Klatka schodowa

avatar użytkownika 1Maud
Maj to czas matur i I Komunii Świętych. Oba wydarzenia pozostają w pamięci na całe lata. Pamiętamy jakieś szczegóły z samych głównych wydarzeń, jakieś,szczególnie bliskie sercu, prezenty. Impulsem, który wyzwala naszą pamięć do projekcji z przeszłości, są komunie naszych dzieci,naszych wnuków. Zmiany, jakie dokonały się w sposobie oprawy samej najważniejszej uroczystości, przyjęcia po raz pierwszy Hostii ( jako znaku jedności z ciałem i krwią Jezusa Chrystusa), są znaczące.W samej uroczystości kościelnej –nie zmieniło się nic. Biel sukienek dziewczynek i alb chłopców symbolizuje jak dawniej, czystość duszy. Zmienia się to, co po Komunii, rodzaj prezentów i przyjęcia komunijne dla rodzin. W miejsce wiecznych piór, zegarków czy rowerów –pojawiają się laptopy, play-station, komórki itp. W miejsce pożyczania stołów od sąsiadów,aby móc posadzić wszystkich gości najbliższa rodzinę) w niewielkich mieszkaniach, uczta odbywa się w wynajętych salach i restauracjach. Co mały chrześcijanin z tego zapamięta? Dzieciństwo spędziłam w kamienicy na Starówce Gdańska. Z uwagi na fakt, że na parterze mieścił się Zakład Krawiecki, do którego przychodziło sporo ludzi,a w samym zakładzie nie funkcjonował zakaz spożywania alkoholu, utrzymanie w czystości wejścia do naszych domów nie było praktycznie możliwe. Ponura lamperia,murowane podpórki pod drewniane,szerokie poręcze, pomalowane na rdzawo-bury kolor. Stosunkowo nieduże okna na klatce nie dawały zbyt wiele światła. Dla rozjaśnienia tej ponurej klatki, mieszkańcy stawiali jakieś kwiaty na oknach, ale to nie zmieniało jej wyglądu w sposób znaczący. W trzypiętrowym domu, było 7 mieszkań i czternaścioro dzieci.Klatka schodowa wyglądała nieodmiennie tak samo-beznadziejnie szaro. Tak samo wyglądała, kiedy słonecznym porankiem pierwszych dni czerwca,prawie pięćdziesiąt lat temu, dla mnie i przyjaciółki z 3 piętra,nadszedł nasz dzień I Komunii św. Kiedy jednak wróciłyśmy z Kościoła i weszłyśmy do naszej klatki schodowej zaparło nam dech w piersiach. Od samego wejścia do ostatniego piętra,szłyśmy jak w ogrodzie. Sąsiedzi wystawili wszystkie swoje kwiaty na korytarz. Na półpiętrach duże palmy, rododendrony,na schodach fuksje, kwitnące kaktusy, azalie, storczyki, przeplatały się mniej szlachetnymi, rozłożystymi paprociami. Z drugiego piętra dobiegało, grane na skrzypcach przez -o dwa lata starszego kolegę,Ave Maria. Nasza szara klatka schodowa zamieniła się w oranżerię.A słodki głos skrzypiec,chwalący Maryję, towarzyszył nam i naszym gościom, dopóki nie zamknęły się drzwi do naszych mieszkań. Ze wspomnień komunijnych, najbardziej utkwiła mi metamorfoza naszej klatki schodowej. Dzięki sąsiadom i rodzicom, po I Komunii trafiłyśmy prawie do raju. Nie wiem, kto wpadł na taki pomysł, ale kolejne Komunii w naszej klatce, przebiegały identycznie

2 komentarze

avatar użytkownika Foxx

1. 1Maud

Pomijając inspirację do refleksji, bardzo klimatyczny tekst. Czyta się jak świetny kawałek kameralnej literatury. Pozdrawiam. PS Gdy rozmawiałem z gdańszczanami używając określenia "Starówka", korygowano mnie z pewnym oburzeniem, że taka dzielnica jest u nas - w Warszawie. W Gdańsku natomiast jest Stare Miasto ;)
avatar użytkownika 1Maud

2. Foxie@

nasze życie, wspomnienia, to jak kawałek kameralne litetury, bądź filmu...Kiedy wydaje nam sie, ze wszystko to co pamietamy z przeszłosci, było jakoś opowiedziane, jakoś ujawniło się,pojawia sie nowy kadr-nowy opowieść. Tak jak wróciła do mnie ta klatka schodowa, przy okazji Komunii mojej wnuczki.:-) Pozdrawiam serdecznie
mfp