Ukraina: od pierwszej rocznicy wyzwolenia Mariupola:13.06.2015 - do dzisiaj: "USA mówią 'nie' ukraińskim neonazistom.'"*

avatar użytkownika Foxx

* ... jak za wczorajszą notką interii dizisiaj podał portal dorzeczy.pl.

 
Stany Zjednoczone nie będą dostarczać broni członkom walczącego na Ukrainie Batalionu Azow. Powód? Amerykanie nie chcą wspierać neonazistów i antysemitów.
 
W związku ze skalą kolejnej odsłony tej wojny informacyjnej postanowiłem przypomnieć regularnie aktualizowaną notkę z 2015 (aktualizacji poza mną niemal nikt nie czyta ;). Zaprezentowałem w niej okoliczności obchodów pierwszej rocznicy wyzwolenia Mariupola oraz międzynarodowy kontekst pierwszej do tytułowej próby zza Oceanu. Z czasem powstała kronika drogi bojowej i działalności aktualnego Samodzielnego Zagonu Specjalnego Przeznaczenia 3057 Wojskowego Komponentu Gwardii Narodowej Ukrainy. W tym relacji z podmiotami zagranicznymi.

[Batalion Azow / Źródło: PAP/EPA / ROMAN PILIPEY - nie podali, że to zdjęcie z 2014, ale o tym oraz znaczeniu tego faktu o niżej, przyp. F.]
 
Czytelnicy materiał znający lub zainteresowani wyłącznie kontekstem wczorajszego "newsa" mogą zjechać na sam dół tekstu - do aktualizacji z przełomu lat 2017/2018.  Nie ukrywam jednak, że gdy na potrzeby tego komentarza wróciłem do tej całej historii - okazuje się ona opowieścią z Dzikich Pól, którą dość trudno byłoby wymyślić któremuś z twórców form fabularnych...

Wracamy więc do 13.06.2015...

... i lądowego korytarza z kontynentalnej Rosji na Krym - do dzisiaj - niet.
 
Jest to rocznica ciekawa, bo zbiegiem okoliczności akurat 12.06. pojawiła się informacja o wycofaniu przez amerykańską Izbę Reprezentantów środków na finansowanie szkoleń i zaopatrzenia w ręczne rakiety przeciwlotnicze "neonazistowskiego", "nienawistnego" batalionu "Azow". Decyzja ta oficjalnie została podjęta na podstawie... publikacji w "Foreign Policy". Więcej na kresy24.pl. "Azow" wydał krótkie oświadczenie z oburzeniem odrzucając insynuacje, że w ich ideologii znajdują się jakiekolwiek odniesienia poza ukraińskim patriotyzmem dodając, że cieszy troska o to co się na Ukrainie dzieje, dobrze byłoby gdyby USA jednak realizowały własne zobowiązania z memorandum budapesztańskiego, w ramach którego - obok Wielkiej Brytanii i... Rosji - zadeklarowały gwarancje niepodległości i integralności Ukrainy po rezygnacji tego państwa z arsenału jądrowego. Komendant jednostki, Andrij Biłeckij, w tym duchu odpowiadał pytającym go o tę sprawę w trakcie rocznicowych uroczystości mieszkańcom Mariupola dodając, że nie przestrzegając memorandum przedstawiciele USA nie mają moralnego prawa recenzowania ludzi realnie broniących własnego państwa, a "Azow" bez problemu poradzi sobie bez tej pomocy. Zarówno w oświadczeniu, jak i w wypowiedzi Biłeckiego przewija się przekonanie, że uchwała Izby Reprezentantów jest elementem politycznej gry.

[materiał z jednego z ukraińskich kanałów yt na temat tej historii, "dziennikarz" z "FP" do lutego 2015 nie zauważył rosyjskiej agresji na Ukrainę, a "Azowowi" zarzuca że nie walczy "o Europę", a... "o Mariupol" - można włączyć angielskie napisy]
 
Zanim przejdę do tego, co rok temu i trochę później działo się w Mariupolu, wspomnę tylko, że "Azow" od początku wydaje się być projektem wspieranym przez którąś z amerykańskich agencji, dobrze rozpoznanym i jakoś do wczoraj, mimo wielu publikacji, amerykańscy politycy powyższych zarzutów nie brali serio.

[fragment włoskiego reportażu dziennikarzy "Il Giornale" z czerwca 2014 o obcokrajowcach walczących w "Azowie" - anglojęzyczna wypowiedź ówczesnego koordynatora rekrutacji w Europie]
 
Już wyszkoleni instruktorzy jednostki właśnie rozpoczynają szóstą edycję rozpoczętego w marcu 2015 opartego na standardach NATO autorskiego programu szkoleniowego "Spartanin"
 
(angielskie napisy)
 
[fragment szkolenia "Azowa"]
 
Lotnictwo w wojnie rosyjsko-ukraińskiej aktualnie nie bierze udziału, a w rozmaite rakiety rodzimej produkcji "Azow" jest dobrze zaopatrzony
[samochód pancerny Grupy Zwiadu KRAZ-Spartan z kierowanymi rakietami p-panc Stugna-P - kliknij w ilustracje by powiększyć]
 
W związku z licznymi wypowiedziami i działaniami przeciwko krytej przez Poroszenkę postsowieckiej generalicji MON w wykonaniu komendanta "Azowa" oraz jego oficerów - warto pamiętać, że należało do nich m.in. odbicie Mariupola oraz przesunięcie linii frontu o ok. 20 km na wschód oraz szybki i bardzo przemyślany rozwój zorganizowanego cywilnego zaplecza na tyłach - inspiracji amerykańskich sankcji szukałbym raczej w Kijowie, niż na stronach "Foreign Policy". Kolejne działanie opisanych przeze mnie szczegółowo ukraińskich "bezimiennych".
 
Akurat w rocznicę mitu założycielskiego pierwszej ukraińskiej jednostki, która w tej wojnie odniosła znaczący sukces ma to wymiar głównie symboliczny
["Razem do zwycięstwa!" - okolicznościowa grafika z okazji rocznicy wyzwolenia Mariupola]

"Azow" jako formowany pułk Gwardii Narodowej ma zapewnione bieżące finansowanie, zaopatrzenie i dostawy sprzętu z MSW i cały czas jest jednostką najbardziej wspieraną przez ukraińską diasporę oraz miejscowych wolontariuszy.
W tym kontekście nagłośniona szopka w oparciu o tekst z "Foreign Policy" wygląda jeszcze bardziej egzotycznie.


MARIUPOL 13.06.2015 - "REPUBLIKA AZOWSKA"

Był to specyficzny dzień, co najlepiej zilustrują obrazki. Na głównym placu miasta (im. Lenina - sic!) odbyły się rocznicowe uroczystości oraz parada reprezentacji mariupolskiego garnizonu , wtedy, Szturmowego Pułku Gwardii Narodowej "Azow" (forma przejściowa do finalnej, o której w dalszej części notki). Zwracają uwagę proporce ze zmienioną symboliką w porównaniu z batalionem.

[kolumna "Azowa" w drodze na uroczystości]

 
[powiększenie zdjęcia z tweetu doradcy szefa MSW Antona Gieraszczenki relacjonującego uroczystości]
 
 
 
W trakcie obchodów miało miejsce wystąpienie, którego znaczenie trudno pominąć
 
 

Mniej istotna jest treść przemówienia Biłeckiego, w którym podziękował swoim żołnierzom a mieszkańcom Mariupola zaręczył, że miasto pozostanie ukraińskie do momentu gdy żyje choćby jeden "azowiec". Zwraca uwagę sam obrazek i mowa ciała. Za plecami dowódcy "Azowa" po lewej widzimy ministra spraw wewnętrznych Awakowa, a po prawej sekretarza Rady Bezpieczeństwa i Obrony Turczynowa. Jednym słowem niezależnie od głosów z Waszyngtonu "partia wojny" twardo stoi za swoim, trudno się oprzeć wrażeniu, nieformalnym liderem. Więcej o "partii wojny" i "partii pokoju".
 
[członkowie mariupolskiego Korpusu Cywilnego "Azowa"]
[tu: z Biłeckim]
 
[Biłeckij razem z "azowcami" walczącymi o Mariupol uchwałą Rady Miasta otrzymali jego honorowe obywatelstwo]
 
Reportaż z uroczystości MariupolTV
 
 
[czas 03:10, mer miasta Jurij Hotlubej odznacza Biłeckiego]

 
W tym miejscu możemy cofnąć się o rok.
 
 
WYZWOLENIE I UTRZYMANIE MARIUPOLA WBREW KIJOWOWI
 
Warto pamiętać, że w czerwcu 2014 Sztab Generalny pchał ochotnicze bataliony na Donieck i Ługańsk - co skończyło się wkrótce "kotłem iłowajskim" - zupełnie ignorując fakt, że okupowany półmilionowy Mariupol stanowi istotny przyczółek do utworzenia lądowego korytarza z Rosji na Krym oraz największy port na morzu Azowskim
[kliknij by powiększyć]
 
Korzystając z faktu, że podlegając MSW nie musi wykonywać rozkazów płynących z MON w konsultacji z ministrem spraw wewnętrznych Awakowem komendant "Azowa" skompletował ok. 300 os. związek taktyczny z pododdziałami Gwardii Narodowej oraz batalionu "Dnipro-1" i w efekcie zaskakującego rajdu odbił Mariupol
 
 

Biegająca z nimi dziewczyna nakręciła szturm na główną barykadę "separatystów" w centrum miasta. Zwraca uwagę rola Biłeckiego w polu (np. od 2:50, czy w 4:45)

"Separatyści" przyjęli taktykę zaminowania barykad i rozstawienia snajperów na wysokich piętrach cywilnych budynków. Lojalni wobec nich mariupolcy pozostawieni na centralnej barykadzie najwyraźniej o tej taktyce nie zostali poinformowani.
["czarne ludziki" na mariupolskiej plaży 13.06.2014]

Zastępca dowódcy ówczesnego batalionu wziął udział w posiedzeniu łączonego samorządu Mariupola, gdzie zadeklarował m.in. utrzymywanie porządku w mieście, nieingerowanie w lokalne życie i funkcjonowanie cywilnych władz miasta, nieściganie za samą przynależność do Partii Regionów lub jej wspieranie oraz brak restrykcji przeciw używaniu języka rosyjskiego. No i mieszkańcy Mariupola spędzili w towarzystwie ukraińskich nacjonalistów kilka miesięcy...

[antydywersyjny przybrzeżny patrol "Azowa"]

W tamtych dniach pojawili się u bram "wyzwoliciele" niosący "ruski mir". Warto się przyjrzeć, jak to wyglądało.

28.08.2014.

Demonstracja przeciw agresji Putina po zajęciu przez Rosjan Nowoazowska


29.08., Biłeckij, rozpoczynając aktywność na youtube jako istotny kanał komunikacji, wydał oświadczenie na temat sytuacji po utracie Nowoazowska na rzecz Rosjan

 
Stwierdza, że rosyjska inwazja jest niezaprzeczalnym faktem. Wielu Rosjan ginie na Ukrainie, a sprzęt zmienia właściciela. Tłumaczy, dlaczego wycofali się z Nowoazowska. Cała konkretna broń, którą dysponował "Azow" na rozkaz kijowskiej generalicji poszła daleko na północ od wybrzeża - pod Iłowajsk. "Azowcy" walczyli tam przy wsparciu małego lokalnego batalionu "Szachtarsk".

[dokument o udziale "Azowa" w walkach o Iłowajsk - polskie napisy; najtreściwsza część - od momentu 10:30]

[Biłeckij pod Iłowajskiem]

... w Nowoazowsku patrole piechoty miały przeciwko sobie zmechanizowane oddziały komandosów osłaniane przez artylerię. Stąd - w domyśle jego - decyzja, by wobec braku opcji obrony się wycofać. Wczorajsza demonstracja w Mariupolu oraz pomoc mieszkańców w fortyfikowaniu miasta przekonały Biłeckiego, że jest ono równie ukraińskie co - jego zdaniem - Lwów lub Biała Cerkiew, co oznacza... że wcześniej chyba tak nie uważał... Mówi, że to od dawna jest otwarta wojna, a nie "operacja antyterrorystyczna". Wojny tej nie można wygrać, bo drugą stroną jest "120 milionowy potwór". Można jednak zachować niepodległość kraju, jeżeli sami Ukraińcy podejdą do tematu poważnie. Dementuje doniesienia, również ukraińskich mediów, o ruchach Rosjan na północ od Mariupola. Jego zdaniem to element wojny informacyjnej mający siać panikę wśród Ukraińców. Biłeckij apeluje o zachowanie spokoju i "robienie swojego". Proponuje utworzenie umocnionej linii obrony przed Mariupolem. Ogólną sytuację miasta określa jako "napiętą, ale nie krytyczną". Informuje, że przez cały czas walk "Azow" stracił 15% swojego stanu osobowego. Co ciekawe - apeluje o podporządkowywanie się przedstawicielom władz w Kijowie. Ogólnie - 100% porządku i dyscypliny, zero paniki. Kolejny raz apeluje o wsparcie ciężkim sprzętem. Do punktów rekrutacyjnych "Azowa" zaprasza oficerów z frontowym doświadczeniem oraz specjalistów w rodzaju np. artylerzystów, mechaników, itd.

04.09., ok. południa. Mariupol szykuje się do obrony. Wiec na głównym placu oraz kolejni młodzi mariupolcy oddający się pod komendę Biłeckiego. W tym samym czasie ponad 20 kilometrów od miasta Rosjanie rozpoczynają atak na Szirokino.

 
Gdyby w marcu 2014 ktoś powiedział, że w Kromatorsku, czy Mariupolu na ulice wyjdą tłumy z hasłami "Ukraina ponad wszystko!", czy "Sława Ukrainie - gierojam sława!" - zostałby zarąbany śmiechem. Podobnie z wizją banderowskich flag w Kijowie (poza Prawym Sektorem). Niezależnie od militarnego finału tej wojny, Putin już duży obszar zamieszkały przez "sowieckiego luda" pozbawionego świadomości narodowej i uzależnionego mentalnie i materialnie od Rosjan zamienił w ukraińskie tereny negatywnie nastawione do moskali. Przypominam, że kontekst demonstracji w Mariupolu był taki, że to miasto właśnie się szykowało do okrążenia, a klimat taki jak widać na filmikach.

Jeszcze w połowie kwietnia 2014 tam były takie klimaty

 
Wracając do ostatnich dni przed wejściem w życie "porozumienia" "Mińsk-1"
 
30.08.2014
 
 
Okolice Mariupola wyglądają coraz konkretniej i coraz więcej ludzi bierze udział w pomocy ochotnikom. Niżej wywiad z miejscowym naukowcem-pacyfistą, który w grupie "graficiarzy" maluje na umocnieniach pokojowe hasła. Na pytanie dziennikarki dlaczego nie piszą np. ruskim sołdatom, by spadali do domu odpowiada, że on chce, żeby spadali. Wie jednak, że wykonują rozkazy, za nie wykonanie których jest czapa. Twierdzi, że chce podkreślić, że w Mariupolu jest pokój, ludzi chroni ukraińska armia i rosyjska do niczego tu nie jest potrzebna. Chyba, że do obrony przed samą sobą. Na pytanie o moskiewskie historyczne pretensje do tych ziem reaguje śmiechem oraz przypomnieniem, że to dawne tereny Siczy Zaporoskiej. Mówi też, że mariupolscy pacyfiści będą tworzyć żywe tarcze przed ruskimi czołgami i sam deklaruje uczestnictwo w akcji.
 
 
 
Cywile w przekonaniu, że poza nimi i ochotnikami nikt Mariupola nie obroni, umacniają już nie tylko trasy dojazdowe - po prostu granice miasta.
 
 
Do batalionu zgłaszają się mieszkańcy Mariupola na "przysposobienie obronne" (zajęcia codziennie o 17:00)

Materiał z portalu MariupolTV, tłumaczenie moje:
 
Batalion "Azow" organizuje ćwiczenia wojskowe dla Mariupola
 
Zajęcia prowadzą instruktorzy batalionu. Zawodowi żołnierze z doświadczeniem, ostatnio w Donbasie. Pokazują jak używać broni palnej: demontaż i montaż. Jak załadować i utrzymać broń w czystości.
 
Większość uczestników to mężczyźni. Nie tylko dorośli, ale także bardzo młodzi ludzie. Uważają, że ta wiedza będzie przydatna dla obrony ojczystego Mariupola, w pobliżu którego już są rosyjskie czołgi.
 
"Uczymy się strzelać, radzić sobie z granatnikami, także walki i taktyki. Po prostu nie być tchórzem. Chłopaki z batalionu mają moralne wsparcie. Jeżeli weźmiemy do rąk karabiny, to nie znaczy, że od razu będziemy zabijać tych, których nienawidzimy. Jesteśmy tutaj, aby być w stanie się chronić i bronić. Jesteśmy prości ludzie z miasta Mariupol i nie chcemy powtarzać tutaj losów Ługańska, Doniecka, czy Iłowajska. Nie chcemy, by zniszczyli domy, zabili kobiety i dzieci. Nie zaprzeczamy, że rosyjskie wojska mają przewagę w sprzęcie wojskowym, ale my, Ukraińcy, mamy coś, czego oni nigdy mieć nie będą - ducha. Znajdziemy kije, cegły, koktajle Mołotowa, jeśli to konieczne. Nie da się inaczej. Nie mamy nic do stracenia, to jest nasz dom. Po co żyć, gdy nasz dom zostanie zniszczony, a nasze rodziny zabite? To nie ma sensu. Będziemy stać do końca"- mówi Andriej z Mariupola, uczestnik szkolenia.
 
Przyjaciel Andrieja Anton, który przyszedł z nim na zajęcia, dodał: "Kiedy w mieście czuć zapach wojny, ludzie zaczynają się budzić. Nie chcemy tu walczyć. Jednak jak wszyscy moi znajomi, chcę i będę bronić swojego miasta. Nie chcemy wojny tutaj".
 
 
 
WOJNA...
 
01.09.2014
 
Mer Mariupola, Hotlubej, uderzył "z wysokiego C" - na konferencji prasowej poinformował, że zmieniają miasto w twierdzę i... przytoczył słowa Churchilla po kapitulacji Francji przed Hitlerem: We shall defend our island, whatever the cost may be, we shall fight on the beaches, we shall fight on the landing grounds, we shall fight in the fields and in the streets, we shall fight in the hills; we shall never surrender ("Obronimy naszą wyspę bez względu na cenę, będziemy walczyć na plażach, będziemy walczyć na lądowiskach, będziemy walczyć na polach i na ulicach, będziemy walczyć na wzgórzach, nigdy się nie poddamy").
 
 
Tymczasem od strony Nowoazowska nadciągały siły FR
 
Rosyjska państwowa telewizja zrelacjonowała, jak sama określiła, szturm Mariupola z 4 września w poniższy sposób
 
 
Na ich mapce Mariupol był... okrążony i główne natarcie wcale nie przebiegło od strony Rosji trasą E-58 na linii Mariupol - Nowoazowsk z kierunku wsi Bezimienne... na Szirokino
 
 
Mimo, iż inna rosyjska stacja relacjonowała to wszystko zupełnie inaczej, a "dziennikarz" dumnie stanął na tle nazwy "Szirokino"
 
 
Komentarz z anglojęzycznego konta "Azowa" na portalu społecznościowym:
 
"Only on Russian Lifenews channel. 
 
It is impossible to storm the city, and your soldiers are burning right inside their armor?
Draw a map in which you surrounded and defeated everyone!"
 
Najlepsze zostawiłem na koniec. Wobec braku powodzenia tamtej operacji, aktualna proputinowska narracja głosi, że wszystko to, o czym przeczytaliście wyżej... nie miało miejsca.
 
Materiał SKYNEWS opublikowany 3.09.
 
 
 
Ekipa na punkcie kontrolnym "separatystów" nakręciła przejazd nieoznakowanej kolumny na sprzęcie i w najnowszym polowym umundurowaniu rosyjskiego specnazu GRU w kierunku Mariupola. Dalej zdjęcia z umocnień posterunku "Szirokino".

Czytelnikowi musi się w oczy rzucić jedna kwestia: w jaki sposób udało się Ukraińcom zatrzymać Rosjan. Ano się udało, gdyż liniowi dowódcy batalionu skorzystali z efektów swojej starej taktyki i mieli mnóstwo szczęścia. Taktyka polega na tym, że od początku operowania w okolicach Mariupola "azowcy" zawsze pomagali regularnym jednostkom - głównie pogranicznikom - zamykanym w kotłach na wschód od Doniecka. Niżej jedno nagranie z podziękowania za akcję tego typu - wiceszefa sztabu 40 batalionu Obrony Terytorialnej Ukrainy składane na ręce oficera "Azowa" (połowa sierpnia)
 
 
Mówi m.in. że obaj wiedzą, jak ciężko się walczy przeciwko ciężkiemu sprzętowi, samemu takim nie dysponując oraz gdy każdy swoje działania musi koordynować samodzielnie. Zwraca uwagę spuszczanie wzroku przez mówiącego. Być może bez związku z tym, że jakiś czas temu, gdy ruszył rakietowy ostrzał Nowoazowska z terenu Federacji Rosyjskiej... pogranicznicy uciekli, pozostawiając "Azow", który się przegrupował i utrzymał pierwsze ukraińskie miasto na nadmorskiej lądowej trasie z Rosji na Krym... Na krótko, do momentu wjazdu rosyjskich oddziałów desantowo-zmechanizowanych transporterami BTR-80, ale zawsze. Na tym filmiku znowu słyszymy, że pogranicznicy... zwiewali, ale zostali zaskoczeni i wzięci w okrążenie... Mało komfortowa sytuacja.
 
Pomoc w podobnych kłopotach ze strony "Azowa", jak się okazało, zaowocowała uratowaniem kilkudziesięciu żołnierzy jednostki. Otóż, inaczej niż komendanci innych ochotniczych batalionów, Biłeckij zaczął dysponować numerami telefonów dowódców regularnych jednostek operujących na jego terenie i w okolicy. Skutkiem tego było to, że w przypadku potrzeby wsparcia np. artylerii "azowcy" nie byli skazani na dzwonienie do sztabu w Kijowie i oczekiwanie na wielogodzinny "proces decyzyjny". Biłeckij po pierwszych informacjach o umocnieniach "Azowa" zrównanych z ziemią przez "Grady" nie wiedział, że obecni w nich "azowcy" zdążyli wykonać telefon...
 
Gdy, po uzupełnieniu stanu wiedzy o bardzo szczęśliwie wygranej bitwie pod Szirokino, licząc się z szybką kontrą, umiarkowanie wypoczęty wieczorem umieścił na yt apel skierowany do wszystkich ochotników i żołnierzy "zagubionych" w okolicy trudno było przewidzieć dalszy przebieg wydarzeń.
 
 
W powyższej wypowiedzi powraca kwestia braku wsparcia regularnej armii ze wskazaniem na artylerię. Apel do wszystkich z Zaporoża, Mikołajewa, itd. - na Mariupol! Podziękowania dla setek mariupolców, którzy stworzyli zrównane z ziemią fortyfikacje. Kolejny apel do sztabu o ciężki sprzęt. Tamtego dnia dysponował tylko samobieżnym działem... przeciwlotniczym, którego załoga straciła kontakt z jednostką macierzystą i dołączyła do "Azowa"...
 
Krótka relacja za portalem http://obozrevatel.com/.
 
"Ministerstwo Spraw Wewnętrznych opublikowało szczegóły bitwy pod Mariupolem
 
Ukraińska armia skutecznie i, co najważniejsze, bez strat odparła atak rosyjskich okupantów na Mariupol 4 września. Napisał o nim na swojej stronie na Facebooku doradca ministra spraw wewnętrznych Anton Gieraszczenko. Według niego, z kierunku Nowoazowska pojawiła się jadąca na Mariupol kolumna pojazdów wroga. Czołgi, transportery opancerzone i ciężarówki z piechotą.
 
"Gdy dojechali w okolice Szirokino, gdzie dzięki wspólnym staraniom Batalionu Ministerstwa Spraw Wewnętrznych "Azow", gubernatora regionu Doniecka Taruty oraz setek wolontariuszy powstał pas umocnień. "Obrońcy otworzyli ogień z pistoletów maszynowych, a przeciwlotnicze działo samobieżne ZSU-23/2 zniszczyło dwa pojazdy z piechotą, powodując znaczne straty przeciwnika. Kolejne dwa czołgi utknęły na polu minowym rozłożonym przed transzejami." - napisał Gieraszczenko.
 
"W tym momencie zaczął się ostrzał powiadomionej regularnej ukraińskiej artylerii i moździerzy Gwardii Narodowej" - dodał.
 
Korzystając z okazji, pod osłoną granatów dymnych, "azowcy" się wycofali. Dosłownie po kilku minutach na umocnienia spadła nawała ognia z "Gradów", haubic i moździerzy. "Według relacji naocznych świadków, obszar ufortyfikowany przekształcił się w krajobraz księżycowy." - pisze Gieraszczenko.
 
Po południu ukraińskie "Grady" uderzyły w ujawnione w trakcie walki pozycje baterii haubic wroga, całkowicie je niszcząc wraz z wozami zaopatrzenia.
 
"Tym razem wszyscy obrońcy Mariupola przeżyli. Są tylko lekko ranni oraz po urazach szokowych." - pisze Gieraszczenko. "Z jednej strony zaskakujące, a z drugiej nie koniecznie - w końcu nauczyliśmy się walczyć w porównaniu do tego, co było na wiosnę" - dodał. Doradca Awakowa zauważa również, że podczas ostrzału obrońcy znajdowali się na ufortyfikowanym obszarze osłoniętym nie tylko przez umocnienia, ale również naturalne nierówności terenu, pomysłowo wykorzystane przy budowie fortyfikacji. W niedalekiej przyszłości obrona Mariupola i okolic rozpocznie budowę kolejnych umocnień.
 
Serwis prasowy Gwardii Narodowej Ukrainy potwierdził, 4 września, w wyniku równoczesnego działania jednostek ATO zostały zniszczone pojazdy wroga - konwój w pobliżu miejscowości Szirokino, położonej 20 km od Mariupola.
 
"Wczoraj, 4 września, w godzinach popołudniowych, od strony wsi Bezimienne, położonej pod Nowoazowskiem w gminie Szirokino, znajdującej się 20 km na wschód od Mariupola, został rozbity niezidentyfikowany konwój pojazdów opancerzonych w liczbie do 5 czołgów, 3 samobieżnych artyleryjskich Instalacji BM -21 "Grad", jednostek moździerzy i innej ciężkiej broni" - czytamy w oświadczeniu."
 
Nastąpił względny spokój. Wciąż zero reakcji zdegenerowanego i zinfiltrowanego przez Rosję ukraińskiego MON oraz wreszcie płynące szerokim strumieniem wsparcie operacyjnych jednostek Gwardii Narodowej kontrolowanego przez dawnych "majdanowców" MSW. Napływający miejscowi ochotnicy szkoleni przez instruktorów "Azowa" w nowym batalionie "Mariupol". Sam "Azow" zaczął się rozrastać w takim tempie, że Biłeckij zapowiedział przeformowanie go w... brygadę. Czołgi, artyleria... Kolejne transporty Gwardii Narodowej lądują na lotnisku w Mariupolu. Przybyli ochotnicy z batalionów "Dnipro-1", "Szachtarsk" i "Donbas". Nowe jednostki Samoobrony Terytorialnej na antenach wieszają flagi "Azowa"... (wyjazd z Mariupola w kierunku Nowoazowska, przez Szirokino...)
 
Przybyłe czołgi Operacyjnej Brygady Gwardii Narodowej z desantem na patrolu na wschód od Mariupola. Na każdym pojeździe przewodnik z "Azowa" (jasne mundury)
Tak wygląda pierwsza - zdobyczna artyleria należąca do batalionu - zwiad "Azowa" intensywnie operuje na wschód od Mariupola, nie tylko zmuszając artylerię do zmian pozycji - podjeżdżając blisko ich stanowisk i ostrzeliwując obsługę, ale również ściągając broń nadającą się do użytku.
 
Zegar tyka. "Azow" wspierany przez MSW, wbrew Poroszence i MON, Mariupol wyzwolił i utrzymuje. 
 
24.01.2015 Rosyjska agencja Ria Novosti cytuje słowa "premiera" "donieckiej republiki ludowej", Zacharczenki, o rozpoczęciu natarcia na Mariupol (źródło).
 
[Film nagrany w pierwszych minutach soboty, 24.01. Zacharczenko zapowiada szturm na Mariupol]
 
Jak rano poinformował "Azow", o godzinie 8:34 (9:34 czasu miejscowego) przeciwnik otworzył zmasowany ogień z "Gradów" i prawdopodobnie "Uraganów" na zamieszkałe kwartały wschodniej części miasta. Na miejsce zostały skierowane sanitarne jednostki pułku.
Najwyraźniej ktoś z "separatystycznej" góry zdecydował, że chodzi już tylko o strategicznie położony port - mieszkańcy są nie do "wygrania", po tym jak doświadczyli "dobrodziejstw" "separatystycznej" okupacji, która jeszcze na początku maja wydawała im się wyzwoleniem od "kijowskiej junty". Oczywiście od razu po mieście rozeszły się pełne paniki plotki, że to wstęp do szturmu, na co na razie brak potwierdzenia.
 
Efekt "natarcia": 27 ofiar śmiertelnych, 97 rannych - wiele osób ciężko.
 
Biłeckij, w pierwszym komentarzu "na gorąco" stwierdził, że tak się kończy uleganie szantażowi "przyjaciół" z UE i wrogów z FR, którzy dogadują się ponad głowami Ukraińców, czego efektem był m.in. innymi wydany przez Poroszenkę zakaz artyleryjskiej odpowiedzi na ostrzał ukraińskich stanowisk z najcięższej artylerii oraz ostatnie rozmowy o kolejnym "wycofaniu ciężkiego sprzętu z frontu". Biłeckij stwierdza oczywisty fakt, że w tej wojnie znaczenie artylerii jest kluczowe i jej ewentualne jednostronne wycofanie przez stronę ukraińską skończy się katastrofą dla armii tego państwa.
 
Po odczekaniu przez tydzień na reakcję Kijowa, zdecydował się na nią sam Biłeckij, komendant pułku. Sygnałem mogącym wskazywać, że "coś się święci" była jego wypowiedź z 30.01., chociaż wtedy trudno było spodziewać się tego co nastąpiło po dziesięciu dniach...
 
 
Pytany o ogólną sytuację odpowiada, że wszystko zmierza do militarnego pogromu Ukrainy i nikt nie może mieć co do tego wątpliwości - w kontekście, że to żadna "walka z terrorystami". Twierdzi, że "separatyści" konsekwentnie i świadomie zmierzają do celu, którym ma być kapitulacja Ukrainy - czy to uznanie rosyjskiej okupacji na aktualnie zajmowanych terenach, czy to "republik" "dnr", "łrl", być może poszerzonych o Charków, czy Odessę - "tego nie wiemy, ale nie ma się czemu dziwić" (ze względu na bierną postawę władz Ukrainy). "Możemy zawrzeć kolejne porozumienie, przeczekać kolejne trzy miesiące, a później zaliczyć kolejne uderzenie i strategiczne straty, porażki i utratę terytoriów. Wciąż możemy wygrać, ale trzeba się mobilizować. Tymczasem nas wciąż demobilizują - rozmowami o 'porozumieniu', informacjami o potencjalnym wsparciu z Zachodu, itp. Tymczasem, nie oglądając się na nic należy brać sprawy we własne ręce - i wszystko". Na pytanie, co w takim razie należy robić spokojnie odpowiada. "Walczyć, natychmiast rzucić do walki wszystkie siły, tworzyć nowe procedury, systemy fortyfikacji oraz nadrobić wszystko to, co powinno być wykonane a nie zostało, rzucić na front rezerwy ciężkiego sprzętu, itd. I to w tempie ekspresowym. Nie ma mowy o rozmowach po tym, jak zaliczyliśmy kilka porażek, gdyż ewentualne 'porozumienie' będzie zawierane przez drugą stronę z pozycji siły, więc dla nas byłoby kapitulacją".
 
Później nastąpiła sekwencja konsekwentnych ruchów, które wskazywały na pośpieszne wzmacnianie obrony Mariupola. Tymczasem... Zarządził odrzucenie przeciwnika na taką odległość, by miasto znalazło się poza zasięgiem "Gradów", a więc... odbicie posterunku "Szirokino" (w natarciu z dni 10-17.02.2015 - po szczegóły kliknij w podlinkowany tekst) na swoim odcinku przesunęli linię frontu o ok. 20 km na wschód, przywracając jej przebieg zgodnie z porozumieniem "Mińsk-1".
[Mariupol 22 ; Nowoazowsk 21]
 
[Szikokino 1 - kliknij by powiększyć]
 
Szacowali, że u przeciwnika łącznie rannych, wziętych do niewoli oraz zabitych zostało ponad 50 ludzi. Sami "separatyści" przyznali się do 4 zabitych i 10 rannych. Ukraińcy unieszkodliwili 11 sztuk ciężkiego sprzętu, głównie transporterów BMP. Po stronie "Azowa" kilku rannych.
 
["Azow" idzie na wschód - Pawłopol. 10.02.]
 
Kolejny pododdział jednostki, z tego co widać, m.in. z zaopatrzeniem, wyjeżdżał w kierunku przywróconej "linii demarkacyjnej". Na drodze stanęłi mieszkańcy Mariupola
 
 
Jeden z zastępców Biłeckiego dziękuje za wsparcie. Mówi, że walczą za mariupolców i bez ich poparcia działania "Azowa" miałyby niewiele sensu, Deklaruje, że walczą o spokój miejscowych oraz o to, by gnający przed sobą niewolników zwolennicy "ruskiego mira" i sowieckiego sojuza powrócili we własne granice.
 
Powyższa kolumna już w Szirokino
 
["Azow", czas: 02:08]
 
Natarcie to pozwoliło na przesunięcie linii frontu tak, by Mariupol znalazł się poza zasięgiem rosyjskich "Gradów". Na wzgórzach Szirokino "azowcy" przez całą wiosnę 2015 rozbudowywali największą linię umocnień w tej wojnie. Przy udziale władz Mariupola i miejscowego oligarchy - Taruty. Na początku roku Rada Miasta przegłosowała finansowanie remontów ciężkiego sprzętu "Azowa" z miejskich środków.
 
Kolejne oddziały odpowiadają na apel Biłeckiego. Ochotnicy z batalionu "Połtawa" 26.02. pojawili się w Mariupolu, dokąd przybyli spod Debalcewa, by wejść w skład pułku "Azow" i walczyć jako jego pododdział
 
 
Jednostkę utworzyli w dużej części zawodowi milicjanci i żołnierze, którzy odeszli ze swoich dotychczasowych "miejsc pracy" i zgłosili się na ochotnika na front.
[ich późniejsza odznaka]
 
"DZISIAJ SZIROKINO, JUTRO UKRAINA"?
 
Niżej materiał VICE NEWS opublikowany 17.04.2015. Podaję tylko link, gdyż autorzy na obrazek ilustracyjny wybrali fragment, gdy przedstawiciele OBWE udzielają pierwszej pomocy rosyjskiemu dziennikarzowi, który jest zalany krwią. Swoją drogą ciekawy wątek, bo sami "separatyści" podali, że wszedł on na minę. A ranny został w głowę.
 
Ja materiał ten ilustruję kadrem z mojej perspektywy najbardziej zwracającym uwagę. Jest to fragment prośby jednej z ostatnich osób pozostających w Szirokino do smutnego pana, który dowodzi tam "separatystami"
Nie będę się wygłupiał z tłumaczeniem z angielskiego... Niżej link do filmiku:
 
 
W skrócie: stojący na punkcie kontrolnym pod Szirokino "separatyści" na pytanie skąd są, odpowiadają że z obwodu ługańskiego.

[tak wyglądają przyprawiający kijowskie MON o drżenie przeciwnicy "Azowa" w Szirokino; po prawej bluza "Ukraina" i czerwona gwiazda na wełnianej czapce]

Wyraźnie dobrze się bawili kosztem miejscowych babć, które czuły się terroryzowane ich automatami. Pytani przez reportera o "porozumienie mińskie" odpowiadają, że nie słyszeli o niczym takim i jak tylko delegacja grupy kontaktowej OBWE odjedzie, powróci regularna wojna. Sytuacja ta była zgłaszana przez "Azow" praktycznie od chwili wejścia "Mińska-2" w życie. Niestety nieoficjalnie wskazuje się na jakiś związek faktu, że dużą część zespołu OBWE w tamtym rejonie stanowili Grecy i Bułgarzy z tym, że organizacja tej sytuacji "nie widzi". W ukraińskim internecie do dzisiaj można znaleźć szereg komentarzy do takiego stanu rzeczy
 
[autor: Aleksiej Kustowskij - kliknij, by powiększyć]
 
Nieszczęściem "separatystów" jest ukształtowanie terenu zajmowanego przez obie strony. Jak wspomniałem wyżej posterunek "Szirokino" na przełomie sierpnia i września 2014 został utworzony na zboczach wzgórza wznoszącego się od zachodniej strony nad wioską. Bunkry będące częścią tych wciąż rozbudowywanych umocnień aktualnie mogą wytrzymać ostrzał artyleryjski. Po wielu informacjach i relacjach o ignorowaniu "porozumienia mińskiego" przez "separatystów" oraz porażce na froncie północnym, na teren samej wioski od strony ukraińskiej zapuszczają się kilkuosobowe grupy z nieformalnych oddziałów, które przeszły tam po debalcewskiej klęsce.

[Szirokino, "miejska" walka z perspektywy "separatystów" - 09.04.2015]

[Szirokino, wschodnia część kontrolowana przez "separatystów", ręka na kałasznikowie prowadzącego pojazd wskazuje, że słowo "kontrolowana" jest używane nieco na wyrost]
[wzgórze "Azowa" pod ostrzałem]
[Szirokino: widok od północy - po prawej wzgórze "Azowa", w głębi Morze Azowskie]
[zbliżenie: strategiczny punkt "Majak", czyli latarnia morska] 
[w trakcie obstrzału ze wschodu, z zachodu wieś wygląda tak - przedstawiciele OBWE obecni na miejscu]

Wiosną 2015 na pewno był tam Prawy Sektor, część Czeczenów z batalionu im. Dudajewa oraz Gruzini dowodzeni przez "Dobermana". To głównie te grupy prowadziły wymianę ognia z "separatystami", odciągając ich ogień od pozycji "Azowa", który w ramach rotacji co jakiś czas był luzowany przez "Donbas".

[grafika "Obrońcy Szirokino", od lewej odznaki: "Donbas", "Azow", Ukraiński Korpus Ochotniczy Prawego Sektora]
 
[ostrzał pozycji "Donbasu" w umocnieniach utworzonych przez "Azow" z broni zabronionej przez "Mińsk-2" - 25.05.2015]
 
 [pozycje "Azowa"]

Niżej filmik z 18.04. - już nawet mimo obecności przedstawicieli OBWE na swoich terenach, "separatyści" zaczęli artyleryjski ostrzał części wioski, która teoretycznie należy do strony ukraińskiej
 
[czas 02.:27 - można się zorientować w wysokości dzielącej umocnienia "Azowa" i wieś]
 
Pod koniec filmiku "humor okopów" w wykonaniu jakiegoś ukraińskiego frontowego korespondenta:
 
"Dziennikarz pyta żołnierza:
 
- dlaczego tu wojujesz, nie chcesz wracać do domu?
 
- chcę
 
- a skąd jesteś?
 
- z Doniecka"

["Faszyści w okopach" - reportaż TVP.INFO o "Azowie" w Szirokino z wiosny 2015, początek materiału - czas 3:56]

Portal radiosvoboda.org opublikował dobre zdjęcia Petra Szełomowskiego (kliknij by bardzo powiększyć)
[widok na wioskę - po powiększeniu widać ukraińską flagę]
[sterowane pociski p-panc - niespodzianka "Azowa" dla ciężkiego sprzętu "separatystów" - wyrzutnia rakiet "Skif"]
 
[te pozycje Sztab Generalny chce oddać... ups: "zdemilitaryzować"]
 
W lutym 2015 portal kresy24.pl za komunikatem sztabu w Mariupolu napisał: "Według danych wywiadu sektora M, terroryści zamierzają wycofać swój sprzet do miejscowości Bezimiennoje i pod flagą Ukrainy otworzyć ogień w kierunku terytorium Rosji, aby sprowokować wprowadzenie przez nią wojsk".

W pierwszej połowie kwietnia żołnierze batalionu "Dnipro-1" opublikowali filmik ze zwiadu dronem na wschód od Szirokino. W odległości raptem 8 km (porozumienie przewiduje 15), w... Bezimiennym, wbrew wszelkim "porozumieniom" stacjonuje rosyjski ciężki sprzęt

[czas 04:26 - pokazane i wymienione po kolei: ciężarówki Ural, transportery BTR oraz czołgi T-64 i T-72]

 [link do pełnego rozmiaru mapki]

Po prawej stronie oddalona o 8 km. na wschód od Szirokino miejscowość na trasie E58 z Mariupola do Nowoazowska i granicy z Rosją... albo odwrotnie. Szirokino drugie od prawej.

Grupowanie tego sprzętu ma miejsce dokładnie w czasie, gdy przedstawiciele ukraińskiego MON postulują w tzw. grupie kontaktowej z OBWE i Rosją... wspomnianą demilitaryzację Szirokino. Co komendant  "Azowa" na łamach Новое Время podsumował następująco: "a może w Mińsku po prostu podpisać akt kapitulacji?".
 
Trudno przewidzieć, co dalej zrobią znajdujący się w strukturach Ukrainy "bezimienni", w samym Mariupolu cała historia wywołuje duży ferment. Federacja lokalnych społecznych organizacji napisała otwarty protest do prezydenta Poroszenki, puszczając w internet grafiki w rodzaju
["dzisiaj Szirokino - jutro Ukraina", żródło]
 
Wydaje się, że po licznych działaniach ukraińskich "bezimiennych", począwszy od zdrady na Krymie, przez dotychczasowe "kotły", w wyniku krzepnięcia sił Gwardii Narodowej MSW sytuacja zmierza do jakiegoś przesilenia.

 
Aktualizacja 16.06.2015

Rzecznik Departamentu Stanu w odpowiedzi na pytanie dotyczące uchwały Izby Reprezentantów stwierdził, że USA doceniają starania Ukrainy o integrację ochotniczych batalionów z siłami zbrojnymi i formacjami MSW, z szacunkiem dla batalionu "Azow" nie był on brany pod uwagę przy planach wojskowych szkoleń

 
Latem 2015 wszelkie formacje ochotnicze zostały wycofane z tej części linii frontu a "Azow" i "Donbas" na wzgórzach Szirokino zastąpili nieliczni świeżo zmobilizowani rekruci piechoty morskiej regularnej armii mający pełnić służbę patrolową.

Kresy24.pl: Mariupol nie wierzy w „normandzką czwórkę” i OBWE: Nie damy żołnierzom opuścić Szyrokino!

27 lipca 2015

Mieszkańcy Mariupola rozpoczęli bezterminowy protest przeciwko wycofywaniu sił ATO z Szyrokino. Boją się o swoje bezpieczeństwo. Zapowiadają budowę miasteczek namiotowych przy blokpostach, aby nie dopuścić do odejścia batalionów ochotniczych. Jak informowały wczoraj ukraińskie media, miały być w tej sprawie prowadzone rozmowy z dowództwem sektora „M”.

Mieszkańcy chcą się dowiedzieć, na ile skuteczna będzie obrona Mariupola, jeśli – zgodnie  z koncepcją „normandzkiej czwórki”, która zobowiązała stronę ukraińską do wycofania się z Szyrokino – znajdzie się ono pod nadzorem misji OBWE i będzie strefą zdemilitaryzowaną. Chcą również usłyszeć, dlaczego ukraińska armia nie wyzwala Sachanki, która – zgodnie z mińskimi porozumieniami – miała być pod kontrolą Ukrainy. (...)

(źródło i całość)
 
 
O tym, że zarówno przed "Mińskiem-1" jak i "Mińskiem-2" Poroszenko niemal na pewno "sprzedał" Mariupol "pod stołem" nie mówi się na Ukrainie. Cicho.
 
Aktualizacja 22.09.2015
 
Na początku września w Estonii odbyły się międzynarodowe zawody w strzelectwie z udziałem ekip wojsk NATO oraz gości. Z Ukrainy zostali zaproszeni... instruktorzy "Azowa"
Nikt z regularnej armii MON nie otrzymał zaproszenia? Życie.
["azowcy" z kolegami z US Army]
 
Ciekawostka. Amerykański oryginał rekrutacyjnego spotu z 02.10.2010
 
 
Wersja "Azowa" z 21.09.2015 - z początku procesu realnego przeformowania w pułk
 
 
Tłumaczenie zbędne, wypowiadane kwestie niemal niczym się nie różnią.  Myślę, że to forma ironicznego odniesienia się do "afery" związanej z czerwcową inicjatywą Demokratów w Izbie Reprezentantów, by USA nie wspierały "Azowa" jako jednostki "neonazistowskiej".
 
 
W 2015 manewry na dużą skalę prowadził jedynie najbardziej znany i największy ukraiński oddział ochotniczy, utworzony przez nacjonalistów głównie ze wschodu kraju i obwodu kijowskiego...  "Azow", który we wrześniu 2015 w okolicach brzegów Morza Azowskiego, pod Mariupolem, odbył program "Nowy Poziom". Były to ćwiczenia związane z przeformowaniem dotychczasowego batalionu MSW w pułk włączany do utworzonej w marcu 2014 Gwardii Narodowej (symbolizowanym przez animację otwierającą i zamykającą poniższy materiał - odznaka batalionu "Azow" ewoluuje w symbol pułku).
 
[jak widać, nie oszczędzano ani na amunicji, ani na paliwie - był to czas, gdy żołnierze jednostek podległych MON ćwiczyli "na sucho" lub mogli wystrzelić do czterech nabojów dziennie, np. z kałasznikowa] 
 
W rok po osiągnięciu pełnej sprawności operacyjnej "Azow" ogłosił szeroki nabór ochotników na kontrakty. Niżej pierwszy ich spot rekrutacyjny po uzyskaniu certyfikatu specnazu MSW i opatrzony odznaką Gwardii Narodowej (na końcu materiału). 
Tak wyglądała ówczesna kondycja "azowców" - kadry z programu selekcji rekrutów "Spartanin", szkoły sierżantów (właśnie się skończył pierwszy kurs rozpoczęty 17.04.2016) oraz manewrów z ostatnich miesięcy.
 
 
Zwraca uwagę aktualna pełna nazwa jednostki wyświetlona na końcu: Samodzielny Zagon Specjalnego Przeznaczenia 3057 Wojskowego Komponentu Gwardii Narodowej Ukrainy. Zagon to w ukraińskiej tradycji militarnej coś w rodzaju związku taktycznego samodzielnych batalionów wielkością odpowiadającego pułkowi. Podkreślam to dlatego, że sami o sobie mówią i piszą "pułk", a w oficjalnych materiałach GN funkcjonują właśnie jako "zagon".
 
 
Aktualizacja 31.12.1016.
 
"Nasz Dziennik": Mariupol − twierdza cudów
 
[Ojcowie paulini przed powstającym w Mariupolu sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej Zdjęcie: ARCh. O. M. KOWALSKIEGO]
 
Ojcowie Paulini proszą o wsparcie budowy kościoła Matki Bożej Częstochowskiej w Mariupolu 
 
Jeśli gdzieś naprawdę w widoczny zbrojny i krwawy sposób ściera się Europa i Azja, to w Mariupolu. Miasto nad Morzem Azowskim broni się od ponad dwóch lat przed nieustannym naporem wschodniego wroga. Atakuje nie tylko czołgami i artylerią, ale też zakłamaniem. Wróg ukrywa swoją tożsamość i nie dotrzymuje danego słowa. To starcie przy bliższym spojrzeniu okazuje się o wiele bardziej duchowe niż militarne. Najskuteczniejszy obronny szaniec wygląda najbardziej niepozornie. To skromny płócienny namiot wojskowy na jednym z placów w centrum miasta. Od 20 miesięcy jest on jakby biblijnym Namiotem Spotkania, gdzie nie tylko szuka się woli Bożej, ale i kształtuje siłę ducha, by nie ustać w drodze, w boju i w przywiązaniu do Ojczyzny. Zapewne Ukraińcy nie czują się „narodem wybranym”, ale czy obecna próba nie jest jakimś wielkim przejściem do innego świata, w którym bierze udział w pewien sposób cała Europa Środkowo-Wschodnia – dawne Międzymorze sięga przecież aż tu, do Mariupola.
 
(źródło i całość)


Aktualizacja 24.04.1017.

Kresy.pl: ROSJA: ARMIA CZERWONA PONOWNIE ZDOBYŁA REICHSTAG – „MARIUPOL POMŚCIMY”

Uwagę obserwatorów zwrócił m.in. jeden ze szturmujących „Reichstag” sowieckich czołgów, mający na wieży napis „Mariupol pomścimy”.
W Kubince pod Moskwą w minioną niedzielę zebrało się 10 tys. osób, które chciały zobaczyć z bliska rekonstrukcję szturmu Armii Czerwonej na Reichstag z 1945 roku. Wydarzenie zorganizowało rosyjskie ministerstwo obrony. Dla wielu obywateli ZSRR, było ono swego rodzaju symbolem zakończenia II wojny światowej. Obecny na pokazie był m.in. minister obrony Rosji, Siergiej Szojgu.

W całym wydarzeniu brało udział ponad 1,5 tys. rekonstruktorów oraz dziesiątki pojazdów. Na miejscu wzniesiono również replikę Reichstagu. Na nagraniu widać m.in. „żołnierzy” wylatujących w powietrze oraz płonących „niemieckich czołgistów” uciekających ze zniszczonego czołgu. Ponadto, na początku nagrania widać, że na boku wieży jednego z sowieckich czołgów widnieje napis: „Mariupol pomścimy”. Zwróciła na to uwagę m.in. część dziennikarzy, w tym rosyjskich (m.in. Andriej Malgin), a także ukraińskie media. Jak wskazano, miałoby to być nawiązanie do walk w Donbasie, w tym w rejonie miasta Mariupol nad Morzem Azowskim.


(źródło i całość)


Aktualizacja 16.05.1017.


[główną bazę "Azowa" i Szkołę Dowodzenia odwiedziła delegacja Międzynarodowej Grupy Monitorującej NATO - klimat wizyty łatwo wyczytać z obrazków]


Aktualizacja 07.07.1017.

Milmag.pl: PSRL-1 na Ukrainie

Ukraińcy poinformowali, że do samodzielnego oddziału specjalnego (OZSP) Azow trafiły amerykańskie granatniki wielorazowego użytku AirtronicUSA PSRL-1 (Precision Shoulder-fired Rocket Launcher). To nielicencyjne, zmodyfikowane kopie radzieckich RPG-7, pierwotnie zaprojektowane na zlecenie amerykańskich jednostek specjalnych.


Przedstawiciele AirtronicUSA twierdzą, że testowali broń na wszystkich dostępnych na świecie 40-mm granatach rakietowych i wyrzutnia jest do nich dostosowana. Chodziło o możliwość wykorzystania podczas działań specjalnych zdobycznej amunicji, która mogłaby być używana w granatniku o znanym pochodzeniu, dodatkowo wyposażonym w zaawansowane, optoelektroniczne przyrządy celownicze. (...)
 
 
W czapce dowódca 2 Batalionu Piechoty "azowa", "Kirt". Jako szef 2 kompanii ówczesnego batalionu dowodził nią w trakcie dwudniowych walk w Iłowajsku w 2014, na rozkaz Biłeckiego wyprowadził swoich ludzi z domykającego się kotła (straty: 2), w lutym 2015 w ramach "operacji szirokińskiej" przesunął linię frontu na południowym odcinku o ok. 20 km na wschód, po czym - rotacyjnie z "Donbasem" - obstawiał umocnienia w Szirokino do momentu wycofania ochotniczych jednostek na tyły.

Sam "Azow" na swoim oficjalnym koncie na vk już 22.06. odnotował, że wspomniana broń trafiła na stan 3 kompanii 2 Batalionu Piechoty:

ГРАНАТОМЕТНИКИ 3-ї РОТИ 2-го БАТАЛЬЙОНУ ВИПРОБУВАЛИ НОВІ РПГ

20 липня 3-ою ротою 2-го БОПу полку АЗОВ було здійснено пристрілку нещодавно отриманих гранатометів PSRL-1.

«Під час проведення стрільб на дистанції 100 та 200 м відхилення від цілі (ростова мішень) складало не більше метра, – розповідає старшина 3-ї роти 2-го БОПу друг Прапор. – А на дистанції 300 м спостерігалось відхилення в межах мішені БТР, БМП».
 
 
 
Aktualizacja 01.09.1017.
 
www.kyivpost.com: After 2 years of training, Azov Regiment itches to return to war (po dwóch latach szkolenia pułk "Azow" korci front)
[An Azov Regiment artillery battery fires off a salvo of shells during live-fire drills near the city of Urzuf on Aug. 3 (Volodymyr Petrov)
Photo by Volodymyr Petrov]
 
(...) But the Azov Regiment gets attention for reasons other than their fighting prowess. It has evolved from a unit of ultra-nationalist irregulars to a well-equipped elite special forces formation, trained by foreign instructors.
 
It has a reputation as harboring racist Nazis, but the reality is more subtle and complex.
 
None of the soldiers at the training displayed any racist symbols. Some prefer to shake hands by grasping the wrist, common among nationalist movements. Their shoulder patches have a yellow-and-blue insignia that resembles a reversed horizontal Wolfsangel — the mirror-image of a symbol used by the Nazis.
 
The Azov members say that the crossed I and N letters of the ancient symbol, which predates Nazi Germany by centuries, stands for “Idea of Nation.”
 
While the Wolfsangel is widely used by far-right groups around the world, it is not a prohibited symbol under Ukrainian law.
 
Some Azov fighters also practice Slavic pagan rites. In early July, a wooden idol of Perun, the god of thunder in the pre-Christian medieval Kyivan Rus, was erected at the regiment’s base near Mariupol. The fighters say they are paying homage to Ukraine’s history.
 
However, almost all of the Azov members at the training base speak Russian as their mother tongue. (...)
 
The regiment now includes two motorized infantry battalions supported by 120- and 82-millimeter mortar batteries, a D‑30 howitzer force, a T‑64 tank company, a reconnaissance squad, a drone reconnaissance service, a sniper platoon, a canine team, and a highly developed logistics service.
 
Azov is now Ukraine’s only special operations unit that is bolstered by armor and artillery power (...)
 
 
Dokładne omówienie symboliki - polecam notkę: Ukraiński nacjonalizm czasu wojny w Donbasie
 
 
Aktualizacja 25.12.1017.
 
W grudniu miały miejsce również mówiące nieco o różnicach w standardach wyszkolenia różnych jednostek lokalne ćwiczenia z medycyny taktycznej. Z inicjatywy pracującego od jakiegoś czasu z "Azowem" jankeskiego specjalisty Davida Plastera z Anomaly TiMed (część jednej z głośnych amerykańskich "prywatnych" inicjatyw militarnych), znanego m.in. ze szkoleń dla Gruzinów kilka lat temu. 
 
Kursy z TCCC (Tactical Combat Casualty Care) obejmujące również M.A.R.C.H. (powstrzymywanie obfitych krwotoków, utrzymywanie oddechu, włącznie z respiracją i zapobieganie wychłodzeniu ciała rannego) przeprowadzili "azowcy" z 1 BP dla członków pododdziałów... 36 Samodzielnej Brygady Piechoty Morskiej (Wojskowo-Morskich Sił Ukrainy - MON)
[była to kolejna okazja do integracji żołnierzy z formacji MON i MSW działających zwykle w systemach "równoległych"]
 
Warto przypomnieć - garnizonowym miastem obu jednostek aktualnie jest Mariupol - główna przeszkoda na wspomnianej lądowej drodze z kontynentalnej Rosji na Krym...
[trasa M14 - przedłużenie rosyjskiej E58 z Rostowa nad Donem]
 
[montaż z drugiej edycji snajperskiego etapu selekcji do Grupy Zwiadu "Azowa" wśród zainteresowanych kontraktami, którzy przeszli preselekcję do pułku - program "Spartanin". Etap snajperski zaliczyło ok. 40% uczestników. Podobnie jak poprzedni.]
[zwiadowcy "Azowa"]
 
 
Aktualizacja 28.03.1018.
 
Interia.pl: Ameryka mówi: "Stop". Koniec wspierania ukraińskich neonazistów
 
 
W najnowszym zestawie wydatków amerykańskiego rządu zawarto istotne zastrzeżenie. Dostarczana Ukrainie amerykańska broń nie może trafiać w ręce członków paramilitarnego oddziału Batalion "Azow". W jego szeregach walczą osoby nie kryjące się z neonazistowskimi i antysemickimi przekonaniami.
[Batalion "Azow" i neonazistowska symbolika na flagach /GENYA SAVILOV /AFP - zdjęcie z lata 2014, gdy batalion był międzynarodową grupą ochotników-nacjonalistów nie wchodzących w skład Gwardii Narodowej MSW Ukrainy - której aktualnie jest zagonem/pułkiem specnazu o liczebności brygady - przyp. F.]
 
Choć zastrzeżenie dotyczące Batalionu "Azow" trafiało do projektów regulacji przez ostatnie trzy lata, to jednak było z nich usuwane przed finalnym zatwierdzeniem. Inaczej ma być w tym roku. Zaaprobowany zestaw wydatków zawiera bowiem zastrzeżenie, że " fundusze zatwierdzonych w tym akcie prawnym nie mogą zostać wykorzystane w celu dostarczania broni, organizowania szkolenia czy innej pomocy dla Batalionu 'Azow'".  
 
Dlaczego Amerykanie powiedzieli "stop" dla wspierania Batalionu "Azow"? To paramilitarne ugrupowanie budzi kontrowersje już od chwili utworzenia oddziału w 2014 roku. Na czele "Azow" stoi bowiem Andrij Biłecki, Lider neonazistowskiego Zgromadzenia Socjal-Narodowego oraz bojówek tego ugrupowania o nazwie Patriot Ukrajiny. Obie te skrajnie nacjonalistyczne organizacje weszły do Prawego Sektora.
 
W Batalionie "Azow" podkomendni mówią o Biłeckim: "Biały wódz". Wielu z członków oddziału nie ukrywa się z neonazistowskimi przekonaniami. Jeden z członków batalionu powiedział wprost dziennikarzowi brytyjskiego "The Telegraph", że uważa się za nazistę. Natomiast sam Biłecki twierdził, że "historyczną misją naszego narodu jest przewodzenie białej rasie w jej ostatniej krucjacie ku przetrwaniu. Krucjacie przeciwko rządzonym przez Semitów podludziom".
 
W internecie nie trudno znaleźć zdjęcia członków paramilitarnej bojówki z wytatuowanymi swastykami czy innymi kojarzonymi z neonazizmem symbolami. Zresztą jednym z symboli batalionu  jest Wolfsangel (wilczy hak), który pierwotnie był znakiem 34. Dywizji Grenadierów SS "Landstorm Nederland", ochotniczego oddziału Waffen-SS złożonego z Holendrów. Ukraińscy nacjonaliści widzą w wilczym haku litery hasła "idea nacji". W herbie "Azowa" znajdziemy także "czarne słońce", który to znak został uznany przez antynazistowską Ligę Przeciwko Zniesławieniu za symbol nienawiści.
 
 
Kronika tej całej komedii jest coraz bardziej rozczulająca. A najlepsze, że lobbujący za "banem" dla "Azowa" Demokraci powiązani z Fundacją Clintonów nieprzerwanie serwują stan wiedzy na 2015.
 
Tymczasem odznaka zagonu (a nie wcześniejszego batalionu) "Azow" wygląda tak:
A z ideologią jego politycznego zaplecza można się zapoznać w podlinkowanej wyżej notce o aktualnych formach ukraińskiego nacjonalizmu. Biłeckij zaś ze względu na zwycięstwo w wyborach parlamentarnych jesienią 2014 z jednomandatowego okręgu Kijów-Obołon był komendantem jednostki warunkowo jeszcze przez rok do momentu przeformowania jej w pułk. Deputowany do ukraińskiej Rady Najwyższej nie może jednocześnie być frontowym żołnierzem. Aktualnie po nim "Azowem"  dowodzi już trzeci komendant o pseudonimie "Redis" (poprzedni to "Czerkas" i "Mose").
 
Drugą "ciekawostkę" stanowi fakt, że wspomniani Demokraci pompują pieniądze dla rządu, który oficjalnie czci tradycje SS Galizien (14 Dywizji Grenadierów SS) i którego przedstawiciele oficjalnie biorą udział w uroczystościach ku czci tych zbrodniarzy oraz uznają Wolfsangel  (bez potrzeby jakichś kombinacji z jego formą, np. symetrycznym odbiciem w poziomie)... konsekwentnie próbują torpedować projekt militarny wspierany przez Republikanów pod zarzutem... konotacji nazistowskich.
[marsz neonazistów z "Siczy Karpackiej" powiązanej z legalnie działającą partią "Swoboda" O. Tiahnyboka - cóż mamy po lewej?]
 
Bez cienia wątpienia C.D.N.
 
 
 
 
 
 
 
 

 

napisz pierwszy komentarz