przy konstytucji, że wydłużą kadencję większości, która
tak dobrze służy narodowi. A po co Trybunał rozmontowali? Nie dla
ustawy 500 zł na dziecko, obniżenia wieku emerytalnego, sześciolatków w
domu zamiast w szkole czy podwyższenia kwoty wolnej od podatku. Z tym by
Trybunał nie miał żadnych problemów, o ile ustawy byłyby sensownie
napisane. Przecież Orbán już pokazał, jak skutecznie zmieniać prawo
wyborcze.

Przed wyborami w 2014 r. tak wykroił nowe okręgi wyborcze, by dawały mu zwycięstwo. Ale tam są okręgi jednomandatowe.


- Można zmienić ordynację wyborczą, wszędzie wprowadzić
jednomandatowe, nie tylko w Senacie. Tutaj mogą wszak liczyć na pełne
poparcie Kukiza. Przecież mogą wszystko zrobić, kiedy nie ma im kto
powiedzieć, że to niekonstytucyjne.

Kaczyński po to
zlikwidował sądownictwo konstytucyjne, by zapewnić sobie władzę ad
Kalendas Graecas. Raz zdobytej nie oddamy. Robi to, żeby mieć całkowitą
kontrolę nad procesami i wyborczymi decyzjami.

I nad duszami Polaków?

- To im się nie uda, będą te polskie dusze tracić.

Dlatego Kaczyński marzy o "hollywoodzkim filmie o polskiej historii"?


- To niebywałe, jak ten człowiek nie zna świata. Nie ma pojęcia,
jak to działa. Taki film musiałby kosztować - łącznie z promocją -
jakieś 100 mln dolarów albo i więcej, bo oni myślą o czymś na skalę
"Bonda", który tak się podobał pani premier. Fetowanej w Hollywoodzie
"Idy" nie uznała ona za film hollywoodzki ani nawet udany
artystycznie... Taki film musiałby być atrakcyjny dla amerykańskiego
rynku. Po to się robi film, również film promocyjny, żeby odnieść
sukces. Sukces jest przeliczalny; jeśli ma widzów, to zarabia. Można
nawet wynająć znane hollywoodzkie gwiazdy, ale co to będzie za kino? Nie
znam przypadku, żeby taki film nie tylko zarobił na siebie, ale choćby
na kawę dla gońców. Gruzini zrobili film o wojnie z Rosją z Andym Garcią
- mało kto o nim słyszał. Powstał nie tak dawno kazachski film o
Czyngis-chanie na zamówienie właśnie, miał pokazać światu bohaterskie
korzenie Kazachów. A choć był całkiem ładnym filmem, nie zdobył na
świecie masowej widowni. Bardzo bym chciała, żeby dosypano pieniędzy na
polskie kino historyczne. Mamy niebywale dramatyczną historię,
wspaniałe, bohaterskie, złożone postacie, których losy mogłyby porwać
świat. To grzech np., że nie powstał wielki film o jednym z naszych
najbardziej rozpoznawalnych bohaterów: Tadeuszu Kościuszce. Więc tak!
Przyklaskuję tej inicjatywie. Ważne tylko, żeby to były filmy naprawdę
dobre i uniwersalne w przekazie, a nie propagandowe agitki czy kiczowate
oleodruki.

A nowa "Ekipa"? Serial political fiction, który kręciła pani pod koniec poprzednich rządów PiS, pokazujący kulisy władzy.


- Warto byłoby zrobić. Ale kto odważy się to wyprodukować? Już
zaczęło się zastraszanie mediów prywatnych. Trzeba przyznać, że dziś
Kaczyński jest skuteczniejszy niż dziesięć lat temu. Umie się uczyć na
własnych błędach. Tego my również musimy się nauczyć. Nie rezygnując ze
swych wartości i nie szczując jednych Polaków na drugich. Bo wtedy nasz
przyszły sukces okaże się porażką.






Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

69. szczujnia stale w akcji

Agnieszka Holland: PiS podziela wartości, które reprezentuje Putin

Mocne
słowa reżyserki Agnieszki Holland w TVN24. Oceniła ona, że "dryfujemy w
stronę autorytaryzmu", a partia Jarosława Kaczyńskiego podziela
wartości, które reprezentuje Władimir Putin.

Jeśli przeanalizujemy sferę wartości, którą reprezentuje PiS i wsłuchamy się w głosy najważniejszych przedstawicieli, to okaże się, że rządząca partia najgłębiej podziela wartości, które reprezentuje Władimir Putin - oceniła Holland w programie "Fakty po Faktach" w TVN24.

Putin jest wzorem dla wielu autorytarnych polityków, nie tylko w Europie, a Viktor Orban jest jego kopią. Dryfujemy w stronę autorytaryzmu - dodała.

Kurski komisarzem politycznym w TVP

Holland krytycznie skomentowała także nominację Jacka Kurskiego na prezesa TVP.

Jacek Kurski jako prezes TVP to pewien rodzaj prowokacji.
Kurski, niezależnie od tego jak inteligentnym jest człowiekiem, to
ostentacyjnie, bezczelnie i brutalnie jest też komisarzem politycznym.
Zawsze pełnił tę funkcję i nie widzę powodu, dla którego miałby przestać
to robić
- stwierdziła Agnieszka Holland.

Tomasz Wróblewski: Brukselska pokazówka


W głośnym eseju „Dlaczego nie jestem konserwatystą” Friedrich Hayek
pisał, że konserwatyzm z natury rzeczy konserwuje, a on chce zmian, i to
szybkich zmian.

To może być jego ostatnia szansa na ustanowienie nadrzędności Komisji
Europejskiej nad narodowymi rządami. Wcześniejsze próby wymuszenia kwot
imigracyjnych, a później unijnej kontroli nad granicami suwerennych
państw, skończyły się kompromitacją. Czwartej szansy nie będzie.
Juncker, gorący zwolennik centralizacji, odebrania kompetencji politykom
z wyboru i powierzenia pełni władzy urzędnikom z nadania euroelit,
doskonale to wie. Od tego roku KE ma nowe możliwości
monitorowania, kontrolowania i pouczania rządów, coś, co komisarz ds.
mediów Günther Oettinger bardzo chce przetestować. Rozprawa z Polską
mogłaby być precedensem, który w przyszłości pozwoli Brukseli
przywoływać do porządku stolicę, która spróbuje iść drogą Wielkiej
Brytanii. Determinację komisarzy potęgować będą grupy nacisku,
przekonane, że tracą w Polsce uprzywilejowaną pozycję. Sieci handlowe,
banki, którym w ostatniej chwili zablokowano możliwość przerzucania
nowego podatku na klientów, francuscy dostawcy broni, którzy mogą
utracić lukratywny kontrakt na śmigłowce dla armii, niemieccy wydawcy
zaniepokojeni zapowiedziami ustawy repolonizacyjnej – potężne lobby,
które będą naciskały na swoich polityków, żeby skorzystali z pretekstu
i zmusili Warszawę do ustępstw. Im większa bezsilność Brukseli wobec
codziennych wyzwań, tym więcej hipokryzji będzie w jej oskarżeniach
i większa determinacja urzędników, żeby urządzić w Brukseli pokazową
rozprawę z konserwatywnym rządem.

Staniszewski: Kto mocniej obrazi władzę

Zdruzgotani ciągle porażką PO dziennikarze, publicyści, politolodzy
i socjolodzy prześcigają się na bardziej dosadne obrażenie nowej władzy.
Tomasz Lis pisze o bolszewikach z PiS, Sławomir Sierakowski opowiada
o tym, że partia Jarosława Kaczyńskiego jest prorosyjska, prof. Radosław
Markowski precyzuje, że PiS jest putinowski, ale jeszcze tego do końca
nie przemyślał – to w sumie gorzej, bo przecież nie dość, że szkodliwy,
to jeszcze głupi. O tym, że władza jest niedemokratyczna, autorytarna
czy totalitarna, nie ma co wspominać, bo brzmi to banalnie.

Za chwilę jednak porównania do Putina okażą się niewystarczające.
Tylko czekać, aż Kaczyński stanie się Kim Dzong Unem, Mao Zedongiem,
Stalinem czy Hitlerem. Nie wiadomo, co będzie później, ale są przecież
są w historii całe zastępy okrutników tak ohydnych, że na pewno będzie
można przypisać ich cechy Jarosławowi Kaczyńskiemu.

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

70. Bronisław Wildstein

Agnieszka Holland jak Julia Brystiger. Jeśli ktoś demonstruje pod transparentem "Stalin i Dzierżyński lepszy niż Kaczyński"...
YT

Jeśli posłuchamy wypowiedzi Agnieszki Holland i weźmiemy pod
uwagę jej postawę to musimy zauważyć głęboką zbieżność jaki zachodzi
między nią a Julią Brystigier.
Dla tych, którzy nie wiedzą, przypominam: chodzi o znaną z sadyzmu stalinowską funkcjonariuszkę, potem czynną na PRL-owskiej niwie kultury.

Jeśli ktoś demonstruje pod transparentem, który pojawił się na manifestacji KOD,
„Stalin i Dzierżyński lepszy niż Kaczyński”, pozytywnie wartościuje
tych ludobójców i uznaje, że byli lepsi niż lider wybranej w wyborach
demokratycznej partii.

Nonsens?

Czy większy niż wypowiedź Holland:

Jeśli przeanalizujemy sferę wartości, które reprezentuje rządząca
partia, to okaże się, że to co PiS podziela najgłębiej, to wartości,
które reprezentuje Putin.

Nie sposób zrozumieć tej wypowiedzi inaczej niż uznania, że partia
Kaczyńskiego wzywa do imperialnych podbojów i masowych mordów,
do których nie tylko posuwa się, ale je wręcz pochwala Putin.

Czy większym nonsensem jest więc porównywanie PiS-u do Putinowskiej partii czy zwolenników KOD-u do stalinistów?

http://wpolityce.pl/polityka/277907-agnieszka-holland-jak-julia-brystiger-jesli-ktos-demonstruje-pod-transparentem-stalin-i-dzierzynski-lepszy-niz-kaczynski

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika gość z drogi

71. pani holland

tęskni za czasami słusznie minionymi,a ja mam do niej prośbę,
by przestała szkodzić Naszej Polsce,ona i jej psiapsiele

gość z drogi

avatar użytkownika Maryla

72. koniec pedagogiki wstydu i transportu win

Holland,
Wajda, Smarzowski i inni reżyserzy piszą list do TVP, która pokazała
"Idę" ze specjalnym komentarzem: "To droga do cenzury"

"Po raz pierwszy w 25-letniej historii wolnych mediów
publicznych w Polsce film został opatrzony ideologiczną interpretacją" -
napisała Gildia Reżyserów Polskich.

"Uważamy, że TVP dopuściła się swoim materiałem rażącej manipulacji.
Nie tylko ideologicznie odczytując wyłącznie jedną z wielu warstw filmu,
ukazując tym samym jego treść w kłamliwy sposób, ale także emitując
przed nim plansze, o które apelowała przeszło rok temu Reduta Dobrego
Imienia, a na których umieszczenie nie zgodzili się w dystrybucji
kinowej producenci filmu czuwający nad niepodważalnym prawem reżysera
do decyzji o ostatecznym kształcie jego dzieła" - czytamy dalej.

Pod listem podpisały się 44 osoby m.in.: Andrzej Wajda, Agnieszka Holland, Filip Bajon, Wojciech Smarzowski i Xawery Żuławski.

List reżyserów do Jacka Kurskiego

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

73. Przykład idzie z góry: od Holland, Balcerowicza, Zolla, Stuhra.

Przykład idzie z góry: od Holland, Balcerowicza, Zolla, Stuhra. I dociera na absolutne dno
http://wpolityce.pl/polityka/285967-przyklad-idzie-z-gory-od-holland-bal...

Co się dzieje z Leszkiem Balcerowiczem? – zastanawia się wiele osób czytających jego wpisy na portalach społecznościowych oraz słuchających go w telewizji. Szczególnie te najnowsze wpisy, w których były wicepremier i prezes NBP uważa, iż Katarzyna Kukieła, autorka żenujących dywagacji na temat prezydenta Andrzeja Dudy, jest ofiarą jakiejś nagonki, dlatego trzeba jej bronić.

Co się dzieje z Aleksandrem Smolarem? A co z Andrzejem Zollem? Dlaczego Agnieszka Holland mówi to, co mówi? O co chodzi Jerzemu Stuhrowi? Nazwiska można by mnożyć. Ale nie nazwiska są ważne. Problemem jest bowiem to, że coś złego dzieje się z polską inteligencją, a szczególnie jej eksploatowanymi medialnie przedstawicielami, czyli tzw. autorytetami. A skoro prawdziwe wydaje się przekonanie ks. prof. Michała Hellera, że jaka jest inteligencja obecnie, takie będą masy w następnym lub za dwa pokolenia, obecny stan polskiej inteligencji powinien wywoływać wszelkie dzwonki alarmowe. Pomijam partyjne upolitycznienie inteligencji, bo ono nie jest ani nowe, ani niezwykłe i występowało właściwie przez cały wiek XX.

Leszek Balcerowicz jest o tyle ważny, że jego obecne funkcjonowanie pokazuje proces zamieniania się części profesorów w ideologów i to najbardziej banalnych z banalnych. A także wstydliwie nieskomplikowanych w swoich złotych myślach, radach i przestrogach. Poza profesurą sławiącą materializm dialektyczny i rozwinięte społeczeństwo socjalistyczne nawet w PRL osoby ze świata uniwersyteckiego unikały przekraczania granicy żenady i symplifikacji wywołujących stupor. Po prostu osoby wykształcone mają jednak jakiś aparat poznawczy i krytyczny, pozwalający mówić o rzeczywistości inaczej niż bohaterowie seriali typu „Dlaczego ja?” czy „Pamiętniki z wakacji”. Ale obserwacja budzi wielkie wątpliwości, czy te dwa światy są istotnie od siebie oddalone. Nawet pomijając ewidentną i trywialną politgramotę, którą często prezentują wymienione wcześniej osoby oraz całe zastępy innych, gołym okiem widać intelektualną niemoc „kwiatu” współczesnej polskiej inteligencji (tak rola „kwiatu” wynikałaby przynajmniej z częstotliwości ich pojawiania się w mediach). Profesorowie politologii, socjologii, psychologii, ekonomii czy medioznawstwa oraz znani twórcy mówią publicznie takie banalne oczywistości bez odrobiny polotu albo choćby cienia intelektualnej iskry bądź prowokacji, że samo ich oglądanie i słuchanie wywołuje uczucie wstydu oraz duże zakłopotanie.

Przedstawiciele „kwiatu” nie mają przy tym nawet odrobiny samokrytycyzmu, by przynajmniej nie podawać wiadomości z trzeciej czy czwartej ręki, bo po takiej obróbce są one po prostu kosmicznymi bzdurami. Wydawałoby się, że reprezentanci „kwiatu” coś ważnego czytają, doskonalą się, analizują, konfrontują, a nie tylko powtarzają zasłyszane na mieście ploty i nieskomplikowane myślowo bzdety. Ale tak się tylko wydaje. Bo w praktyce często profesorski głos niczym się nie różni od tego z przypadkowej ulicznej sondy. A jeśli „kwiat” mówi i pisze rzeczy wręcz bezwstydnie symplicystyczne i mimo ich banalności są one potem powielane przez przeciętnych ludzi, bo wciąż działa mit autorytetu, to efekt końcowy jest groteskowo-tragiczny. Tym bardziej że przecież trzeba pamiętać o uczelniach, gdzie symplicystyczny do bólu „kwiat” tworzy swoje jeszcze gorsze kopie, czyli „kwiatki”, co jest szczególnie przerażające, gdy chodzi o przyszłość – ze względu na przywołaną wcześniej przez mnie regułę ks. prof. Michała Hellera. Cała debata publiczna robi się wtedy jednym wielkim „Dlaczego ja?” czy „Pamiętnikami z wakacji”, a to już śmieszne nie jest wcale. Nie ma w tym przecież ani krzty logiki, błyskotliwości, odkrywczości czy choćby interesującej generalizacji. Jest tylko jakaś bezmyślna pulpa.

Równie nieskomplikowane jak w wypadku „kwiatu” są publiczne rozważania partyjnych liderów, szczególnie Ryszarda Petru i Grzegorza Schetyny, ale też całych zastępów partyjnych sierżantów z wszystkich ugrupowań, dla których określenie „symplifikacja” jest wielkim komplementem i wyróżnieniem. Mamy albo bezładne bajdurzenie o niczym, albo bardzo agresywne enuncjacje ideologiczne, które semantycznie są próżnią doskonałą. Nałożone na siebie symplifikacja akademicko-intelektualna i partyjna politgramota pomieszana z bezmyślnością tworzą mieszankę niszczącą resztki pomyślunku i zdrowego rozsądku u tzw. mas. Oczywiście nie lepsi są dziennikarze, którzy też już przeważnie niczego nie potrafią interesująco opisać i zinterpretować. A prowadząc rozmowy sami nie wiedzą do czego zmierzają, jakie sensy chcą odkryć swoimi pytaniami. Po prostu rzucają jakieś przypadkowe równoważniki zdań albo kłócą się z rozmówcami, jak gdyby byli politykami do nich opozycyjnymi. To wszystko sprawia, że ogólny obraz jest dramatyczny. I nikt już nie zwraca na to uwagi, chyba że któryś reprezentant „kwiatu” jakoś się szczególnie negatywnie wyróżni w tym morzu symplifikacji i bezsensu. Ale za chwilę wszystko wraca do normy, czyli do patologii, bo ta sytuacja w żaden sposób normalna nie jest.

Nikt nie czuje się odpowiedzialny za proces drastycznego obniżania poziomu debaty publicznej w Polsce, poziomu edukacji, szczególnie tej wyższej, a ostatecznie jakości demokracji, bo ona też pada ofiarą wszechwładnej symplifikacji. Tymczasem wszyscy się za to powinni czuć odpowiedzialni, bo wylądujemy w rzeczywistości, w której istotne będzie tylko to, żeby się najeść, wyspać i być może pochrząkać. Bo symplifikacja komunikacji, także dzięki nowym zabawkom technologicznym, do tego zmierza.

autor: Stanisław Janecki

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika guantanamera

74. Dla mnie

oni są raczej dołem. Czasem dnem. Więc ja dałabym tytuł "Przykład idzie z dołu" albo lepiej "Przykład idzie z dna" .

avatar użytkownika Maryla

75. KUREK Z KASĄ SIĘ ZAMYKA?

Agnieszka Holland do Jarosława Kurskiego: Nie byłam apologetką Platformy

Zarzucają mi, że powiedziałam, iż
"chciałabym, by było jak przedtem", sugerując naiwny konserwatyzm i
przywiązanie do ciepłej wody. Rzeczywiście, wolę ciepłą niż wrzącą lub
lodowatą

Panie Jarku drogi!

Nie wiedzieć czemu stałam się nagle negatywną bohaterką dwóch z rzędu waszych magazynowych tekstów: wywiadu z Krzysztofem Mazurem i felietonu Macieja Jarkowca
["Magazyn Świąteczny" z 12 i 19 marca]. Zarzucają mi, że powiedziałam,
iż "chciałabym, by było jak przedtem", sugerując naiwny konserwatyzm i
przywiązanie do ciepłej wody.
http://wyborcza.pl/magazyn/1,151483,19825301,agnieszka-holland-do-jarosl...



Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

76. "Elity" III RP znów na



"Elity" III RP znów na skardze w niemieckiej prasie... Holland w
"Die Welt": "Mamy w Polsce zimną wojnę domową!" Było i o Holokauście...

"Wiemy jednak, że w niektórych regionach w czasie okupacji
cześć polskiego społeczeństwa uczestniczyła w zabijaniu Żydów. To jest
prawda".

„Polska znajduje się w stanie zimnej wojny domowej” – tak
reżyserka Agnieszka Holland opisuje obecną sytuację nad Wisłą
w wywiadzie udzielonym niemieckiemu dziennikowi „Die Welt”. Według
Holland w Polsce panuje „nacjonalizm i antysemityzm”.

Reżyser alarmuje, iż Prawo i Sprawiedliwość nie tylko chce
zlikwidować nad Wisłą podział władz oraz, co za tym idzie, liberalną
demokrację, i stara się oddalić Polskę od Unii Europejskiej, ale
zamierza także „przeformatować duszę Polaków”.

Chce wzbudzić w Polakach przekonanie, że są najważniejszym
i najlepszym narodem, a wszystkie popełnione przez nich w przeszłości
grzechy nie miały miejsca, że to kłamstwa i pomówienia. Do realizacji
tego planu używa m.in. mediów publicznych

—twierdzi Holland.

Jej zdaniem „polska prawica uważa, że Niemcy próbują zwalić winę za Holokaust na Polaków”.

Wiemy jednak, że w niektórych regionach w czasie okupacji cześć
polskiego społeczeństwa uczestniczyła w zabijaniu Żydów. To jest prawda,
która dopiero za sprawą książki
„Sąsiedzi” Jana Tomasza Grossa przebiła się do świadomości szerszej
rzeszy Polaków. […] To wywołało ogromny szok, bo my Polacy widzimy
siebie jako niewinne, szlachetne ofiary, a świat zewnętrzny uważamy
za wrogi i zły

—podkreśla reżyser.

Na stwierdzenie niemieckich dziennikarzy, że przecież Polacy
„byli ofiarami”, nie tylko Niemiec ale także Rosji, Holland odpowiada:

Tak, często byli niewinnymi ofiarami. Ale czasami byli także – jak wszystkie inne narody – egzekutorami zła

—zaznacza.

Według niej w Polsce dzieli się reżyserów na „Żydów”
i „Nie-Żydów”. Ci drudzy „zawsze mówią prawdę”, a ci pierwsi „produkują
antypolskie filmy”.

To antysemityzm

—uważa Holland. Dziennikarze „Die Welt” naciskają jednak
dalej i sugerują, że Polsce „nie udało się jak dotąd pokazać światu
„swoje cierpienie i bohaterstwo”. Reżyser przyznaje im w końcu rację.

To się rzeczywiście nie udało i to boli

—mówi. Jej zdaniem w Polsce zapanował wraz z dojściem PiS do władzy „nacjonalizm”.

Młodzi ludzie nudzą się. Chcą, by coś się działo. Wojnę znają tylko
z gier komputerowych. Panuje atmosfera jak przed I wojna światowa.
Wystarczy iskra i wszystko wybuchnie

—sugeruje reżyser. W jej opinii Polski osłabia swoje więzi
z Zachodem, co oznacza konieczność wejścia w grę, w której karty rozdaje
Rosja i Władimir Putin.

Dla Polski to nie może się dobrze skończyć. […] Kaczyński to mistrz
w sianiu nienawiści. Od lat wydaje z siebie różnego rodzaju
obrzydlistwa. Jedynym jego pomysłem na politykę jest tworzenie podziałów

—stwierdza. Zdaniem Holland, tylko szybka zmiana władzy mogłaby ten negatywny proces zatrzymać.

40 proc. Polaków jest zatrutych przez Prawo i Sprawiedliwość

—skarży się i dodaje, że sama pada ofiara nienawiści, bo ma żydowskie
imię i żydowskie korzenie, a jaj ojciec na dodatek „był komunistą”.

Moja matka za to była Polką i w AK.
Uczestniczyła w Powstaniu Warszawskim. Moja tożsamość jest więc
paradoksalna. W oczach ortodoksyjnych Żydów nie jestem Żydówka,
a w oczach antysemitów nie jestem Polką. Wstydzę się za to, że takie
rzeczy istnieją w Polsce. Skutkuje to kompleksem mniejszości i poczuciem
historycznej niesprawiedliwości

—tłumaczy reżyser.

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

77. kuzynka Holland - JOANNA HAASE

Faszystowskie kwiaty niepamięci

Nic lepiej nie obrazuje polskiej ekspansywnej nacjonalciemnoty jak
mało znana i chyba marginalna, a przecież symboliczna dla tej postawy
sprawa maku. Czerwonego kwiatka.

JOANNA HAASE


Czasem w gronie ludzi mających pewne obycie w świecie pojawia się
opowieść o Polaku ciemniaku, archetypicznym polskim nacjonalistycznym
bucu, na szczęście ciągle jeszcze ewenemencie, którego normalny
cywilizowany Polak się wstydzi i z którym powinowactwa się wypiera. Nic
lepiej nie obrazuje tej polskiej ekspansywnej nacjonalciemnoty jak mało
znana i chyba marginalna, a przecież emblematyczna dla tej postawy
sprawa maku. Cóż, jeśli kogoś zastanawia stężona paradoksalność tytułu,
to pozostaje mi tylko zasugerować wysiłek przeczytania tego tekstu.

Rok temu, z okazji 70. rocznicy zakończenia II wojny
światowej, 8 maja 2015, ówczesne polskie władze, z premier Kopacz i
prezydentem Komorowskim, zorganizowały dosyć kameralne, acz
umiędzynarodowione obchody tej rocznicy na Westerplatte,
czyli tam, gdzie to się zaczęło. Udział wzięli różni przywódcy krajów
Europy, miał to być historyczny kontrapunkt dla organizowanej przez
neo-Sowietów militarystycznej hucpy dzień później.


(Sowiecka strefa umysłowa obchodzi dzień zakończenia wojny 9 maja,
Europa - 8 maja, bo w momencie podpisania kapitulacji III Rzeszy w
Moskwie już było po północy; także w PRL, WRL, CSRS, a nawet w NRD Dniem
Zwycięstwa był 9, a nie 8 maja, jak w UK, Francji czy Holandii).


Na uroczystości na Westerplatte przyjechał też prezydent Ukrainy
Petro Poroszenko. No, niby oczywiste, a gdzie miałby przyjeżdżać,
przecież nie będzie świętować z przywódcą bandyckiego kraju agresora, a
jego czołgów nie musi podziwiać na placu Czerwonym, skoro ma je u siebie
w Donbasie.

Poroszenko miał w klapie trzy znaczki -
polską flagę na biało-czerwonym kółeczku, malutki metalowy tryzub będący
godłem narodowym Ukrainy oraz dużą czerwono-czarną rozetkę.

***


Człowiek będący w mojej opinii duchowym przewodnikiem polskich
nacjonalistycznych ciemniaków ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski na widok tej
rozetki wpadł w furię. Furia nie jest dobrym doradcą, bo wyzwoliła w
księdzu TI-Z następujący strumień bełkotliwej świadomości:


"Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko w czasie wczorajszego spotkania na
Westerplatte, siedząc pomiędzy prezydentem Bronisławem Komorowski a
Donaldem Tuskiem, miał wpięte w klapę marynarki kilka emblematów. Jednym
z nich była rozetka w czerwono-czarnych barwach. Barwy te używane były
przez Organizację Ukraińskich Nacjonalistów, która w okresie
międzywojennym pod przywództwem Stepana Bandery dokonała wielu
terrorystycznych zamachów na przedstawicieli Drugiej Rzeczypospolitej.
(...)

Manifestowanie takich barw - i to w takim miejscu
jak Westerplatte! - jest ze strony ukraińskiego prezydenta policzkiem
wymierzonym rodzinom ofiar OUN i UPA, żyjącym nie tylko w Gdańsku, ale i
w całej Polsce. Jest to także afront wobec władz Trzeciej
Rzeczypospolitej, która jest kontynuatorką Drugiej RP. W tym wszystkim
żenująca jest także postawa Bronisława Komorowskiego i byłego szefa PO
Donalda Tuska, którzy siedząc cicho i potulnie, ze spuszczonymi głowami,
dali upokorzyć i siebie, i całe państwo. Jest to też kolejny przykład
bezmyślności i bezradności polskiego establishmentu politycznego, który
godzi się na takie niegodziwości. I to ze strony państwa, które w wyniku
decyzji polskiego prezydenta ustawicznie wspierane jest z kieszeni
polskiego podatnika".

Całość tego moim zdaniem okropnie śmiesznego, choć głupiego wywodu można przeczytaćtu.


Oczywiście, zdarzyło się to rok temu, więc mało kto dziś już o
tym pamięta, choć naturalnie wątek podchwycili wszelcy inni miłośnicy
"patriotycznej" narracji, np. "Dziennik", który zawsze chętnie dawał
łamy takim szajbom, wypuścił wiadomość "Cichy skandal na Westerplatte? "Poroszenko w barwach zbrodniczej UPA" i przedrukował większość tego bredzenia.


Klub (ha, ha, ha) Inteligencji Polskiej (już teraz wiemy, czym
się różni od normalnej inteligencji) na swojej stronie internetowej
opublikował materiał niejakiego doktora Michała Siudaka (mam nadzieję,
że ten doktor to od proktologii czy czegoś takiego) pt. "Banderyzm jest
zjawiskiem sztucznie pompowanym", z tezą, iż "w przestrzeni internetowej
z niezadowoleniem, a wręcz oburzeniem, przyjęto fakt obnoszenia się
prezydenta Ukrainy P. Poroszenki w czasie uroczystości zakończenie II
wojny światowej na Westerplatte z rozetką w czerwono-czarnych barwach".
(całość tu).


Cytowany wyżej Siudak pisze o tych barwach i tej rozetce wręcz:
"Gdyby ktoś rzeczywiście i na poważnie doradzał P. Poroszence w sprawach
międzynarodowych i myślał konstruktywnie o przyszłości Ukrainy, nigdy
by nie doszło do takich sytuacji. Przecież do kraju, który deklaruje
sympatię do państwa znad Dniepru, idiotyzmem jest strojenie się w
barwy, które znacznej części Polaków kojarzą się z Ludobójstwem
Wołyńskim, a na świecie są utożsamiane z hitlerowskim faszyzmem".
(podkreślenie moje - JH).


Czarno-czerwona rozetka jest więc, według oficjalnych wykładni
(Klub Inteligencji Polskiej, ks. I.-Z., publikacje w "Dzienniku" i
Onecie to nie są prywatne blogi wszak), symbolem ludobójstwa
wołyńskiego, a nawet hitlerowskiego faszyzmu. A tak się w każdym razie
kojarzy prawakom, jak wszystko z dupą szeregowemu w starym żołnierskim
dowcipie.

Chybaście się, nacjonalprawaki, z kimś na łby pozamieniali, tylko nie mogę sobie wyobrazić z kim.

***

Kanadyjski poeta John McCrae zaczął pisać
swoje wiersze o śmierci i pośmiertnym spokoju jeszcze jako nastolatek.
Jego ojciec był zawodowym wojskowym, jego brat został lekarzem. Sam John
McCrae został więc wojskowym lekarzem, co - jak na poetę debiutującego w
latach 90. XIX wieku pierwszymi tomikami poezji - jest warte
zauważenia.

W wieku 41 lat wraz z Kanadyjskim Korpusem
Ekspedycyjnym ruszył na pola I wojny światowej jako poddany Imperium
Brytyjskiego. Zmarł na zapalenie płuc przed końcem wojny, w styczniu
1918 r. Po jego śmierci bliscy w jego papierach odkryli wiersze, które
pisał w czasie orgii masowego mordowania na froncie zachodnim. Jeden z
nich, opublikowany w 1918, miał formę ronda i nosił tytuł "In Flanders
Fields".

***

In Flanders Fields
In Flanders fields the poppies blow
Between the crosses, row on row,
That mark our place; and in the sky
The larks, still bravely singing, fly
Scarce heard amid the guns below.


We are the Dead. Short days ago
We lived, felt dawn, saw sunset glow,
Loved, and were loved, and now we lie
In Flanders Fields.

Take up our quarrel with the foe:
To you from failing hands we throw
The torch; be yours to hold it high.
If ye break faith with us who die
We shall not sleep, though poppies grow
In Flanders Fields.

Bardzo porządne polskie tłumaczenie tego wiersza znajduje się na blogu Okruhy.

Wśród Flandrii pól
Wśród Flandrii pól kwitnący mak
krzyża za krzyżem barwi szlak,
kres naszych dróg. Skowronka lot
wzbija się ponad armat grzmot
co śpiew mu głuszy - dzielny ptak.

Nasz los to Śmierć. Wciąż życia smak
w pamięci trwa, choć miłość wszak
nie kończy się, nasz grób jest tu,
wśród Flandrii pól.

Podejmij walkę, tam wciąż - wróg,
weź z rąk omdlałych złoty róg.
Niech zabrzmi znów, nie zawiedź nas,
Bo zburzysz nam spoczynku czas.
Zbudzimy się, choć maki śpią
Wśród Flandrii pól.


Przyjmuje się, że McCrae napisał "In Flanders Fields" 3 maja
1915 roku, dzień po tym, jak przewodniczył ceremonii pogrzebowej swojego
przyjaciela porucznika Alexisa Helmera. Helmer zginął w trakcie II
bitwy pod Ypres (tak, właśnie we Flandrii, na terenie Belgii).
Trwała od 22 kwietnia do 25 maja 1915 roku i zakończyła się w zasadzie
bez rozstrzygnięcia, jeśli pominiemy fakt, że alianci stracili w niej 90
tys. żołnierzy, a Niemcy - 35 tys. (rannych, zabitych i zaginionych).


Dlaczego była to II bitwa pod Ypres? Bo nieco ponad pół roku
wcześniej odbyła się II bitwa pod Ypres. Podobnie nierozstrzygająca, ale
stracili w niej alianci 60 tys. żołnierzy, a Niemcy - 50 tys.


W tej pierwszej, co warto zauważyć, swoje doświadczenie bojowe
zdobywał młody szeregowiec 1. kompanii 16 Bawarskiego Pułku Rezerwy,
austriacki ochotnik, niejaki Adolf Hitler. Był jednym z 42 żołnierzy
ocalałych z liczącej 250 ludzi kompanii, z całego pułku liczącego 3600
żołnierzy 20 dni bitwy przeżyło 611. Jak mówili znajomi, "Adolf po tej
bitwie stał się jakiś wycofany". Towarzysze z bawarskiego pułku
spowodują, że po wojnie Bawaria i Monachium staną się dla niego drugą ojczyzną.


I bitwa pod Ypres zryła pola i łąki lejami po wybuchach, miliony
pocisków rozorały glebę, we flandryjskie pola wsiąkły tony świeżej krwi
i tysiące ton użyźniających glebę gnijących resztek ludzkich, kości.


Kiedy w czasie II bitwy pod Ypres do ataku ruszali wiosną 1915
roku kolejni skazani na zagładę żołnierze alianccy i niemieccy, stąpali
po zielonych łąkach pełnych nagle wyrosłych i rozkwitłych kwiatów
polnego maku.

***


Kwiat maku idealnie nadaje się na symbol. Z różnych jego odmian i
składników, soku, wywarów z łodyg wytwarza się do dziś opium, a z niego
morfinę (której nazwę dał grecki bóg snu Morfeusz), kodeinę, heroinę.
Silne działanie uspokajające maku znane było od starożytności, jeszcze
całkiem niedawno w Polsce doradzano, by dzieciom nadmiernie aktywnym lub
mających kłopot z zasypianiem podać wywar z maku - wtedy mówiono, że są
bardzo grzeczne, choć dziś wiemy, że były po prostu naćpane. Stąd też
popularne powiedzenie o ciszy, "jakby makiem zasiał", choć może
poprawniej byłoby "zaćpał".

***


Mak i powstałe z niego opium były doskonale znane w kulturze
brytyjskiej na przełomie XIX i XX wieku. Dom opiumistów oddających się
legalnie swojemu niszczącemu nałogowi opisał Arthur Conan Doyle w
kolejnym opowiadaniu o przygodach Sherlocka Holmesa "Człowiek z blizną".


Brytyjsko-chińskie wojny opiumowe toczące się w połowie XIX w.
przyniosły Imperium Brytyjskiemu niewyobrażalne bogactwo za żenująco
niską cenę. Za pożądane w całym świecie chińskie jedwabie, herbatę,
przyprawy, surowce Brytyjczycy płacili Chińczykom darmowym de facto
opium uzyskiwanym z upraw w brytyjskich Indiach (a właściwie głównie na
terenie dzisiejszego Pakistanu; gdybyście się kiedyś zastanawiali nad
fenomenem popularności upraw narkotykowych, w 90 proc. pochodzących z
Afganistanu i pakistańskiego pogranicza, to właśnie poddani królowej
Wiktorii rozwinęli tutaj ten biznes, który pozwala funkcjonować talibom
już trzecią dekadę).

Opium, którego koszt produkcji
wynosił około zera, przewożono statkami do nieodległych Chin, gdzie
kupcom europejskim udało się spopularyzować jego zażywanie i uzależnić
od narkotyku w krótkim czasie kilkadziesiąt milionów Chińczyków.


Nim się chińskie władze spostrzegły, gospodarka była uzależniona
od opium jak narkoman, ponieważ istniał na rynku gigantyczny popyt na
ten produkt. Chińskie bandy handlujące z rodakami brytyjskim opium
sprzedawały w zamian Brytyjczykom (i Francuzom, i Amerykanom) wszystko,
co Chińczykom udawało się znaleźć, od starożytności po miliony ton
herbaty, jedwabiu, kopry, owoców.

Kupiec brytyjski, który
trzy razy obrócił, wożąc opium z Peszawaru czy choćby Bombaju do
Kantonu, stamtąd jedwab, porcelanę i herbatę do Londynu, a następnie
broń czy tanią europejską odzież znów do Indii, stawał się milionerem i
mógł po tych trzech kursach i mniej więcej trzech latach żyć z odsetek
do końca życia, zostawiając niezły kapitał potomkom.


Samemu Imperium Brytyjskiemu wojny opiumowe przyniosły, poza górą złota,
nowe terytoria. I to dosłownie: Hongkong i południową część półwyspu
Kowloon, zwaną New Territories. Hongkong stał się bramą wwozu opium do
Chin dla Brytyjczyków.

W kulturze brytyjskiej mak na przełomie XIX i XX w.
był symbolem kulturowym obarczonym całą masą skojarzeń. W Polsce jakimś
bladym odbiciem tej pozycji mógłby być goździk za PRL (plus rajstopy i
wuzetka na Dzień Kobiet "na fabryce", kwiatek obowiązkowo wręczany
łodygą do góry; lub "rąsia, klapa, goździk") albo w sezonie jesiennym
chryzantema (którą Polak widzi i odruchowo szuka znicza).

***


Mak był zatem już 120 lat temu powszechnie zrozumiałym symbolem
snu. Czasem wiecznego, a czasem po prostu długiego, bo mak ma jeszcze
jedną specyficzną właściwość.

Nie da się tak po prostu
wysiać maku, rzucając ziarenka na ziemię. Gleba musi być otwarta -
spulchniona, niezarośnięta, nasłoneczniona, wilgotna. Wrzucenie ziarna
maku między trawy niczego nie da, bo trawa, rosnąc, stłumi możliwości
kiełkowania maku. To jednoroczna roślina, która się wysiewa z własnych
nasion, ale wcale wzrosnąć nie musi - jeśli w jednym roku widzicie na
łące kwitnące maki, to po roku może ich tam wcale nie być, bo ich
nasiona po prostu mogą nie wygrać wyścigu o słońce, wodę i glebę z
trawą.

Ale, i tu dochodzimy do sedna, mak jest cierpliwy. Ziarno maku leży na takiej zarośniętej trawą łące i czeka. Śpi.


Co roku wyrastają i zakwitają na takiej łące najwyżej pojedyncze
kwiaty, tu dwa, tam trzy, ówdzie osiem, a w trawie pod nimi leżą
tysiące i miliony ziaren maku, które nie miały szczęścia. Mogą czekać
bardzo długo, nawet sto lat, aż nadejdzie dzień, kiedy gleba się otworzy
i przyjmie ziarna maku, te wszystkie ziarna wysypane przez ostatnie
stulecie. Kiedy na przykład wokół, na łące, rozpęta się I bitwa pod
Ypres, a otwarta gleba przyjmie tysiące ton krwi, kości, gnijących
flaków. I miliony ziaren maku.

***


Ziarna maku, które dostały się do gleby na flandryjskich łąkach
zrytych wybuchami w październiku i listopadzie 1914 roku, perfekcyjnie
wycelowały w okres wzrostu i kwitnienia w kwietniu i maju 1915, kiedy
rozpoczynała się druga odsłona rzezi pod Ypres.

Żołnierze
mogli więc ruszać do boju w groteskowej scenerii czerwonych od milionów
makowych kwiatów łąk, szybko za sprawą moździerzy i min lądowych
przekształcanych zresztą w krwisto-gliniaste mokradła. John McCrae
oglądał te makowe pola, mając z tyłu głowy całą brytyjską legendę o maku
jako symbolu śmierci, snu, zapomnienia, i napisał w końcu o nich swoje
rondo.

***


Sukces utworu McCrae'a był właściwie natychmiastowy. Kwiaty maku
stały się symbolem wojny, pamięci, weteranów. Brytyjskie groby wojenne
(a za nimi, oczywiście, australijskie, nowozelandzkie, kanadyjskie,
południowoafrykańskie, a w jakimś stopniu i francuskie, belgijskie,
holenderskie) zaczęto ozdabiać kwiatami czerwonego maku, a
czerwono-czarna rozetka wieszana na budynkach, pojazdach, wpinana w
klapę czy w kapelusz stała się symbolem pamięci o ofiarach wojny.

***


Kiedy Polacy mieli wejść do walk pod Monte Cassino (ta historia
zasługuje na odrębny tekst; może innym razem), po przyfrontowych
placówkach wojskowych polskiego II Korpusu jeździła teatralna czołówka
Polska Parada, grupa rozrywkowa polskiego wojska, z patriotycznymi
przedstawieniami dla żołnierzy.

W jej składzie byli
Feliks Konarski, tekściarz, i Alfred Schütz, kompozytor. Gdy Polacy
walczą już szósty dzień o wzgórze klasztorne, ponosząc olbrzymie straty,
Konarski na kolejny występ dla polskiej kompanii transportowej
przyjeżdża do miejscowości Aquafondata; po drodze mija prowizoryczny
grób brytyjskich żołnierzy.

Choć polska ideologia
historyczna mówi o wielkiej daninie specyficznie polskiej krwi złożonej w
zwycięskiej walce o Monte Cassino, to prawda jest taka, że w bitwie tej
poległo nieco poniżej 1000 polskich żołnierzy (w skali liczącego ok.
150 tys. II Korpusu), a kolejne ok. 2500 było rannych i zaginionych.


Walki o Monte Cassino trwały tymczasem wówczas już piąty
miesiąc, a alianci stracili w nich w sumie ok. 55 tys. żołnierzy
zabitych, rannych i zaginionych: Amerykanów, Brytyjczyków,
Nowozelandczyków, Kanadyjczyków, Francuzów, Marokańczyków.


Nie tylko Polaków - którym w końcu udało się zająć opuszczony przez
niemieckich spadochroniarzy klasztor dzięki temu, że w innej części
frontu oddziały francusko-marokańskie przełamały niemiecką obronę i
Kesselring kazał się wycofywać na Linię Hitlera. (I tu znów myśl na
marginesie, że wśród garstki bezprzykładnie bohaterskich obrońców
klasztoru, spadochroniarzy Luftwaffe, było sporo polskich Ślązaków
przymusowo wcielonych do Wehrmachtu).

I jakaś mogiła tych
wcześniejszych, brytyjskich ofiar była wtedy, tego dnia, w Aquafondata.
Leżał na niej, co przecież nie może dziwić, będący symbolem ofiar wojny
od 25 lat, bukiet polnych maków. Konarski to zapamiętał, a potem, po
występie, usiadł i zaczął pisać znaną piosenkę, do której następnego
dnia Alfred Schütz skomponował melodię.

***


Alfred Schütz (!), autor muzyki do "Czerwonych maków", polski
Żyd (!) z bogatej rodziny (!), w 1939 roku ucieka (!) przed Niemcami z
Warszawy do Lwowa (!). Tam, w przeciwieństwie do swojego kolegi po fachu
Eugeniusza Bodo, po wkroczeniu Armii Czerwonej przyjmuje obywatelstwo
sowieckie (!).

Bodo za upór przy obywatelstwie szwajcarskim umrze w
łagrze. Schütz wraz z kolegami z polskich scen podróżuje po bezkresie
ZSRR (!) i daje występy w objazdowym teatrzyku (!) - nie żeby to był
jakiś szpas, bo głodowali, ale przynajmniej na swobodzie, a nie w
łagrze.

Trafia do armii Andersa, a potem przez Palestynę
(!) na front włoski. Po wojnie nie wraca do Polski, lecz jedzie do
Brazylii tam pracuje dla brazylijskich teatrów rewiowych(!). Żeni się z
węgierską Żydówką. W 1961 wracają do Europy i osiedlają się w Monachium
(!). Schütz umiera w 1999 roku, jego żona - bezpotomnie - pięć lat
później i w 2005 roku w ramach ironii dziejów prawa do "Czerwonych maków
pod Monte Cassino" przechodzą na władze kraju związkowego Bawaria (!)
(który po dziesięciu latach starań odda je w końcu Polsce).


Warto tu zauważyć, że Bawaria, druga ojczyzna Adolfa Hitlera i
trzecia Alfreda Schütza, ma wiele różnych fajnych praw autorskich, np.
do "Mein Kampf" (autor tego dzieła także zmarł bezpotomnie wraz z
małżonką, tylko nieco wcześniej).

W zasadzie, gdybym była
stereotypową polską patriotką chowaną na ziarnie współczesnego
polskiego nazinacjonalizmu, to w tym krótkim życiorysie jest cała masa
rzeczy, od których powinnam natychmiast dostać zawału, od nazwiska
poczynając. I jeszcze facet napisał muzykę do tej piosenki, o tych
makach, które, no wszystko jasne, już wiemy, są symbolem
hitlerowsko-faszystowskiego banderyzmu.

***

Czerwone maki na Monte Cassino
Zamiast rosy piły polską krew.
Po tych makach szedł żołnierz i ginął,
Lecz od śmierci silniejszy był gniew.
Przejdą lata i wieki przeminą.
Pozostaną ślady dawnych dni
I wszystkie maki na Monte Cassino
Czerwieńsze będą, bo z polskiej wzrosną krwi.

***


A przecież nikt, dosłownie nikt z walczących pod Monte Cassino
polskich żołnierzy nie pamiętał o żadnych makach, które miałyby tam
rosnąć i "pić polską krew".

Wzgórze Cassino, bombardowane
od stycznia przez artylerię i amerykańskie floty powietrzne, usiane
było bowiem najróżniejszymi rzeczami, ale na pewno nie kwiatami. Nie
pisze o nich Wańkowicz w swym opus magnum o Monte Cassino, nie pamięta o
nich żaden z jego rozmówców.

Pojawiają się dopiero w
piosence Konarskiego - ale już rozumiem, że jako nawiązanie przecież nie
do rzeczywistych kwiatów, ale do symbolu, zrozumiałego dla polskich
żołnierzy w alianckiej armii stworzonej według brytyjskich etatów.
Symbolu brytyjskiej pamięci o ofiarach wojny.

W polskich
szkołach tymczasem uczą, że to krowa, to płot, to drzewo, a żołnierz, no
co z tym żołnierzem, no wiadomo, szedł po makach i ginął pod
"mątekasinął".

Pyta Damian (pisownia oryginalna):

"Dlaczego śpiewamy Czerwone maki spod Monte Cassino? potrzeba mi to na dzisiaj!!!".

Odpowiada Mateusz (pisownia oryginalna)


"Czerwone Maki spod Monte Cassino nawiązuje to do tego, iż na
zrytych polach Monte Cassino rosły tam właśnie czerwone maki. Pieśń ta
powstała w nocy z 17 na 18maja 1944r na kilka godzin przed zdobyciem
klasztoru (...)

Więc po tej krótkiej lekcji historii
którą tu przedstawiłem odpowiadam że śpiewna jest ta piesn po to by
upamiętnić tamtą chwilę...

Miałem podobna pracę domową na historie w gimnie i napisałem tu tak jak teraz tobie... Dostałem za to 5...


Prosze o nieblokowanie bo ja z neta wziąłem zaledwie tylko to
ostatnie pół zdania bo nie pamiętałem jak tam w zeszycie napisałem.

Jesli moja praca domowa okarze sie być dobra to bardzo mi miło :P

Pozdrawiam: Mateusz1515153 :)".

(Możemy tu też prawdopodobnie odkryć początki kariery słowa "zryty" w gimbusiarskiej mowie).

***


Wiersz Johna McCrae trafił na rewers 10-dolarowego kanadyjskiego
banknotu wraz z kwiatami maku. Czy Kanadyjczycy w ten sposób czczą
"banderowców" i "hitlerowski faszyzm", padre Isakowicz-Zaleski i
doktorze Siudak?

Kwiat maku montuje się na maskach
londyńskich taksówek. W dni wojennych rocznic te tzw. PoppyCabs wożą za
darmo weteranów na cmentarze i pod pomniki. W pozostałym czasie często
znaczek maku na taksówce w Londynie po prostu znaczy, że jej kierowca to
weteran. Afganistanu, Iraku, Kanału Sueskiego, Falklandów.


Jako oczywisty symbol kwiat maku jest zakładany przez polityków
krajów dawnej ententy. Nosi go Cameron, nosiła go Thatcher, brytyjska
królowa i kanadyjscy premierzy. To tak oczywisty symbol wojny i jej
ofiar, że w 2014 roku przyjęła go Ukraina w ramach kampanii "Nigdy
Więcej 1939-1945" także dlatego, by odciąć się od posowieckich symboli
obecnych wciąż w mitologii neo-Sowietów z Rosji. Tam symbolem są nadal
goździki. Wydawałoby się, że - po Monte Cassino, czyli dobre już 70 lat -
ten symbol będzie czytelny także dla Polaków.

Ale, jak
to zwykle się okazuje, wszyscy ci, którzy na co dzień gęby mają zwykle
pełne miłości do ojczyzny, patriotyzmu, bogobojnych frazesów,
poświęcenia, bohaterstwa, polskości i historii, najmniej o tej historii
wiedzą; narodowych symboli, choćby funkcjonujących w popularnej wojennej
pieśni, nie znają, literatury polskiej się brzydzili od podstawówki, a
ich polszczyzna jest tragiczna. W sam raz na potrzeby polskiego
patriotyzmu XXI wieku.

Blog Johanny Haase http://haase.blox.pl/html


PS Informacje o okolicznościach powstania "Czerwonych maków"
zaczerpnęłam m.in. z bardzo ciekawego artykułu Mariusza Cieślika "Kto widział maki na Monte Cassino?" w "Rzeczpospolitej".





Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika guantanamera

78. Chore rozważania ...

Maki, opium, Wielka Brytania, Ypres, Monte Cassino, Poroszenko, rozetka...
"Nic lepiej nie obrazuje polskiej ekspansywnej nacjonalciemnoty jak
mało znana i chyba marginalna, a przecież symboliczna dla tej postawy
sprawa maku. Czerwonego kwiatka."

No, to dołóżmy jej polską piosenkę wojskową zatytułowaną "Maki" - znaną jeszcze wcześniej - bo w latach 1914-18 - może gdzieś ją sobie jakoś bidula wkomponuje.
muz. Stanisław Niewiadomski, sł. Kornel Makuszyński
https://www.youtube.com/watch?v=OFpigvmOuPE

avatar użytkownika Maryla

79. u Holland bez zmian :)

Agnieszka Holland pozostaje pod wrażeniem sobotniego marszu opozycji. Chyba sama nie wyreżyserowałaby lepszego spektaklu. W uniesieniu brakuje jej słów… cenzuralnych.

Nie ma w tym na razie takiego - przepraszam, że użyję tego słowa - „wk…nia”. To zupełnie nowa ekspresja, której nie widzieliśmy przedtem na żadnych demonstracjach

— zachwyca się w wywiadzie dla Wirtualnej Polski.

Holland, co dla niej nowe, zauważa, że „za poprzednich rządów zaniedbano godności tych warstw naszego społeczeństwa, które ucierpiały na transformacji, a później zostały fatalnie potraktowane przez neoliberalny kapitalizm”.

Ale, jak ocenia, to ledwie niedociągnięcie. Nie to, co zbrodnicza polityka PiS.

Kaczyński popełnia dokładnie taki sam błąd, tylko w sposób brutalny, a nie poprzez zaniechanie. To jest rewanż. (…) Trudno sobie wyobrazić, żeby na dłuższą metę można było pompować godność tylko symbolami nacjonalistycznymi, które się nazywa patriotycznymi

— stwierdza.

I dodaje dramatycznie:

Pytanie, na ile poharatani z tego wyjdziemy, na ile poharatany wyjdzie z tego kraj? A przede wszystkim, czy można będzie kiedykolwiek odbudować jakiekolwiek dobro wspólne?
Według Holland, rząd PiS „w sposób pogardliwy i absolutnie arogancki łamie podstawowe wartości europejskie”.

Nie wiem, czy politycy PiS nie zdają sobie z tego sprawy, są tak niemądrzy, cyniczni czy oszołomieni jakąś wizją, która zresztą jest szalenie mglista

— ocenia.

Trochę już przyzwyczailiśmy się do takich ocen pani reżyser, ale – trzeba przyznać – potrafi ona też zaskoczyć.

Jest oburzenie i przekonanie, że trzeba coś robić, żeby nie stało się najgorsze. Natomiast nie ma determinacji, że weźmiemy pały i będziemy się tłuc

— ogłasza.

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

80. Holland: Europa

Holland: Europa Środkowo-Wschodnia odpowiedzialna za Brexit

"Panująca w tej chwili partia, a właściwie jedno-wódz, dąży do zmiany ustroju w Polsce, do odwrócenia się od tego wszystkiego co nazywaliśmy demokracją.” - mówiła reżyser.

„Nawet jak Anglia wyjdzie z Unii, to można to tłumaczyć tym, że Unia wzięła sobie na kark tę niegrzeczną, niemądrą i totalnie niesolidarną Europę Środkową-Wschodnią.” - przekonywała reżyser Agnieszka Holland w programie „Tomasz Lis”.

Na początku programu Holland przyznała, że wszystkie jej złe przypuszczenia względem obecnej władzy, sprawdziły się.

„Wydaje mi się, że wszystkie moje lęki jakie artykułowałam jeszcze przed wyborami się spełniają. Panująca w tej chwili partia, a właściwie jedno-wódz, dąży do zmiany ustroju w Polsce, do odwrócenia się od tego wszystkiego co nazywaliśmy demokracją.” - mówiła reżyser.

Gość Tomasza Lisa odniósł się także do ostatniego „Błękitnego Marszu”

„Polityczna moc jest duża, ale powinna być większa. W sensie ilościowym i hasłowym. Skala zagrożenia jest tak wielka, że powinna być jeszcze większa mobilizacja.” - mówiła Agnieszka Holland.

Zdaniem reżyser Polska w znacznym stopniu przyczyniła się do kryzysu jaki panuje w UE.

„Musimy sobie uświadomić, że swoją postawą Polska przyczynia się do głębokiego kryzysu Unii Europejskiej, a w dalszej perspektywie do jej rozpadu. O ile Węgry mogłyby być uważane za pryszcz na ciele Unii, to to, co się stało w Polsce jest wielkim ciosem i rozczarowaniem w samą idee Unii.” - przekonywała Holland, dodając:

„Żadne zaklęcia prezesa tego nie zmienią. Jest to wielkie ugodzenie w miejsce Polski w Unii, którego już przez bardzo długi czas nie odbudujemy.”

Agnieszka Holland, która często bywa zagranicą, pytana była oto co myślą o Polsce na Zachodzie.

„W tej chwili po tych sześciu miesiącach, po przekazie jaki wysyła rząd zagranicę, w Europie odbierane to jest jako agresja. Za granicą pytają więc teraz „po co nam to było?” Mówią tak ci, którzy byli nie przychylni rozszerzeniu Unii. Za granicą mówi się, że komunizm jest czymś w rodzaju raka, który teraz w Polsce ma reemisje, a w Europie się rozprzestrzenia.” - mówił gość programu „Tomasz Lis”
---------------------------------------------------------------------------
Groteskowy atak Holland na program 500 plus. „Odkryła” tajny plan rządu

http://niezalezna.pl/80475-groteskowy-atak-holland-na-program-500-plus-o...
Tegoroczny Kongres Kobiet zostanie zapewne zapamiętany dzięki dziwacznej akcji z zakładaniem papierowych toreb na głowy.
Za to co siedzi w samych głowach feministek, ujawniła reżyser Agnieszka
Holland. Z jej słów wynika, że przebiegają tam niesłychane wręcz
procesy. Kiełkuje na przykład strach przed… 500+. Zdaniem Holland,
rządowy program to „zabieg socjalny”, który ma „przytrzymać kobietę w domu, uzależnić ją od zasiłku”.




W miniony weekend w stolicy odbył się VIII Kongres Kobiet. Biorące w nim
udział feministki na celownik wzięły przede wszystkim obywatelski
projekt ustawy o ochronie życia, przygotowany przez komitet „Stop
Aborcji”.



Swoje zdanie na ten temat postanowiła zaprezentować również Agnieszka Holland. No i zaprezentowała.

Wszystkiego najgorszego można się spodziewać. Nie
wiadomo, co się stanie z tą ustawą antyaborcyjną. Musimy być czujne.
Cała ta wielka ideologiczna machina, walka z genderem, służy temu, by
pozbawić kobietę decydowania o jej życiu

– uznała reżyser.



Jakoś w to wszystko Holland potrafiła wpasować rządowy program „Rodzina 500 plus”.

Zabiegi socjalne, takie jak 500+, mają gdzieś pod spodem plan, żeby przytrzymać kobietę
w domu, uzależnić ją od zasiłku. Fakt, że życie kobiety jest czymś
mniej ważnym niż życie zygoty, jest czymś monstrualnym. Cała ta grupa
ideologiczna, która chce dyktować w Polsce prawa, kieruje swoje ostrza
przeciwko wolności kobiet

– stwierdziła Agnieszka Holland.



Jeśli innym uczestniczkom Kongresu Kobiet też roją się podobne historie,
to zamiast zakładania papierowych toreb powinny wylać sobie na głowy po
kuble wody. Bardzo zimnej.

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

81. TEMAT DNIA "GW""PiS od dawna


"PiS od dawna przekraczał wszystkie dopuszczalne sposoby rozmawiania o świecie"



- Dojście do władzy
przywódcy partii, który ma zapędy tak autorytarne i który chce
przemodelować na wzór swoich idei Polskę, politykę i ustrój, przypomina
mordercze utopie z pierwszej połowy XX wieku - mówi Agnieszka Holland,
która była gościem Macieja Czajkowskiego w 'Temacie dnia Gazety
Wyborczej'.

http://wyborcza.pl/10,82983,20156549,temat-dnia-gazety-wyborczej-agnieszka-holland-kaczynski.html

– Uważam, że to było bardzo niedobrze i nawet na granicy skandalu, że taki pomnik nie powstał, w momencie, kiedy tak ogromna masa ludzi miała szaloną potrzebę emocjonalną żeby to powstało. I to nie gdzieś tam na cmentarzu, tylko właśnie w środku miasta – mówiła Agnieszka Holland. Jej zdaniem przyczyniło się to do dzielenia ludzi, jednak obecne działania Jarosława Kaczyńskiego w tej sprawie to "uzurpowanie sobie kolejnej władzy".

– Z drugiej strony taka pomnikomania i próba uświęcenia Lecha Kaczyńskiego, jest czymś, gdyby to nie było takie smutne i groźne, to byłoby to wręcz komiczne, szczególnie jak patrzymy na jego wizerunek na tej postawionej potajemnie tablicy. I myślę, że to jest w sumie krzywda uczyniona temu człowiekowi, w moim pojęciu, ponieważ się go zmienia w jakiś rodzaj bałwana – przekonywała Holland.

Holland: Lechowi Kaczyńskiemu robią krzywdę. Zmienia się go w jakiś rodzaj bałwana

Agnieszka Holland na antenie Radia Zet komentowała kwestię uczczenia ofiar katastrofy smoleńskiej. Stwierdziła, że błędem było to, że pomnik nie powstał, gdy "tak ogromna masa ludzi...

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

82. córka samobójcy, matka lesby, chora jednostka


Holland już zupełnie odleciała! Porównuje Jarosława Kaczyńskiego do Stalina! „Tkwi w nim zły człowiek”

„Z Kaczyńskim może stać się coś podobnego, co ze Stalinem po samobójczej śmierci jego żony, która nie pochwalała okrucieństwa”.
Agnieszka Holland najwyraźniej nie może przeżyć zmian, jakie zachodzą w polskim życiu publicznym. Jedna z najwybitniejszych kobiet w dziejach polskiej kinematografii skupia się obecnie na atakowaniu Prawa i Sprawiedliwości oraz prezesa rządzącego ugrupowania Jarosława Kaczyńskiego.

My Polacy jesteśmy w awangardzie, bo u nas ta fala irracjonalnego hejtu, samodestrukcji i nienawiści do tego, co stworzyli poprzednicy, zaczęła się znacznie wcześniej, przy okazji wyborów prezydenckich. Okazało się, że zasłużonego polityka z ogromnym poparciem, jakim jest Bronisław Komorowski, może w ciągu paru tygodni wyprzedzić człowiek właściwie nieznany, który się niczym specjalnym nie wykazał, poza talentem autopromocji. I że nagle wielką sensacją staje się ktoś taki jak Paweł Kukiz, którego głównym pomysłem jest wkurw na establishment. O tyle zresztą nieszczery, że on sam do tego establishmentu należy. Paweł Kukiz mówił różne okropne rzeczy, bolesne dla całych grup społecznych, rasowych etc., a poparcie mu rosło. Jest teraz – najwyraźniej – w cenie rodzaj politycznego chamstwa, które ludzie biorą za szczerość

– mówi portalowi koduj24.pl Agnieszka Holland.

Na pytanie „po co to zawłaszczanie historii”, reżyser odpowiada:

A po co to było Hitlerowi? A Stalinowi? No po co? Nie chcę używać prostych analogii, ale Kaczyński jest człowiekiem o głęboko zaburzonej osobowości, który żywi się konfliktem. On bez konfliktu i wroga, którego mógłby zwalczać, umiera. Żeby historii nadać kształt taki, jak sobie wyobraża PiS, też trzeba otworzyć wiele frontów walki i przeprowadzić swoistą rewolucję kulturalną na wzór chińskich hunwejbinów.

Holland twierdzi, że za działaniami Jarosława Kaczyńskiego kryje się „głęboki resentyment”.

Nie mam oczywiście narzędzi, żeby go analizować, ale patrząc na niego jak na postać ze scenariusza mogę powiedzieć, że tkwi w nim zły człowiek. Jakiś bies Dostojewskiego, którym wydaje się nim rządzić. Jest w nim tak głęboki żal, że on musi nieustannie generować fale nienawiści, dzielić ludzi, insynuować, oskarżać, obrażać i poniżać. Abstrahując od tego, jak traktuje opozycję polityczną, czyli z najwyższą pogardą i nieustannie prowokując, to tak samo traktuje swoich akolitów i towarzyszy partyjnych. Bawi się nimi, jak kotek myszką. To nie jest normalny sposób komunikowania z ludźmi. Może ma jakieś osoby, z którymi jest blisko, choć wątpię. Wszystkich zdaje się traktować instrumentalnie

– grzmi rozmówczyni KOD-dziarskiego portalu.

Teraz w każdym z luster odbija się tylko jego własna twarz. Wiec zaczęłam mieć wrażenie, że będzie to bardzo niebezpieczne, że z Kaczyńskim może stać się coś podobnego, co ze Stalinem po samobójczej śmierci jego żony, która nie pochwalała okrucieństwa, a kiedy jej zabrakło, Stalin zaczął mordować na potęgę. Oczywiście, my jesteśmy małym krajem, więc ci nasi „führerzy” też mają swoją skalę. Myślę, że mogą zatruć, ale nie unicestwić. Kaczyński jest zamknięty na świat zewnętrzny i odporny na rzeczywistość, za to znakomicie wyczuwa najgorsze cechy Polaków, jest jakby do nich podłączony, rozumie, skąd się biorą i umie na nich grać. Wygra z nim w końcu ten, kto będzie umiał uruchomić najlepsze polskie cechy, które przecież również istnieją

– grzmi Agnieszka Holland.

W rozmowie pojawił się również temat ekshumacji ciał ofiar katastrofy smoleńskiej.

Nie ma żadnego powodu, żeby to robić. To jest właśnie granie na najniższych instynktach. Swoją drogą, to może być dobra nauczka, żeby palić naszych zmarłych. Wtedy nikt nie będzie ich bezcześcił. Jakiś Macierewicz nie będzie ich dotykał swoimi agencimi łapami

– szydzi Holland.

Ja bym Macierewicza natychmiast obsadziła w „Biesach” Dostojewskiego. Wystarczy spojrzeć mu w oczy. Naprawdę zaczynam sobie wyobrażać, że oni mogą być agentami Putina. Zawsze się wzdragam przed spiskową teorią dziejów, co nie znaczy, że te teorie nie okazują się czasem prawdziwe, szczególnie na styku Rosja i reszta świata. A to, co robią Macierewicz i Kaczyński, ale też Orban, eurosceptycy czy faszyzująca prawica, która im klaszcze, to jest granie na Putina

– dodaje.

Nie zabrakło również innych, znacznie dalej idących wniosków.

Nie tylko. U nas różnie może się zdarzyć, jeśli Macierewicz będzie zbroił sfrustrowanych młodych ludzi, również kiboli i neofaszystów. Nie bez kozery zmienił nazwę Ministerstwo Obrony na Ministerstwo Spraw Wojennych. A wojna, która jest obecna w polskiej pamięci, zmieniła się w oczach młodych Polaków w kicz patriotyczny, bardzo pociągający – te wszystkie koszulki z orzełkami, znakami z Powstania, żołnierze wyklęci, to jest bardzo atrakcyjne rekwizytorium. I ci, co wojny nie przeżyli, wyobrażają ją sobie mniej więcej tak, jak te spektakle rekonstrukcyjne, w których biorą udział

– mówi Agnieszka Holland.

Pani reżyser pokusiła się również o połajankę pod adresem polskiej kultury.

Przecież nikt nie chce oglądać i słuchać tego naszego kiczu. On jest słabo eksportowalny, bo każdy kraj ma swój własny. Taka totalizująca się władza nienawidzi wszelkiej refleksji i komplikacji, a sztuka z natury swojej pokazuje złożoność świata, nie uproszczenie. A oni chcieliby wszystko zamknąć w ramach łatwo przyswajalnego kiczu i grać na najprostszych ludzkich instynktach

– twierdzi rozmówczyni portalu koduj24.pl.

Gah/koduj24.pl

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

83. Agnieszka Holland: Egoizm,

Agnieszka Holland: Egoizm, kłamstwo, hipokryzja są wygodniejsze od prawdy

Nie
wyciągamy wniosków z historii; w krajach postkomunistycznych obserwuje
się „ucieczkę od wolności”, ludzie wykazują zachowania autoagresywne –
mówi Agnieszka Holland, która wzięła udział w spotkaniu Mistrzów Kina
Europejskiego we Wrocławiu.

Jakie zagrożenia dostrzega Pani teraz?

Tamte zabezpieczenia się zużyły, zatarły i agresja wybucha. Znajdują
się ludzie, którzy ustawiają się na pozycjach liderów łatwiej niż
kiedyś, w tym dzięki dodatkowym narzędziom komunikacji, dostępnym dzięki
globalizacji. Łatwe stało się dzisiaj manipulowanie złem, m.in. przez
ludzi, którzy są w jakimś sensie przypadkowi. To znaczy: tak, mają
charyzmę wystarczającą na użytek danej sytuacji, jednak nie mają
prawdziwych programów, nie mają mocy sprawczej innej niż niszczenie.
Jako liderzy uznawani są za atrakcyjnych, ale często łatwo jest być
atrakcyjnym – uznanym za „tego, którego pora przyszła teraz” - jeśli
zasadami takiej osoby są negacja i wściekłość: że „wszystko to, co jest,
jest do zburzenia, ci, którzy nie mówią tak, jak ja, są godni
zniszczenia”.

Popatrzmy na Amerykę. Donald Trump, aby nie mówić o rodzimym
podwórku, gdzie też mamy „Trumpków”, jest przykładem. Kalumnie, które
wygłasza pod adresem grup społecznych, ras, kobiet,
kłamiąc … Przyłapany, głupio się uśmiecha. Moglibyśmy powiedzieć: „Taki
facet sam siebie załatwi po miesiącu tego rodzaju działalności”.
Tymczasem jego popularność rośnie. Ci, którzy będą na niego głosować, to
ludzie, które w momencie oddawania głosu zyskają moc sprawczą, by
rozsadzić to, czym dotychczas były Stany Zjednoczone. Zwycięstwo Trumpa
będzie nieszczęściem.

Mówiła Pani o lęku i niepewności powodowanych przez zmiany w Europie. Czy Pani zdaniem wyciągamy wnioski z historii?

Niestety, nie. „Szczepionka” po II wojnie światowej, będąca reakcją
na potworne zbrodnie, które miały miejsce, doprowadziła do powstania
Wspólnoty Europejskiej. Europa starała się sobie po tym wszystkim
poradzić, chronić się i to przez wiele lat się udawało. Teraz wydaje
się, że „szczepionka” się wyczerpuje, że społeczeństwa, w tym
europejskie, potrzebują nowej. Wcześniej może dojść do kolejnego
globalnego konfliktu.

Jest lęk i niepewność co do tego, jak będzie wyglądał świat w
następnych dekadach. Stoimy przed problemami, które mogą się wydać
nierozwiązywalne. Na pewno nie są to problemy, które można rozwiązać w
pojedynkę. Jeśli Polacy mają wrażenie, że mogą odgrodzić się murem od
reszty świata, i że wtedy u nas będzie bezpiecznie, mylą się. To tak nie
działa. Izolacja może powtrzymać konflikt tylko na jakiś czas. Iluzją
jest, że problem można rozwiązać poprzez zamykanie granic. Uchodźcy będą
uciekać dalej. Nie mogą już funkcjonować w miejscach, gdzie mieli swoje
naturalne środowisko życiowe, ponieważ tam jest teraz wojna albo chaos.

Polacy powinni też pamiętać, że byliśmy członkami koalicji w Iraku i w
Afganistanie, że popieraliśmy interwencję libijską. Przyczyniliśmy się
do obalenia dyktatorów, ale takich, którzy utrzymywali w tamtych
regionach ład. W momencie, gdy to upadło, okazało się, że nie ma systemu
politycznego, który pomógłby nad sytuacją w tamtych miejscach
zapanować. Teraz tam się nie da żyć. Ludzie uciekają spod bomb, a także
chaosu – ponieważ nie mogą tam normalnie żyć, dzieci nie mogą się
rozwijać, chodzić do szkoły, nie mają poczucia minimalnej stabilizacji.
Pamiętajmy, że my, Polacy, sami uciekaliśmy kiedyś z kraju, i nadal
uciekamy ze znacznie mniej drastycznych przyczyn.

Wracając do agresji i zła: czytałam parę dni temu artykuł w „Le
Monde” – o tym, że część spośród islamskich zamachowców w ostatnim
czasie stanowili homoseksualiści.

To miało w kontekście zamachów jakieś znaczenie?

Psychologicznie – ogromne. Oni czuli się brudni i sądzili, że muszą
się „oczyścić”. Tak bardzo nienawidzili siebie samych – gdyż w ich
kulturze homoseksualizm
to najgorsze tabu. Zniszczyli siebie, jednocześnie zabijając innych. Na
ogół ci, którzy wykazują tak silną agresję, to ludzie, którzy czują się
nieszczęśliwi. Oczywiście nie chodzi u usprawiedliwianie ich, bo nie
można usprawiedliwiać zbrodni. Chodzi jednak o zrozumienie powodów
agresji, mieszanki przyczyn społecznych, psychologicznych, ideowych,
tożsamościowych - powodujących, że w ludziach rodzi się potencjał
zbrodni.

Kiedyś frustrację nagromadzoną w młodych rozładowywał np. pobyt w
wojsku. Teraz w krajach europejskich zlikwidowano pobór i młodzi ludzie
nie idą do wojska. W Polsce szokuje mnie m.in. to, że spotyka się takie
grupy młodych - z opaskami – którzy wykazują zachowania
neofaszystowskie, a jednocześnie czczą Powstanie Warszawskie, czyli tych
ludzi, którzy z faszyzmem walczyli.

Szuka się rozpaczliwie symboli tożsamościowych, bywa jednak, że sens
tego wszystkiego nie jest w ogóle przetrawiony. To wina również edukacji
- i szkolnej, i w rodzinach, i kościelnej. Oraz mediów, które
doprowadziły do promocji agresji. Oglądając w Polsce programy
informacyjne, widzimy często dwie siedzące naprzeciwko osoby, które
najchętniej rzuciłyby się na siebie, żeby się zagryźć. Spory przestają
być merytoryczne. Tego nie ma aż tyle w mediach w innych krajach, na
pewno nie w poważnych zagranicznych telewizjach. Żeby zapraszać ciągle
polityków skrajnie odmiennych opcji, z nastawieniem, że nastąpi
agresywny spór przed kamerą, to brak odpowiedzialności ze strony mediów.
Lansując agresję, wprowadza się język agresji do życia społecznego.

W każdym człowieku trwa nieustanna walka dobra ze złem. W momencie,
gdy dla człowieka znajdzie się takie autorytety - polityczne czy
medialne, celebryckie - które dają przyzwolenie na zło, nagle to zło
zaczyna się rozlewać jak plama benzyny na wodzie. Pojawia się
przyzwolenie na zło. W efekcie także w wykształconym człowieku z dobrej
rodziny też może obudzić się zło.

Jak Pani zdaniem dawać odpór agresji międzyludzkiej? Polska znana jest na świecie jako kraj „Solidarności”.

Jednak okazało się, że wywalczona wolność jest dla nas trudna.
Zresztą dla większości krajów postkomunistycznych. To, co obserwujemy
teraz w niektórych krajach postkomunistycznych, skłanianie się do
lokalnych autorytaryzmów, jest ewidentną ucieczką od wolności.

Wałęsa cytował kiedyś Biblię, mówił, że gdy Mojżesz wyprowadził Żydów
z niewoli egipskiej, prowadził ich przez 40 lat, by wymarło pokolenie,
które znało niewolę. Teraz żyjemy dłużej, więc 40 nie wystarczy. Jest
chyba coś takiego, że jesteśmy oportunizmem, konformizmem, strachem
przed przyjęciem odpowiedzialności po latach komunizmu zainfekowani.

Jeśli chodzi o solidarność: papież Franciszek podczas wizyty w
naszym kraju apelował o solidarność z uchodźcami. Mówiąc o Polsce w
kontekście 1050. rocznicy chrztu podkreślił z kolei, że „zgoda, mimo
różnorodności poglądów, jest pewną drogą do osiągnięcia dobra wspólnego
całego narodu polskiego”.

W kwestii uchodźców Jan Paweł II mówiłby na pewno to samo. Pomaganie
drugiemu człowiekowi w potrzebie to podstawa wiary chrześcijańskiej.
Zdecydowana większość Polaków to katolicy. Oburzające jest dla mnie
mówienie o uchodźcach, że mogą być „nosicielami zarazków”.

Holland: "To, co mówi Kaczyński, jest podsycaniem strachu"

- Znajdą się tacy, którzy będą chcieli manipulować
strachem. A Kaczyński go podsyca - mówiła Holland w ramach cyklu  "Wyborcza na żywo".


Fot. PAP/Kamiński

Piotr Zaremba: Spocone, wytatuowane ramiona w opaskach. One pierwsze podniosłyby się w obronie Ojczyzny

Wypowiedź Agnieszki Holland na temat tej młodzieży z Ronda Dmowskiego nacechowana jest fizycznym wstrętem.

O godzinie 17 znalazłem się na warszawskim Rondzie
Dmowskiego, głównym skrzyżowaniu stolicy. Nie mogłem zdążyć na Powązki,
więc wziąłem udział w czymś, o czym tylko słyszałem: w organizowanych
ad hoc, na ulicy od kilku lat obchodach rocznic y Powstania.

Pośród kłębów dymu produkowanego przez świece, w błyskach rac, kilka
tysięcy ludzi wysłuchało syreny, a potem odśpiewało hymn i skandowało:
„Cześć i chwała bohaterom”. Motocykliści, którzy kilka minut wcześniej
zjechali się ze wszystkich stron, uczcili tych bohaterów jazgotem silników.

Impreza tak się rozrosła, że nie miałem okazji
przekonać się o jednym: czy zatrzymują się na odgłos syreny w tym roku
auta i zwykli przechodnie. Znalazłem się przecież wśród warszawiaków,
którzy statystycznymi przechodniami nie byli, a policja zawczasu
zamknęła przejazd i Marszałkowską i Alejami Jerozolimskimi.

Patrzyłem na te twarze, w lwiej części młode, zwyczajne, czasem
z grubsza ciosane, na tatuaże na niektórych ramionach. Mnóstwo
biało-czerwonych opasek, flagi w dłoniach, patriotyczne t-shirty, w paru
miejscach harcerskie mundury. Sporo par trzymających się na ręce,
czasem rodzice z małymi dziećmi Także trochę ludzi starszych, ktoś
przywozi sędziwą panią na wózku – możliwe, że zabrakło sił żeby wyprawić
się na powązkowski cmentarz.

Potem część, mniej więcej jedna trzecia, rusza w marszu ONR
w kierunki ronda de Gaulle’a, zwoływana przez megafony. Nie odczuwam
sympatii do odgrzewania tradycji bojówkarskiej prawicy, ale jeśli
nazwali to marszem Powstania, trudno było i na nich nie spojrzeć
życzliwie. Nawet jeśli ich rzecznik musiał ukrywać na swoim profilu
na facebooku podobiznę Leona Degrelle’a, który oprócz tego, że był
wrogiem Sowietów, był także generałem SS. Typowo postmodernistyczne poplątanie, mam nadzieję, że wynikłe z ignorancji.

I trudno było nie czuć się dobrze pośród tych wszystkich,
co poświęcili dla owego rytuału swój czas i zapał. To ludzie nie zawsze
z mojej bajki, zresztą z bajek najróżniejszych. Ale w tym momencie jesteśmy razem. I mam wrażenie, że to sygnał czegoś trwałego, głębokiego.

Na spotkaniu we Wrocławiu Agnieszka Holland pośród wielu innych
dziwnych rzeczy, do których wypadnie jeszcze wrócić, powiedziała
o „opaskach noszonych na spoconych, wytatuowanych ramionach”.

Pisałem już o tym, że rozumiem jeśli jacyś powstańcy nie mogą
zaakceptować tej nowej formy nawiązywania do ich tradycji. Choć biją
w ten sposób w ludzi, którzy chcą ich naprawdę uczcić. Co do reszty
krytyków motywy mogą być różne, np. niechęć do nadmiernego
gadżeciarstwa. Ale podejrzewam w tym także niechęć do środowisk, które
traktują patriotyzm serio, nawet jeśli z popkulturową fantazją.

Rzecz w tym, że wypowiedź pani reżyser
nacechowana jest już nie pogardą nawet, a fizycznym wstrętem. Cisną się
rozmaite środowiskowe i historyczne skojarzenia, ale przez szacunek dla
daty nie będę ich rozdmuchiwał. Powiem jedno: mam głębokie przekonanie,
że to te spocone wytatuowane ramiona podniosłyby się pierwsze w obronie
Ojczyzny w razie współczesnego zagrożenia, Także w obronie pani
Holland, choć nie wiem, czy tego by sobie życzyła.

Wtedy, w roku
1944, walczyła obok siebie Polska inteligencka i ludowa, łebska
i rycerska. Taki już urok ma to miasto. Żeby go odnaleźć dziś, warto
pójść na Rondo Dmowskiego o 17 dnia 1 sierpnia.


Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

84. kiedy Holland ustapi i przestanie truć?

Holland, Komorowska i inni do dyrektora Teatru Polskiego we Wrocławiu: Ustąp, panie Cezary

Bardzo bym nie chciała, abyś był
człowiekiem, który zniszczy Teatr Polski we Wrocławiu i który przejdzie
do historii jako jego grabarz - tymi słowami Agnieszka Holland zwróciła
się do Cezarego Morawskiego. Artyści i widzowie teatru publikują w
internecie nagrania, w którym proszą nowego dyrektora teatru o
rezygnację z funkcji.

Na początku września w sieci pojawiła się strona o nazwie "Ustąp, panie Cezary".
Jej założyciele chcą skłonić nowego dyrektora Teatru Polskiego do
odejścia. Poprosili użytkowników Facebooka, by nagrali i przesłali im
krótkie nagrania skierowane do Cezarego Morawskiego. Zebrane nagrania są
publikowane w sieci i mają zostać przekazane Cezaremu Morawskiemu.

Zwróciła się do niego Agnieszka Holland. - Wierzę, że sytuacja w której się..


Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

85. Holland: Kaczyński chce

Holland: Kaczyński chce wymienić elity, co oznacza "teraz, k***a, my"
Holland: Kaczyński chce wymienić elity, co oznacza "teraz, k***a, my"

Problem polega na tym, że elity trudno zadekretować. To się nie bierze z niczego, to buduje się życiem, działalnością, talentem - mówiła w "Kropce nad i" Agnieszka Holland. Zdaniem reżyserki, prezes PiS Jarosław Kaczyński rozpoczął w Polsce "rewolucję kulturalną".
Holland, mówiąc o "rewolucji kulturalnej", nawiązała do słów Kaczyńskiego wypowiedzianych podczas niedawnego forum ekonomicznego w Krynicy. Według niej, wspomniany przez niego proces już trwa. - (Kaczyński) niewątpliwie chce wymienić elity, co oznacza w tłumaczeniu na polski "teraz, k***a, my" - powiedziała reżyserka. Dodała, że w jej ocenie elity "trudno jest zadekretować". - To się nie bierze z niczego. To się buduje życiem, działalnością, talentem - tłumaczyła. Wyliczyła przy tym, że przykładem "wymiany elit" jest chociażby zmiana władz w stadninach koni arabskich w Janowie Podlaskim oraz w Michałowie. - Widzę też, jak bardzo kompetentnych menedżerów instytucji kultury, którzy mają niezaprzeczalne osiągnięcia i unikalne umiejętności - jak Paweł Potoroczyn czy Grzegorz Gauden - zamienia się na ludzi, którzy nie posiadają tych umiejętności, talentów oraz dorobku. I natychmiast te instytucje się sypią - mówiła Holland. Gauden był do kwietnia tego roku dyrektorem Instytutu Książki, Potoroczyn - do lipca kierował Instytutem Adama Mickiewicza. "Politycy wierzą w magię Hollywood"
Reżyserka była też pytana o plany rządu, który chce, żeby powstawały filmy o polskiej historii robione w hollywoodzkim stylu. Zdaniem Holland, politycy "wierzą w magię Hollywood". - Do tego wierzą, podobnie jak Włodzimierz Iljicz Lenin, że film jest najważniejszą ze sztuk - stwierdziła. Dodała przy tym, że nie widzi w tych planach niczego złego, bo światu "przydałoby się troszkę polskiej narracji". - Tylko to musiałoby być zrobione w taki sposób, żeby to nie było jakąś tromtadracką propagandą, bo to nikogo nie interesuje, tylko żeby pokazać uniwersalny i dramatyczny wymiar naszej historii - tłumaczyła Holland. Jednak, jej zdaniem, przeszkodą w realizacji tych ambitnych pomysłów mogą okazać się pieniądze, a raczej ich brak. - Cały budżet Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej na produkcję fabularną polskich filmów jest znacznie mniejszy niż musiałby kosztować taki film - mówiła. "Wszczepiłabym ciążę panu Terlikowskiemu" Holland odniosła się również do obywatelskiego projektu ustawy całkowicie zakazującego aborcji, nad którym prace rozpoczyna Sejm. - Ten projekt jest zbrodniczy wobec kobiet. Jest również zbrodniczy wobec części dzieci, które mogłyby być uratowane jeszcze w okresie prenatalnym, a nie będą, bo lekarze w ogóle będą się bali dotknąć brzucha kobiety - oceniła reżyserka. Skomentowała przy tym wpis katolickiego publicysty Tomasza Terlikowskiego, który po informacji o porodzie 12-latki w szpitalu w Kielcach napisał: "szacun dla niej". - Cóż, wszczepiłabym ciążę panu Terlikowskiemu, który nie ma już 12 lat, ale mógłby kogoś urodzić - podsumowała Holland. (http://www.tvn24.pl)
http://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/agnieszka-holland-w-kropce-nad-...

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

86. Chore wizje Holland: "Boję


fot.youtube.pl

Chore wizje Holland: "Boję się, że oni zainfekują te
nieszczęsne zwłoki w czasie ekshumacji... żeby podrobić jakieś dowody na
zamach"

Reżyserka znana z niechęci do PiS porównuje Trumpa do Kaczyńskiego: "to co ich łączy to wybujały narcyzm".

Agnieszka Holland na manifestacjach KOD
mówiła o tym, że chce „żeby było tak, jak było” i opowiadała o swojej
ocenia polskiej polityki. Teraz, po zmianie władzy w Stanach
Zjednoczonych, została znawczynią polityki nie tylko polskiej
i europejskiej, ale też światowej.

Ponieważ
robię seriale dla amerykańskiej telewizji, sporo podróżuję po Stanach,
pracuję z dużymi ekipami i moja znajomość Ameryki zwykłych ludzi jest większa niż przeciętnego intelektualisty nowojorskiego czy kalifornijskiego. Mam po prostu kontakt z ludźmi, którzy głosowali na Trumpa

—deklaruje Agnieszka Holland w wywiadzie dla „Newsweeka”.

Według niej upoważnia ją to do analizy sytuacji politycznej USA. i mówi dlaczego ludzie wybrali na kolejnego prezydenta Donalda Trumpa.

Wyczuwałam w**rw i jednocześnie nadzieję, że jak coś się zmieni, to im się polepszy, znów
staną się ważni.(…) Większość z tych, którzy głosowali na Trumpa
to biali mężczyźni. Ci ludzie nie chcieli utracić resztek swojej
pozycji, swojej władzy

-mówi w rozmowie z Tomaszem Lisem.

Holland postanowiła również dokonać analizy i porównać Trumpa z Kaczyńskim.

Obaj używają bez żadnych zahamowań populizmu w dążeniu do władzy. To co łączy Trumpa z Kaczyńskim, to niewątpliwie
bardzo wybujały narcyzm, takie poczucie, że tylko ja jestem ważny,
chociaż oczywiście Kaczyński jest introwertykiem, a tamten
ekstrawertykiem. Także niezdolność do uczuć empatycznych wobec ludzi
spoza najbliższego kręgu rodzinnego, ambicja, żeby być najważniejszym
na świecie czy w Polsce

—opowiada.

Holland znana z niechęci do PiS i Jarosława Kaczyńskiego twierdzi, że władza w Polsce i w USA zmieniła się przez niedoskonały system wyborczy. Za to, że młodzi Polacy wybrali prawicę oskarża edukację i Kościół.

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

87. stara baba resortowa oderwana od koryta Polakom na świeta

PiS krok po kroku demontuje polską demokrację - mówiła w "Poranku Radia
TOK FM" Agnieszka Holland. Co sądzi o protestujących posłach? - Czuję z
nimi solidarność, czuję do nich sympatię i jestem im wdzięczna.

Posłowie opozycji zapowiedzieli wczoraj, że na święta nie przerwą protestu w Sejmie. Okupują salę obrad od piątku, kiedy to PiS nielegalnie przeforsował uchwalenie najważniejszej ustawy w roku - budżetu. Sytuację tę komentował gość Jacka Żakowskiego w „Poranku Radia TOK FM”, reżyserka Agnieszka Holland.

Jak
Holland ocenia postawę protestujących posłów? - Czuję z nimi
solidarność. Czuję do nich sympatię. I jestem im wdzięczna, że nie
przełykają niemo kolejnego ataku na polską demokrację, którego PiS
dokonuje od samego początku kadencji - mówiła.

-
To wygląda na rzeczywiście absolutnie przygotowany i konsekwentny,
bezwzględny plan. Oni robią to krok po kroku, demontując instytucje. I
kolejnym etapem jest odebranie elementarnej powagi parlamentowi.
Posłowie odczuli to na własnej skórze, fizycznie niemal. To, co tam
wykonał marszałek Kuchciński, jest po prostu albo dowodem głupoty, albo
pewnego planu, który on wykonuje nieudolnie, bo nie jest to człowiek
lotny - oceniła.

Czy można
protestować skuteczniej? Wg Holland sytuacja jest dla opozycji bardzo
trudna:  - Jakie formy wybrać? To jest strasznie trudne w momencie, gdy
się ma do czynienia z tym szatniarzem z Barei, który mówi: "Nie mam pana
płaszcza i co mi pan zrobi?" Tak mniej więcej zachowuje się ta władza.

Reżyserka uważa, że opozycja powinna ciągle
podtrzymywać kontakt ze społeczeństwem poprzez media. - Powinni tam
siedzieć, ale i tłumaczyć ludziom, po co tam siedzą. Z ludźmi nie można
komunikować się tylko wiecowo, bo to wszystko strasznie upraszcza. Bycie
tam ma sens, jeśli jest związane z taką pogłębioną rozmową i refleksją -
stwierdziła.

Przekonywała też, że dzięki
protestowi w opozycji ujawnili się wartościowi młodzi politycy: - Co
jest w tym cenne? To, że ci młodzi politycy nagle znajdą się razem i
poczują inny rodzaj odpowiedzialności. To jest ich mini-Praska
Wiosna. Nawet, jeśli to wszystko skończy się takim wypuszczeniem
powietrza z balona i nie osiągną celu, jakim jest powtórne
przegłosowanie haniebnie procedowanego budżetu, to zaowocuje. Myślę, że -
wbrew temu, co myślimy - w partiach jest wielu bardzo w porządku ludzi.


Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

88. stara kobieta i morze...

2016 rok nie był rokiem zmiany czy rewolucji - to był rok kontrrewolucji
- mówi reżyserka Agnieszka Holland. Jej zdaniem w 2016 roku polskim,
ale też amerykańskim mediom, politykom i społeczeństwom zabrakło rozumu i
poczucia odpowiedzialności. W efekcie nowym prezydentem Stanów
Zjednoczonych został człowiek nieprzewidywalny, a nad Wisłą wszyscy dali
się zahipnotyzować Kaczyńskiemu.



'Studio pod parasolką' to program tworzony przez kobiety, dla których
inspiracją były wydarzenia z 3 października oraz chęć podkreślenia głosu
kobiet w debacie publicznej.



Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

89. Agnieszka Holland: Zaraza

Agnieszka Holland: Zaraza nienawiści ogarnia świat. "Pokot" to apel
Donata Subbotko
27 stycznia 2017 |
http://wyborcza.pl/magazyn/7,124059,21301977,agnieszka-holland-zaraza-ni...
Agnieszka Holland: W filmie 'Pokot' chciałam pokazać gniew. Co może być owocem gniewu, który jest uzasadniony.Można powiedzieć, że Polska jest krajem, w którym Żydzi najdłużej się ukrywają. W innych krajach tego nie ma. Z Agnieszką Holland rozmawia Donata Subbotko.
DONATA SUBBOTKO: Pani nowy film „Pokot” jest jak apel do świata – o równość wszystkich istot. Utopia?

AGNIESZKA HOLLAND: Raczej myśl o rewolucji.

To trochę generacyjna opowieść. Ponieważ społeczność mnie nie widzi i nie akceptuje tego, co dla mnie ważne, więc buduję swój alternatywny świat, który jest lekko szalony i w którym samorealizacja jest możliwa przez szukanie ludzi i istot, w których jest pewna kruchość i czystość. Szukanie przestrzeni dobra przeciwko złu świata. Chociaż mnie takie manichejskie podejście jest obce. Wbrew narastającym trendom staram się temu nie ulec.

Holland sączy jad: "nasza dobra zmiana ma sadystyczne elementy,
ponieważ jej główny demiurg ma moim zdaniem sadystyczne skłonności"

Agnieszka Holland ma wrażenie, że jest autorytetem: "sporo ludzi ma oczekiwania, że coś powiem".
Agnieszka Holland na manifestacji KOD jasno przedstawiła swoje intencje mówiąc, że walczy o to, żeby było tak, jak było. W tej walce się radykalizuje i jej argumenty przeciw PiS stają się coraz bardziej agresywne i po prostu niecne.

W Polsce mówi się, że opozycja jest „histeryczna”.
To termin związany z kobietą. Medycyna już z niego zrezygnowała, ale
histeria długo uchodziła za jakieś wariactwo wynikające z wściekłości
macicy, coś godnego pogardy. I tego określenia używają nasze władze
w stosunku do tych, którzy im się przeciwstawiają

—mówi Agnieszka Holland w wywiadzie dla „Magazynu świątecznego” Gazety Wyborczej.

Reżyserka
wie lepiej, lepiej odczuwa emocje społeczne i widzi wszystko wyraźniej.
Taki wniosek można wysnuć z jej krytycznych słów dotyczących zmian
na szczytach władzy w Polsce i Ameryce. Nie podobają się one Holland,
więc są złe.

Amerykanie są naiwni, wierzą
w to, co widzą w telewizji. Wydaje im się, że cała polityka
waszyngtońska jest taka jak w tym serialu („House of Cards” - przyp.
red) - że to tylko mafia i po trupach do celu. Fala populizmu, która
przyszła do Stanów, posługuje się taką wizją elit. Inna sprawa,
że te elity zrobiły mnóstwo zła, bezkarnie, ale Trump zrobi jeszcze
więcej i nie widać nikogo, kto by go ukarał

—mówi Holland i przechodzi do spraw polskich.

To postawa
Amerykanów przypomina decyzje niektórych naszych lewicowców, którzy
głosowali na Dudę i PiS, mówiąc: niech się coś stanie, niech się coś
zmieni. Z głupoty albo z nadziei…

—zaznaczyła.

Reżyserka
sugeruje, że w Polsce bardziej się stresuje i nawet gorzej jej się
pracuje w swoim własnym kraju. Łatwiej jest pracować w Stanach.

Jeszcze
nie zdarzyło mi się tam krzyknąć. Wszystko świetnie zorganizowane,
spokój. To my w Polsce działamy przez kumulację stresu. Podobno
wrzeszczę tu na planie. Nie lubię tego. W Czechach nawet nie podnoszę
głosu. Może więc w Polsce jest coś histerycznego

—mówi, wcześniej podkreślając jak fatalnym słowem jest „histeria”.

Procedury nie działają - to jedna z naszych większych słabości. Zresztą katastrofa smoleńska była tego największym przykładem

—powiedziała.

Reżyserka zaznacza też, że kobietom cały czas jest trudniej osiągnąć sukces i to oczywiście przez płeć.

Musimy
wprowadzić matriarchat - nasze reguły będą lepsze również dla facetów,
którzy muszą się nieustannie napinać, żyją w stanie nieautentycznego
pobudzenia i poczucia, że jak mają krótsze coś, to już
nie są pełnowartościowi

—podkreśla i twierdzi, że w naszym kraju PiS chce ograniczyć prawa kobiet.

Polityka
PiS prowadzi do tego, żeby ograniczyć prawa kobiet i z powrotem
wepchnąć je do tradycyjnych ról pt. „Kinder, Kuche, Kirche”. Chodzi
o władzę. Nad kobietą wyzwoloną mężczyzna nie ma takiej władzy jaka miał
przedtem. To też zmienia demografię. Fakt, że kobiety spełniają się
zawodowo, powoduje, że nie prokreują tak chętnie

—zaznacza.Do Holland nie dociera, że są kobiety dla których najważniejsza jest rodzina i które cenią sobie tradycyjne role i nie widzą
w nich nic opresyjnego. Nie rozumie też kobiet, które walczą o prawo
do życia dla nienarodzonych. Posuwa się nawet do tego, że oskarża
kobiety, które maja chore dzieci o karnie innych przez domaganie się
zakazu aborcji.

Chcą ukarać inne kobiety. Zmuszanie kogoś
do urodzenia dziecka, które zaraz umrze, to sadyzm. Ale nasza „dobra
zmiana” ma sadystyczne elementy, ponieważ jej twórca i główny demiurg
ma moim zdaniem sadystyczne skłonności

—mówi i zaznacza, że według niej prezes PiS świadomie poniża ludzi i napawa się tym.

Myślę, że kiedyś ciężko zapłaci za ten grymas.

Agnieszka Holland nie krytykuje za to rządowego programu 500 +, ale twierdzi, że ludzie są przy okazji wypłacanych pieniędzy manipulowani.

Przy
okazji 500 plus władza goebbelsowsko zmanipulowała ludzi, sugerując,
że Rzepliński odbierze im te pieniądze, i ograniczyła władzę Trybunału

—twierdzi i podkreśla, że cały czas bardzo mocno sympatyzuje z KOD i opozycją, nie może być też obojętna wobec tego, co się dzieje w Polsce:

Ta władza
od początku łamie wszystkie reguły, zaczynając od Trybunału
Konstytucyjnego, który jest i realnie najważniejszą, i symboliczną
instytucją, jeśli chodzi o kontrolę władzy.

—powiedziała i dodaje, że na tym nie konie psucia państwa przez PiS.

Jeszcze parę rzeczy zostało „dobrej zmianie” do zepsucia: sądy, samorządy, prywatne media. Wzięli się już do organizacji pozarządowych - korzystają one z dotacji państwowych, więc można je łatwo ubezwłasnowolnić

—mówi i straszy Antonim Macierewiczem. To już szczyt manipulacji i absurdu:

Pewne
rzeczy traktujemy na zasadzie dowcipu, na przykład obronę terytorialną.
Ale jeżeli powstaje 50-tysięczna armia zależna od polityka, i to dość
skrajnego, szalonego, a jednocześnie nie przyjmuje się poprawki
opozycji, żeby ta armia nie mogła być użyta przeciwko własnym
obywatelom, to znaczy, że robi się zomowsko - ormowskie jednostki -
prawdopodobnie po to, żeby bić demonstrantów. Bo po co?

—podkreśla.

Skąd taki atak, skąd ta niechęć do zmian zachodzących w Polsce, PiS-u, Jarosława Kaczyńskiego? Skąd to poczucie wyższości u Holland?

Jestem
homo politicus. Mam taki rodzaj doświadczenia, także osobistego,
że wiem, że  wartości konstruujące prowolnościowy ład społeczny
są kruche. (…) sporo ludzi ma oczekiwania, że coś powiem.

Sporo ludzi ma też oczekiwania, żeby reżyserka nie sączyła już jadu i nie jątrzyła…, ale tego jakoś nie dostrzega.

ann/”Gazeta Wyborcza”

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

90. Holland po premierze

Holland po premierze „Pokotu”: w międzyczasie to się nagle zrobiło polityczne



„Pokot” na Berlinale.

Pewna wrażliwość, która się buduje, która się otwiera na prawa tych
najsłabszych i między innymi naszych braci mniejszych jak mówił święty
Franciszek z Asyżu. Ale ta wrażliwość jest w poważnym konflikcie z inną
zupełnie mentalnością. Z mentalnością tych którzy chcą podporządkować
sobie wszystko co słabsze: przyrodę, zwierzęta kobiety – podkreślała
Agnieszka Holland.

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika kazef

91. Haniebne wypowiedzi Holland i Tokarczuk, przypominające

w Berlinie, że Kotlina Kłodzka nie jest polska.


"Pokot" na Berlinale, czyli to nie jest kraj dla starych kobiet! – Nasza relacja z festiwalu

 | Aktualizacja: 





Powiedzieć, że jesteśmy w Berlinie to za mało. Polskie filmy już od kilku lat znaleźć można w każdej festiwalowej sekcji, a przez trzy ostatnie lata regularnie nasze tytuły walczą w konkursie głównym o Złotego Niedźwiedzia. A na "Pokot" patrzył dziś cały filmowy świat.

To nie jest kraj dla starych kobiet - tak można byłoby zawołać trawestując braciCoen po obejrzeniu „Pokotu”. Polska, tak jak Ameryka pewnie nie jest krajem dla starych ludzi, ale dla starych kobiet to już na pewno. Zwłaszcza dla takich, które nie boją się mówić, co myślą i kiedy trzeba biorą sprawy w swoje ręce. Metodami iście makiawelliczymi. Tymczasem nie ma takiej racji, w imię której wolno zabijać za karę. Obojętne: ludzi czy zwierzęta. Taka konkluzja pojawiła się na dzisiejszej konferencji prasowej w Berlinie w związku ze światową premierą najnowszego filmu Agnieszki Holland.  Razem z nią na spotkanie z dziennikarzami przybyli: Olga Tokarczuk, na podstawie której powieści „ Prowadź swój pług przez kości umarłych” powstał scenariusz oraz Agnieszka Mandat, odtwórczyni głównej bohaterki Janiny Duszejko a także aktorzy Borys SzycJakub Gierszał i producent Krzysztof Zanussi.

Powiedzieć, że jesteśmy w Berlinie to za mało. Polskie filmy już od kilku lat znaleźć można w każdej festiwalowej sekcji, a przez trzy ostatnie lata regularnie nasze tytuły walczą w konkursie głównym o Złotego Niedźwiedzia. Na równych prawach z filmowcami z całego świata. I z sukcesami, ze przypomnę „Body/CialoMałgorzaty Szumowskiej oraz „Zjednoczone stany miłości” Tomasza Wasilewskiego. W tym roku trzymamy kciuki za „Pokot” Agnieszki Holland, który do polskich kin trafi już 24 lutego. To, mówiąc w wielkim skrócie historiaemerytowanej, samotnej inżynier Janiny Duszejko, która osiedla się wśród lasów Kotliny Kłodzkiej i jest zadeklarowaną przeciwniczka polowań i kłusownictwa. Jejprotesty i walka o prawa zwierząt, postrzeganych jako istoty czujące nie przynosi efektów. Policja zaczyna się interesować problemem dopiero wtedy gdy na jaw wychodzą morderstwa popełniane na tych, którzy zwierzęta zabijają.



Podczas konferencji któryś z zagranicznych dziennikarzy zapytał o związek niezwykłych, mrocznych nieco i bardzo malowniczych pejzaży Kotliny Kłodzkiej z ideą filmu, który Agnieszka Holland określiła jako anarchistyczno-feministyczno-ekologiczny thriller z elementami czarnego humoru.

Kotlina Kłodzka to jest taka trochę ziemia niczyja – tłumaczyła reżyserka - Tak jak zwierzęta nie maja ojczyzny, tak i ten region Polski pozostaje symbolicznie nieokreślony. Jest tutaj jakiś element obcości, którego Polska nigdy nie oswoiła. Dlatego bohaterowie filmu Dobra Nowina, Duszejko się dobrze się tutaj czują bo nie muszą udowadniać, że mają prawa do życia.

Jestem szczęśliwa, że Kotlina Kłodzka zaistniała na ekranie w tak spektakularny sposób – dodała Olga Tokarczuk - Ten teren przypomina nam, że jesteśmy w środku Europy. Po układzie w Jałcie ten obszar wszedł do Polski. Wcześniej był on czeski, potem niemiecki. Jest więc esencją współczesnej Europy. Wnosi wrażliwość Europy środkowej. Fakt, że to jest zapomniane miejsce, o którym może nie wszyscy Niemcy wiedzą, wskazuje na symboliczne zapominanie, zaniedbywanie kwestii zwierząt. A nasi bracia mniejsi to przecież metafora najsłabszych, bezbronnych i tych którzy nie maja głosu.

Nie uszło uwagi zagranicznych mediów, że „Pokot” to kolejny w konkursie tegorocznego Berlinale, obok węgierskiego filmu „On Body and Soul” w reżyseriiIldiko Enyedi obraz który porusza temat mordowania zwierząt i tego jaki ten proceder ma wpływ na zachowania ludzi, ich wrażliwość i mentalność. Zdaniem Agnieszki Holland to być może nie przypadek ale znak czasu. Oba filmy pochodzą z postkomunistycznych krajów, w których rządy zmierzają w stronę autokratyzmu. Także na Węgrzech kilka lat temu zrealizowany został „Biały Bóg” Kornela Mundruczo, w którym bezpańskie psy, główni bohaterowie filmu staja się metaforą godności i wrażliwości i praw najsłabszych. We wszystkich tych filmach mamy do czynienia ze zderzaniem się dwóch mentalności, z których jedna chce podporządkować sobie kobiety, niepełnosprawnych, gejów, zwierzęta, nie respektując ich praw a na tym przede wszystkim polega demokracja. To samo zresztą zaczyna się dziać także w USA, gdzie nowa administracja Trumpa uderza w kobiety i w środowisko naturalne. Z pewnością „Pokot” w momencie powstawania kilka lat temu apelować miał do poszerzania naszej wrażliwości a dziś odczytywany jest inaczej, przez pryzmat polityki i komentarzy, które dopisało życie a które trudno było przewidzieć.



Kiedy pisałam książkę to wybrałam temat polowań myśliwskich bo wydawało mi się to bardziej spektakularne – przekonywała Olga Tokarczuk - To charakterystyczne, ze każda władza w Polsce, nieważne czy ta komunistyczna czy ta po 1989 podejmuje mnóstwo decyzji politycznych właśnie na polowaniach. Jest jakiś związek miedzy arogancją władzy a aktami polowania.



Zdaniem Agnieszki Holland myślistwo to pewna metafora. Nie chodzi o tradycję zdobywania żywności ale o moment, w którym zabijanie staje się hobby, co świadczy o mentalności trudnej do zaakceptowania. Według reżyserki to zajęcie wyłącznie męskie a co gorsza zgodnie z nowymi przepisami prawnymi zaprasza się na polowania także dzieci, by przekazywać im te tradycje. Mnie w tym momencie przypomniał się inny film o polowaniach: „Safari” Ulricha Seidla, które staje się rodzajem rozrywki i nowej wypełniającej życiowa pustkę – ekscytacji, pozbawionych refleksji bogatych Austriaków.

Trzymamy kciuki także za inne polskie lub powstałe w koprodukcji tytuły. A jest ich niemało. W tym roku o statuetkę Złotego Niedźwiedzia w kategorii shortów walczyć będzie także „Miss Holocaust” Michaliny Musielak. Berlińska publiczność zobaczy także w konkursie filmów dla młodzieży „Generation” nowy film Kuby Czekaja „Królewicz Olch” oraz brytyjski obraz polskiego reżyseraRafała Kapelińskiego „Butterfly Kisses”. W kategorii „Forum Expanded” prezentowane będzie „Serce miłości-Directors Cut” Łukasza Rondudy. Dwa lata temu jego i Macieja Sobieszczańskiego wspólny debiut „Performer” otrzymał nagrodę Think Award na Berlinale. Jakby tego było mało, Polska jest także koproducentem filmów „The Trial: The State of Russia vs Oleg SentsowAskolda Kurowa, „Tiere” Grzegorza Zglińskiego oraz „Rudzienko” Sharon Lockhart.

W programie „Retrospektywa” przypomniano filmy Piotra Szulkina „Obi, o-ba:Koniec cywilizacji” z 1985 roku, „Na Srebrnym Globie” Andrzeja Żuławskiego z 1988 roku a także „Test pilota Pirxa” w reżyserii Marka Pierstraka z 1978 roku.

I last but not least. W prestiżowym programie “Shooting Star” udział bierze Zofia Wichłacz („Miasto 44”, „Powidoki”, „Zgoda”, „Amok”). To wspaniała promocja najbardziej obiecujących europejskich młodych aktorek i aktorów. Coś w rodzaju Balu Debiutantek i Debiutantów, wprowadzającego na europejskie filmowe salony. W poprzednich latach wyróżniono w ten sposób Agnieszkę GrochowskąAgatę BuzekJakuba Gierszała i Mateusza Kościukiewicza. Program obejmuje spotkania z przedstawicielami branży filmowej z całego świata, szefami castingów oraz z dziennikarzami i publicznością. Właśnie w Berlinie przed laty w taki sposób wystartowały uznane dziś gwiazdy: Rachel WeiszFranka PotenteDaniel Craig,Daniel Bruhl.



Polskie kino nie tylko się ogląda. Coraz więcej się o nim także mówi i pisze. W najbardziej prestiżowych magazynach. W najnowszym wydaniu „Variety” berliński widz znajdzie obszerna część poświęconą polskiemu kinu. Leo Barraclough pisze wprost o rosnącym międzynarodowym znaczeniu zwłaszcza młodej generacji polskich filmowców, wymieniając takie nazwiska, jak Agnieszka SmoczyńskaJan MatuszyńskiKuba CzekajMaciej PieprzycaBartosz M. Kowalski czyMichał Marczak. Powołując się na opinie m.in. Agnieszki Holland i Pawła Pawlikowskiego „Variety” podkreśla, że najmłodsze polskie kino odcina się od polityki, historii, spraw społecznych zmierzając w stronę obrazów bardzo osobistych, opowiadających o poczuciu samotności, potrzebie miłości, bezinteresownej przyjaźni, dysfunkcjonalności rodziny, wchodzeniu w dorosłość. Młodzi filmowcy poszukują przy tym nowoczesnych form narracji i obrazowania. Eksperymentują z językiem i stroną wizualna. Ich filmy staja się uniwersalne i zrozumiałe także poza polskim kontekstem, czy wyraźnie różnią się od mocno zaangażowanych politycznie filmów starszego pokolenia.

Will Tizard w tym samym „Variety” uczula światowa branże filmowa na najnowsze polskie filmy, niekoniecznie najmłodszych reżyserów, które jednak koniecznie trzeba zobaczyć, wymieniając na przykład nowe obrazy Urszuli Antoniak („Beyond Words”), Macieja Sobieszczańskiego („Zgoda”), Łukasza Palkowskiego(„Double Iron Man”), Małgorzaty Szumowskiej („Face”) , Agnieszki Smoczyńskiej ("The Fugue”) czy Doroty Kędzierzawskiej („Speedway”). Jednocześnie nie brakuje w tych publikacjach pytań o rolę polityki w kształtowaniu oblicza polskiej kinematografii, cenzurę i niezależność artystycznych wypowiedzi.

avatar użytkownika Maryla

92. @kazef

obrzydliwe babska, których czas własnie sie kończy.
Holland na zdjęciu z Berlina ze swoją grubą córką lesbą - na lesbie skończy się ten obrzydliwy ród.

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

93. siewcy nienawiści z Czerskiej

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Deżawi

94. Otwarta wojna kulturowa - już nawet tego nie ukrywają

Sam tytuł artykułu z Czerskiej - nie ukrywa głównego celu, jakim jest uderzenie w nadrzędne wartości społeczne. Zdobyte uznanie, sława, popularność (ewentualna nagroda) w takim układzie staje się zaledwie środkiem (półśrodkiem?) do celu. Rzeczywistym celem jest totalna destrukcja. W pełnym świetle. To jest taktyka już znana w starożytnych Chinach, stosowana do podbijania państw. Żyjemy w realiach wojny kulturowej: atakujący pytają (na razie siebie) 'Czy idzie czas odwetu?' Można by rzec: 'totalna destrukcja' urodzona przez 'totalną opozycję'.

"Moje posty od IV 2010"                                              

avatar użytkownika kazef

95. Czerska zawsze kłamie - Pamiętajmy

Berlinale to co roku spęd lewactwa i atak barbarzyńskiej antykultury. Aborcza zawsze będzie promować dzieła szkalujące cywilizacje i kulturę Polski i Zachodu, nie wahając sie użyć do tego wszelkiej broni, z kłamstwem na czele. Cezary Gmyz napisał na Twiterze: "Świetnie przyjęty? Na pokazie prasowym na którym byłem brawka były lichutkie a [przecież] publiczność Berlinale lewacką jest"

avatar użytkownika Deżawi

96. @kazef

Pełna zgoda, że od zawsze. Także od zawsze festiwal w Berlinie był kagankiem lewactwa. Chyba nawet większość festiwali filmowych. Zresztą, tak na marginesie, wg ks. prof. Tadeusza Guza większość zachodnich uniwersytetów jest lewicowa. Mnie chodzi o co innego. Oni już nie ukrywają, że jeżdżą TYLKO po nagrody. Te nagrody są im potrzebne do uzyskania 'celów', tzn. filmy (zwłaszcza 'doskonałe' pod względem technicznym, narracji, gry aktorów, muzyki, itp.), festiwale są zaledwie narzędziem. Pozdrawiam.

"Moje posty od IV 2010"                                              

avatar użytkownika Maryla

97. obeszła się smakiem

Berlin: Wyróżnienie dla Agnieszki Holland za film "Pokot"




67. MFF Berlinale/ "Pokot" Agnieszki Holland z Nagrodą im. Alfreda Bauera, przyznawaną filmom wyznaczającym nowe perspektywy w sztuce.




67. MFF Berlinale/ Film węgierskiej reżyserki Ildiko Enyedi "On Body and Soul" otrzymał Złotego Niedźwiedzia, nagrodę dla najlepszego filmu.


Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

98. Rodzina ofiary zbrodni walczy

Rodzina ofiary zbrodni walczy w sądzie z producentami i dystrybutorami filmu „Amok”, inspirowanego tą historią. Reżyserem obrazu, który w marcu wchodzi do ekrany kin, jest Kasia Adamik, córka Agnieszki Holland. Na liście płac filmu jest skazany na 25 lat więzienia za zabójstwo pisarz i filozof Krystian Bala. Krewnych ofiary boli, że ich tragedia jest wykorzystywana komercyjnie.

Czytaj więcej: http://www.polskatimes.pl/fakty/kraj/a/zwiastun-zablokowany-co-dalej-z-f...

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

99. Agnieszka Holland: Od

Agnieszka Holland: Od momentu, w którym zdradził konstytucję, prezydent stracił dla mnie wszelki autorytet

 Agnieszka
Holland uważa, że prezydent nie gra dobrze roli głowy państwa. Dlatego
też skreśliła go z listy polityków, których darzy szacunkiem.

Odbieram bardzo źle tego prezydenta już od dawna. Od początku,
kiedy się okazał być jakimś długopisem, od kiedy złamał konstytucję,
zdradził
konstytucję, na którą przysięgał. W tym momencie ten człowiek stracił
dla mnie wszelki autorytet i nie jest moim prezydentem od tego momentu,
tak że nie musi mnie wykluczać, bo ja go skreśliłam z listy polityków,
których darzę szacunkiem
- powiedziała w "Faktach po Faktach" na antenie TVN24 Agnieszka Holland. Chciałabym mieć szacunek do funkcji głowy państwa, ale Andrzej Duda nie gra dobrze tej roli i w jakimś sensie ją kompromituje - dodała reżyserka.

REKLAMA

Jej zdaniem, zachowanie Andrzeja Dudy może doprowadzić do tego, że Polacy  zaczną rozważać likwidację urzędu głowy państwa. Po
takiej prezydenturze, jak prezydentura pana Dudy, się okaże
prawdopodobnie, że powiemy sobie: a właściwie po co nam prezydent? Nie
po to oddał legitymację partyjną, żeby dzielić Polaków na lepszy i
gorszy sort
- podsumowała.

Holland skomentowała w ten sposób m.in słowa prezydenta o tych, którzy krytykują jego politykę historyczną. Prezydent został bowiem zapytany, co sądzi o głosach
krytyki wobec tego, że prowadzona przez niego polityka historyczna jest
mocno skoncentrowana na Żołnierzach Wyklętych i że powinien on bardziej "niuansować" ocenę Żołnierzy Wyklętych.

Bardzo wiele wpływowych miejsc we współczesnej Polsce zwłaszcza
po 1989 r. w mediach i innych wpływowych instytucjach, fundacjach,
zajmują osoby, których rodzice czy dziadkowie aktywnie walczyli z Żołnierzami Wyklętymi w
ramach utrwalania ustroju komunistycznego, czyli krótko mówią byli
zdrajcami - dzisiaj byśmy tak powiedzieli wprost, ja w każdym razie bym
tak powiedział
- stwierdził prezydent.

Miejmy tego świadomość, że dzisiaj dzieci i wnuki zdrajców Rzeczypospolitej,
którzy walczyli o utrzymanie sowieckiej dominacji nad Polską, zajmują
wiele eksponowanych stanowisk w różnych miejscach. Nigdy nie będą
chcieli się zgodzić na to, żeby prawda o wyczynach ich ojców, dziadków i
pradziadków zdominowała polską narrację historyczną, będą zawsze
przeciwko temu walczyli
- powiedział.

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika kazef

100. @Maryla

To już jest ten poziom nienawiści do Polski i swoista determinacja w niszczeniu polskości, że można się spodziewać już tylko jednego: formalnego wniosku do Putina i Merkel o kolejne rozbiory

avatar użytkownika Maryla

101. Resortowe stare dzieci


Po TK kolejnym punktem zaczepienia... Puszcza Białowieska? Pod listem do prezydenta podpisali się m.in. Stuhr, Holland, Mueller


"Prosimy o zainicjowanie mediacji, w których strony konfliktu mogłyby
wypracować wspólny model ochrony Puszczy Białowieskiej".


Ponad 230 przedstawicieli świata kultury i nauki w liście
do prezydenta Andrzeja Dudy i premier Beaty Szydło zaapelowało o ochronę
Puszczy Białowieskiej. Pod listem podpisali się m.in. reżyser Agnieszka
Holland, aktor Jerzy Stuhr, pisarka i noblistka Herta Mueller.

Pod listem swoje podpisy złożyli także m.in. pisarze: Olga Tokarczuk,
Krystyna Kofta, Marek Zagańczyk, Ingo Schulze, aktorzy: Krystyna
Zachwatowicz, Adam Ferency, Jan Nowicki, reżyserzy: Jerzy Skolimowski,
Andrzej Jakimowski, Borys Lankosz, Xawery Żuławski oraz historyk prof.
Andrzej Friszke.

Na obszarze Puszczy Białowieskiej, obiektu z Listy Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO, coraz częściej dochodzi do wycinki stuletnich drzewostanów


czytamy w liście. Jak podkreślono, dotychczas obowiązywało moratorium
na puszczańskie starodrzewy, jednak Lasy Państwowe podważyły je
w niejasnych okolicznościach prawnych.

Naukowców,
przyrodników i ludzi kultury niepokoi fakt niszczenia Najstarszego Lasu,
ale też tworzenie doraźnego prawa, które pozornie tylko uzasadnia
jego dewastację

— zaznaczono w liście. Jak
wskazano, tekst „specjalnej decyzji o cięciu” jest „pilnie strzeżoną
tajemnicą, podobnie jak sama wycinka”.

Żeby ustrzec się świadków, zamknięto wstęp na szlaki leśne w nadleśnictwach Białowieża i Hajnówka

— zauważyli autorzy listu.

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

102. Agnieszka Holland, Magdalena


Agnieszka Holland, Magdalena Środa




Czy PiS postanowił dokonać dezeuropeizacji i religijnej dechrystianizacji Polski?


Czy partia rządząca postanowiła dokonać
aktu kulturowej dezeuropeizacji i religijnej dechrystianizacji Polski?
Wszystko na to wskazuje.


Prezes
Kaczyński i jego ludzie od dłuższego czasu reinterpretują naukę
Chrystusa w duchu PiS. Porzucają też wszelkie europejskie, cywilizacyjne
standardy moralne. PiS-owska sprawiedliwość jest niesprawiedliwością;
„pamięć o zmarłych” – pogardą dla nich; „żałoba” to propagandowy
spektakl; „miłość do bliźniego” – nienawiścią wobec obcych...

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

103. Paranoja! Holland nową



Paranoja! Holland nową bohaterką antyrządową, tylko dlatego, że… pojawiła się na Krakowskim…

Reżyserka przed Pałacem Prezydenckim miała rozmawiać z
policjantami za barierkami i tłumaczyć zagranicznym turystom zaistniałą
sytuację.

autor: YouTube/publicystykatvp, Twitter/@berkamel1
Na Twitterze opublikowano zdjęcia, które przedstawiają reżyserkę przed
Pałacem Prezydenckim, rozmawiającą z policjantami za barierkami
i rzekomo tłumaczącą zagranicznym turystom zaistniałą sytuację. Forma
jej akcji nabrała jednak wyjątkowo celebryckiego charakteru i szybko
stała się zwykłym politycznym narzędziem!

Nocne zdjęcia autorstwa z Krakowskiego Przedmieścia. Agnieszka Holland vis a vis policji i w rozmowie z turystami.




Szef MSWiA o Obywatelach RP: To bojówka totalnej opozycji. Chcą odebrać nam prawo do upamiętniania ofiar katastrofy smoleńskiej

"Oni chcą odebrać właśnie prawo nam, tym którzy się gromadzą od
88. miesięcy. To negatywne przesłanie. Oni mówią, że będą blokować, że
nie pozwolą".

I to ma być kultura!? Rozbawiona Holland do Żakowskiego: Mnie się te miesięcznice z miesiączką kojarzą! "Te obchody urodziły…

"Coś powstało, co zatruwa nasz organizm społeczny i narodowy".


Róża Thun nie kryje nienawiści do miesięcznic smoleńskich. "W tym jest jakieś wariactwo, w tym jest szaleństwo"

Deputowanej Platformy nie podobały się również pieśni religijne śpiewane podczas Marszu Pamięci.


Jackowski:
Ci, którzy wyszydzają obchody miesięcznic katastrofy smoleńskiej,
najwyraźniej nie rozumieją tradycji i kultury polskiej

"Są wyobcowani ze swoistego korzenia tradycji polskiej, gdzie w sposób publiczny pamięta się o bohaterach".


Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

104. jaka mać, taka nać...


Ostentacyjna arogancja Kasi Adamik! Brak kultury wobec wicepremiera w Gdyni. WIDEO

Podczas uroczystego zdjęcia po zakończonej fali Festiwal Filmowego w Gdyni, doszło do wyjątkowo żenującej sytuacji.autor: Twitter/Patrycja Wanat

Na zakończenie 42. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni,
nagrodzeni artyści pozowali do wspólnego zdjęcia. Gdy na środek
zaproszonowicepremiera i ministra kultury, córka Agnieszki Holland –
Kasia (sic!) Adamik, w ostentacyjny sposób uciekła na bok!Czy rzeczywiście to jest „piękne”? Jakie świadectwo swojej kultury
prezentują przedstawicieli „sztuki”? Szkoda, że „artystka” nie była
w stanie choć na chwilę schować pozy politycznej arogancji.

Kasia Adamik (ur. 1972) – reżyserka,
storyboardzistka. wyreżyserowała takie filmy, jak „Boisko bezdomnych”,
„Janosik. Prawdziwa historia”, o ostatnio współreżyserowała razem z
Agnieszką Holland „Pokot”

KRZYSZTOF KWIATKOWSKI: Spędziłaś życie między Polską, Francją, Belgią i Ameryką. Myślisz ciągle po polsku?

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

105. Nykiel: Opozycja od 2 lat



Nykiel: Opozycja od 2 lat budzi demony i wywołuje społeczny
amok. Ofiary własnej propagandy bezdusznie wiesza na politycznych
sztandarach

Zamiast ogłaszać samobójcę bohaterem w walce o wolność,
należałoby nareszcie dostrzec, do czego prowadzi ta histeryczna
propaganda. Kogo naprawdę obciąża ta śmierć?




Holland gloryfikuje samopodpalenie Piotra S. i histeryzuje: "Osuwanie się kraju w stronę autorytarną dzieje…

"Ja to nazywam genem odwagi i sprawiedliwości. Kiedy ten gen zostaje zaatakowany, uruchamia w człowieku skrajną odwagę".

Dr Brzeski o politycznej grze śmiercią Piotra S.: "Przedstawiciele totalnej opozycji są jak hieny cmentarne, które…

"Dopóki nie ma wyników dochodzenia, dopóty nie wiemy, czy zrobił z pobudek politycznych, czy z innych powodów".

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

106. Alarm! Holland znów nadaje:


Alarm! Holland znów nadaje: "Ile można się bić w piersi? Stoimy naprzeciwko tsunami i nic dziwnego, że nie wiemy, co robić!"

"Jestem przekonana, że ludzie, którzy teraz rządzą Polską, przejdą do historii jako rodzaj targowicy".


Widocznie wielu Polaków lubi żyć w iluzji. Tylko że długo się w niej żyć
nie da. Bo 1939 rok pokazał, jak to jest, kiedy jesteśmy „silni, zwarci
i gotowi” i nie oddamy ani guzika

— alarmuje Agnieszka Holland, udzielając kolejnego w ostatnich dniach wywiadu, w którym narzeka na sytuację w Polsce.

Pani reżyser nawiązuje do ostatnich kontrowersji wokół Marszu Niepodległości:

Przeraża
mnie to, że władze świeckie i kościelne przyzwalają na zło. W Polsce
przez wieki były napięcia między Żydami a Polakami, ale poza
incydentalnymi pogromami ludzie nie mordowali jedni drugich. (…) Dopóki
nie przyszedł okupant i nie dał przyzwolenia na zbrodnie

— porównuje w skandaliczny sposób Holland.

Na pytanie,
czy to obóz lewicowo-liberalny nie powinien uderzyć się w piersi
w sprawie rosnących notowań PiS, Holland odpowiada nerwowo:

Do jasnej
cholery, ile można się bić w piersi? Stoimy naprzeciwko tsunami i nic
dziwnego, że nie wiemy, co robić. Popatrzmy na wszystkie kraje,
w których dzieje się to samo lub coś bardzo podobnego, mimo że sytuacja
społeczna była tam inna niż tutaj

— czytamy.

Nadzieja pani Agnieszki? Wybory. Ale już nie te w 2019, tylko 2023 roku.

Nie wiem, co powiedzieć. Uważam, że PiS przegra.
Może nie w najbliższych wyborach, ale w kolejnych na pewno. I będzie
to haniebna przegrana. Jestem przekonana, że ludzie, którzy teraz rządzą
Polską, przejdą do historii jako rodzaj targowicy. Historia
ich rozliczy

— przekonuje Holland.

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

107. Dlaczego Agnieszka Holland


Dlaczego Agnieszka Holland podnosi lament? Bo nikt nie chce jej już słuchać! ”Jeśli ludzie zatykają uszy,…

"Ale do diabła z Kaczyńskim. Jego konstrukcja psychologiczna
może być ciekawa dla artysty, ale ja w nim nie widzę żadnej wielkości"


O taką szczerość nie mogliśmy podejrzewać Agnieszka Holland.
Tymczasem, zapewne mimochodem, reżyser pozwoliła sobie na chwile
refleksji. W rozmowie z „Kulturą Liberalną” sama przyznała, że Polacy
nie chcą słuchać jej ostrzeżeń o upadku demokracji i rzekomym
zamordyzmie Prawa i Sprawiedliwości.” To jednak nie koniec! Zdaniem
znanej reżyser, badania opinii społecznej, z których wynika, że Polakom
żyje się dobrze są „do dupy”.


Autor wywiadu, Łukasz Pawłowski przypomniał Holland jej kuriozalne
wypowiedzi, z których wynikało, że „grozi nam nowa żelazna kurtyna”,
że obchody miesięcznic smoleńskich „urodziły groźne jajo węża” i że „PiS
żywi się trupami”. Holland wyraźnie nie spodobały się te przykłady
i ostro zaatakowała swojego rozmówcę.


Wy w „Kulturze Liberalnej”od początku rządów PiS-u nawołujecie
do umiaru, traktujecie z pewnym pobłażliwym despektem kasandryczne
analizy sytuacji i usiłujecie relatywizować zagrożenia wynikające
z działań PiS-u, w zamian proponując pseudonaukowy, chłodny, niby
socjologiczny ogląd tego, co się dzieje. I co? I z tego też nic
nie wynika.

– stwierdziła Holland.

Dlaczego więc pani reżyser tak bardzo szczuje i używa szokujących porównań? Z bezsilności!

Problemem
nie jest to, iż ludzie obojętnieją, ale że od początku nie chcieli
słuchać ostrzeżeń. A jeśli ludzie zatykają uszy, musisz krzyczeć
coraz głośniej.(…).

– stwierdziła Holland w rozmowie z „Kultura Liberalną”.

Oczywiście
Agnieszka Holland nie byłaby sobą, gdyby nie kreowała się na „jedyną
sprawiedliwą”, wręcz mesjasza, który prowadzi naród przez labirynt
tyranii. Znów tez okazało się, że naród „nie dorósł” do mądrości
wypowiadanych przez panią reżyser.

Widzę, co się dzieje, znam historię i mechanizmy, którymi ludzkość niekiedy się kieruje. Jednak
nie wiem, jak przekonać większość Polaków, żeby nie kładli głowy
pod gilotynę. Są takie okresy w historii, kiedy całe społeczeństwa
zmierzają w kierunku katastrofy, i tak jest obecnie w Polsce.
Najwyraźniej ludzie nie zdają sobie sprawy, jakie są plany obecnej
władzy i jakie będą miały konsekwencje dla bezpieczeństwa państwa i jego
przyszłości.
(…)Państwo się totalitaryzuje. A że ludzie
to łykają? No łykają, także dlatego, że zamiast ostrzegać, między innymi
wy próbujecie ten proces relatywizować.

– mówiła Holland, która znów wyciąga znany zestaw pomówień wobec państwa rządzonego przez Prawo i Sprawiedliwość.

Trybunał
Konstytucyjny sparaliżowany, system prawny rozwalony, trójpodziału
władzy nie ma. Od co najmniej półtora roku mówię, że PiS chce
wyprowadzić Polskę z Unii Europejskiej. Przecież to się dzieje! Widzimy,
że wzięli się za system wyborczy i niedługo będą mogli fałszować wybory
w świetle prawa. A już nie mówię o tym, co robią z instytucjami kultury
i jak zabierają się do cenzury mediów. Kara dla TVN-u to dopiero początek. Trzeba być głuchym i ślepym, żeby tego nie widzieć.

– dodaje.

A jak pani Holland zapatruje się na korzystne dla obecnej władzy badania opinii publicznej?

To znaczy,
że te badania są do dupy, bo nie odwołują się do głębszych,
niewyartykułowanych lęków. Stopień zadowolenia w Polsce rośnie już
od dłuższego czasu.(…)Z tego samego powodu nie bardzo wierzę też
sondażom. Ludzie są do tego stopnia skonfundowani, że nie są w stanie
wyartykułować tego, co czują.

– mówi Holland.

Agnieszka
Holland atakuje też personalnie prezesa Jarosława Kaczyńskiego i polski
katolicyzm. Jej zdaniem katastrofa smoleńska to wina… prezesa PiS!

Ale do diabła
z Kaczyńskim. Jego konstrukcja psychologiczna może być ciekawa dla
artysty, ale ja w nim nie widzę żadnej wielkości. Jest skuteczny,
bo jest bezwzględny i ukierunkowany na uruchamianie w ludziach
najgorszych instynktów.
Dlaczego to działa w Polsce? Przyczyn
jest wiele. Niski poziom zaufania, o którym mówimy od lat, polski
katolicyzm, który jest płytki i antychrześcijański, kompleks wyższości
i niższości jednocześnie, fakt, że Polacy są wspaniali jako naród
i do dupy jako społeczeństwo.**

– stwierdziła Holland.

Religia
smoleńska jest oparta na totalnym kłamstwie i pomówieniach. Przez
bałaganiarstwo, brak wyobraźni i wyborcze ambicje Jarosława Kaczyńskiego
zginęło 100 wspaniałych Polaków. A następnie z kilku ofiar tej głupiej
katastrofy komunikacyjnej zrobiono męczenników. Ta sztuczna religia
to potworna trucizna wpuszczana w życie narodu.

– dodała.

Postawa
Agnieszki Holland jest typowa dla elit związanych z totalną opozycją
i kontrolowanych przez nią mediów: „Polak to zakompleksiony
i ograniczony katolik, rządzony przez szaleńca i dyktatora”. Ta postawa
całkowicie skompromitowała beneficjantów III RP i doprowadziła
do upadku Platformę Obywatelską i jej zauszników. Pani reżyser nadal
tego nie rozumie, mądrząc się i bezradnie plując na każdego, kto się
z nią nie zgadza.

Źródło: „Kultura Liberalna”

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika kazef

108. Holland realizuje właśnei swoje niespełnione marzenie

o świecie, w którym wciąż istnieje ZSRR i PRL. Zżynają pewnie ile wlezie z serialu i książki "Człowiek z wysokiego zamku". 



Agnieszka Holland zaczyna zdjęcia do polskiego serialu Netflixa. „Gdyby historia potoczyła się inaczej...”

Dodano: 1 21151134


Agnieszka Holland

Agnieszka Holland / Źródło: Newspix.pl fot. Marek Klimek


Reżyserka Agnieszka Holland będzie w Lublinie realizować zdjęcia do pierwszego polskiego serialu Netflixa. Ośmioodcinkowa seria ma ukazać się w tym roku i przedstawiać alternatywną wersję historii XX wieku – podaje „Dziennik Wschodni”.


Ekipa filmowa ma pracować w lubelskim Centrum Spotkania Kultur. Zdjęcia będą realizowane również w pobliżu tego budynku. Do Lublina Agnieszka Holland przyjedzie w niedzielę 28 stycznia, zamknięta dla ruchu ma być ul. Grottgera. Następnie reżyserka przeniesie się do kolejnych miast Polski.

Serial ma opowiadać alternatywną wersję historii, w której na początku XXI wieku wciąż istnieje Związek Radziecki oraz Polska Rzeczpospolita Ludowa. Wcześniej, w 1982 roku dojdzie w Warszawie do ataku terrorystycznego, który zmieni bieg historii. Główni bohaterowie, oficer i student prawa, odkryją spisek mający utrwalić ówczesny układ sił i pogrzebać polskie nadzieje na wyzwolenie. Serial ma nawiązywać do tradycji zimnowojennych thrillerów szpiegowskich.

Produkcję tworzą wspólnie Agnieszka Holland oraz jej córka Katarzyna Adamik. Powstaje na zlecenie internetowej platformy Netflix, oferującej płatny dostęp do seriali, ale również odpowiadającej za ich realizację. Jak podaje portal Filmstart.pl, w obsadzie mają znaleźć się Michalina Olszańska, Maciej Musiał, Andrzej Chyra, Zofia Wichłacz, Robert Więckiewicz i Patrycja Wolny. Informacji tych nie potwierdził jeszcze Netflix.

Pomysłodawcą, twórcą i autorem scenariusza serialu jest Joshua Long. Producentami wykonawczymi serialu są Frank Marshall i Robert Zotnowski ze studia produkcyjnego The Kennedy/Marshall Company, a także polski producent Andrzej Besztak.

– To co wydało się nam najciekawsze w projekcie Joshuy Longa to próba zadania sobie pytanie co by było gdyby ta historia potoczyła się inaczej. Alternatywna historia daje rzeczywistą możliwość zadawania głębokich pytań w zaskakującej i interesującej dla widza formie. Otwiera całe obszary dla zastanawiania się nad tym kim jesteśmy, dokąd idziemy, skąd przyszliśmy, ale pozwala też stworzyć rzeczywistość która jest atrakcyjna filmowo i narracyjnie – powiedziała Agnieszka Holland.

avatar użytkownika Maryla

109. Apel w sprawie ustawy o IPN.

Apel w sprawie ustawy o IPN. "Dlaczego dyskusja o faktach historycznych ma toczyć się w asyście prokuratury i sądu?"
https://www.onet.pl/?utm_source=wiadomosci_viasg&utm_medium=nitro&utm_ca...

W liście czytamy, że ten "niefortunny zapis odbił się szerokim echem w Polsce i na świecie". "Dlaczego dyskusja o faktach historycznych ma toczyć się w asyście prokuratury i sądu? Dlaczego ofiary i świadkowie Zagłady mają ważyć słowa, by nie podpaść organom ścigania i czy będzie odtąd czynem karalnym świadectwo ocalałego Żyda, który »bał się Polaków«?" - pytają podpisani pod dokumentem.

Autorzy listu pytają w nim skąd taryfa ulgowa dla uczonych i artystów, a brak takiej dla dziennikarzy i nauczycieli. "Gdzie ma leżeć granica między tolerowaną nauką i sztuką a karalną publicystyką i kto ustalałby »fakty«, którym nie wolno się sprzeciwić?" - czytamy w liście.

"Intencją ustawodawcy była obrona dobrego imienia Polaków. To zrozumiałe. Gdy Polacy słyszą o »polskich obozach« podejrzewają, często na wyrost, że zarzuca im się zorganizowanie Auschwitz (Jan Karski pisał o »polskich obozach« mając na myśli »obozy zlokalizowane w Polsce«). Jednak ustawa idzie dalej – sugeruje niewinność Polaków, tworząc z nich jedyny w Europie naród bez skazy" - dodają.

Na koniec apelują do ustawodawcy o wycofanie się z proponowanych przepisów.

Pod listem podpisali się m.in.: Anne Applebaum, Barbara Engelking, Jan Tomasz Gross, Jan Hartman, Agnieszka Holland, Krystyna Janda, Jacek Kleyff, Jarosław Kurski, Aleksander Kwaśniewski, Andrzej Rzepliński, Dorota Segda, Radosław Sikorski, Aleksander Smolar, Andrzej Stasiuk, Kazimiera Szczuka, Paweł Śpiewak, Róża Thun, Olga Tokarczuk, Grzegorz Turnau, Jacek Żakowski.

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

110. Holland z pogardą: Ustawa o

Holland z pogardą: Ustawa o IPN jest bublem prawnym, a do tego potwierdziła wszystkie stereotypy o Polakach
https://wpolityce.pl/polityka/380816-holland-z-pogarda-ustawa-o-ipn-jest...

Ten termin fatalny „polskie obozy śmierci” bierze się z określenia geograficznego. W języku angielskim to jest zupełnie normalne, że używa się tego przymiotnika, żeby powiedzieć, że to były obozy, które znajdowały się w Polsceprzekonywała w „Piaskiem po oczach” w TVN24 reżyser Agnieszka Holland. Jej zdaniem w tym sformułowaniu nie chodzi o to, aby przypisać Polakom odpowiedzialność za Holokaust.

Reżyser stwierdziła, że w walce z używaniem takiego określenia jak „polskie obozy śmierci” bardziej skuteczne od ustawy jest edukowanie w tym temacie.

Od czasów ministra Geremka wszyscy dyplomaci polscy szalenie to wychwytują i interweniują. Osiągnęli bardzo duże sukcesy

—mówiła, dodając, że również wśród Polaków znajdą się osoby, które „nie wiedzą, kiedy było Powstanie Warszawskie albo kto wygrał I wojnę światową”.

Niedouczenie historyczne jest ogromne, ale nie załatwi się tego przy pomocy prawa karnego, nieskutecznego na dokładkę. Załatwia się to za pomocą edukacji

—zaznaczyła.

Gość Konrada Piaseckiego dołączył się do kłamliwej narracji mówiącej o tym, że nowela ustawy o IPN ogranicza wolność słowa.

Ustawa o IPN chce karać za mówienie prawdy. Dojrzałość narodu polega też na przyznaniu się do trudnej historii

—pouczała Holland.

Wybielanie historii jest niezdrowe dla nas, nie fair wobec ofiar i nie fair wobec bohaterów. Nie mamy prawa osądzać przeszłości w „czarno-biały” sposób

—dodała.

Trzeba zrozumieć mechanizmy egzystencjalne, które ludzi prowadzą do zła a nie przerzucać się liczbami. Teraz żyjemy w świecie emocji. I premierowi Izraela i prezesowi Kaczyńskiemu chodzi w tej sprawie o interes wewnętrzny

—zaznaczyła.

Reżyser postanowiła również ocenić ustawę pod kątem prawnym.

Ustawa o IPN jest bublem prawnym, a do tego potwierdziła wszystkie stereotypy o Polakach

—oceniła.

To, co jest fałszywe i głupie w tej ustawie, to to że próbuje z nas zrobić jakiś mesjański naród. A to odbiera zasługi bohaterom, bo jeśli wszyscy byli bez winy, to po co byli bohaterowie

—pytała.

kk/TVN24

Agnieszka Holland przekonuje, że głośna ustawa IPN nie
tylko jest ‚bublem prawny’, ale także potwierdza stereotypy dotyczące
Polaków i umniejsza zasługi bohaterów.

W programie ‚Piaskiem po oczach’, reżyser, Agnieszka Holland,
przekonywała, że krzywdzące określenie ‚polskie obozy zgłady’ są w
krajach anglojęzycznych pojęciem zupełnie normalnym, które ma podkreślić
geograficzne położenie dawnych fabryk śmierci.

Choć Holland przekonywała, że polska dyplomacja osiągnęła znaczące
sukcesy w walce z fałszywym obrazem historii to podkreśla, że problem
stanowią gruntowne braki w edukacji i to w niej należy upatrywać
rozwiązania problemu, nie zaś w prawie.

Od czasów ministra Geremka wszyscy dyplomaci polscy szalenie
to wychwytują i interweniują. Osiągnęli bardzo
duże sukcesy. Niedouczenie historyczne jest ogromne, ale nie załatwi się
tego przy pomocy prawa karnego, nieskutecznego na dokładkę. Załatwia
się to za pomocą edukacji –
mówiła.

Holland upiera się, że ustawa ogranicza wolność słowa i pozwala na fałszowanie historii.

Ustawa o IPN chce karać za mówienie prawdy. Dojrzałość narodu polega też na przyznaniu się do trudnej historii. Wybielanie
historii jest niezdrowe dla nas, nie fair wobec ofiar i nie fair wobec
bohaterów. Nie mamy prawa osądzać przeszłości w „czarno-biały” sposób.

Na koniec reżyser pozwoliła sobie na ostre podsumowanie dokumetu.

Ustawa o IPN jest bublem prawnym, a do tego potwierdziła
wszystkie stereotypy o Polakach. To, co jest fałszywe i głupie w tej
ustawie, to to że próbuje z nas zrobić jakiś mesjański naród.
A to odbiera zasługi bohaterom, bo jeśli wszyscy byli bez winy,
to po co byli bohaterowie?

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

111. Prof. Pawłowicz odpowiada na


Prof. Pawłowicz odpowiada na akcję Obywateli RP i apel Holland: "Wygraliśmy my, Polacy, a nie ub-ecy. Nie zasłoni pani prawdy"

Pani Holland, wszystko się pani pomyliło. Wygraliśmy my, Polacy, a nie ub-ecy

—napisała na Twitterze prof. Krystyna Pawłowicz w odpowiedzi na wezwanie Obywateli RP i reżyser
Agnieszki Holland, aby 10 kwietnia zebrać się na kontrmanifestację
do państwowych obchodów upamiętniających katastrofę smoleńską.

Obywatele RP już zdążyli ogłosić swoje
zwycięstwo - tak właśnie traktują zbliżającą się 8. rocznicę katastrofy
smoleńskiej, która będzie również zakończeniem miesięcznic smoleńskich.
Dlatego zwołują się w mediach społecznościowych na kontrmiesięcznicę.
Jedną z „twarzy” akcji jest Agnieszka Holland.

Te prywatne
zgromadzenia organizowane przez prezesa Kaczyńskiego od początku były
seansami nienawiści. Kłamstwa, obrażania i lżenia oraz oskarżenia
niewinnych obywateli. To się kończy, wygraliśmy. Ogromna w tym zasługa
wytrwałości Obywateli RP, którzy walczyli nie
tylko o prawdę, ale i o prawo do swobodnych zgromadzeń zgodne
z konstytucją i zgodne z demokratycznymi zasadami państwa prawa

—mówiła Holland.

Na apel reżyser i Obywateli RP zareagowała poseł Prawa i Sprawiedliwości.

Pani
Holland, wszystko się pani pomyliło. Wygraliśmy my, Polacy, a nie
ub-ecy. Wbrew waszej nienawiści odsłonimy piękny Pomnik Smoleńskich
Ofiar. Swą nienawiścią i żałosnymi karteczkami do kamery nie zasłoni
pani prawdy… Z Katyniem też się nie udało…

—czytamy na Twitterze prof. Pawłowicz.


Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

112. Całkowite zaćmienie kobiety


Całkowite zaćmienie kobiety samotnej. Agnieszka Holland chce się bawić w Człowieka-Motyla

Zanim znana polska reżyserka - a jednocześnie marny zupełnie
człowiek o horyzontach równie wielkich, co zainteresowanie, które jej
zdolna inaczej córka budzi wśród płci przeciwnej – wyrzuci z siebie
kolejny potok płynów ustrojowych w związku z tragedią w Smoleńsku, chcę
ją o coś prosić. Pani Agnieszko Holland – proszę nie przestawać. Każdemu
społeczeństwu potrzebni są ludzie, którzy sprawią, że największy nawet
hejter czy nienawistnik poczuje się odrobinę gorzej i powie sobie przed
lustrem: „A jednak nie jesteś najgorszy! Masz jeszcze hamulce, a taka
Holland nie ma ich wcale!”.

Aż mnie
mdli na myśl o tym, że miałbym zacytować kolejne posmoleńskie
„mądrości” płynące z ust cenionej kiedyś reżyserki. Cenionej tak długo,
aż żenującym serialem „Ekipa”, zakłamanym filmem „W ciemności” i jeszcze
bardziej fałszywym „Pokotem”, nie wpisała się w kino paskudnie
polityczne. I przez to także (ale i przez brak świeżości) – zupełnie
banalne i niestrawne. Mdli mnie, a jednak zacytować muszę,
bo Hollandowej ciągle mało własnej toporności. Teraz namawia hejterów,
by wespół z Obywatelami RP (to te zombie,
co próbują blokować Wawel) – urządzić sobie jaja w 8. rocznicę tragedii
w Smoleńsku. Na Krakowskim Przedmieściu, czyli w miejscu, gdzie
w kwietniu 2010 roku 180 tysięcy ludzi czekało w kilkunastogodzinnych
kolejkach, by pożegnać Parę Prezydencką. Gdzie Polacy złożyli dziesiątki
tysięcy zniczy i kwiatów. I gdzie kretyn o nazwisku Taras wspólnie
z innymi pajacami lżyli starsze, modlące się osoby. I skąd Straż Miejska
Hanny Gronkiewicz-Waltz znicze brutalnie sprzątnęła.

Tam właśnie chce pojawić się Holland wraz z Zombiewatelami RP.
Mam nadzieję, że będzie sporo policji, bo naród nierychliwy, ale
sprawiedliwy. I może chcieć, choćby symbolicznie, zrewanżować się jej
za hektolitry pogardy, jakie wyrzucała po Smoleńsku z wykrzywionych
w bucie ust.

Na przykład takie:

„Kaczyński powiedział,
że ma się odbyć 96 miesiączek. (…) Miesięcznica to brzmi, jak z jakiejś
powieści futurystycznej, to dziwna nowomowa. Mnie się to również
skojarzyło z miesiączką, bo miesiączka to jest comiesięczne krwawienie
płodnej kobiety. A mnie się wydaje, że te obchody urodziły groźne
jajowęże! Coś powstało, co zatruwa nasz organizm społeczny i narodowy!”.

A co zatruwa organizm pani Holland? Oczywiście, my – wszyscy, no, może poza Zombie RP.

Kiedy
przyjeżdżam, uderza mnie fala niedobrego powietrza, coś takiego, jakby
w zamkniętym pomieszczeniu ktoś bez przerwy puszczał bąki. Jest coś
takiego, że jest w Polsce duszno! (…) To jest coś takiego, jak się jest
w toksycznej rodzinie. Człowiek kocha tę rodzinę, ale czuje, że nie może
się rozwinąć, nie może żyć, nie może odetchnąć pełną piersią.

Na koniec jeszcze jeden, posmoleński cytat:

Nasza
„dobra zmiana” ma sadystyczne elementy, ponieważ jej twórca i główny
demiurg ma, moim zdaniem, sadystyczne skłonności! (…) Ja się boję,
że oni rzeczywiście zainfekują te nieszczęsne zwłoki w czasie
ekshumacji! Bo tak na zdrowy rozum jest niezrozumiałe, po co to robią?
Po to, żeby podrobić jakieś dowody na zamach!.

O tym,
by każdy człowiek mógł spocząć we własnym grobie, taki „autorytet”
nawet nie pomyśli. Bo wrażliwość Hollandowej ogranicza się dziś przede
wszystkim do walki, wspólnie z córką, o małżeństwa jednopłciowe. Nawet
na Platformę się za to obraziła. Kto wie, może wśród Zombie RP znajdzie kogoś na nową drogę życia?

Ale
– mimo wszystko – na Krakowskie bym nie szedł. Był już kiedyś taki
nieszczęśnik, który zakłócał procesję Bożego Ciała, a „Wyborcza” czciła
go jako Człowieka-Motyla. Raz mu się udało, przy powtórce ludzie nie
wytrzymali i uciekał zapłakany.

autor:

Krzysztof Feusette

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

113. Agnieszka Holland na

Agnieszka Holland na manifestacji przed Sejmem. Zaraz ruszą w stronę uroczystości państwowych.Przemawia Agnieszka Holland: "Doprowadzicie nie tylko do zakończenia
miesięcznic Kaczyńskiego, doprowadzicie do dużo większych zmian".

Zaraz wyruszamy spod Sejmu w kierunku obchodów państwowych, gdzie pożegnamy Jarosława Kaczyńskiego.

https://twitter.com/ObywateleRP

- To jest to, czego nie mogę wybaczyć Jarosławowi Kaczyńskiemu, bo on
jest demiurgiem tej całej akcji kłamstwa smoleńskiego i budowania na tym
kłamstwie, które było mu potrzebne być może nie tylko do celów
politycznych. Doprowadził do tego, że jesteśmy tak podzieleni i rowy
emocjonalne są tak głębokie, że spotkanie rodzin ofiar i wszystkich
obywateli, którzy poczuli się zranieni i smutni przy tym pomniku jest
niemożliwe
- mówiła w "Kropce nad I" Agnieszka Holland.

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

114. Świat według Agnieszki Holland. Reżyserka odpływa w "Wyborczej:

Feminizm nie musi mieć naukowych podstaw. To trochę jak wiara,
jak chrześcijaństwo, którego wyznawcy nie muszą znać teologii,
by wierzyć, że wszyscy ludzie są równi i że nie masz Greka,
Żyda, Rzymianina

— mówi w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” reżyserka Agnieszka Holland.

W rozmowie z Magdaleną Środą reżyserka podzieliła się swoją opinią
na temat sytuacji osób homoseksualnych, Jej zdaniem powinny mieć one
prawa nie tylko do zawierania małżeństw, ale również adopcji dzieci.

Adoptowane
dziecko w takiej rodzinie jest szczególnie upragnione i bardzo kochane.
Czytałam sporo badań na ten temat, mam w Stanach Zjednoczonych
homoseksualnych przyjaciół, którzy adoptowali dzieci. Są szczęsliwi,
dzieci się dobrze rozwijają. Nie ma w tym nic złego

—uważa Holland. Jak dodaje, „zła jest przemoc, brak miłości, przymus rodzenia”.

Zdaniem
reżyserki przyzwolenie dla zachowań homoseksualnych rośnie w Polsce
z roku na rok, na co wpływ miały m.in. produkcje filmowe ocieplające
wizerunek gejów.

Sami geje nauczyli się też otwarcie mówić o swoich
problemach i wychodzili z nimi do ludzi. Dzięki takiemu splotowi
pojawiły się empatia, solidarność, w końcu akceptacja

— twierdzi Holland, która zmiany widzi też w rosnącej emancypacji kobiet.

To,
że kobiety są wtłaczane w tak zwane tradycyjne role, że są prymuszane
do rodzenia - to ze strachu. Tego samego, który był jednym z motywów
głosowania na Trumpa

Zdaniem rezyserki jednym z największych lęków ludzi prawicy na całym świecie jest ideologia gender

Wyemancypowane
kobiety nie chcą rodzić tyle, ile chcieliby polityce. Zmienia się
demografia w Stanach, w Japonii, w Polsce. To bardzo poważny problem dla
obrońców silnego państwa narodowego i białej rasy.

Holland wyraża nadzieję na większy wpływ kobiet na politykę, który miałby się przejawiać w stworzeniu „prokobiecej” partii.

Progresywna,
antypatriarchalna, otwarta dla mężczyzn, gdzie reprezentowany byłby
punkt widzenia kobiecych doświadczeń, potrzeb, aspiracji

— snuje wizje reżyserka.

PZ/Gazeta Wyborcza

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

115. Opozycja sięga po czarną

Opozycja sięga po czarną magię. Pisarka zrobiła laleczkę voo-doo Piotrowicza. Wspiera ją Holland

Szef sejmowej komisji sprawiedliwości i praw człowieka
poseł PiS Stanisław Piotrowicz jest chyba teraz najbardziej
znienawidzonym człowiekiem przez opozycję. To on, a nie minister
sprawiedliwości Zbigniew Ziobro stał się celem numer jeden dla różnych
nawiedzonych osób z opozycji.

Przykładem jest pisarka Maria Nurowska, która poinformowała na
Facebooku, że… zrobiła laleczkę voo-doo Piotrowicza i wbija w nią
szpilki.

Ta absurdalna forma hejtu w stosunku do Piotrowicza będąca mieszaniną
nienawiści z pajacowaniem zyskała oczywiście poparcie wielu fanów
utożsamiających się z poprzednią władzą.

Na wpis Nurowskiej zareagowała też Agnieszka Holland, która także
znana jest ze wspierania opozycji. Reżyserka stwierdziła, że „zrobiła to
w młodości 2 razy i za każdym razem ze skutkiem śmiertelnym”. „Ja
jestem za laleczką voo-doo, nie musi od razu zabijać – wystarczy mały
wylew i paraliż” – odpisała jej Nurowska.

Jak widać skala nienawiści i emocjonalnych zaburzeń z tym związanych
jest tak ogromna, że nie zawahano się sięgnąć do czarnej magii. W ogóle
Facebook pani Nurowskiej jest pełny radykalnych haseł takich jak np.
fotografia prezydenta Dudy z podpisem „Oto jest głowa zdrajcy”. To
wszystko świadczy, że mamy do czynienia z osobą o zaburzeniach
emocjonalnych.

Warto też przypomnieć kim jest Maria Nurowska, To pisarka znana
przede wszystkim z historycznego cyklu powieściowego „Panny i wdowy”
reklamowanego przed wieloma laty z GW jako polska odpowiedź na
Przeminęło z Wiatrem. Miałem nieszczęście przeczytać pierwsze książki z
tego cyklu i mogę powiedzieć, że miałem poczucie, że czytam nie książkę,
ale jakiś kiepski scenariusz.

Źródło: Fakt24, Do Rzeczy

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

116. Agnieszka Holland: Nikt

Agnieszka Holland: Nikt rozsądny nie ma już złudzeń co do moralnej i intelektualnej klasy prezydenta

Agnieszka
Holland w programie "Fakty po Faktach" na antenie TVN24 bez pardonu
odniosła się do słów prezydenta Andrzeja Dudy o "wyimaginowanej
wspólnocie".Reżyserka i zarazem sympatyczka KOD dodała, że "jeżeli nie będziemy należeć do dużej, lojalnej wspólnoty demokratycznej, to znajdziemy się w orbicie zupełnie innych wpływów". - Wszystko,
co teraz się dzieje, sprawia wrażenie, jak gdyby obecne władze, łącznie
z Orbanem (...) dążyły do tego, żeby rozwalić stabilność, wspólnotę
europejską i żeby kraje tak zwanego Trójmorza przesunąć na wschód
- zauważyła.

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

117. Tęczowa Polska marzeniem



Tęczowa Polska marzeniem Agnieszki Holland? Kościół przeszkodą! "Mamy przecież de facto państwo wyznaniowe"

Jaka Polska byłaby piękna bez księży, ale za to z małżeństwami
homoseksualnymi! Agnieszka Holland udzieliła wywiadu portalowi
wiadomo.co w którym przeprowadza bezpardonowy atak na Kościół
i tradycyjne wartości.
I choć – jak podkreśla w rozmowie z portalem wiadomo.co –
identyfikuje się z polskimi sukcesami, to jednak ma wielki problem
z jednoznacznym określeniem swojej osoby.


Obywatelka
świata, Europejka, Żydówka, matka, córka, przyjaciółka, reżyserka.
Zredukowanie do jednego określenia byłoby jednak ograniczeniem

– podkreśla.

I jakiej chce Polski? Nowoczesnej! Takiej, która będzie wyrozumiała wobec parad homoseksualistów.

Lecą
jeszcze kamienie, bo ludzkiej mentalności tak łatwo nie da się zmienić.
Na marsze kobiet już nie lecą. Za 10 lat może przestaną rzucać także
w stronę homoseksualistów

– akcentuje.

Pytanie
o to, czy wierzy w to, że w Polsce będą kiedyś zalegalizowane
małżeństwa osób homoseksualnych, wykorzystała do ataku na Kościół. W jej
ocenie żyjemy w państwie wyznaniowym, „z prezydentem i premierem,
którzy nie wstają z kolan”.

Nasze prawodawstwo jest
w tych sprawach bardzo restrykcyjne, dlatego że Kościół cały czas
odgrywa ogromną rolę. Mamy przecież de facto państwo wyznaniowe,
z prezydentem i premierem, którzy nie wstają z kolan. Ale wydaje mi się,
że narasta wkurw ludzi na Kościół

– powiedziała.

Ale
to jeszcze nie wszystko. Dalej atakowała Polskę i Kościół. W jej ocenie
żyjemy w kraju, który jest „ostatnim skansenem, w którym pozwala się
księżom gwałcić dzieci”.

Trudno sobie wyobrazić, aby
Polska pozostała ostatnim skansenem, w którym pozwala się księżom
gwałcić dzieci. Z drugiej strony wyczuwam tęsknotę skrajnej prawicy
do talibizacji Kościoła katolickiego. Na jakiś czas może się to nawet
udać. Tamta strona się radykalizuje, bo radykalizują się też
postawy antyklerykalne

– mówiła.

Skoro jest przy Kościele i o pedofilii już było, to musiała poruszyć wątek pieniędzy. Jak stwierdził, władza korumpuje Kościół.

Władza
i Kościół są ze sobą w „szczepie”, traktują się nawzajem
instrumentalnie. Przy okazji władza daje Kościołowi dużo pieniędzy.
To jest czysta korupcja. Polacy to widzą, ale dają cały czas na tacę
i jakoś to znoszą

– wyjaśnia.



Presja rodziców odniosła skutek! „Tęczowy piątek” w szkołach nie wypalił. MEN: Akcja miała charakter marginalny. SPRAWDŹ!

Z danych zebranych przez PAP w kuratoriach oświaty wynika,
że w niektórych województwach wzięło w niej udział po kilka szkół,
w innych – żadna placówka.

Koordynatorka akcji „Tęczowy piątek”
z Kampanii Przeciw Homofobii Joanna Skonieczna powiedziała w piątek PAP,
że wpłynęło do nich ponad 200 zgłoszeń ze szkół w całej Polsce. Były
to zgłoszenia zarówno od nauczycieli, jak i uczniów, którzy chcieli
zorganizować zajęcia. Jednocześnie zaznaczyła, że KPH-a nie miała
informacji, w ilu miejscach zajęcia te rzeczywiście
zostały przeprowadzone.

Rzeczniczka prasowa resortu
edukacji Anna Ostrowska w komunikacie przesłanym PAP napisała,
że w ostatnich dniach zarówno do MEN, jak i do kuratoriów oświaty
wpłynęły sygnały zaniepokojonych rodziców, którzy zgłaszali, że w ich
szkołach planowana jest akcja „Tęczowy piątek”. Zapewniła,
że ministerstwo wspólnie z kuratoriami oświaty stale
monitoruje sytuację.


Wiemy już, że akcja miała charakter marginalny i nie
została przeprowadzona na taką skalę, o jakiej informowali
organizatorzy. Ze wstępnych danych zebranych z poszczególnych kuratoriów
oświaty wynika, że w niektórych województwach żadna ze szkół nie
przystąpiła do akcji. Tam, gdzie to miało miejsce, dojdzie
do szczegółowej analizy, czy nie zostało złamane prawo oświatowe, np.
czy przystępując do akcji, dyrektorzy szkół mieli na to zgodę rodziców,
i czy w pełni ich o tym poinformowali

— zaznaczyła.

Do Śląskiego
Kuratorium Oświaty, na którego terenie działania jest około 4 tys.
szkół, wpłynęło w piątek – telefonicznie i pocztą elektroniczną – kilka
pytań dotyczących „Tęczowego piątku” w szkołach. W każdym przypadku
rodzice wyrażali sprzeciw wobec takiej akcji. Kuratorium zweryfikowało
wszystkie sygnały dotyczące podejrzeń jej zorganizowania
w poszczególnych placówkach, potwierdzając, że w żadnym z tych miejsc
akcja się nie odbyła.

Sprawdziliśmy wszystkie
sygnały. Jeden z nich dotyczył np. podejrzenia, że uczniowie są zmuszani
do udziału w akcji – szkołę odwiedził wizytator. Nic takiego nie miało
tam miejsca. W innym przypadku okazało się, że była taka inicjatywa
uczniów, bez wiedzy dyrekcji szkoły – ale również tam akcja się
nie odbyła

— powiedziała PAP rzeczniczka śląskiego kuratorium, dyrektor Wydziału Jakości Edukacji Anna Kij.

Dyrektor
poinformowała, że kuratorium z mediów dowiedziało się o tym,
że „Tęczowy piątek” z inicjatywy uczniów miał odbyć się w liceum
w Tarnowskich Górach, ale został przez dyrekcję odwołany – według prasy,
stało się tak po fali negatywnych komentarzy w internecie. Również tam
kuratoryjne sprawdzenie potwierdziło, że akcja się nie odbyła.

Kij
poinformowała, że w jednym z e-maili, jakie napłynęły w związku z akcją
do śląskiego kuratorium, zwrócono uwagę, iż częścią materiałów, których
przekazanie do chętnych szkół (tych, które zgłosiłyby udział w akcji
„Tęczowy piątek”) deklarowała Kampania Przeciw Homofobii, jest plakat
wzywający do głosowania w wyborach na tych kandydatów, którzy popierają
postulaty środowisk LGBT. Sprawę analizuję prawnicy. Jeżeli uznają
to za przejaw niedozwolonej w szkołach agitacji wyborczej, przekażą
sprawę Krajowemu Biuru Wyborczemu i komisarzom wyborczym.

Kuratorium
Oświaty w Warszawie otrzymało w piątek skargi związane z organizacją
„Tęczowego piątku” w dziewięciu szkołach woj. mazowieckiego
.

Dotychczas
otrzymaliśmy interwencje, m.in. od rodziców, dotyczące organizacji
akcji „Tęczowy piątek” w 8 szkołach ponadgimnazjalnych i w jednej szkole
podstawowej na terenie województwa mazowieckiego, w tym w pięciu
szkołach w Warszawie

— poinformował PAP rzecznik prasowy Kuratorium Oświaty w Warszawie Andrzej Kulmatycki.

CZYTAJ TAKŻE: Czyste szaleństwo! Szkoły faworyzują uczniów zaangażowanych w promocję LGBT. Rodzice składają skargi do kuratorium

Zapewnił,
że wszystkie zgłoszenia są weryfikowane w trybie nadzoru
pedagogicznego. W szkołach zgłoszonych do kuratorium przeprowadzone
są kontrole. Kulmatycki nie wymienił szkół, na które wpłynęły skargi.
Wyjaśnił, że nie może tego uczynić, dopóki postępowanie kontrolne nie
zostanie zakończone.

W Małopolsce akcja „Tęczowy piątek” miała
się odbyć w kilkunastu szkołach. Jak powiedziała PAP małopolska kurator
oświaty Barbara Nowak, z żadnej ze szkół nie otrzymała informacji, aby
odbyły się tam zajęcia w ramach „Tęczowego piątku”.

Samorząd
Uczniowski II LO im. Króla Jana III Sobieskiego w Krakowie w czwartek
na swoim profilu na Facebooku zamieścił komunikat następującej treści:

Decyzją
Dyrekcji II Liceum, po konsultacji m.in. z kurator oświaty,
na neutralną akcję mającą na celu zapobieganie przemocy wynikającej
z homofobii, polegającą na wywieszeniu plakatu, zwana „Tęczowym
piątkiem”, dyrekcja nie wyraża zgody. Przepraszamy uczniów, którzy czują
się urażeni, ale nasze argumenty nie spotkały się z aprobatą.
Równocześnie informujemy, że akcja NIE miała na celu promocji żadnych
środowisk – ani społecznych, ani politycznych, a jedynie zapewnić
komfort psychiczny nauki w liceum

— czytamy w komunikacie samorządu uczniowskiego.

Lubuska
kurator oświaty Ewa Rawa poinformowała PAP, że z informacji
od dyrektorów placówek oświatowych wynika, że w regionie w akcję
„Tęczowy piątek” włączyła się jedna szkoła – I Liceum Ogólnokształcącym
w Gorzowie Wlkp.

Na znak protestu ktoś w pobliżu tego ogólniaka
ustawił auto dostawcze z banerem, m.in. z napisami: „Czyny pedofilskie
zdarzają się u homoseksualistów 20 razy częściej” czy też „Pederaści
żyją średnio 20 lat krócej” – informacja o tym została zgłoszona
do kuratorium przez osobę spoza szkoły, podającą się za rodzica
jej uczniów.

Otrzymaliśmy także na piśmie jeden
protest od części rodziców uczniów I LO w Gorzowie, sprzeciwiających się
organizacji tej kampanii wśród ich dzieci. Dotarły do nas także trzy
maile z protestami od innych rodziców. Ponadto, od wczoraj było kilka
telefonicznych zapytań, jak to możliwe, by w szkołach odbywały się
agitacje organizowane przez środowiska LGBT

— powiedziała lubuska kurator.

W kuratorium oświaty w Olsztynie poinformowano PAP, że w sprawie organizacji „Tęczowego piątku” zadzwonił jeden rodzic.

Był zbulwersowany tym, że w Liceum Ogólnokształcącym nr 1 w Olsztynie takie zajęcia przeprowadzono

— podkreśliła dyrektor z kuratorium Wiesława Szafrańska-Bortkiewicz.

Poprosimy
dyrektora o wyjaśnienia w tej sprawie. Chodzi o informację, jak
to wydarzenie przebiegało na terenie szkoły. Dyrektor jest
odpowiedzialny za to, co się dzieje na terenie szkoły, wyraża zgodę
na przeprowadzenie takich zajęć, ma obowiązek powiadomienia o nich
rodziców i uzyskanie od nich zgody

— wyjaśniła.

W szkołach
woj. kujawsko-pomorskiego nie przeprowadzono akcji „Tęczowy piątek”.
Była tylko jedna próba jej zorganizowania w Zespole Szkół Chemicznych
w Bydgoszczy, ale została udaremniona przez dyrektorkę placówki –
poinformował kujawsko-pomorski kurator oświaty Marek Gralik. Policja nie
miała sygnałów o protestach przeciwko akcji.

Na Pomorzu
Zachodnim do udziału w akcji Tęczowa Szkoła zgłosiło się 17 szkół,
z czego trzy w samym Szczecinie. Zachodniopomorska policja i kuratorium
oświaty poinformowały w piątek PAP, że nie zanotowały żadnych
zakłóceń akcji.

Karolina Adamska z Kuratorium Oświaty w Poznaniu
powiedziała, że kuratorium nie odnotowało żadnych incydentów związanych
z „Tęczowym piątkiem”. Przyznała, że wpłynęło kilka maili z pytaniami
lub słowami sprzeciwu, pracownicy odebrali też kilka telefonów.

Adamska
podkreśliła, że dyrektorzy szkół nie mieli obowiązku informowania
kuratorium o tym, że w ich placówkach odbywa się akcja KPH.
Po doniesieniach medialnych o tym, że w jednej ze szkół w Poznaniu
miałaby się odbywać akcja, placówkę odwiedzili wizytatorzy. Karolina
Adamska podała, że na miejscu wizytatorzy nie stwierdzili żadnych
niepokojących zdarzeń, całe zaś przedsięwzięcie było ograniczone
do wywieszenia plakatu informacyjnego.

Rzeczniczka Kuratorium
Oświaty w Białymstoku Małgorzata Palanis powiedziała PAP w piątek
po południu, że do kuratorium nie wpłynęły „żadne” informacje,
zawiadomienia w sprawie akcji „Tęczowy piątek” ani ze szkół, ani
od rodziców. W czwartek kuratorium dostało jedynie – zapowiadany przez
Młodzież Wszechpolską – wniosek o udostępnienie informacji, gdzie
w regionie taka akcja w piątek ma się odbyć.

Opolskie kuratorium
nie otrzymało sygnałów ze szkół o incydentach mogących mieć związek
z „Tęczowym piątkiem”. Jedyne dwie krytyczne uwagi na temat celowości
organizacji podobnego dnia w placówkach oświatowych wpłynęły pocztą
elektroniczną dwa dni temu, z czego jeden mail był anonimowy.

Pomorski
kurator oświaty dr Monika Kończyk powiedziała PAP, że kuratorium nie
ma zgłoszeń o tym, że jakakolwiek taka akcja odbyła się w szkołach woj.
pomorskiego. Zapytana o protesty w związku z „Tęczowym piątkiem”
powiedziała, że pięciu młodych ludzi złożyło zapytanie o liczbę szkół
biorących udział w akcji. „Odpowiemy, oczywiście zgodnie z prawem” –
powiedziała. Dodała, że w związku z akcją do kuratorium oświaty
docierały sygnały od zaniepokojonych rodziców.

Na każdy mail została udzielona odpowiedź, na telefon też, nie jest mi wiadomo, żeby do jakichkolwiek incydentów dochodziło

— powiedziała.

Jak
poinformowała PAP Mariola Kiełboń z Kuratorium Oświaty w Rzeszowie nie
wpłynęło do niego zawiadomienie o akcji „Tęczowy piątek”, ani pozytywne,
ani negatywne.

Szkoły, dyrektorzy, nauczyciele,
rodzice i uczniowie nie zwracali się do Kuratorium Oświaty w Rzeszowie
ze skargami lub pozytywnymi opiniami odnośnie inicjatywy


napisała w mailu. Zaznaczyła, że kuratorium nie jest organizatorem
akcji i nie ma informacji, ile szkół brało udział w kampanii.

Prowadziliśmy
rozmowy telefoniczne na temat akcji z rozmówcami, którzy
po informacjach medialnych prosili o wskazanie szkół, w których akcja
jest zaplanowana. Wyjaśniono zasady współpracy szkoły, dyrektora
i rodziców uczniów ze stowarzyszeniami w celu realizacji zadań szkoły

— dodała Kiełboń.

Kampania Przeciw Homofobii organizuje akcję „Tęczowy piątek” od 2016 r.

Tego
dnia na szkolnych korytarzach zawisną tęczowe plakaty, a głównym
tematem lekcji będzie akceptacja i otwartość na uczniów i uczennice
LGBTQI. Wszystko po to, żeby młode lesbijki, geje, osoby biseksualne,
transpłciowe, queer i interpłciowe poczuły, że w szkole jest miejsce też
dla nich”

— czytamy w zapowiedzi akcji na stronie organizacji.

Joanna
Skonieczna z KPH wskazywała, że „o tym, jak będzie wyglądał +Tęczowy
piątek+ zadecyduje nauczyciel lub nauczycielka wraz ze swoimi
uczennicami i uczniami. To oni najlepiej znają swoją szkołę i wiedzą,
co się u nich sprawdzi”. Szkoły, które zdecydowały się przyłączyć
do akcji dostały od KPH zestaw materiałów edukacyjnych, plakaty
i tęczowe gadżety.

Głos w sprawie „Tęczowego Piątku” zabrał
przewodniczący Komisji Wychowania Katolickiego KEP bp Marek Mendyk.
W specjalnym oświadczeniu napisał on, że szkoła „nie jest i nie może być
miejscem na jakiekolwiek propagowanie środowisk LGBTQ”. Zastrzegł,
że „wszelkiego typu programy odnoszące się do wychowania bezwzględnie
muszą być ustalane wspólnie z rodzicami i nauczycielami”.

To rodzice mają prawo do decydowania o tym, jakie treści wychowawcze są przekazywane ich dzieciom w szkole

— napisał.

Komunikat
w sprawie zasady działania stowarzyszeń i organizacji w szkole
opublikowało też Ministerstwo Edukacji Narodowej. Przypominano w nim,
że rodzic ma prawo do decydowania o tym, jakie organizacje i z jakimi
inicjatywami będą obecne w szkole.

Obowiązkiem
dyrektora szkoły jest uzyskanie zgody rodziców na działalność
stowarzyszeń i organizacji na terenie szkoły. Jeśli rodzice wiedzą
o tym, że dziecko w szkole uczestniczy w wydarzeniu niezgodnym z ich
wartościami, mają oni prawo wyrazić swój stanowczy sprzeciw. W razie
wątpliwości mają również prawo zgłosić się do kuratorium oświaty

— zaznaczono.

Natomiast
wszelkiego typu programy zawierające treści wychowawcze muszą być
ustalane wspólnie z rodzicami i nauczycielami. To rodzice mają prawo
do decydowania o tym, jakie treści wychowawcze są przekazywane ich
dzieciom w szkole. Treści te muszą być również zgodne z programem
wychowawczo-profilaktycznym, uchwalanym przez radę rodziców. Szkoła musi
przestrzegać prawa

— podkreśliło MEN w komunikacie.


Kampania Przeciw Homofobii / autor: facebook.com/lgbt.kph 

Czyste szaleństwo! Szkoły faworyzują uczniów zaangażowanych w promocję LGBT. Rodzice składają skargi do kuratorium






Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

118. Desperacja? Bezczelny atak


Desperacja? Bezczelny atak Holland: Mam nadzieję, że w Gdańsku i Krakowie nie wygrają smoleńskie dzieci. Trzaskowski to JFK

Agnieszka Holland, która zdaje się robić coraz bardziej znana
z tego, że bierze udział w antyrządowych burdach, dała upust swojej
frustracji. W mediach społecznościowych zaatakowała kandydatów Prawa
i Sprawiedliwości na prezydentów Gdańska i Krakowa.


Z racji, że zbliża się druga tura wyborów samorządowych,
autorytet opozycji podzielił się swoimi wynurzeniami, nazywając
prześmiewczo Małgorzatę Wassermann i Kacpra Płażyńskiego
„smoleńskimi dziećmi”.

Mam
nadzieję, że w Gdańsku i Krakowie nie wygrają smoleńskie dzieci,
i że pocałunek Rokity będzie śmiertelny (swoją drogą, żyjemy w konwencji
greckich tragedii dla ubogich), ale ciekawe naprawdę są te inne miasta!
I tam powinni być politycy opozycji i tłumy reporterów. Trzaskowski
je objeżdżał - wyglądał już naprawdę jak amerykański prezydent elekt
(nasz JFK…)

— bredziła Holland.


Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

119. Uwaga! Holland próbuje


Uwaga! Holland próbuje "uświadamiać" Polaków: Nie jesteśmy wyjątkowi. Trzeba wstać z kolan. Polska wyzdrowieje, jak…

Agnieszka Holland, która zdaje się robić coraz bardziej znana
z tego, że bierze udział w antyrządowych burdach, wzięła udział
w debacie wp.pl na temat 100-lecia odzyskania przez Polskę
niepodległości. A skoro nadarzyła się okazja, to postanowiła
„uświadomić” Polaków.


Nie jesteśmy wyjątkowi. Gdzieś tam mieścimy się w jakimś
nurcie. Mamy swoje bardzo specyficzne problemy i specyficzne słabości
i zalety, ale nie jesteśmy wyjątkowi

— stwierdziła Holland.

Oceniła, że Polacy mają taki problem, że nie umieją w Polsce żyć.

Dlaczego
symbolami stają się fantomy? Dlaczego symbolami nie stają się realni
ludzie, którym np. zawdzięczamy teraz wolność? Dlaczego ci ludzie
zostają skopani i zapomnieni? Dlaczego przekłamuje się ich dokonania?

— dramatyzowała reżyserka.

Nie zabrakło też ataku na rządzących.

Trzeba
wstać z kolan. Polska jest za bardzo na kolanach. Popatrzmy na nasze
obecne władze, ile one na kolanach są. A jak otwierają jakąś autostradę,
na ogół zbudowaną przez poprzednią ekipę, to też idą na kolana
i żegnają się. Myślę, że to nie jest nam potrzebne, a Polska
wyzdrowieje, kiedy będzie rzeczywiście państwem świeckim w tym sensie,
że to, co cesarskie cesarzowi, a to, co boskie Bogu

— kpiła Holland.

Jej zdaniem nadzieją są kobiety, które „wstają z kolan”.

Upatruję
nadzieję w przebudzeniu kobiet. Polskie kobiety przez wieki odgrywały
ogromną rolę w życiu, w walkach i w kulturze, ale zawsze chowały się
w cień i jakby przyznawały pierwszeństwo mężczyznom, których trzeba
dowartościowywać i chronić oraz słuchać. Wydaje mi się,
że to się zmienia

— stwierdziła Agnieszka Holland.

Czy to desperacja, czy już brak kontaktu z rzeczywistością?

wkt/wp.pl


Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

120. Internauci skrytykowali

Internauci skrytykowali serial Holland, ta odpowiedziała. „Wy się chyba brandzlujedzie tym hejtem”

Od piątku widzowie mogą oglądać serial „1983".

W piątek 1 grudnia na Netflixie pojawił się pierwszy polski serial na
tej platformie zatytułowany „1983”. Mimo dużego budżetu produkcja
zbiera bardzo słabe recenzje. Mówiąc wprost nie przypadł do gustu
większości widzów. 

„1983” składa się z ośmiu odcinków, które wyreżyserowały Katarzyna
Adamik (córka Agnieszki Holland), Olga Chajdas, Agnieszka Holland i
Agnieszka Smoczyńska. Akcja serialu rozgrywa się w alternatywnej polskie
rzeczywistości, kiedy to Związek Radziecki nie upadł i komuna nadal
rządzi. Poniżej zwiastun.

Chociaż produkcja jest nowa na Netfliksie, to już spotkała się z dużą ilością negatywnych komentarzy. To nie spodobało się Agnieszce Holland, która wyreżyserowała pierwsze dwa odcinki.
„1983” to pierwszy polski serial wyprodukowany dla Netfliksa. Nic więc dziwnego, że oczekiwania z nim związane były duże. Pierwsze recenzje wskazują jednak, że serial nie zachwycił internautów. Na Facebooku napisał o tym Łukasz Najder, którego komentarze w mediach społecznościowych śledzi niemal 24 tys. użytkowników. „1983? Wciąż suchutko” – stwierdził Najder. Jego zdanie podziela wielu internautów. „Odpuściłam po drugim, ale domęczyłam naprawdę mocno do drugiego, duże samozaparcie” – napisała jedna z komentujących. „Ja męczę już 7 epizod. Serial jeszcze się nie rozkręcił, a to przedostatni odcinek” – zauważył ktoś inny. Nieprzychylne komentarze nie spodobały się Agnieszce Holland.
https://www.wprost.pl/prime-time/10172752/internauci-skrytykowali-serial-holland-ta-odpowiedziala-wy-sie-chyba-brandzlujedzie-tym-hejtem.html

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

121. Tacy otwarci i tolerancyjni?


Tacy
otwarci i tolerancyjni? Kolega Kijowskiego i Holland: „Kto wpuści do
swojego domu księdza, to tak jakby wpuścił kolaboranta”

autor: facebook/WRD
Porażający i pełen nienawiści wpis Przemysława Wiszniewskiego,
kolegi Mateusza Kijowskiego i członka ruchu „Wolność Równość Demokracja”
(WRD). Księży, którzy odwiedzają Polaków „po kolędzie” nazywa
„kolaborantami dyktatury”!


Nienawiść do Kościoła jest dla działaczy ruchów „Wolność
Równość Demokracja”, KOD i Obywateli RP jest wartością bardzo ważną.
Liderzy tych ugrupowań niemal codziennie obrażają duchownych. Tym razem
prawdziwy popis wściekłości dał Przemysław Wiszniewski, członek władz
WRD, wieloletni dziennikarz TVP, a prywatnie kolega
Mateusza Kijowskiego.

Kolęda to zwykły
haracz.(…) Rozpoczął się doroczny sezon kolędniczy . Kto z państwa
wpuścił do swojego domu „księdza po kolędzie”, to tak jakby wpuścił
kolaboranta dyktatury. Trzeba bowiem wiedzieć, że kler kolaboruje
z obecnym faszystowsko-bolszewickim systemem władzy.

– czytamy na w „manifeście” Wiszniewskiego.

Z nienawistnego słowotoku Wiszniewskiego możemy też „dowiedzieć” się, że kler sieje zgorszenie.

Episkopat
wspiera Kaczyńskiego bezwstydnie i otwarcie, siejąc powszechne
zgorszenie. Wpuszczając księdza do siebie dacie wyraz oportunizmowi
i tchórzostwu. Płacąc mu kopertowe - dodatkowo dacie wyraz masochizmowi.
Kościół nowiem jest sowicie wynagradzany przez PiS z budżetu i doprawdy
dodatkowe pieniądze zupełnie nie są już mu potrzebne.

– bredzi Wiszniewski.

Na koniec kolega Kijowskiego w wulgarny sposób przedstawia duchownych.

Nie
wpuszczajcie klechów za próg w proteście przeciwko mieszaniu się
kościoła w politykę i wspieraniu złej władzy. Pamiętajcie, nikt wam nie
każe ulegać, chyba tylko złamany kręgosłup! Pokażcie pasibrzuchom, gdzie
ich miejsce: za progiem!

– piekli się bojownik o „tolerancję” i „wolność”.


Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

122. Agnieszka Holland: Rządzą

Historie w rodzaju "House of Cards" w zetknięciu z tym, co się dzieje w realu, okazują się reality show.Agnieszka Holland: Wojna się nie skończyła. Pora wyjść ze strefy komfortu

Agnieszka Holland - ur. w 1948 r., jedna z
najbardziej znanych na świecie polskich reżyserek. Autorka m.in.
filmów: „Aktorzy prowincjonalni”, „Gorączka”, „Kobieta samotna”,
„Gorzkie żniwa”, „Zabić księdza”, „Europa, Europa” (nagrodzony Złotym
Globem), „Olivier, Olivier”, „Tajemniczy ogród”, „Całkowite zaćmienie”,
„Plac Waszyngtona”, „Trzeci cud”, „Kopia Mistrza”, „W ciemności”.
Ostatnio kręci seriale w Ameryce, m.in. „Rosemary’s Baby” i „House of
Cards”. Niedawno miał światową premierę „1983”, współreżyserowany przez
nią pierwszy polski serial Netflixa.


Wojciech Engelking zarzuca Agnieszce Holland, że ta plagiatuje jego teksty w Gazecie Wyborczej

Ciekawa sytuacja na Twitterze. Pisarz i publicysta
Wojciech Engelking rozpoznał w wywiadzie, którego Agnieszka Holland
udzieliła gazecie Wyborczej, kopie swojego tekstu.

Chodzi o tekst dotyczący populizmu, który Engelking opublikował swego
czasu w Kulturze Liberalnej. Tych samych słów użyła Agnieszka Holland w
wywiadzie pt. „Gdy zabrakło ZSRR, bogaci się rozhulali”, który ukazał
się w dzisiejszym Magazynie Świątecznym GW.

Pomijając kuriozalny tytuł, główna myśl wywiadu z reżyserką okazała
się kopią tekstu Engelkinga, co pisarz wypomniał na Twitterze. To
pokazuje, jak puste są już treści publikowane przez GW i wynurzenia jej
„autorytetów”.

Zdjęcie pierwsze – mój tekst w @kultliberalna z początku listopada. Zdjęcie drugie – tekst Agnieszki Holland z dzisiejszej @gazeta_wyborcza. Dzięki za jakiekolwiek wymienienie z nazwiska, podanie źródła, cudzysłów czy cokolwiek, bo oczywiście tego nie ma. pic.twitter.com/PavAzyrPup

— Wojciech Engelking (@W_Engelking) 5 stycznia 2019

Szkoda tylko, że ostatni akapit jest plagiatem mojego tekstu. https://t.co/GtNRLVAWNm

— Wojciech Engelking (@W_Engelking) 5 stycznia 2019


Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

123. „Jakiś funkcjonariusz TVN

„Jakiś funkcjonariusz TVN fantazjuje, że pp. Smarzowski i Holland działają na mnie »jak płachta na byka«. Pani Holland jako płachta ? Że czerwona to się zgodzę... Ale ja jako byk? Mimo wszystko przesada...” – napisał na Twitterze wicepremier Piotr Gliński. Odniósł się w ten sposób do niedawnej wypowiedzi dziennikarki TVN Justyny Pochanke.
W zapowiedzi wiadomości TVN Pochanke odniosła się do planów Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, które chce stworzenia dużego ośrodka produkcji filmowej w efekcie połączenia pomniejszych instytucji.

– Minister Gliński buduje kolosa, chce połączyć zespoły i studia filmowe w jeden wielki, narodowy projekt. Z ludźmi kina pomysłu nie konsultuje. Nazwiska Smarzowski czy Holland działają na ministra jak płachta na byka – powiedziała Pochanke.

Do słów dziennikarki odniósł się minister kultury. „Pani Holland jako płachta? Że czerwona, to się zgodzę... Ale ja jako byk? Mimo wszystko przesada...” – skomentował Gliński.

https://www.tvp.info/40764109/




-27.08.2018, Trzaskowski spotyka się z ludźmi kultury (kampania)
-23.01.2019: (przy sprzeciwie PiS) opowiada się za cięciami wydatków na kulturę

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

124. Agnieszka Holland jest w


Agnieszka Holland jest w rozpaczy. Nie rozumie, że jej wizja świata to czysty nihilizm

Holland nie przyszło do głowy, że katastrofizm, chaos, pustka
i próżnia aksjologiczna mogą być pokłosiem zdrady wobec
chrześcijańskiej Europy.

Agnieszka
Holland nie od dziś potrafi zadziwiać. Szkoda, że coraz mniej dobrymi
filmami, a coraz bardziej dziwacznymi koncepcjami historiozoficznymi.
Holland ma problem z Polską i ze światem, choć właściwie to ma kłopot
z nihilizmem. Wszechogarniającym nihilizmem, głównie w wersjach
aksjologicznej i moralnej. Agnieszka Holland zapewne coś słyszała
o nihilizmie Friedricha Nietzschego, czyli o świecie pozornych wartości
niemających szans stać się wartościami prawdziwymi w świecie, w którym
Bóg umarł. U Holland jest prościej, czyli jest pełny chaosu nihilizm,
ale bez odwołania się do Boga, nawet negatywnego odwołania. Istotą
współczesnego świata jest rozpacz, a wynika ona przede wszystkim
z pustki. Nieprzypadkowo Holland odnosi się do książki „Dzieci pustki”,
autorstwa Raphaëla Glucksmanna, syna nieżyjącego już znanego
francuskiego filozofa André Glucksmanna.

Rozmawiając
w „Gazecie Wyborczej” z Tadeuszem Sobolewskim (w związku z jej nowym
filmem „Obywatel Jones” – o wielkim głodzie na Ukrainie), Agnieszka
Holland zauważyła: „’Obywatela Jonesa’ robiłam w (…) mrocznym świecie,
w którym panuje nastrój wielkiej niepewności, narasta katastrofizm.
Historia powróciła w taki sposób, że zaczęliśmy wierzyć, że uaktualnia
się w niej jakieś metafizyczne zło”. Mroczny świat wygląda tak, że „brak
wymiaru tragicznego tworzy wielkie vacuum, próżnię aksjologiczną,
antywartość, która wsysa to, co dobre, a wypuszcza, co złe. W ludziach
jest przeświadczenie, że musi nastąpić jakaś katastrofa, musi dojść
do wielkiego konfliktu, nie mówiąc już o zmianach klimatycznych w skali
planetarnej, które przekraczają wyobraźnię”. Mroczny świat
zbudowany na oczekiwaniu kataklizmu i wykastrowany z wartości wydaje się
podrzutkiem kosmitów. Ewentualnie jest dziełem prawicowych potworów,
które mordują demokrację: z jednej strony niszczą wspaniały
multikulturalizm, z drugiej – przyrodę
. Holland powtarza
za młodszym Glucksmannem: „W Ameryce Trump, we Włoszech Salvini,
w Polsce skrajna prawica. Pochód demokracji został zatrzymany; zamiast
multikulturalizmu mamy rosnące mury; zmiany klimatyczne wymagają
powstrzymania postępu konsumpcji”.

Nie jest przypadkiem,
że Holland ani słowem nie odwołuje się do chrześcijańskiego dziedzictwa
Europy, skądinąd ściśle powiązanego z tradycją grecką i rzymską.
Najwyraźniej dla niej Europa jest tworem postnietzscheańskim, gdzie
po ogłoszeniu śmierci Boga zrealizował się oświeceniowy nowy, wspaniały
świat. Było pięknie i nagle katastrofa. Wprawdzie nie wiadomo, kiedy
dokładnie było tak pięknie, bo gdyby być złośliwym, można powiedzieć,
że najpierw rewolucja francuska, a potem komunizm były najwyższą formą
oświecenia. Szczególnie komunizm z jego apologią „naukowego
światopoglądu” (skądinąd jaki to piękny oksymoron). I nagle ten nowy
wspaniały świat wpadł znowu w rozpacz. Można się tylko domyślać,
że stało się tak wskutek odejścia od oświecenia
i „światopoglądu naukowego”.

Jak za młodszym
Glucksmannem relacjonuje Holland, „nasi rodzice żyli w świecie wypranym
z mitów i dogmatów. My urodziliśmy się w świecie wypranym z sensu”.
Świat bez mitów i dogmatów, w domyśle: religijnych, był oczywiście
dobry, dlaczego więc następne pokolenie straciło sens.
Zapewne
z powodu knowań antyoświeceniowej, religianckiej prawicy oraz wskutek
jej braku szacunku dla przyrody. Jeśli teraz ma nastąpić jakieś
odrodzenie, jakieś zmiany, to jedyną nadzieją jest ekologia. Zdaje się,
że zgodnie z koncepcją natura naturans (przyrody stwarzającej),
w przeciwieństwie do natura naturata (przyrody stworzonej) autorstwa
Awerroesa czy w późniejszej wersji Barucha Spinozy – jako nieskończonej
substancji. Właściwie to o tym jest niedawny film Agnieszki Holland
„Pokot” (wedle powieści Olgi Tokarczuk „Prowadź swój pług przez kości
umarłych”). Tylko dlaczego głos przyrody jest znaczony tyloma trupami?
Chociaż może to nie ma znaczenia, bo zabijano głównie wrednych wrogów
przyrody, miłośników myślistwa. A poza tym zarówno rewolucja francuska
jak i bolszewicka usłane były trupami w słusznej sprawie –
ostatecznego oświecenia.

Dziwnym trafem Agnieszce Holland nie
przyszło do głowy, że katastrofizm, chaos, pustka i próżnia
aksjologiczna mogą być pokłosiem zdrady wobec chrześcijańskiej
(z elementami grecko-rzymskimi) Europy. Współcześni awerroiści czy
spinozyści, a Agnieszkę Holland trzeba do nich zaliczyć w pierwszej
kolejności, przyjęli do wiadomości konkluzje Nietzschego i zaczęli żyć
wedle zasady „róbta co chceta”. Nic dziwnego, że po początkowej
euforii wynikającej głównie z zatracenia się w hedonizmie, przyszło
dojmujące wrażenie pustki i rozpaczy jednostek (trochę jak w czasach
Alberta Camusa i Jeana-Paula Sartre’a). Ale to byłoby pół biedy, gdyby
nie systematyczne niszczenie fundamentów Europy, jej wartości
i tworzących ją zasad.
To dlatego Unia Europejska nie stanowi
żadnej ostoi dla „dzieci pustki”. To dlatego lękają się oni przyszłości.
Sami zburzyli fundamenty tego, co przed pustką i rozpaczą chroniło.
A teraz trwożliwie czekają na to, co będzie, gdy Afryka i Azja przyjdą
do Europy. I jak powiada Agnieszka Holland za Raphaëlem Glucksmannem,
żadne wyjście nie jest dobre. Ani pozwolenie, żeby przyszły bez oporu,
ani strzelanie. Tyle że sami tego chcieli, a nawet zrobili wszystko,
żeby była tylko taka alternatywa.

autor:

Stanisław Janecki


Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

125. Gildia reżyserów staje w


Gildia reżyserów staje w obronie Holland i atakuje Kaczyńskiego: "Posunął się Pan do manipulacji"; "To kłamliwe słowa"

autor: Fratria
Agnieszka Holland nigdy nie użyła sformułowania „żeby było jak
było” w kontekście przez Pan sugerowanym, czyli rzekomo podważając
polską równość i polską wolność. Swoją postawą i licząca prawie pięć
dekad działalnością artystyczną oraz obywatelską Agnieszka Holland
wielokrotnie dawała dowody, jak bliskie są jej polska równość i polska
wolność. I właśnie w imię obrony tych wartości siedziała w czasach
komunizmu w więzieniu. Jak doskonale wiadomo wszystkim Polakom, podobne
represje nigdy nie stały się Pańskim osobistym doświadczeniem

– czytamy w liście do Jarosława Kaczyńskiego napisanego przez Gildię Reżyserów Polskich.

Agnieszka
Holland wielokrotnie publicznie zapewniała, że nigdy nie było jej
życzeniem, by wróciła przeszłość w rozumieniu tego czy innego konceptu
partyjnego. Najwyraźniej jest to Pański punkt widzenia spraw ojczystych;
być może nie umie Pan już ‑ jako polityk zabiegający od lat o władzę
dla siebie i swoich ludzi ‑ dostrzec naszego „narodowego domu” w optyce
szerszej i niepartykularnej, wolnej od doraźnego liczenia partyjnych
zysków i strat. My, polscy artyści, owego spojrzenia na ojczyste
problemy, zawężającego wszystko do politycznych gierek, nie podzielamy

– piszą artyści.

Reżyserzy nazywają wypowiedź Kaczyńskiego „kłamliwą”.

Pańskie
kłamliwe słowa z 23 lutego 2019 roku o Agnieszce Holland (będące
kolejnym dowodem, że chce Pan sprawować w Polsce władzę, antagonizując
jej obywateli oraz wykopując coraz głębsze rowy między Polakami) były
bardzo bolesne. Domagamy się zatem, by z tych niesprawiedliwych i nie
mających odbicia w rzeczywistości słów o Agnieszce Holland jako rzekomej
niszczycielce polskiej wolności, niezwłocznie się Pan wycofał. Jest Pan
przecież posłem Rzeczpospolitej Polskiej

– czytamy.

Piszą też o „manipulacji” i „tworzeniu fałszywych cytatów”.

Minęło
zaledwie kilka tygodni, a w przemówieniu transmitowanym przez wszystkie
polskie telewizje i radia, posunął się Pan do manipulacji, tworząc
z fałszywych cytatów rzekomą wypowiedź jednej z najwybitniejszych
reżyserek w historii polskiego kina. Tylko dlatego, że Agnieszka Holland
ośmiela się głośno krytykować politykę Pańskiej partii tam, gdzie Prawo
i Sprawiedliwość łamie Konstytucję Rzeczpospolitej Polskiej, niszczy
będący fundamentem demokracji trójpodział władzy oraz usiłuje zaprząc
wolnego ducha polskiej kultury do jarzma obsesji światopoglądowych
jednego obozu politycznego czy wręcz jednego człowieka

– piszą artyści.

Pod listem podpisali się członkowie i pracownicy Gildii Reżyserów Polskich:

Katarzyna
Adamik, Filip Bajon, Kasper Bajon, Barbara Białowąs, Maciej Bochniak,
Jacek Borcuch, Marcin Bortkiewicz, Marek Brodzki, Ryszard Brylski, Olga
Chajdas, Leszek Dawid, Kinga Dębska, Piotr Domalewski, Sławomir Fabicki,
Jacek Filipiak, Dariusz Gajewski, Robert Gliński, Mariusz Grzegorzek,
Magnus von Horn, Jan Hryniak, Anna Jadowska, Andrzej Jakimowski,
Grzegorz Jaroszuk, Anna Kazejak, Jan Kidawa-Błoński, Katarzyna
Klimkiewicz, Klara Kochańska, Jan Komasa, Bartosz Konopka, Natalia
Koryncka-Gruz, Joanna Kos-Krauze, Bartosz M. Kowalski, Tadeusz Król,
Marcin Krzyształowicz, Borys Lankosz, Magdalena Lankosz, Marek Lechki,
Rafael Lewandowski, Magdalena Łazarkiewicz, Filip Marczewski, Paweł
Maślona, Jan P. Matuszyński, Marta Minorowicz, Adrian Panek, Paweł
Pawlikowski, Magdalena Piekorz, Maciej Pieprzyca, Aleksander Pietrzak,
Łukasz Ronduda, Maria Sadowska, Paweł Sala, Wiesław Saniewski, Andrzej
Saramonowicz, Iwona Siekierzyńska, Jerzy Skolimowski, Wojciech
Smarzowski, Agnieszka Smoczyński, Maciej Sobieszczański, Jagoda Szelc,
Małgorzata Szumowska, Piotr Trzaskalski, Tomasz Wasilewski, Anna
Wieczur-Bluszcz, Krzysztof Zanussi, Janusz Zaorski, Grzegorz Zariczny,
Iwona Ziułkowska, Maria Zmarz-Koczanowicz, Filip Zylber, Maciej Żak,
Xawery Żuławski


Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

126. Jak Agnieszka Holland


Jak Agnieszka Holland rozlicza się z komunistyczną przeszłością własnego ojca?

Czy Polska niekomunistyczna byłaby długo po wojnie w gruzach, zacofana, biedna i pełna nierówności? Czego Holland nie dostrzega?

Nasi
ideowi, pełni wiary w postęp, zaangażowani, nieobojętni na ludzką
krzywdę, porządni, choć pogubieni rodzice – tak powinna się nazywać
ta książka. Ale nazywa się „My, dzieci komunistów”. To rozmowy
dziennikarki „Gazety Wyborczej” Krystyny Naszkowskiej z potomkami
komunistycznych działaczy różnej rangi. Aleksandra Jasińska to córka
Bolesława Bieruta – najważniejszego nadwiślańskiego komunisty w latach
1944-1956 i Małgorzaty Fornalskiej – działaczki komunistycznej
rozstrzelanej przez Niemców 26 lipca 1944 r. Piotr Fejgin to syn Anatola
Fejgina – szefa budzącego postrach Departamentu X Ministerstwa
Bezpieczeństwa Publicznego. Aleksander Smolar to syn Grzegorza (Hersza)
Smolara – działacza komunistycznego (także w szeregach sowieckiej
kompartii) i żydowskiego oraz Walentyny Najdus – przedwojennej
i powojennej działaczki komunistycznej (również w szeregach sowieckiej
kompartii), potem profesor historii. Agnieszka Holland to córka
przedwojennego i powojennego komunisty (potem partyjnego „renegata”)
Henryka Hollanda oraz dziennikarki Ireny Rybczyńskiej. Andrzej Titkow
to syn Walentego Titkowa, oficera politycznego (w wojsku i milicji),
potem szefa wojewódzkiego PZPR w Warszawie i Krakowie oraz Janiny
Arnsztajn – dziennikarki radiowej. Włodzimierz Grudziński to syn Jana
Grudzińskiego – przedwojennego i powojennego działacza komunistycznego;
po wojnie na poziomie wojewódzkim i ministerialnym oraz przedwojennej
komunistki Wacławy Grudzińskiej, a po wojnie lekarza kardiologa. Ernest
Skalski to syn Jerzego Skalskiego (Wilkera) – przedwojennego komunisty,
a po wojnie krótko służącego w MO (zmarł w 1947 r.). Wybrałem z tych
rozmów tę z Agnieszka Holland, gdyż pani reżyser jest chyba najbardziej
rozpoznawana spośród „dzieci komunistów”. Na innych przyjdzie
jeszcze czas.

Agnieszka Holland przedstawia pewien
deterministyczny porządek, w którym opisywani ludzie nie mieli innego
wyjścia jak dać się uwieść komunizmowi.
„Było zupełnie
logiczne, że tacy ludzie jak mój ojciec wstępowali do komunistycznej
partii, bo komunizm ze swoimi hasłami równości, równych szans dla
wszystkich bez względu na wyznanie czy pochodzenie wydawał im się szansą
na lepszą ludzkość” – powiada reżyserka. Niby, dlaczego to było
logiczne? Dlaczego Henryk Holland nie mógł zostać socjalistą, syjonistą
(w końcu działał w Haszomer Hacair, żydowskiej młodzieżówce, która
stanowiła część Światowej Organizacji Syjonistycznej) albo bundowcem
(antysyjonistycznym lewicowcem)? Albo mógł być po prostu bezpartyjny.
Ale wstąpił (jako piętnastolatek) do Komunistycznego Związku Młodzieży
Polski. Co tu jest logicznego? Dalej Agnieszka Holland twierdzi,
że tacy, jak jej ojciec „szli do partii z głębokim przekonaniem. Byli
gotowi zapłacić za tę ideę wielką cenę, latami siedzieli przed wojną
w więzieniach za swoje przekonania. Mój ojciec (…) nie miał pojęcia,
co to naprawdę znaczy i co się dzieje w Sowietach”. Tak, tak, wszyscy
komuniści byli ideowi, naiwni i poświęcali się dla ludzkości,
no i oczywiście nie mieli pojęcia o realnym sowieckim komunizmie.
W innych sprawach byli bystrzy, oczytani, rozdyskutowani, tylko istoty
sowieckiego komunizmu nie byli w stanie rozpoznać.

Jak się
konkretnie młodzi, ideowi komuniści poświęcali? Ano Henryk Holland
po wybuchu wojny uciekł na wschód, gdzie w okupowanym przez komunistów
Lwowie (1939-1941) udzielał się w pismach „Czerwony Sztandar” oraz
„Młodzież Stalinowska”. Po 22 czerwca 1941 r. wstąpił do Armii
Czerwonej, zapewne po to, by wyzwalać Polskę. Ale konkretnie zaczął
wyzwalać dopiero razem ze Związkiem Patriotów Polskich, a potem 1.
Dywizją Piechoty im Tadeusza Kościuszki, gdzie od 1944 r. był oficerem
politycznym. Oczywiście w 1944 r. nie omieszkał wstąpić do PPR.
Po wojnie był redaktorem „Trybuny Wolności”, od 1948 r. członkiem PZPR.
W czasie studiów był sekretarzem oddziałowej organizacji partyjnej
na Wydziale Humanistycznym UW, a także członkiem Komitetu Uczelnianego
PZPR. I wciąż zapewne nie miał pojęcia jak naprawdę wygląda komunizm.

Jako
ideowy i szczery komunista oraz oddany doktorant w Katedrze Filozofii
Instytutu Kształcenia Kadr Naukowych przy KC PZPR Henryk Holland
odkrywał wredne oblicze Lwowsko-Warszawskiej Szkoły Filozoficznej
(skądinąd najwybitniejszej części przedwojennej polskiej nauki).

Nie
wiem, jaką cenę płacił Henryk Holland za ohydny atak naprof. Kazimierza
Twardowskiego, wybitnego filozofa, rektora Uniwersytetu im Jana
Kazimierza we Lwowie. O filozofii Twardowskiego pisał, że jest „skrajnie
obskurancką, fideistyczną, klechowską”. Henryk Holland i Irena
Rybczyńska-Holland (matka reżyserki) znaleźli się w gronie ośmiu
studentów UW, którzy zaatakowali paskudnym listem-donosem wybitnego
filozofa prof. Władysława Tatarkiewicza, przez co odsunięto go od zajęć
ze studentami. Również za hołdowanie filozofii budzącej odrazę.
Co innego filozofia Lenina i Stalina – ona była najwyższym wytworem
ludzkiej myśli. Dlatego Holland został redaktorem dzieł Lenina i Stalina
wydawanych przez„Książkę i Wiedzę”. I żeby ta wspaniała filozofia
trafiła pod strzechy, od 1953 r. ojciec Agnieszki Holland upowszechniał
ją w „Trybunie Ludu”. Jak to ocenia Agnieszka Holland? „Przez stosunkowo
krótki czas był zażartym hunbejwinem. (…) Na pewno był hunbejwinem
bardzo wierzącym”. Ten „stosunkowo krótki czas” to co najmniej 17 lat
(od 1939 r. do 1956 r.), bo dopiero po takim czasie Henryk Holland
przejrzał na oczy i zmienił front.

Agnieszka Holland uważa,
że jej ojciec był „głęboko przekonany, że najważniejszym zadaniem
po wojnie jest budowa ustroju, który nie dopuści do powtórki tego,
co działo się podczas wojny”, wierzył „w wyższe racje nowego systemu”.
Co się działo podczas wojny? Dwaj agresorzy napadli na Polskę, a ten
pierwszy w kolejce okupował dłużej. Legalne władze Polski, czyli rząd
i parlament na uchodźstwie nie robiły nic, czego nie można by powtórzyć
po wojnie. Były jak najbardziej demokratyczne i chciały po wojnie
odrodzić w pełni demokratyczną Polskę. Komuniści nigdy nie mieli
takiego zamiaru.

Gdy już Henryk Holland zrozumiał, czym
jest komunizm, zaczął go kontestować. Ale zatrzymano go dopiero
po pięciu latach (19 grudnia 1961 r.), gdy ubecja przypadkowo
podsłuchała jego rozmowę z Jeanem Wetzem, korespondentem „Le Monde”.

Opowiedział
Francuzowi to, czego dowiedział się od przedwojennego komunisty
i powojennego aparatczyka PZPR Artura Starewicza(ten z kolei odwoływał
się do Nikity Chruszczowa) - jak to „wezwano [Ławrentija] Berię [szefa
NKWD] na posiedzenie zarządu i zastrzelono go na miejscu, jak podczas
jakichś porachunków mafijnych”. „I rozmowę ojca nagrano. Od tego zaczęła
się afera” – stwierdziła Agnieszka Holland. Afera polegała na tym,
że wiedza o bandyckich metodach, nawet wewnątrz sowieckiej kompartii,
przedostała się na Zachód. 21 grudnia 1961 r. Henryk Holland został
aresztowany, a potem przewieziono go do własnego mieszkania, żeby
przeprowadzić rewizję. I w czasie tej rewizji Holland wyskoczył z okna
mieszkania, czyli z szóstego piętra. Nie przeżył. Agnieszka Holland nie
była na pogrzebie ojca, „długo jeszcze nie pojechała na cmentarz,
na jego grób”. „Miałam do ojca stosunek dość krytyczny” - stwierdziła.
Życia pod ochronnym kloszem w roli dziecka wyjątkowo uprzywilejowanej
kasty, gdy jeszcze rodzice mieszkali razem, nie była w stanie ocenić,
bo innego nie znała. Uważała, że wszyscy mają ładne mieszkania, nianię,
względny dobrobyt i różne udogodnienia. Dopiero po śmierci ojca „jego
nazwisko i okoliczności śmierci były potem bardzo źle
widziane politycznie”.

Ojciec był źle widziany politycznie, lecz
po maturze Agnieszka Holland wyjechała do Pragi na studia w tamtejszej
szkole filmowej. Tak to wspomina: „By móc w ogóle tam [w Pradze]
studiować, trzeba było mieć pozwolenie z Ministerstwa Kultury na studia
zagraniczne. Dostałam takie pozwolenie dzięki temu, że dyrektorka
odpowiedniego departamentu w ministerstwie była wspaniała Wanda Załuska.
Ona mi je wystawiła, wiedząc, że ryzykuje. Pojechałam i zdałam
egzamin”. „Wspaniała pani Wanda” to krąg towarzyski rodziców. I tak
w Pradze Agnieszka Holland została filmowcem, uczyli ja znakomici
mistrzowie czeskiego kina, była świadkiem praskiej wiosny, trafiła
do więzienia i dojrzała. Jeszcze bardziej dojrzała za granicą po grudniu
1981 r. W1988 r. wróciła do Polski„pokazać film ‘Zabić księdza’
o Jerzym Popiełuszce. Pokazywałam go przez miesiąc. Nic złego mnie
z tego powodu nie spotkało, choć czułam niepokój. (…) W następnym roku
przyjechałam kręcić w Polsce film ‘Europa, Europa’. (…) Nikt mi nie
utrudniał kręcenia, trudno było tylko o benzynę, o catering na plan, ale
nie rzucano mi kłód administracyjnych”.

Oceniając losy swych
rodziców, szczególnie ojca oraz podsumowując własne doświadczenia
Agnieszka Holland doszła do wniosku, że „ten komunizm PRL-owski nie był
żadnym komunizmem. Dlatego starzy komuniści, czyli ludzie z generacji
mojego ojca, którzy poszli do komunizmu w głębokiej wierze, że można
zbudować nowy, wspaniały świat, często nie rozpoznawali się w tym,
co potem było realnym komunizmem, gdzie z pierwotnej ideologii pozostały
strzępy”. Jasne, że wierzymy w tę ideowość, naiwność
i prostolinijność. I w nieobecność komunizmu w komunizmie. Bo przecież
w czasach, gdy Henryk Holland jeszcze szczerze wierzył, nie było
dziesiątek tysięcy zamordowanych, więzionych, zniszczonych fizycznie,
zaszczutych, prześladowanych i poniżanych.

A dziś? Dziś
„etykietka antykomunizmu nic nie znaczy. To jest po prostu jakaś fraza,
ludzie, którzy szermują takimi hasłami, nie rozumieją korzeni komunizmu,
nie znają historii, nie są w stanie wyobrazić sobie motywacji tych,
którzy po wojnie przystąpili do tego zbrodniczego systemu, będą jego
heroldami, jak Jacek Kuroń chociażby”. Jasne, trzeba zrozumieć korzenie
i ideowość młodych naiwnych, trzeba poznać ich motywacje. A gdy się
pozna, to zbrodnie komunizmu staną mniej odrażające? A może znikną?
„Z powodu zakłamywania pojęć, pomieszania przyczyn i skutków, nie
jesteśmy w stanie komunizmu uczciwie opowiedzieć” – żali się Agnieszka
Holland. A uczciwie to jak? Usprawiedliwiając takich jak jej ojciec? Osobiście mam gdzieś „uczciwe” opowiadanie o komunistach. „Uczciwie” powinni się nimi zająć prokuratorzy i sędziowie.
Agnieszka Holland tworzy melodramatyczny obraz: „Odbudowano kraj,
wydźwignięto stolicę z ruin, zwalczono analfabetyzm. Moja niania była
analfabetką, ale dzieci z tej samej lepianki, w której się urodziła, już
nie. Wykształcenie, ogromny awans społeczny, reforma rolna, migracja
do miast, kultura, która po okresie socrealizmu była równie bogata jak
kultura II RP – to się liczy na plus [PRL]”. Bo Polska niekomunistyczna
byłaby długo po wojnie w gruzach, zacofana, biedna, pełna nierówności
i kulturalnie zapóźniona? A może odwrotnie? Może to komunizm przyniósł
Polsce straty nie do odrobienia, i to przez dekady? Może nie warto brnąć
w jego karkołomną obronę, żeby wybielić życiorys ojca?


autor:

Stanisław Janecki


Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

127. "Wróg się rodzi" i "Mein


"Wróg
się rodzi" i "Mein Kampf", czyli antypolska agitka w teatrze. Sellin:
Mamy do czynienia z ludźmi żyjącymi w równoległym świecie

Mamy do czynienia z grupą ludzi podkręcanych m.in. przez
nieprzychylne nam media, którzy żyją w jakimś równoległym świecie
i dostrzegają zjawiska, których w Polsce nie ma - ocenił wiceszef MKiDN
Jarosław Sellin, pytany o sztuki „Wróg się rodzi” oraz „Mein Kampf”.

Premiery sztuk odbyły się odpowiednio w Teatrze im. Wilama Horzycy w Toruniu oraz Teatrze Powszechnym w Warszawie.

W spektaklu
„Wróg się rodzi” badamy fenomen Radia Maryja, które od blisko 30 lat
wpływa na mentalność swoich słuchaczy oraz procesy społeczne i kulturowe

— opisuje swój spektakl toruński teatr.

Z kolei
zgodnie z opisem Teatru Powszechnego sztuka „Mein Kampf” stara się
zbadać, „do jakiego stopnia aktualne są dziś postulaty i idee zapisane
przed ponad dziewięćdziesięciu laty”.

Analizując
język i narrację Hitlera, zadajemy sobie pytanie o język współczesności
i mowę nienawiści. Pytamy, ile musiało paść słów, zanim doszło
do Holokaustu oraz ile jeszcze musi ich paść, żeby historia
się powtórzyła

— czytamy na stronie teatru.

Pytany w radiowej Trójce o ocenę obydwu sztuk, Sellin podkreślił, że nie chce „analitycznie o tym dyskutować”.

Tylko
zwracam uwagę po prostu na to, że mamy do czynienia z jakąś grupą ludzi
podkręcanych przez nieprzychylne nam media i przez totalną opozycję -
bo ona przecież też wyjaskrawia swój język w polemice z nami - którzy
żyją w nadrzeczywistości, w jakimś równoległym świecie, dostrzegają
zjawiska, których w Polsce nie ma i tendencje, których w Polsce nie ma

— mówił.

Jeżeli jakaś część opinii publicznej - a mam nadzieję,
że tak jest - uznaje, że to jest jednak szaleńswo i że właśnie
instytucjami kultury zarządzają ludzie, którzy oderwali się
od rzeczywistości, to trzeba te pretensje wyraźnie adresować. Teatr
Powszechny w Warszawie, ten, który wystawił tę sztukę „Klątwa” (…) -
„Mein Kampf” jest po niej - jest teatrem, który należy do prezydenta
miasta stołecznego Warszawy”

— wskazał.

Informuję,
do kogo zgłaszać pretensje, że oddają ważną instytucję kultury, jaką
jest teatr, ludziom, którzy żyją w nadrzeczywistości,
w równoległym świecie

— dodał.


Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

128. Agnieszka Holland pluje na

Agnieszka Holland pluje na Polskę w Niemczech. Odbiera nagrodę i straszy „polskim nacjonalizmem”

Reżyser Agnieszka Holland, która otrzymała nagrodę
Viadriny, „uświadamiała” Niemców jakiego zagrożenia mogą się spodziewać z
sąsiedniej Polski. Odbierając wyróżnienie, ostrzegała przed
„nacjonalistycznymi wojenkami” w Polsce.

Holland otrzymała nagrodę za zasługi dla niemiecko-polskiego
porozumienia, które jej zdaniem jest kruche i wymaga nieustannej pracy.
Nad jakim to porozumieniem p. Holland tak ciężko pracuje możemy domyślać
się po jej wypowiedziach.

Niestety, obecni polscy politycy wydają się tego nie rozumieć i
w swym bezmyślnym egoizmie, dla własnych partykularnych politycznych
interesów wszczynają nacjonalistyczne wojenki, które łatwo mogą
zaowocować destrukcją tego, co wspólne
– zacytowało słowa reżyserki Deutsche Welle.

Tak czy owak, rządzący podlewają benzynę pod beczkę z prochem beztrosko wierząc, że pożar ich nie dotknie
– przekonywała laureatka, zwracają uwagę, że Europa jest „kolebką
najgorszych zbrodni, jakie wymyśliła ludzkość, najkrwawszych wojen,
najokrutniejszych reżimów, kolonializmu, ludobójstwa, Holokaustu”, jakby
wszystkie te zbrodnie (z wyjątkiem Holokaustu) nie były popełniane na
innych kontynentach.

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

129. Awangardowy pomysł. Według


Awangardowy pomysł. Według Holland to Lempart powinna reprezentować polskie kobiety w Parlamencie Europejskim. WIDEO

autor: Youtube.pl/TuWrocław/Facebook/Marta Lempart
Chce zwrócić uwagę wyborców
na startująca do PE z listy Wiosny z okręgu Dolnośląskiego
i Opolszczyzny NUMER 6 Martę LEMPART” - ogłosiła Agnieszka Holland.
Stwierdziła, że właśnie ona powinna reprezentować polskie kobiety
w Parlamencie Europejskim. Trzeba przyznać, że to awangardowy pomysł.

W nagranym specjalnie filmie dodaje:

Aktywistka,
feministka, prawniczka, kompetentna, aktywna, pracowita, empatyczna,
żywioł po prostu. Taka jest potrzebna w Parlamencie Europejskim. Taka
powinna reprezentować polskie kobiety. Ja ją popieram!

Strach
się bać takiej reprezentacji polskich kobiet. Polska tęczowa i bez
wartości - to przecież marzenie feministki. Lempart otwarcie głosi
ideologię wrogą rodzinie, dzieciom i chrześcijańskim wartościom.
Ogłosiła też ostatnio polowanie na Kościół. Czy tacy aktywiści są nam potrzebni w PE?


Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

130. Holland niczym wyrocznia:


Holland
niczym wyrocznia: "Cały PiS, ONR i biskupi to grupy rekonstrukcyjne.
Wszyscy ludzie są potencjalnie zdolni do czynienia zła"

W Europejskim Centrum Solidarności w Gdański w ramach Festiwalu
Solidarity of Arts odbyła się debata „Odwaga w obronie prawdy”. Wzięła
w niej udziała m.in. Agnieszka Holland. Nie obyło się bez politycznych
akcentów i ataków w stosunku do kościoła, PiS i Jarosława Kaczyńskiego.

Agnieszka Holland zaczęła swoje wystąpienie od rozważań na temat skąd według niej bierze się łatwość w podżeganiu do nienawiści.

Ludzie
niekoniecznie pragną wolności. Empatia jest wielkim wysiłkiem.
Solidarność jest wielkim wysiłkiem. Przejęcie się losem drugiego,
szczególnie kiedy ten drugi jest inny, jeśli jest Muzułmaninem, albo
kolorowym albo gejem albo niepełnosprawnym, wymaga ogromnej pracy nad
sobą, wyjścia z kokonu sfery bezpieczeństwa

—stwierdziła reżyser.

Wypowiedzi Agnieszki Holland są zadziwiające. Trudno zrozumieć skąd
w niej tyle niechęci i wrogości do rodaków i władz naszego państwa.
Oskarżała już o nacjonalizm, teraz snuje katastroficzne wizje. Słuchając
Agnieszki Holland można stracić ochotę na wychodzenie z domu
i jakąkolwiek aktywność. Jak mówi reżyser wszędzie czai się zagrożenie
ze strony populistów.

Żyjemy w świecie,
który się zmienia. Jest to wielka zmiana na wielu płaszczyznach, która
niesie za sobą wiele zagrożeń. Niektóre zagrożenia wydają się zupełnie
katastroficzne. Dzieje się to wszystko tak szybko, że niewielu jest
takich, którzy mają na nie jakąkolwiek prostą odpowiedź, a ludzie
zaczynają dostrzegać te zagrożenia. Prostą odpowiedź mają populiści:
my wiemy, co zrobić, żebyście byli bezpieczni i żebyście żyli lepiej

—stwierdziła.

Agnieszka Holland przestrzegała też przed wszechobecnym złem, a nawet przed totalitaryzmem i faszyzmem.

Wystarczy,
że ogrodzimy się murami od świata na zewnątrz, od tych innych. A kiedy
już się od nich odgrodzimy okazuje się, że w środku mamy trzecią
kolumnę. Zapominamy, że zło jest czymś realnym.
Totalitaryzm i faszyzm wygrywają wtedy, gdy przestajemy wierzyć w zło**

—ogłosiła i dodała:

Wszyscy ludzie są potencjalnie zdolni do czynienia zła. Dobro jest nieustanną pracą nad sobą – narodową, społeczną, indywidualną

Holland nie odmówiła też sobie ataku na PiS i Kościół. Polityków partii rządzącej i biskupów zestawiła z ONR-em.

Cały
PiS, cały ONR, biskupi i arcybiskupi to są grupy rekonstrukcyjne, które
grają znaną już dobrze melodię. Słyszeliśmy ją w pierwszej połowie
XX wieku i dość długo wiedzieliśmy do jakich nieszczęść prowadzi. Ale
to podziałało jak szczepionka. Kilka lat temu straciła ona
ważność i skuteczność

—tak Holland ocenia obecną sytuację w Polsce.

Reżyser
zaczęła też straszyć i stwierdziła, że obecnie wielu polityków sięga
po metody, które były wykorzystywane w ubiegłym stuleciu. Podkreśliła
przy tym, że jeśli nie będziemy uważni będziemy mieć powtórkę z tego
co aż za dobrze znamy z historii.

Na koniec swojego wystąpienia
Agnieszka Holland postanowiła włączyć się w kampanię wyborczą i ostrzec
przed Jarosławem Kaczyńskim.

Jest bardzo
atrakcyjną postacią. Zastanawiamy się nad nim. On nam stawia pytania,
wyzwania, do czegoś nas zmusza, chce nas uśpić, albo przestraszyć.
Niewątpliwie eksperymentuje z nami. Jako społeczeństwo w dużej mierze
się temu poddajemy

—powiedziała.

Słuchając
wywodów Holland trudno nie pytać, czy przypadkiem znana reżyser nie
ma kłopotów z trzeźwą oceną rzeczywistości w Polsce.

CZYTAJ TEŻ:

Byle przeciw PiS. Holland ostro włącza się w kampanię wyborczą: „Bez silnej Wiosny nie uda się wygrać z PiS”. WIDEO

Holland dołącza do „obrońców” ECS: Tu jest ewidentnie polityczna rzecz. PiS chce napisać historię na nowo

ann/kultura.onet.pl//lecivil.pl



Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

131. Wielki Głód na Ukrainie był


Wielki Głód na Ukrainie był wynikiem niszczeniem przyrody?! Absurdalne polityczne aluzje Holland: "To działania…

Normalnie nie noszę biżuterii. Ale dziś mam na sobie
taki kłos. Ten kłos symbolizuje miliony ofiar Wielkiego Głodu
na Ukrainie, zaprojektowanego przez Stalina. Pokazuje, do czego
prowadzi inżynieria społeczna megalomańskiej władzy, która niszczy
przyrodę, powoduje cierpienia i wykluczenia, w końcu śmierć milionów
obywateli.
Przekonując jednocześnie świat, tak jak robił to Stalin, że ma do czynienia z wyspą wolności i sprawiedliwości

— oświadczyła w swoim przemówieniu Agnieszka Holland.

Reżyserka miała także przypinkę z napisem „odwaga”.

Odwaga
symbolizuje bohatera naszego filmu, który nie lękał się ogłosić światu
prawdy, nawet jeśli to było bardzo ryzykowne. Jego sytuacja była trudna,
bo był sam. Uświadomiłam sobie, że na tym festiwalu, że my, twórcy
filmowi, nie jesteśmy samotni, że łączą nas wielkie
wartości i solidarność

— oświadczyła.

Co ciekawe,
odczytała list Kultury Niepodległej, którego autorzy stwierdzili,
że festiwal w Gdyni udowodnił, że państwo cenzuruje sztukę.

Tegoroczny
festiwal w Gdyni udowodnił po raz kolejny: polskie władze są na wojnie
z kulturą. Próbują cenzurować dzieła. Nie tylko w świecie filmu. Stosują
urzędowe naciski, szantaż finansowy, przejmują instytucje, obsadzają
je ideologami, wycofują się z zawartych umów. Musimy się bronić
przed cenzorami

— stwierdzili autorzy listu odczytanego przez Holland.

Na jej słowa zwrócił uwagę m.in. Radosław Fogiel, rzecznik Prawa i Sprawiedliwości.


Radosław Fogiel


@radekfogiel

Podczas @FPFFGdynia coraz lepiej. Agnieszka Holland stwierdziła, że Wielki Głód na Ukrainie spowodowany był niszczeniem przyrody. A mogła powiedzieć prawdę, że z premedytacją został wywołany przez Stalina. Tak bardzo chciała wbić szpilę władzy, że obraziła pamięć milionów ofiar.

A bzdury na temat rzekomej cenzury wygadywane przez Agnieszkę Holland najlepiej skwitował wiceminister @MKiDN_GOV_PL Jarosław Sellin. 18 z 19 nominowanych filmów otrzymało dofinansowanie w ramach mecenatu państwa.


Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

132. Holland: Faszyzm odradza się

Holland: Faszyzm odradza się w nowej formie. Kaczyński marzy o inżynierii społecznej

Agnieszka
Holland bije na alarm. Przekonuje, że odradza się faszyzm, a Jarosław
Kaczyński chce "zrobić" nowe elity i nowego, "prawdziwego",
heteroseksualnego Polaka.

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

133. Tokarczuk, Holland i Janda zarzucają antysemityzm Jackowi Kaczma

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

134. Holland ujawnia kulisy


Holland ujawnia kulisy prywatnego spotkania z Macronem. "Były katastroficzne wizje i apele, by Francja ratowała polską…


Agnieszka Holland zakochała się w prezydencie Francji, dzięki czemu mamy relację z wydarzenia stulecia

autor: Fratria

autor:

Stanisław Janecki


Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

135. podła zaraza Holland


Obrzydliwe! Holland: Zwyczajny poseł zachował się nieodpowiedzialnie przed 10/04, ma to miejsce niestety także teraz


Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

136. Antoni Komasa-Łazarkiewicz



Antoni Komasa-Łazarkiewicz podżega do samobójstwa i masowej zbrodni. Niżej już nie można upaść

Demokrata i humanista z Berlina namawia Jarosława
Kaczyńskiego, by nie tylko sam się zabił zażywając cyjanek, ale też
uśmiercił tysiące innych ludzi.

Antoni
Komasa-Łazarkiewicz, kompozytor (głównie muzyki filmowej) zawadiacko
dołączył do grupy artystów zaangażowanych. Po stronie totalnej opozycji.
I najwidoczniej nie chciał być gorszy od swojej ciotki – Agnieszki
Holland. Komasa-Łazarkiewicz mieszka w Berlinie, ale muzykę komponuje
głównie do filmów polskich (choć nie tylko), ze szczególnym
uwzględnieniem dzieł członków własnej rodziny: ciotki Agnieszki Holland,
matki Magdaleny Łazarkiewicz, kuzynki Katarzyny Adamik (i jej partnerki
Olgi Chajdas), szwagra Jana Komasy.

W „Gazecie
Wyborczej” Komasa–Łazarkiewicz postanowił opisać, jakim dobrodziejem
jest państwo niemieckie w czasach pandemii, a jak fatalne jest państwo
polskie.
Skorzystał z tego dobrodziejstwa (widocznie
w Niemczech płaci podatki) występując do niemieckiego rządu o bezzwrotną
zapomogę przysługującą twórcom w czasach obecnego kryzysu: w wysokości
5 tys. euro (bez konieczności dokumentowania, na co je wyda) plus
ewentualnie jeszcze 9 tys. euro (tu już potrzebne jest udokumentowanie
wydatków, a więc zgoda na audyt). Komasa-Łazarkiewicz wypełnił prosty
wniosek online (jak zauważył, niemieckie państwo ma zaufanie do takich
jak on) i w krótkim czasie dostał przelew na konto.

Niemieckie
państwo jest dobre i czułe dla twórców, w przeciwieństwie do polskiego.
Wprawdzie Komasa-Łazarkiewicz nie wspomniał, że filmy robione przez
członków jego rodziny, do których pisał muzykę, często korzystały
z dopłat Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, ale musiały to być jakieś
grosze, nie warte zauważenia. Pouczył polskie państwo, że stać
by je było „na zapomogę na poziomie około 1,6 tys. euro. 7,2 tys. zł.
Na trzy miesiące”. Uchroniłoby to twórców„od bankructwa, od bezdomności,
od głodu, od rozpaczy idepresji”. Co poradzić, jak polski rząd nie
dorósł. A nie dorósł, gdyż nie prowadził „odpowiedzialnej polityki
finansowej w ostatnich latach bezprecedensowej koniunktury” i nie
zgromadził„rezerwy budżetowej pozwalającej na wypłatę
podobnych świadczeń”.

Pod koniec tekstu
Komasy-Łazarkiewicza zaczyna się jazda bez trzymanki, czyli rywalizacja
z własną ciotką Agnieszką Holland na epitety i obelgi.

Kompozytor rodzinny oskarża rząd PiS, że „zamiast gromadzić rezerwy
na czas nieuchronnego kryzysu, postanowił pójść w budżetową bulimię”.
No i popełnił zbrodnię niemającą sobie równych: „przeznaczył 2 mld
zł rocznie na plugawą propagandę w mediach partyjnych: na disco polo,
dewocję, Kurskiego, Pereirę, Ogórek, Ziemkiewicza, Rachonia, Ziemca
i innych popleczników PiS, typów równych starszym kolegom ze „Stürmera”
[hitlerowskiego, gadzinowego tygodnika] czy „Radio TelevisionLibre des
MilleCollines” [rozgłośni radiowejw Rwandzie oskarżanej o przyczynienie
się do ludobójstwa w tym kraju].

Porównywanie polskich
dziennikarzy do pracowników hitlerowskiej gadzinówki i rwandyjskiego
„radia nienawiści” nie tylko domaga się pozwów sądowych i puszczenia
rodzinnego kompozytora z torbami, ale jest typowym przykładem
wścieklizny tzw. demokratów, gdy spotykają się z poglądami, których nie
akceptują. Wtedy uruchamiają najbardziej obrzydliwe skojarzenia
i rzucają najbardziej podłe oraz wredne obelgi. To wyraz bezradności,
bo takich jak Komasa-Łazarkiewicz nie stać na polemikę z poglądami,
tylko idzie na intelektualną łatwiznędokonując reductio ad Hitlerum. Ale
jak to sformułował Mark Godwin, taki manewr jest przyznaniem
się do porażki.

Gdy już Antoni Komasa-Łazarkiewicz się rozkręcił,
przebił własną ciotkę Agnieszkę Holland. Oczywiście znowu poszedł
na łatwiznę, i znowu powinno się go za to puścić z torbami. Napisał oto
kompozytor rodzinny, że „dla Kaczyńskiego obecna tragedia to gwiazdka
z nieba, wygrana w totolotka, szansa jedna na milion”. Tragedia jako
wygrana i szansa. Co trzeba mieć w głowie, żeby tak to traktować? Ale
najobrzydliwsze miało dopiero nadejść. Zlewozmywakowy psychoanalityk z Berlina napisał o Jarosławie Kaczyńskim:

Ten
hazardzista o wyraźnych cechach charakteru rozszerzonego samobójcy,
zamiast zamknąć się na jakiejś farmie ze swoimi wyznawcami i zażyć tam
cyjanek, postanowił utopić kraj we krwi, skazując na śmierć tysiące
swoich własnych wyznawców i łapiąc za twarz i za jaja pozostałych.

Demokrata
i humanista z Berlina namawia Jarosława Kaczyńskiego, by nie tylko sam
się zabił zażywając cyjanek, ale też uśmiercił tysiące innych ludzi.
Zdaje się, że nawoływanie do zbrodni, i to masowej jest wciąż karalne.
Całkiem surowo. Ale poza aspektem kryminalnym jest jeszcze aspekt
moralny. Jak nisko trzeba upaść, żeby swoją polityczną nienawiść
zamienić na podżeganie do samobójstwa i zbrodni? Tak, niżej już się
nie da.

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

137. To już paranoja? Holland


To
już paranoja? Holland mówi o epidemii i atakuje prezesa PiS: "Poraniony
psychopata rozmontował nam demokratyczny ustrój Polski"

Newsweek” bardzo chętnie oddaje swoje łamy
Agnieszce Holland,szczególnie jeśli ta tak ochoczo krytykuje PiS
i na dodatek tuż przed 10. rocznica katastrofy smoleńskiej delikatnie
mówiąc, po raz kolejny lekceważąco wypowiedź się o tej wielkiej
tragedii. Reżyserka tym razem postanowiła też zająć się też
koronawirusem. Na takie sytuacje trudno się przygotować, ona jednak
twierdzi co innego.

Gdyby państwa zareagowały
na czas i wprowadziły obowiązkowe testy dla wszystkich grup ryzyka, nie
musiałyby teraz wdrażać barbarzyńskich rozwiązań zarzynających światową
ekonomię. Wszystko jest spóźnione. Mści się brak przenikliwości,
solidarności, woli politycznej

—stwierdziła.

Holland atakuje rząd

Agnieszka Holland powiedziała też, że kwarantanna narodowa i zamykanie granic niewiele dadzą.

Nasi
geniusze z Morawieckim na czele nadal oczywiście wmawiają ludziom,
że Unia Europejska się nie sprawdziła i chronią nas tylko państwa
narodowe, ale tego kryzysu nie zatrzyma żadna fala populistycznej
ksenofobii. Jeszcze przez jakiś czas to będą złote czasy dla populistów,
ale w perspektywie długofalowej to się okaże jałowe

— grzmiała.

Artystka
dodała, że w stanie zagrożenia i pandemii godzimy się na ograniczanie
obywatelskich swobód. Holland straszy, że jeśli jednak populiści nadal
będą rządzić, sytuacja ta może stać się naszą codziennością.

Oczywiście że mnie to niepokoi, ale myśmy już przed wybuchem pandemii godzili się na likwidowanie obywatelskich swobód! Poraniony
psychopata rozmontował nam demokratyczny ustrój Polski, zdezaktywował
po kolei bezpieczniki demokracji, a teraz pokazuje, że żeby utrzymać
swego nieszczęśnika na prezydenckim stołku, byłby gotów ryzykować życie
potencjalnie setek, może tysięcy osób, w środku szalejącej pandemii
posyłając naród na wybory

—zaatakowała.

Krzywdzące porównania

Aby było jeszcze groźniej reżyserka sięgnęła po porównania z naszymi wschodnimi sąsiadami.

Kaczyński
ma ambicje, żeby być drugim Łukaszenką. Na rolę Putina jest za krótki,
ale do Łukaszenki już się może porównać. Tylko że to się nie stało
nagle. To był proces. Społeczeństwo nie wykazało się instynktem
samozachowawczym i dało się uwieść. Nie chcę mówić, że ludzie nie mieli
powodów do gniewu na poprzedni ład – sytuacja wielu obywateli była
po prostu dramatycznie zła, czuli się niewidzialni i niewysłuchani. Tym
niemniej władza przez ostatnie lata, rozdając hojnie promocyjne prezenty
wyborcze i uwłaszczając siebie i swych popleczników na narodowym
majątku, roztrwoniła wszystkie zasoby finansowe państwa i nie jesteśmy
w najmniejszym stopniu gotowi na kryzys ekonomiczny, który los nam
teraz zgotował

—powiedziała Agnieszka Holland w rozmowie z „Newsweekiem”.

Nie
ma już chyba takiego oskarżenia, którego reżyserka nie użyła w swojej
wojnie z PiS. Trudno nie pytać, czy znana reżyser nie ma przypadkiem
kłopotów z trzeźwą oceną rzeczywistości w Polsce.

CZYTAJ TEŻ:

Obrzydliwe! Holland: Zwyczajny poseł zachował się nieodpowiedzialnie przed 10/04, ma to miejsce niestety także teraz

aes/”Nawsweek”

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika gość z drogi

138. czyżby psychiatryk rozwiązali ?

ale wysyp idiotów rodzinnych
pozdrowienia i Zdrowia,zdrowia
chociaż jak sie czyta o takich pacjentach,to zdrowie się naraża na szwank

gość z drogi

avatar użytkownika Maryla

139. Holland, Graf i Tokarczuk


Holland, Graf i Tokarczuk wzywają Brukselę do obrony praw osób LGBT i "Margot". List do Von der Leyen podpisał m.in Almodóvar

Reżyserka Agnieszka Holland
oraz m.in. pisarki Agnieszka Graff i Olga Tokarczuk napisały list
do przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen. Wzywają
Brukselę do obrony praw osób LGBT i „Margot”. W liście piszą też
o „homofobicznej agresji” w Polsce, która jest wzmacniana przez rządzącą
partię. Pod listem podpisali się m.in. Margaret Atwood, Paul Auster czy
Pedro Almodóvar.


My, niżej podpisane i podpisani, wyrażamy swoje
oburzenie represjami wymierzonymi w społeczność LGBT+ w Polsce.
Solidaryzujemy się z aktywistkami, aktywistami oraz ich sojusznikami,
brutalnie traktowanymi i zatrzymywanymi podczas protestów,
przetrzymywanymi w areszcie i zastraszanymi. Wyrażamy głębokie
zaniepokojenie o przyszłość demokracji w Polsce, kraju o godnej podziwu
historii walki o wolność i oporu wobec totalitaryzmu

—czytamy w liście, który jest pełen grozy i straszy sytuacją w Polsce.

Podpisani
pod listem zwracają uwagę na wydarzenia z 7 sierpnia w Warszawie. Nie
ma ani słowa o tym, że zatrzymanie Michała Sz. „Margot” było zgodne
z wyrokiem sąd, ani słowa o agresywnym zachowaniu aktywistów LGBT. Jest
to mowa o pokojowym proteście.

7 sierpnia 2020 roku
48 osób zostało zatrzymanych przez policję w Warszawie – w niektórych
przypadkach z użyciem przemocy – a następnie przetrzymanych pod zarzutem
udziału w agresywnym nielegalnym zgromadzeniu. W rzeczywistości osoby
te brały udział w pokojowym proteście, dając wyraz solidarności
z aktywistką LGBT+ Margot, która została aresztowana za uszkodzenie
furgonetki prowadzącej homofobiczną kampanię. Jej grupa umieściła także
tęczowe flagi na warszawskich pomnikach, w tym na figurze Chrystusa

—piszą autorzy listu do przewodniczącej KE.

Autorki listu twierdzą też, że takie zachowania to:

desperackie
akty oporu przeciwko upadlającej, motywowanej homofobią mowie
nienawiści. Homofobiczna agresja w Polsce wzrasta, ponieważ jest
wzmacniana przez rządzącą partię, która uczyniła z mniejszości
seksualnych kozła ofiarnego, nie troszcząc się o bezpieczeństwo
i dobrostan tych obywatelek i obywateli.

Holland,
Tokarczuk i Graff uważają też, że Komisja Europejska powinna w trybie
natychmiastowym podjąć kroki w obronie podstawowych europejskich
wartości – równości, niedyskryminacji, szacunku dla mniejszości.

Pod
listem podpisali się m.in. Pedro Almodóvar, Margaret Atwood, Paul
Auster, Ed Harris, Jan Komasa, Yorgos Lanthimos, Dorota Masłowska, Jan
Komasa, Paweł Pawlikowski Stellan Sjarsgaardm, Timothy Snyder,
Małgorzata Szumowska czy Slavoj Žižek.

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

140. Skąd my to znamy? Holland u


Skąd my to znamy? Holland u Olejnik atakuje rząd i Kościół: Oni kręcą strasznie. Biskupi i Kaczyński są dla młodych ludzi memami


Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

141. Holland, Lempart i Środa biją


Holland, Lempart i Środa biją na alarm! Napisały list do wiceprezydent USA ws. ustawy medialnej. "Bardzo poważne zagrożenie"

Marta Lempart/Agnieszka Holland/Magdalena Środa / autor: Fratria


Szokujące
i polityczne wystąpienie w Gdyni. Tak Holland mówi o sytuacji na
granicy: role "strażników muru berlińskiego" i "donosicieli"

Szczepionka Holokaustu i Gułagów przestaje działać”

Agnieszka
Holland na 46. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych odebrała Platynowe
Lwy za całokształt twórczości. I choć nagroda ta oraz festiwal
są ściśle związane z kinematografią, to jednak reżyserka nie mogła się
powstrzymać. W swoim przemówieniu musiała wpleść wiele
wątków politycznych…

Od pewnego czasu mam poczucie,
że to się dzieje teraz, że szczepionka Holokaustu i Gułagów przestaje
działać, a czasy nienawiści mogą łatwo wrócić, a nawet już wracają

— mówiła Holland, cytowana przez Onet.pl i wyborcza.pl.

Reżyserka wspomniała o imigrantach na granicy polsko-białoruskiej…

Trudno
mi się cieszyć naszym świętem, kiedy to samo, co w moich filmach,
dzieje się niedaleko, na naszych granicach, gdzie ludzie umierają
z zimna w lesie, tylko dlatego, że są inni. Dzieje się to za naszym
przyzwoleniem Naszym lękiem, naszą bezradnością godzimy się na to

— opowiadała w przemowie pełnej emocjonalności, tak typowej dla nowoczesnej lewicy.

I choć
stwierdziła, że nie będzie mówić o polityce (sic!) i wie doskonale,
że „każde państwo ma prawo, by strzec swoich granic”, to jednak dodała,
że „żadne demokratyczne państwo nie może pozwolić na to, by niewinni
ludzie umierali na jego granicach”.

Strażnicy muru berlińskiego” i „donosiciele”

W przemówieniu Holland padły szokujące, a wręcz skandaliczne porównania!

Nie
godzę się na to, żeby obsadzać żołnierzy polskiej Straży Granicznej
w rolach strażników muru berlińskiego. Nie godzę się na to, by okoliczna
ludność grała role donosicieli i zanim podadzą chleba głodnemu,
dzwonili na policję. To obciąża nas wszystkich jako wspólnotę

— mówiła.

A może
reżyserka z lewicowymi ciągotami powinna przemyśleć to, że nie godzi
się… obrażać polski mundur i nie godzi się grać w orkiestrze
reżimu Łukaszenki?

Warto przy tej okazji zacytować jeden z komentarzy na Twitterze:

Porównanie
przez Agnieszkę Holland żołnierzy @Straz_Graniczna do NRD-owskich
siepaczy to kolejne przekroczenie granicy. Tamci strzelali do własnych
obywateli, uciekających z kraju

— przypomniał ks. Marek Lis.


Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

142. Prima Aprillis już był, więc


Prima
Aprillis już był, więc to, niestety, prawda? Agnieszka Holland
przygotowuje film o... migrantach z granicy polsko-białoruskiej?

Agnieszka Holland / autor: Martin Kraft, CC BY-SA 3.0 <https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0 />, via Wikimedia Commons,https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/legalcode, Twitter: @krzysztofwpanek

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

143. Politycy opozycji i

Politycy
opozycji i dziennikarze TVN na premierze filmu Holland! Na ściance
znalazło się logo Warszawy. Czy miasto finansowało produkcję?

 

Produkcja przedstawia strażników granicznych i funkcjonariuszy dbających o bezpieczeństwo Polski w najgorszym świetle - są bestiami, które nie mają grama współczucia wobec ściąganych przez reżim z Mińska nielegalnych imigrantów, uporczywie nazywanych „uchodźcami”. Nie zabrakło też żenujących scen z udziałem Agaty Kuleszy czy Macieja Stuhra.

W premierze
filmu udział wzięła m.in. Małgorzata Kidawa-Błońska, wicemarszałek
Sejmu z ramienia Platformy Obywatelskiej, Katarzyna Piekarska, były
rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar oraz Jerzy Owsiak
i Janina Ochojska.

Politycy opozycji nieustannie promują
produkcję w mediach społecznościowych, usiłując przekonywać,
że to „wielki film”, który „powinien być oglądany
na lekcjach człowieczeństwa”.

Wielki film, wielka Agnieszka Holland. Powinien być oglądany na lekcjach o człowieczeństwie

— oświadczyła Danuta Huebner.

Kiedy zaciera się granica między filmem fabularnym a dokumentalnym

— napisał Adam Bodnar.

Nie da się złapać oddechu. Od Agnieszki Holland dostało
się wszystkim. Polsce, Unii, władzy i opozycji. Solidny łomot.
Na młodych prawaków ten film podziałałby jak elektrowstrząsy,
gdyby go zobaczyli…

— stwierdził
Paweł Kasprzak.Okazuje się, że w premierze filmu wzięli też udział
dziennikarze TVN - Katarzyna Kolenda-Zaleska oraz Andrzej Morozowski.

Uwagę internautów zwróciło też logo Warszawy na ściance, na tle
której fotografowała się cała „śmietanka” związana z filmem Holland.

Panie
@trzaskowski_, czy Warszawa lub jakakolwiek jednostka zależna od miasta
finansowała film Agnieszki Holland lub ponosiła wydatki związane
z jego promocją?

— dopytywał wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta.

Przypomnijmy, że wokół filmu Agnieszki Holland narosły wątpliwości
w zakresie jego finansowania przez zagraniczne podmioty. 380 tys. euro
czyli ponad 1,7 miliona złotych dofinansowania otrzymał film „Zielona
granica” Agnieszki Holland z filmowego funduszu Rady Europy. Była
to jedna z najwyżej dotowanych produkcji.

Film miał otrzymać też
środki od czeskiego odpowiednika Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej -
Czeski Fundusz Filmowy. Miała być to kwota 160 tys. euro.

 

Setki
tysięcy dla filmu Holland. Jak tłumaczy się warszawski ratusz?
"Eksperci przyznają indywidualnie punkty ocenianym projektom"

Zdjęcie ilustracyjne  / autor: Fratria 

Jak przekazała rzecznik stołecznego ratusza Monika Beuth Mazowiecki
i Warszawski Fundusz Filmowy (MWFF) jest regionalnym funduszem filmowym,
wspólnym przedsięwzięciem Samorządu Województwa Mazowieckiego, Urzędu
m.st. Warszawy oraz Mazowieckiego Instytutu Kultury.

Podmioty
te finansują Fundusz ze środków własnych. O dofinansowanie mogą ubiegać
się twórcy filmów fabularnych, dokumentalnych lub animowanych

— wyjaśniła rzecznik stołecznego ratusza Monika Beuth.

Dodała, że system przyznawania dotacji w MWFF jest systemem eksperckim.

Eksperci
powołani do komisji przez dyrektora Mazowieckiego Instytutu Kultury
przyznają indywidualnie punkty (od 0 do 90) ocenianym projektom.
Następnie zlicza się je i wyciąga średnią arytmetyczną. Do finału
przechodzą te produkcje, które zdobyły co najmniej 65 punktów
wyliczonych ze średniej arytmetycznej. Komisja w ostatnim etapie
postępowania konkursowego ustala wysokość wkładu koprodukcyjnego dla
każdego z zakwalifikowanych filmów. Warunkiem otrzymania wkładu
z Funduszu jest przystąpienie do negocjacji i podpisanie umowy
koprodukcyjnej z Mazowieckim Instytutem Kultury

— podała Beuth.

Przekazała
też, że w tegorocznym postępowaniu konkursowym zakończonym 21 czerwca
2023 roku MWFF wybrał i dofinansował 13 spośród 48 zgłoszonych w tej
edycji produkcji filmowych. Jedną z nich był projekt „Zielona granica”,
w reżyserii Agnieszki Holland.

Wkład koprodukcyjny Funduszu wyniósł 300 000 zł netto

— poinformowała Beuth.




 

300
tys. na film Holland od instytucji podległej Struzikowi! Brudziński:
PSL, decyzjami swoich liderów, wspomaga finansowo antypolski paszkwil

Premiera filmu "Zielona Granica"/Marszałek Adam Struzik / autor: PAP/Piotr Nowak/Fratria

Władysław Kosiniak-Kamysz, lider PSL, był pytany w rozmowie
z Robertem Mazurkiem na antenie RMF FM o film Agnieszki Holland „Zielona
Granica”. Dziennikarz zwrócił uwagę, że produkcja otrzymała
dofinansowanie Mazowieckiego Instytutu Kultury, czyli instytucji
nadzorowanej przez marszałka Adama Struzika z PSL.Mazowiecki
Instytut Kultury, nadzorowany przez polityka PSL, marszałka Adama
Struzika, dał 300 tys. na film „Zielona Granica”. Jest to dla mnie
zdumiewające, bo Mazowiecki Instytut Kultury ma w statucie „Wspieranie
projektów filmowych realizowanych w województwie mazowieckim, mogących
przyczynić się do turystycznej i gospodarczej promocji regionu”.
Turystyczna promocja regionu polega na tym, ze pokażemy film, w którym
jacyś polscy „bandyci”, „zwyrodnialcy” ze Straży Granicznej katują
uciekinierów. To jest promocja?— zapytał dziennikarz. To nie
jest bezpośrednie wsparcie marszałka, tylko jednej z instytucji.
Uważam, że kiedyś były wspierane lepsze produkcje, jak np. „Wołyń”
czy „Miasto‘44”— odpowiedział nieco wymijająco gość RMF FM.

Jak
zauważył Mazurek, instytucja nie udzieliła dofinansowania np.
filmowi „Popiełuszko”.To błąd, ja bym podjął inną decyzję— stwierdził
Władysław Kosiniak-Kamysz.Powiedziano: „my nie udzielimy wsparcia, ale,
jeśli chcą, to niech zwrócą się do władz Włocławka—
wskazał dziennikarz. 

 

Premier Morawiecki: Film Agnieszki Holland robi z nas Polaków bandę ciemniaków, prymitywów. To apogeum pedagogiki wstydu

Szef rządu podczas transmisji live w mediach społecznościowych
odniósł się do filmu „Zielona Granica”. Podczas nagrania w cyklu
„#kameraUpremiera” Morawiecki wyraził przekonanie, że „jest to bardzo
smutna produkcja filmowa”.

Tak naprawdę ten film robi z nas Polaków bandę ciemniaków, prymitywów, ludzi, którzy nie zasługują na jakikolwiek szacunek

— ocenił.

Pani
Holland, drodzy zwolennicy Platformy Obywatelskiej i ci, którzy
popieracie ten film. Polacy są wspaniałym i dumnym narodem, zasłużyli
na najwyższy medal, (…) za swoją historię, ale i za swoją postawę
ostatnich dwóch lat

— wskazał Morawiecki. Wymienił
w tym kontekście m.in. „zdecydowany odpór wobec (Aleksandra-PAP)
Łukaszenki na wschodniej granicy i fantastyczne przyjęcie ponad 2 mln
Ukraińców pod swój dach”.

Tymczasem – jak kontynuował „pani
Holland chce pokazać tym filmem, że jesteśmy rasistami, że przyjęliśmy
tych ludzi pod swój dach, ponieważ byli nam podobni kulturowo
i tylko, dlatego”.

Nie, my przede wszystkim
rozumiemy politykę, geopolitykę. Polacy rozumieją, jaka jest waga wojny
na Ukrainie i dlatego zrobiliśmy to. Z potrzeby serca, ale także
kalkulacji politycznych. Polacy świetnie rozumieją, co leży
w naszym interesie

— powiedział premier.

Tym
filmem pani Holland i Platforma Obywatelska, (Donald-PAP) Tusk
zasługują na najwyższe potępienie, ponieważ ten film to na dobrą sprawę
apogeum pedagogiki wstydu, tego wszystkiego, co było tak haniebne
i hańbiące we wszystkich działaniach mediów trzeciej RP, pseudoelit
III RP

— ocenił Morawiecki.

Dodał, że jest dużo negatywnych opinii pod zwiastunem filmu w internecie.

Ponad
40 tys. negatywnych reakcji pod trailerem filmu w sieci. Bardzo słaba
frekwencja w kinach. To oznacza, że Polacy poznają się na fałszu,
oszczerstwach, na oczernianiu, na steku obelg i na pluciu nam w twarz,
bo to nawet nie jest już plucie na polskie buty, tylko obraza polskiego
munduru, obraza funkcjonariuszy

— ocenił.

Film
„Zielona Granica” miał swoją premierę 5 września podczas 80.
Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Wenecji i został uhonorowany
Nagrodą Specjalną jury.

CZYTAJ TAKŻE: Marcin
Wikło: Byłem na „Zielonej granicy”. Holland wykonała plan. Czuję się
tym filmem, jako Polak, kompletnie uświniony. RECENZJA FILMU

 

„Zielona granica” nie podoba się Polakom. zobacz więcej
07:41/Polska

Projekcja odbyła się 14 listopada w rzymskim kinie Nuovo Olimpia
di Roma. Film zaprezentowany został w ramach festiwalu Tertio Millennio
Film Fest, który, jak przekonuje tygodnik „Niedziela”, kojarzony
jest z Watykanem.Po filmie Holland wystąpiła z wykładem dla
zebranej publiczności. Z tej okazji reżyser atakowała i oskarżała polski
rząd ws. wydarzeń na granicy z Białorusią.Polskie
władze postanowiły zorganizować tam laboratorium przemocy i kłamstwa,
zamknęli ten region tak, że nikt nie mógł tam wejść, ani organizacje
humanitarne, ani lekarze, ani dziennikarze, ani media– mówiła.

Miała
też porównać sytuację do tej z czasów II wojny światowej. Osoby
pomagające migrantom miały zostać porównane do Polaków ratujących Żydów
uciekających z obozu w Sobiborze.Władze mówiły,
że pomoc jest nielegalna i, że jeżeli pomagasz komuś takiemu,
to właściwie jesteś przestępcą i przemytnikiem i właściwie możesz się
dostać do więzienia– stwierdziła.Po wykładzie z sali padło jedno
pytanie. Włoski dziennikarz Franco
Montini prosił Holland o dalsze tłumaczenie sytuacji, przypominając
o religijności Polaków.Co odpowiedziała Holland?Ja mam
wrażenie, że katolicy w Polsce nie są chrześcijanami. W każdym razie
znaczna większość, a w każdym razie znaczna
większość hierarchii.To jednak
nie koniec występu twórczyni „Zielonej Granicy”. Holland odniosła się
też do pytania o rzekomy konflikt polskiego Kościoła z Watykanem.No tak,
ale to nie jest nasz papież– odparła.Dodała też, że nie chce:Wpleść się
do włosko-polskich kościelnych stosunków.

Agnieszka
Holland wykorzysta każdą okazję, by zaatakować Polskę i Kościół. Tym
razem nie było inaczej i nawet w Rzymie reżyser „Zielonej Granicy”
postanowiła podzielić się swoimi skandalicznymi przemyśleniami.

 

Krytyka
z niespodziewanej strony! Agnieszka Holland zawiedziona rządem Tuska:
Szalone rozczarowanie i przerażający brak transparentności

Agnieszka Holland, którą trudno byłoby posądzić o sprzyjanie
polskiej prawicy, wyraziła swoje duże rozczarowanie pierwszymi
miesiącami rządów Donalda Tuska w Polsce. Słynna reżyser oceniła ten
czas jako „szalone rozczarowanie”.

Filmowcy polscy
strajkują przeciwko rządowi Donalda Tuska, który mimo wcześniejszych
zapewnień o tym, że zarobki artystów wzrosną, nie poprawił ich sytuacji
materialnej. Protestujący podnoszą, że Polska jest jedynym w Unii
Europejskiej państwem, w którym twórcy nie dostają tantiem
z platform VOD.

Krytykowała też specyficzny tryb wykonywania zawodu artysty, pozbawiony świadczeń społecznych.

Nie
mamy etatów, tej opieki socjalnej. Przecież te pieniądze nie będą szły
z budżetu. Zapłacą je wielkie korporacje. Nie rozumiem, czego się
tu bać. Szalone rozczarowanie. Przecież większość środowiska głosowała
na te władze z wielkim zaufaniem

— mówiła Agnieszka Holland.

Jej zdaniem, jednym z głównych problemów rządu Tuska jest „przerażający brak transparentności”.

Liczyliśmy,
że demokratyczna władza zacznie nas traktować jak partnerów, ludzi,
którzy tworzą kulturę, a nie tylko jako petentów

— wyznała z nieskrywanym żalem reżyser.

CZYTAJ TEŻ:

Holland powraca z „Zieloną Granicą”! Skandaliczny wywiad w niemieckich mediach. „SG stosuje te sztuczki, co Niemcy wobec Żydów”

Gliński: Holland kreuje postkomunistyczny system propagandy Tuska. Obowiązki rządu nazywa „legalnymi oszustwami”

Skandal! Kolejny atak Agnieszki Holland na Polskę! Tym razem wystąpiła w Rzymie: „Katolicy w Polsce nie są chrześcijanami”

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

144. Farsa! Holland Człowiekiem


Farsa! Holland Człowiekiem Roku "Gazety Wyborczej". Zwrócono uwagę na rzekomo "obywatelską odwagę" reżyser

autor: Fratria/screenshot wyborcza.pl
Reżyser Agnieszka Holland,
o której ostatnio było głośno z powodu wyreżyserowania filmu „Zielona
granica”, szkalującego polską Straż Graniczną, została… Człowiekiem Roku
„Gazety Wyborczej”.

  • Na wstępie rozmowy Agnieszka Holland snuje rozważania na temat
    polaryzacji współczesnego społeczeństwa polskiego, dodając wyzywająco,
    że sama nie może oprzeć się bardzo negatywnym, nienawistnym wręcz
    emocjom w stosunku do ludzi, z którymi dzielą ją poglądy polityczne. Sama
    czuję się tym zarażona. Trudno jest mi się powstrzymać od brutalnej
    nienawiści wobec niektórych ludzi z innego obozu politycznego. Walczę
    z tym. Nie wstydzę się do tego przyznać — wyznała. W tym
    kontekście odniosła się do wzbudzającego liczne kontrowersje filmu
    „Zielona Granica” oceniając, że mimo zmiany władzy w Polsce, sprawa
    polityki migracyjnej polskiego rządu nie uległa - jak chciałaby reżyser -
    zasadniczej zmianie. Okazuje się, że mimo zmiany
    władzy, film jest wciąż aktualny, ponieważ obecna właściwie nie zmieniła
    polityki wobec migrantów i uchodźców na granicy białoruskiej, wręcz
    ją niejako uwiarygodniła — oznajmiła. Chodzi
    też o to, żeby nie dehumanizować osób uchodźczych, które stają się,
    owszem, narzędziem w ręku Łukaszenki, ale należy ich traktować jak
    ludzi, zgodnie z wartościami, o któreśmy tak długo walczyli. Nie da się
    „humanitarnie”, jak mówi obecna władza, wypchnąć ludzi na Białoruś,
    bo są tam torturowani— dodała Holland.  Artystka oznajmiła wręcz, że odczuwała strach w wyniku negatywnego
    odbioru jej filmu przez władzę, a to staniało przed nią pytania o sens
    dalszego życia w Polsce. Nigdy żadna nagonka nie
    osiągnęła takich rozmiarów, jak ta PiS-owska, bo, jak powtarzam,
    włączyli się w nią najważniejsi urzędnicy w kraju. I owszem, wiedziałam,
    że jeżeli PiS wygra wybory, to nie mam raczej co mieszkać w Polsce,
    bo będę narażona na bezpośrednie niebezpieczeństwo — utyskiwała reżyser.  Sytuacja
    w kraju nie podoba jej się jednak nawet po wyborach, w których
    zwyciężył jej ulubieniec Donald Tusk, gdyż kwestia oporu części koalicji
    wobec planów liberalizacji prawa aborcyjnego jest dla
    Holland niezrozumiała. Dlaczego tylu ludzi, również
    kobiety i młodzi, zagłosowało na polityków, którzy otwarcie mówili
    w kampanii, że nie poprą liberalizacji aborcji? Przecież Szymon
    Hołownia, Władysław Kosiniak-Kamysz czy Marek Sawicki robią dokładnie
    to, co zapowiadali w kampanii — narzekała.

    Agnieszka
    Holland mogłaby otrzymać tytuł nie tylko Człowieka Roku, ale całego
    trzydziestolecia „Gazety Wyborczej”. Trudno wszak znaleźć jakikolwiek
    punkt, w którym słynna reżyser odbiega od przyjętej linii redakcyjnej
    i politycznej pisma Adama Michnika.

  • Maryla

    ------------------------------------------------------

    Stowarzyszenie Blogmedia24.pl