Jaruzelski-"Wolski" — agent krwawej, sowieckiej Informacji Wojskowej o duszy zdrajcy oraz mentalności mordercy

avatar użytkownika Andy-aandy

 

6 lipca przypadają 90. urodziny sowieckiego agenta  tow. Jaruzelskiego. Spadkobiercy sowiecko-komunistycznych zbrodniarzy z KPP i PPR w SLD — zamierzają uczcić je... w Sejmie PRL-bis. Przypomnijmy więc choć częśc zasług tego sowieckiego zbrodniarza w niszczeniu wolności w sowieckiej kolonii zwanej PRL.. 

 


Ilustracja: znakomity rysunek Jana Lebensteina – przedstawiający Jaruzelskiego po wprowadzeniu stanu wojennego oraz SB-eckich mordach górników w kopalni Wujek. Jaruzelski w mundurze WRON-a melduje Breżniewowi, zbrodniarzowi z komunistycznego Kremla: "Wszystko dobrze towarzyszu"


 

Rurarz: "Wydając rozkaz użycia Wojska Polskiego przeciwko polskiemu narodowi, zapewnił Pan sobie miejsce w naszej krwawej historii jako oprawca tegoż narodu. Gorzej nawet, bo nie tylko jako oprawca, ale także jako cynik i kłamca."

 

 

Jaruzelski-"Wolski" — agent krwawej, sowieckiej Informacji Wojskowej o duszy zdrajcy oraz mentalności mordercy

 

Warto wrócić do gorących pierwszych dni po wprowadzeniu stanu wojennego, kiedy silne emocje wybuchały nawet wśród wieloletnich działaczy komunistycznych. Doskonale oddaje te emocje oraz nastroje list otwarty ambasadora PRL w Japonii Zdzisława Rurarza, który po wprowadzeniu stanu wojennego poprosił o azyl polityczny w USA. List Rurarza świadczy o bardzo dobrej znajomości celów Jaruzelskiego przy wprowadzaniu stanu wojennego w Polsce.
 
Rurarz napisał m.in. "Panie Generale, wydając rozkaz użycia Wojska Polskiego przeciwko polskiemu narodowi, zapewnił Pan sobie miejsce w naszej krwawej historii jako oprawca tegoż narodu. Gorzej nawet, bo nie tylko jako oprawca, ale także jako cynik i kłamca". 

W 1981 roku Rurarz nie mógł jeszcze wiedzieć o współpracy Jaruzelskiego jako "Wolskiego" z Informacją Wojskową, jedną z najbardziej zbrodniczych organizacji zorganizowanych przez NKWD w okupowanej przez wojska sowieckie Polsce.

Za poproszenie o azyl prof. dr. Zdzisław Rurarz został skazany zaocznie przez juntę Jaruzelskiego na karę śmierci za zdradę stanu, skonfiskowano mu cały majątek oraz odebrano obywatelstwo PRL. Majątku już nigdy nie odzyskał. Skorzystał na tym jakiś komunistyczny bandzior przejmując wszystko za grosze, tak samo jak w przypadku dorobku płk. Kuklińskiego.

Rurarz był jednym z dwóch ambasadorów PRL, którzy potępili stan wojenny oraz poprosili o azyl w USA. Drugim był ambasador PRL w USA Romuald Spasowski.

List otwarty Zdzisława Rurarza opublikowała Rzeczpospolita pod tytułem "Dusza zdrajcy, mentalność mordercy".


* * * * * * * * 
List otwarty do generała broni Wojciecha Jaruzelskiego został napisany przez mojego męża prof. dr. Zdzisława Rurarza, byłego ambasadora Polski w Japonii, w grudniu 1981 r. w Tokio, po wprowadzeniu stanu wojennego w Polsce 13 grudnia 1981 r. Szok, jakiego doznał mąż na wieść o tej zbrodni przeciwko narodowi polskiemu, dokonanej przez generała Jaruzelskiego, nie pozwolił mężowi pozostać biernym i milczącym. Stąd list ten do generała, w którym wyraził swoje stanowisko. List zostawiony był w Tokio, przed naszym opuszczeniem Japonii 23 grudnia 1981 roku

Panie Generale,

Z dniem dzisiejszym wymawiam służbę dla PRL i występuję z partii. Przez ponad 36 lat byłem aktywnym działaczem polskiego ruchu komunistycznego. Miałem 15 lat, kiedy wstępowałem w 1945 r. do ZWM, i tylko 16 lat, kiedy wstępowałem do PPR. Pracowałem na różnych szczeblach życia politycznego i zawodowego, nie wyłączając pracy dla wywiadu wojskowego PRL.

Nigdy nie miałem złudzeń, czym jest polski ruch komunistyczny i czym naprawdę jest PRL. Uważałem jednak, że w przypadku Polski nie bardzo mogło być inaczej. Zostawieni na pastwę imperializmu sowieckiego mogliśmy z nim walczyć na śmierć i życie albo próbować jakoś przeżyć, oczekując przysłowiowych lepszych czasów.

Wybrałem tę drugą drogę. Dziś widzę, że był to życiowy błąd. Możliwe, że gdybym wybrał pierwszą drogę, a mogłem, to nie byłoby mnie dziś wśród żyjących, choć co prawda ta druga też groziła mi utratą życia, ale zapewne nie przeżywałbym dziś wstydu i hańby, jakie mi zgotowała właśnie ta druga droga.

Łudziłem się, że komunizm dojrzeje z czasem. Że podlegając ewolucji, jak wszystko w świecie, stanie się on mniej agresywny, a bardziej ludzki. Łudziłem się też, że ZSRR również stanie się z czasem krajem bardziej normalnym, wyzbędzie się imperialistycznych zapędów i wejdzie na drogę prawdziwie demokratycznych przemian.

Prawda, że przykłady Węgier i Czechosłowacji bynajmniej takiego obrotu sprawy nie zapowiadały, ale próbowałem to sobie tłumaczyć szczególnymi okolicznościami.

W przypadku Polski, zwłaszcza po sierpniu 1980 r., uważałem za możliwe niepowtórzenie się dramatu obu wspomnianych krajów. A jednak dramat polski rozegrał się nawet według gorszego niż tamte scenariusza. Tam przynajmniej zryw wolnościowy tłumiono przy użyciu obcych sił. W Polsce haniebnie użyto własnych.

Panie Generale, wydając rozkaz użycia Wojska Polskiego przeciwko polskiemu narodowi, zapewnił Pan sobie miejsce w naszej krwawej historii jako oprawca tegoż narodu. Gorzej nawet, bo nie tylko jako oprawca, ale także jako cynik i kłamca, a nawet komediant, który śmie szargać słowa naszego hymnu narodowego przy ogłaszaniu stanu wojennego!

Wystąpił Pan, Generale, nie w imieniu obrony interesów naszego narodu, ale w imieniu obrony interesów imperializmu sowieckiego. Jako żołnierz polski podniósł Pan rękę, Generale, nie na obcych agresorów, przed którymi Pańskim świętym obowiązkiem jest bronić Ojczyzny, ale na swój własny naród! Okrył Pan hańbą siebie i mundur żołnierza polskiego!

Niech się Pan, Generale, porówna teraz ze szlachetną postacią generała Sowińskiego, który mimo wieku i kalectwa zginął bohatersko z karabinem w ręku na ostatnim szańcu obrony naszej niepodległości...

Czyżby Pan, Generale, był tak naiwny, że nie zdaje sobie sprawy z faktu, komu Pan służy?

Czy też jest Pan, Generale, zwykłym tchórzem, któremu łatwiej mordować bezbronnych górników, niż walczyć przeciw obcej agresji?

Znałem nieco Pana, Generale, i miałem Pana za prawego i odważnego człowieka. Powtarzałem to wszędzie, gdzie mogłem. Nawet jeszcze po ogłoszeniu przez Pana stanu wojennego chciałem wierzyć, że szuka Pan pretekstu do postawienia naszych wojsk w stan gotowości bojowej i takiego ich przegrupowania, aby możliwie najskuteczniej opierać się obcej interwencji. Co prawda logika i znajomość naszych realiów podpowiadały mi co innego, ale naprawdę nie posądzałem Pana, Generale, o duszę zdrajcy i mentalność mordercy...

Nawet już po ogłoszeniu stanu wojennego szczerze chciałem wracać do kraju, bo do ostatka Panu wierzyłem i gotów mu byłem pomóc. Ale odkrył Pan, Generale, swoje prawdziwe oblicze, oblicze zdrajcy i oprawcy naszego narodu bardzo szybko. Dlaczego jednak posunął się Pan, Generale, do zdrady i zbrodni? Czyżby był Pan tak prymitywny, iż wierzy w „socjalizm naukowy” i „przodującą rolę ZSRR w świecie”, że jest Pan gotów dla nich nurzać własny naród we krwi? Czy też jest Pan, Generale, nędznym kalkulatorem, który wybrał niby mniejsze straty, żeby uniknąć większych?


Otóż te niby mniejsze straty przerodzą się w większe wcześniej czy później, a ponadto naród wybaczyłby Panu nawet miliony ofiar w obronie jego suwerenności i godności, a nie wybaczy Panu n i g d y nawet kropli niewinnej krwi własnej!

Nie jest Panu chyba obojętne, Generale, jak zapisze się Pan w naszej historii? Czy zajmie Pan miejsce w panteonie bohaterów czy zdrajców narodu?

Nie jest też Panu, Generale, chyba obojętna forma śmierci. Śmierć żołnierska w obronie ojczyzny była zawsze dla Polaka honorem najwyższym. Pan, Generale, zaszczytu tego już nie dostąpi. Może kiedyś dosięgnie Pana karząca ręka sprawiedliwości i nie umrze Pan bohaterską śmiercią na polu chwały, ale zawiśnie Pan na szubienicy jak zwykły łotr!

Panie Generale, wypowiedział Pan wojnę naszemu narodowi. Jako Polak odpowiadam wojną na Pańską wojnę! Prawdziwy Polak ceni nade wszystko Honor i Wolność. Chce go Pan, Generale, pozbawić i jednego, i drugiego. N i g d y się to Panu nie uda!

Od dziś Pan, Generale, ma we mnie wroga na śmierć i życie. Niech Pan będzie pewny, że nie cofnę się przed nikim i niczym w walce z Panem, zdrajcami Pańskiego pokroju i Pańskimi kremlowskimi mocodawcami. Całe swoje doświadczenie, wiedzę, zdrowie i życie poświęcam odtąd bezpardonowej walce z imperializmem sowieckim i jego agenturą w Polsce i w całym świecie.

Jest Pan, Generale, obrońcą złej i ginącej sprawy. Gdyby Pan miał doprawdy żołnierski honor, to uklęknąłby przed płytą Grobu Nieznanego Żołnierza i strzelił sobie w łeb! Może wtedy naród wybaczyłby Panu dokonane zbrodnie...

Polacy, Panie Generale, zawsze walczyli o wolność „waszą i naszą”. Pańskie rozkazy pchnęły żołnierza polskiego nawet do walki z naszą wolnością, która wreszcie zaczęła majaczyć na horyzoncie, i tym samym pchnęły go do walki przeciw wolności innych.

Naród polski to jednakże nie zgraja zdrajców ogłupiających chwilowo zdezorientowanego żołnierza polskiego. Naród polski to przede wszystkim bohaterscy robotnicy, patriotyczni chłopi i głęboko postępowa inteligencja, a nade wszystko wspaniała młodzież polska! To ten naród, na który podniósł Pan rękę, Generale, nie ugnie się przed brutalną przemocą!

Prawdziwi Polacy wysoko poniosą sztandar Walki i Honoru! To oni krwią oczyszczą skalany hańbą mundur żołnierza polskiego!

– Śmierć zdrajcom Polski!

– Śmierć imperializmowi sowieckiemu!

– Jeszcze Polska nie zginęła, póki my żyjemy!

prof. dr hab. Zdzisław Maciej Rurarz, b. ambasador PRL w Japonii

* * * * * * * *

Sowiecki agent Informacji Wojskowej tow. Jaruzelski planował, że sowietyzowane przez niego tzw. LWP uderzy na demokratyczne kraje zachodnie oraz je podbije razem z komunistyczno-bolszewicką armią czerwoną

Sowieckie marionetki sprawujące władzę w krajach zrzeszonych w Układzie Warszawskim nigdy nie zaprotestowały przeciwko  sowieckim planom ataku na demokratyczne kraje na zachodzie Europy. Wręcz przeciwnie, kosztem własnych krajów — uzbrajali wojsko w broń ofensywną przeznaczając na to olbrzymie środki materialne, co prowadziło do zubożenia społeczeństw całego bloku sowieckiego. 

Na przykład, tzw. LWP w PRL posiadało jeszcze w 1991 roku 3330 czołgów, a armia sowiecka aż 41580. Zaś cały sowiecki Układ Warszawski zgromadził 59470 tylko samych czołgów i ponad 70300 transporterów opancerzonych... Od samego początku przywódcy sowieccy nie kryli swoich imperialnych dążeń do zaatakowania demokracji zachodnich oraz wprowadzenia komunizmu na całym świecie. I sekretarz bolszewickiej parti komunistycznej Nikita Chruszczow — nawet powiedział do zachodnich dyplomatów w Moskwie, że historia jest po stronie sowieckiej, i że Sowieci „pogrzebią”* Zachód.


W tych przygotowaniach do agresji sowieckiej za Zachód, a tym samym stworzenia zagrożenia dla Polski atakiem atomowym — duży udział miał tow. Jaruzelski. Dlatego, warto zwrócić uwagę na — stwierdzenie Jaruzelskiego, że "służba w Wojsku Polskim była służbą dla Polski". A przecież nadzorowane przez agenta "Wolskiego" bolszewickie wojsko nazywane "polskim" — miało być wyłącznie sowieckim mięsem armatnim służącym do ataku na demokratyczny Zachód. Ileż więc trzeba mieć w sobie bolszewickiego zakłamania — by móc coś takiego powiedzieć! Lecz jako stalinowski agent IW używający pseudonimu "Wolski", Jaruzelski miał wprawę w komunistycznych łgarstwach oraz współpracy ze swoimi sowieckimi nadzorcami w Polsce od początku swojej kariery w tak zwanym LWP.

W filmie "Towarzysz generał" przedstawiono dokumenty pokazujące, że Jaruzelski pisał do sowieckiej  Informacji Wojskowej w LWP — meldunki i donosy na kolegów z jednostek wojskowych, w których służył. Zaś w ramach czystek w wojsku po Marcu 1968 roku — pozbawił stopnii oficerskich osoby pomagające mu  w jego wojkowej karierze przez wiele lat. Nestety, Jaruzelski dalej  hańbi mundur żołnierza polskiego — o czym pisał w powyższym liście Zdzisław Rurarz. Tak jak hańbił ten mundur rozkazując LWP najazd na Czechosłowację, czy szykując LWP do  zbrodniczej napaści na kraje Zachodnie, co przyniosłoby katastrofalne skutki dla Polski.

„Wojska NATO tworzyły w zasadzie jeden eszelon. Układ Warszawski miał dwa. Pierwszy tworzyły wojska sowieckie w NRD, oddziały polskie, wschodnioniemieckie plus trochę Czechów i Węgrów. To były potężne siły, którym dorównywał eszelon NATO-wski. Sowieci liczyli natomiast na drugi eszelon stacjonujący w ZSRR. Ze starcia tamtych dwóch eszelonów, niezależnie od wyniku, oba wyszłyby wykrwawione i osłabione. I wtedy do akcji wkroczyłyby świeże oddziały drugiego eszelonu sowieckiego. Była tylko jedna siła, która mogła je powstrzymać - broń nuklearna. Proszę zgadnąć, gdzie znajdowałby się wtedy drugi eszelon, a więc, gdzie nastąpiłoby zachodnie uderzenie nuklearne? W Polsce. To oznaczałoby niewyobrażalną destrukcję. Informacje Kuklińskiego pomogły temu zapobiec.”**
_____________
* W swoim wystąpieniu wygłoszonym 18 października 1956 roku do zachodnich dyplomatów w ambasadzie PRL w Moskiwe tow.  Chruszczow powiedział: "We will bury you".
** Wywiad Piotr Gillert z Arrisem Pappasem "Dzięki Kuklińskiemu kładłem się spać spokojnie". Rzeczpospolita, 10 lutego 2005.
____________
Zdzisław Rurarz (1930 – 2007). W grudniu 1981 roku był ambasadorem PRL w Japonii. Po ogłoszeniu stanu wojennego poprosił o azyl polityczny w Stanach Zjednoczonych, gdzie zamieszkał. Władze PRL skazały go na karę śmierci, pozbawiły obywatelstwa i majątku. Wydał książkę „Byłem doradcą Gierka”.


Notka poprzednio opublikowna na moim blogu na Salon24 pod nieco innym tytułerm - 02.02.2010 


 

 

1 komentarz

avatar użytkownika Maryla

1. Jaruzelski bohaterem? Prof.

Jaruzelski bohaterem?

Prof. dr hab. Mieczysław Ryba, kierownik Katedry Historii Systemów Politycznych XIX i XX w. Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II

Ciągłe obserwowanie uniewinniających wyroków sądowych dotyczących zbrodni komunistycznych stało się męczące czy wręcz żenujące. Nawet dla postronnego obserwatora jasne jest, że przedłużające się procesy to nic innego, jak budowanie alibi dla systemu sprawiedliwości w Polsce. Chce się pokazać, jakoby zbrodnie systemu komunistycznego wciąż były ścigane. Wiadomo jednak, że nie chodzi o to, aby „króliczka złapać, ale żeby go gonić”. W początkowych latach dziewięćdziesiątych środowisko Adama Michnika przekonywało Polaków, że niepotrzebna jest ustawa dekomunizacyjna, wystarczą zwykłe (dodajmy: niezdekomunizowane) sądy i zbrodnie systemu zostaną ukarane. Jak to karanie wygląda, wystarczy spojrzeć, jaka to krzywda spotkała Wojciecha Jaruzelskiego, Czesława Kiszczaka i innych.

Do tego należy dodać, że wspomniane środowisko „Gazety Wyborczej” wspomagane mocno przez prezydenta Komorowskiego intensywnie działa, by świętem wolności w Polsce uczynić dzień 4 czerwca, a więc rocznicę wyborów zafundowanych Polakom w 1989 roku na skutek ustaleń w Magdalence i przy Okrągłym Stole. Ludzie tacy jak Jaruzelski czy Kiszczak byli głównymi architektami tego porozumienia, zatem są w pewnym sensie „ojcami założycielami” polskiej wolności i III Rzeczypospolitej. Wszak Wojciech Jaruzelski to formalnie pierwszy prezydent III RP.

Polityka tzw. grubej kreski musiała zatem doprowadzić do sytuacji, gdy przywódców państwa komunistycznego nie będzie się uważać za zbrodniarzy, lecz za bohaterów. Sojusz Lewicy Demokratycznej na dziewięćdziesiątą rocznicę urodzin Jaruzelskiego tworzy księgę pamiątkową, której redaktorem jest stary aparatczyk komunistyczny Jerzy Wiatr, dodajmy – uczestnik obrad Okrągłego Stołu ze strony PZPR. Artykuły piszą tacy ludzie, jak Michaił Gorbaczow, Aleksander Kwaśniewski, Jerzy Urban oraz reprezentujący ówczesną opozycję (lewicową) – Andrzej Celiński. Mało tego, SLD miało plan, aby Sejm Rzeczypospolitej specjalnie uhonorował generała.

Inicjatywa Sojuszu oczywiście ma skupić byłe środowiska PZPR-owskie, tak aby wygrać konkurencję z Januszem Palikotem na lewej flance sceny politycznej. Elektoratu gejowskiego jest w Polsce bardzo mało, natomiast byłych działaczy komunistycznych, ich rodzin, przyjaciół itp. – całkiem sporo. Dlatego przywódcy SLD dobrze skalkulowali sobie, w jaki sposób zaskarbić sympatię swoich wyborców.

Patrząc na cały problem z narodowego punktu widzenia, można powiedzieć, że bezkarność byłych przywódców PRL-u doprowadziła Polskę do kompletnego relatywizmu w tzw. polityce historycznej. Skoro SLD pozwala sobie dziś na tak śmiałe kroki co do oceny Jaruzelskiego, można się spodziewać, że gdy powróci do władzy (marzeniem Leszka Millera jest koalicja SLD z PO), na pewno będzie chciała mieć wpływ na kształt programów szkolnych czy podręczników do nauczania historii. Można sobie wyobrazić, że stan wojenny w takich podręcznikach będzie przedstawiany jako sytuacja trudna do prostej oceny, a szczytem osiągnięć wolnościowych będzie się określać Okrągły Stół, zorganizowany przez naszych ówczesnych umiłowanych przywódców: Wojciecha Jaruzelskiego z Czesławem Kiszczakiem oraz opozycjonistów – Adama Michnika, Jacka Kuronia, Bronisława Geremka i innych.

Jeszcze niedawno wymieniono by przy tej okazji Lecha Wałęsę, ale od czasu, gdy sprzeciwił się środowiskom gejowskim, zamienia się go na osobę Bogdana Borusewicza. Ktoś kiedyś powiedział, że zbrodnia nieosądzona demoralizuje podwójnie. Mamy zatem tego namacalne dowody. I jak w takiej sytuacji muszą się czuć ci, którzy poświęcali swoje życie i zdrowie w walce z komuną? Co myślą setki tysięcy politycznych emigrantów czy rodziny patriotów zamordowanych przez SB-eków? I jaki w tym wszystkim przykład państwo polskie daje młodemu pokoleniu? Pytania te można śmiało potraktować jako czysto retoryczne.

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/35138,jaruzelski-bohaterem.html

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl