Kryptonim „SBowtór”

avatar użytkownika dzierzba

  Sceneria: Przyciemniony i zadymiony pokój. Na tle okna, tyłem do kamery jakaś ubrana w czarny golf postać. Ręką nad p...

 

 

Sceneria: Przyciemniony i zadymiony pokój. Na tle okna, tyłem do kamery jakaś ubrana w czarny golf postać. Ręką nad przepełnioną popielniczką nerwowo strzepuje popiół. Zniekształconym komputerowo głosem rozpoczyna swój monolog:

„Zacząłem od zapuszczenia wąsów. Wiedziałem, że wyglądam w nich fatalnie, ale tego elementu nie mogłem przecież zaniechać. Rosły dość długo, więc w tym czasie zabrałem się za resztę. Uczesanie na bok z przedziałkiem, krawat, marynarka, znaczek. Błahostki, nawet w tamtych czasach do zdobycia na byle bazarze lub w sklepie. Spojrzenie lekko przymrużonych oczu, gestykulacja, specyficzna wymowa i ubogie słownictwo. To już było trudniejsze. W tym czasie oczywiście nie występował w telewizji, więc musiałem wszędzie za nim jeździć, by obserwować go i ćwiczyć. Wypisywałem delegacje, obserwowałem, a później gestykulowałem przed lustrem. Często wcześnie rano przed pracą, nierzadko w nocy. Niedługo zaczęło to przynosić rezultaty. Wiedziałem jednak, że to nie wystarczy. Jeżeli miałem podołać tej misji, musiałem nie tylko wyglądać i zachowywać się jak on, ale też myśleć podobnie. Początkowo było mi ciężko, bo miałem średnie wykształcenie i lubiłem chodzić do kina raz do roku lub poczytać sobie książkę na wczasach do poduszki, ale z czasem i to szło mi coraz lepiej. Widząc moje zaangażowanie kapitan Owsik odsunął mnie od wszystkich innych czynności. Miałem stać się jego wierną kopią i nic nie mogło rozpraszać moich myśli. Do Firmy wskakiwałem więc przez płot, a mrucząc pod nosem „elektryka prąd nie tyka” robiłem spięcia wywalając w całym budynku korki. Ciągle jednak nie wiedziałem, czy to już. Czy mój stan ciała, ducha i umysłu pozwala na rozpoczęcie akcji. Odpowiedź twierdząca na dręczące nas wątpliwości przyszła nagle i niespodziewanie. Szedłem sobie normalnie ulicą, gdy wciągnięto mnie do bramy i zaczęto kopać krzycząc, że mam powiedzieć gdzie powielacz i ulotki. W ostatniej chwili udało mi się wyszarpać legitymację i pokazać, że to ja, B., kolega z innej sekcji. Nie mogli się wprost nadziwić. A ja, choć obolały i spuchnięty, wprost szalałem z radości. Wiedziałem już bowiem, że osiągnąłem poziom bliski perfekcji.”

/Zaciąga się głęboko papierosem i z głośnym sykiem wypuszcza dym w dół, prawdopodobnie nosem./

„W ten oto sposób, bazując na słynnym systemie Stanisławskiego, po okresie długich wyrzeczeń stałem się nim w sensie fizycznym i co najważniejsze psychicznym. Mogliśmy więc wreszcie przejść do meritum i rozpocząć produkcję. To już nie było tak fascynujące. Codziennie przez osiem godzin – na zapas, jak mawiał kapitan Owsik – siedziałem i pisałem fałszywki. Donosy, pomówienia, insynuacje, supozycje. Na kolegów, znajomych, osoby fikcyjne. Zawsze toporne, z błędami ortograficznymi, lakoniczne w stylu, byle jakie. Najważniejsze jednak, że dzięki tak głębokiemu wczuciu się w jego osobowość i psychikę, charakterem pisma idealnie zgodnym z jego bazgrołami. Nie do odróżnienia. Poproszeni o konsultacje i rozpoznanie w ślepej próbie,  profesjonalni grafolodzy rozkładali bezradnie ręce.”

/Odjazd kamery. Cięcie./

/Reporter z mikrofonem/:

„Byli państwo świadkami wstrząsającego wyznania byłego pracownika SB, który jako jeden z wielu odpowiadał za produkowanie fałszywek przypisywanych teraz byłem prezydentowi. Jego opowieść nie tylko zadaje kłam tym oskarżeniom, ale też pokazuje, jak wbrew obiegowym opiniom profesjonalnie i z jakim poświęceniem oraz zaangażowaniem działały służby tamtego reżimu. W następnym programie rozmowa z pracownicą I Departamentu MSW, której polecono, by na wszelki wypadek przytyła i została tramwajarką.”

Inspiracja – Ostatni fragment tekstu Wojciecha Czuchnowskiego „Paczka na Wałęsę” treści: „Dla niezmordowanych gończych informacja o formalnych perypetiach posła Opioły jest pretekstem do odgrzania sprawy domniemanych kontaktów przywódcy “Solidarności” z bezpieką.  Pomijają przy tym fakty, że w latach 80. w MSW działała grupa fabrykująca donosy, których autorem miał być Lech Wałęsa. Że fałszerze zbierali próbki jego pisma nawet z czasów szkolnych. Że przeciwko Wałęsie władze prowadziły kampanię dezinformacyjną, podrzucając fałszywki donosów działaczom opozycji i Komitetowi Noblowskiemu.”


Filed under: dywagacje, fun, historia, Internet, media, parodia, pastisz, political-fiction, polityka, Polska, społeczeństwo, ustroje

napisz pierwszy komentarz