Czytane po latach. Jak Wisława Szymborska dzieciom bajkę o krasnoarmiejcach opowiadała

avatar użytkownika kazef

W 1951 roku, w samym środku stalinowskiej nocy, w numerze 11 „Życia Literackiego” ukazał się wiersz Wisławy Szymborskiej kierowany bezpośrednio do dzieci (właściwszym określeniem -co postaram się wykazać - byłoby: uderzający w dzieci). Trudno dociec, czy ubierając swój przekaz w formę swoistej bajki przyszła noblistka kierowała się ustaleniami  rosyjskiego badacza obrzędów ludowych i narracji stosowanych w tradycyjnych bajkach Władimira Proppa[1]. W jej wierszu odnajdziemy elementy wymieniane przez go badacza: „bohatera” i „przeciwnika”, „walkę”, „zwycięstwo” czy „likwidację wcześniej zaistniałego braku czegoś”. Ale właściwszą perspektywą pozwalającą ocenić w jakim celu Szymborska napisała swój utwór i jakich metod użyła, będzie perspektywa polityczna i kontekst rewolucyjno-kulturowy wraz z arsenałem propagandowych środków stosowanych w tamtym czasie przez komunistycznych literatów zajmujących się pieriekowką dusz Polaków.

Szymborska zaczyna wiersz wczuwając się w rolę krasnoarmiejców. Przeczytajmy:

 

Żołnierz radziecki w dniach wyzwolenia do dzieci polskich mówił tak:

Kruche bywają ściany domów
gdy pocisk wojny godzi w domy.
Nie płaczcie polskie dzieci w schronach.
Będziemy oszczędzali gromów.
Nie chcemy ranić waszych miast.
Nie chcemy ranić waszych wsi.
Najszybszym frontem przez wasz kraj
będziemy tropiąc wroga szli.
Więc najmniej bomb. Więc najmniej zgliszcz.
Umiemy bardzo celnie strzelać.
Bo wiemy – gorzko się umiera
na dziesięć minut przed wolnością.

Nie jedna wolność to – lecz dwie.
Bliźniaczki. Siostry bystronogie.
Bo też i Hitler co tu wszedł
nie jest jedynym waszym wrogiem.
Jest jeszcze wróg – co ojców karki giął
młodość i starość im odbierał.
Za młodość i za starość ich
odpowie on przed wami teraz.

Dziś otwieramy wam nadzieję,
której wy jutro podołacie.
Niech was nie trwoży to natarcie.
Front jak wiosenny deszcz przewieje.

 

     Możnaby powiedzieć: wiersz słabych lotów, boć przecież brak tu wyrafinowanych poetyckich metafor, któż też dałby na końcu dwóch pierwszych wersów to samo słowo („domów”, „domy”). Ale mamy rok 1951 r. - czas tępo ciosanych socrealistycznych wierszydeł chwalących stal, węgiel i Stalina. Na tym tle dokonanie Szymborskiej wygląda całkiem udanie, a w warstwie manipulacji i presji psychologicznej prezentuje się mocno powyżej przeciętnej.

     Wcielająca się w rolę babci, mamy czy też przedszkolanki poetka stara się przedstawić krasnoarmiejców jako niegroźny deszczyk, który „przewieje”. Stara się uspokoić młode serca, przekonując, że tytułowy „żołnierz radziecki”  troszczy się, aby polskie dzieci nie płakały („Nie płaczcie polskie dzieci w schronach”), że żołnierz ten stara się jak najmniej hałasować i nie straszyć („Będziemy oszczędzali gromów. /Nie chcemy ranić waszych miast./ Nie chcemy ranić waszych wsi.”). Ciepły i zatroskany o dziecięcy spokój wojak chce jak najszybciej wytropić wroga i sprawić jak najmniej zamieszania („Najszybszym frontem przez wasz kraj/będziemy tropiąc wroga szli./Więc najmniej bomb. Więc najmniej zgliszcz.”). O cóż walczy ów troskliwy gieroj? O dwie wolności, „Bo też i Hitler co tu wszedł/ nie jest jedynym waszym wrogiem./Jest jeszcze wróg – co ojców karki giął/młodość i starość im odbierał.”

       Dochodzimy w tym miejscu do kluczowego momentu w propagandowej narracji zastosowanej w „bajce”. Komuniści lubowali się w rewolucyjnym, na poły mistycznym stosunku do zagadnienia czasu i jego kreacji: przeszłości, przyszłości i teraźniejszości. W swoim hymnie śpiewali:

"PRZESZŁOŚCi ślad dłoń nasza zmiata,

Przed ciosem niechaj tyran drży!

Ruszymy z posad bryłę świata,

DZIŚ niczym, JUTRO wszystkim my!"

Szymborska nagle i dość gwałtownie w końcówce wiersza tasuje czas. Dwukrotnie używa słów „młodość i starość”, by przenieść się do „teraz” i „dziś”. Wróg ma odpowiedzieć za swoje czyny  przed „wami” (domyśle: przed wami, dzieci!) „teraz”. Po to, by przyszłość, czyli rewolucja, zwyciężyła. Poetka daje na to gwarancję nadziei i z ową nadzieją stawia przed dziećmi zadanie:

„Jest jeszcze wróg – co ojców karki giął
młodość i starość im odbierał.
Za młodość i za starość ich
odpowie on przed wami teraz.

Dziś otwieramy wam nadzieję,
której wy jutro podołacie.”

Dziecięcy odbiorca wiersza jawi się w tym momencie w zamierzeniu autorki spadkobiercą i następcą sowieckich żołnierzy. Ma dokończyć ich dzieło „teraz”, „dziś” i następnie „jutro”. Dodajmy od razu: poetka kieruje to do POLSKICH dzieci!

         Oczywiście dziecięcy odbiorca niewiele zrozumie z tej bajki. Ktoś z dorosłych będzie mu musiał wytłumaczyć intencje poety. Ktoś będzie musiał przekazać spadek i wiano krasnoarmiejców. Spróbujmy i my rozjaśnić mroki tych fragmentów.

         Przenosząc perspektywę czasową z „wyzwolenia Polski” z 1945 r. w czas „teraz” i „dziś” Szymborska nie tylko dokonuje rytualnego po 1945 r. wskazania drugiego po Hitlerze wroga, jakim dla wkraczającego Sowieta musiała być przedwojenna, „pańska” Polska. W 1951 r. rozprawa z „reliktami” Niepodległej wciąż trwa; tysiące Żołnierzy Wyklętych jest zatrzymywanych i torturowanych, zapełniają się doły śmierci na warszawskiej Łączce i w innych miastach Polski… W prasie sowieccy funkcjonariusze rozpisują się o wrogach ludu i bandytach oskarżonych w ramach tzw. spisku w wojsku i sprawy TUN. Ci sami pismacy nie wspominają już o bezimiennych grobach skazanej  procesach odpryskowych dwudziestki przedwojennych polskich oficerów, ani o masowych egzekucjach innych Niezłomnych[2]. To właśnie w taki czas krakowska poetka kieruje do dzieci bajkę o krasnoarmiejcach.

         W 1951 r. cały „postępowy”, socjalistyczny obóz prowadzi ofensywę propagandową w ramach tzw. „walki o pokój”. Organizowane są kolejne Kongresy Obrońców Pokoju, ustanawiane Światowe Rady Pokoju, zbierane podpisy pod apelami o pokój. Pisarze i poeci stają na pierwszej linii frontu. Uczestniczą w walce biorąc udział w międzynarodowych spotkaniach organizowanych pod kuratelą Wielkiego Brata. Piszą wiersze i zwykłe agitki (wymieńmy tu przykładowo Iwaszkiewicza, Broniewskiego, Putramenta czy Tuwima)[3]. Sowiecki agresywny blok tuszuje swoje imperialistyczne plany i zamiary pacyfistycznymi hasłami. Realizowana jest dezinformacyjna strategia znana od lat; już w 1910 r. Henryk Sienkiewicz rozpoznając rzeczywiste intencje niektórych rewolucjonistów pisał w zakazanej w Polsce ludowej powieści „Wiry”: „chorobą tłumaczy się ten bezgraniczny brak logiki (…): krzycząc przeciw wojnie robicie wojnę, krzycząc przeciw sądom wojennym, skazujecie bez żadnych sądów”. Wisława Szymborska realizuje sowiecki program z nie mniejszą gorliwością niż wymienieni już autorzy pokojowych agitek. Stąd w utworze-bajce wyraźne przypisanie żołnierzom sowieckim pacyfistycznych zamiarów („Więc najmniej bomb. Więc najmniej zgliszcz” itd.). Opublikuje jeszcze niejeden wiersz, a w 1953 r. podpisze rezolucję wyrażająca poparcie dla stalinowskich władz PRL po wyroku skazującym duchownych katolickich na karę śmierci w sfingowanym procesie pokazowym księży kurii krakowskiej.

        W omawianym wierszu zastanowiło mnie jeszcze jedno. Szymborska pisząc o „dwóch wolnościach” użyła niezrozumiałego dla mnie porównania: „Bliźniaczki. Siostry bystronogie”. O jakie bliźniaczki tu chodzi? Z jakiej legendy, mitu czy opowieści zapożyczyła te siostry? Jaki związek z treścią może mieć ta metafora? Czy poetka usłyszała o urodzonych w styczniu 1950 r. w ZSRR siostrach syjamskich Maszy i Daszy, na których przeprowadzano potem okrutne, nieludzkie eksperymenty naukowe?[4] Chodzi chyba jednak o coś innego. Od lat w Rosji wielką popularnością cieszyła się bajka o bliźniaczkach: Maszeńce i Daszeńce. Dziewczynki zamienione zostały w … łanie. Bystronogie łanie - czyż to nie pasuje do tego bajkowego wierszyka?

         Utworów sławiących komunizm i  Stalina Szymborska i jej koledzy po fachu napisali mnóstwo. Wciąż za mało o nich wiemy, za mało przypominamy. Narobiły wielkich, niezmierzonych szkód w świadomości Polaków[5]. Bajka o krasnoarmiejcu Szymborskiej wśród załganych, propagandowych wyczynów wyróżnia się wyjątkowym, nawet jak na tego rodzaju „dzieła”, atakiem na umysły małych dzieci. Bogdan Zalewski, z którym wymieniłem na twitterze uwagi na temat tego utworu, napisał: „Szymborska widzi w tym wierszu Polskę i Polaków ślepiami bolszewika. To jest czyste wcielenie bolszewickiego, antypolskiego ZŁA. Kwintesencja zdrady.”

         Osobiście podsumuję te rozważania dwoma cytatami. Pierwszy polski noblista, Henryk Sienkiewicz, we wspomnianej już powieści „Wiry” wkłada w usta jednego z bohaterów profetycznie brzmiące słowa: „wicher dmie od Wschodu i jałowy piasek zasypuje naszą tradycję, naszą cywilizację, naszą kulturę – całą Polskę – i zmienia ją w pustynię, na której giną kwiaty, a żyć mogą tylko – szakale”. Nawiązując z kolei do refleksji Bogdana Zalewskiego przywołam wypowiedź sekretarza noblistki Wisławy Szymborskiej, Michała Rusinka, który ujawnił sekret osobowości poetki: „Tak naprawdę była mroczną osobą, pełną pisarskich neuroz i wątpliwości. Tej twarzy nie pokazywała na zewnątrz i obudowywała się poczuciem humoru. Można górnolotnie powiedzieć, że "chowała swoje prawdziwe »ja«"[6].



[1] Władimir Jakowlewicz Propp (1895-1970), znany rosyjski badacz, napisał m.in.: ”Morfologia bajki magicznej” (I wyd. - 1928), „Historyczne korzenie bajki magicznej” (1946), „Russkij geroiczeskij epos” (1955), „Russkije agrarnyje prazdniki” (1963), kładąc podwaliny pod współczesne metody semiotyczne.

[2] W 1950 r. aresztowano m.in. trójkę komandorów WP (bohaterów obrony Helu w 9139 r.). W 1952 r. zostają oni zamordowani i pochowani bezimiennie na Łączce. 16 grudnia 2017 odbył się uroczysty, państwowy pogrzeb kontradmirała Stanisława Mieszkowskiego, komandora Zbigniewa Przybyszewskiego i kontradmirała Jerzego Staniewicza. Odnalezione przez zespół prof. Krzysztofa Szwagrzyka szczątki pochowano na Cmentarzu Marynarki Wojennej w Gdyni-Oksywiu w Kwaterze Pamięci.

[3] Próbkę takiej twórczości zob. https://zapisz.blog/2016/11/02/pisarze-o-pokoju-1951/

[5] Trzeba też pamiętać o wierszu „Nienawiść”, którym Szymborska okrasiła słynne wydanie „Gazety Wyborczej”, w którym cieszono się z upadku rządu Jana Olszewskiego i fiaska idei lustracji. Tuż po tragedii smoleńskiej 9 maja 2010 r. (w tzw. Dniu Zwycięstwa) Szymborska i m.in. Jerzy Baczyński, prof. Agata Bielik-Robson, ksiądz Adam Boniecki, Włodzimierz Cimoszewicz, Rafał Dutkiewicz, Adam Michnik, Daniel Olbrychski i arcybiskup Józef Życiński - podpisała list „9 maja. Pamięć i Pojednanie”. Wzywano wtedy do akcji zapalania zniczy na grobach żołnierzy Armii Sowieckiej poległych w 1920 r. i w dniach „wyzwolenia”.

[6] https://kultura.onet.pl/wiadomosci/michal-rusinek-wislawa-szymborska-chowala-swoje-prawdziwe-ja-wywiad/rzgvc94

 

5 komentarzy

avatar użytkownika kazef

1. Ta sama walka

wciąż trwa...

avatar użytkownika Maryla

2. @kazef

walka wciąż trwa. Drugie pokolenie AK wciąz jest zwalczane przez drugie pokolenie UB.

Trzeba też pamiętać o wierszu „Nienawiść”, którym Szymborska okrasiła
słynne wydanie „Gazety Wyborczej”, gdzie cieszono się z upadku rządu
Jana Olszewskiego i fiaska idei lustracji. Tuż po tragedii smoleńskiej 9
maja 2010 r. (w tzw. Dniu Zwycięstwa…) Szymborska i m.in. Jerzy
Baczyński, prof. Agata Bielik-Robson, ksiądz Adam Boniecki, Włodzimierz
Cimoszewicz, Rafał Dutkiewicz, Adam Michnik, Daniel Olbrychski i
arcybiskup Józef Życiński - podpisała list „9 maja. Pamięć i
Pojednanie”. Wzywano wtedy do akcji zapalania zniczy na grobach
żołnierzy Armii Sowieckiej poległych w 1920 r. i w dniach „wyzwolenia”.

Wręczenie medalu Wisławie Szymborskiej

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

3. drugie pokolenie z Czerskiej

autor: Facebook/Mariusz Ziomecki

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika kazef

4. @Maryla

W przypisie nr 4 podlinkowałem dwa teksty o siostrach syjamskich, Maszy i Daszy, na których sowieccy funkcjonariusze zatrudnieni na uczelniach dokonywali ohydnych, zwierzęcych wręcz eksperymentów. Uprzedzam, teksty dla ludzi o mocnych nerwach. W każdym razie w tym co napisał Mariusz Ziomecki dostrzegam ślad tego samego chorego myślenia, co w przypadku sowieciarzy. Zawsze ich napędzała nienawiść do tzw. prostych ludzi, posunięta poza granicę zdziczałego okrucieństwa.

avatar użytkownika kazef

5. Michał St. de Zieleśkiewicz:

Wisia Szymborska, zabić księży, męczennicy za wiarę

http://blogmedia24.pl/node/62146