GOWIN - ludzka twarz PO ?

avatar użytkownika rekontra

„Otóż ja nie wiem, jaki był początek, co można uważać za początek nowej Polski. Moja teza jest następująca. W Polsce panuje neokomunizm” – Zbigniew Herbert
Czy widz zmuszony oglądać obrzmiałą od zawziętości twarz Stefana Niesiołowskiego, wicemarszałka sejmu albo słuchacz męczony terkotem Julii Pitery, sekretarki stanu w rządzie Donalda Tuska ma świadomość, że to pierwsza liga PO?
Czy telewidz próbujący łączyć poprzerywane wątki rozumowań Ewy Kopacz, wiceprzewodniczącej partii, zdaje sobie sprawę, że to też partyjna czołówka Platformy?
Jak to możliwe, że partia mająca właśnie takich liderów, dysponując takimi twarzami - po występie w telewizorze widz nie jest w stanie powiedzieć o co im chodziło - od trzech lat ma poparcie 30% wyborców? Co trzeci oszołomiony piarem? A w tle tych „medialnych twarzy” cała plejada gwiazd – Miro, Zdzicho, Rycho ... Jak widać jest to możliwe. Dlaczego?
Jeżeli aparatczyk pezetpeerowski Aleksander Kwaśniewski został prezydentem pięć lat po wyprowadzeniu sztandaru PZPR … i jeżeli było możliwym, że SLD uzyskało w wyborach 2000 roku 41% głosów, to czy nie wszystko mogło się wydarzyć? Skoro Partia Piwa miała 16 posłów?
Zdaje się, że jednakże dzisiaj nie wszystko już jest możliwe. Przecież, biłgorajski polityczny obscen ociera się o zaledwie jeden procent, a pjonki wciąż na medialnych dopalaczach mocują się z dwoma procentami poparcia. 
Ale z innej strony, jeżeli chce się pamiętać, że w przeszłości Stan Tymiński, człowiek znikąd, znokautował Mazowieckiego posyłając go na polityczną emeryturę i dzisiaj żółw z tv zoologu robi za politycznego celebrytę, siada o rząd krzesełek dalej, niż świeżo odkryta dla polityki Krzywonos, to czy nie wszystko jest niemożliwe? Mazowiecki – wielka nadzieja różowej lewicy poniósł sromotną porażkę i jest sztucznie podtrzymywany przy politycznym życiu. 
Jak wielka to była klęska obozu „mądrych inaczej” świadczą słowa wicemichnika Heleny Łuczywo. Wyznała, że był to najgorszy dzień jej życia.
Dla porządku – a właściwie, ku pamięci. Drogi Tadeusz, jeden ze współzałożycieli Partii Demokratycznej, czyli poszerzonej Unii Wolności, startując z pierwszego miejsca w okręgu warszawskim uzyskał 30 143 głosy. Słownie? Trzydzieści tysięcy. Jakaż piękna klapa.
A pięć lat wcześniej europejski mędrzec Wałęsa w wyborach prezydenckich zakończył karierę polityczną uzyskując mikroskopijne poparcie 1% głosów. Słownie – jeden procent głosów, trzykrotnie mniej niż Lepper. A Pochanke i Olejnik wciąż trzymają go w kalendarzykach, zasięgają opinii, wdzięczą się do pustoty zwojów mózgowych.
Podkreślam. Czy którykolwiek z dziennikarzy, robiących z Wałęsy polityka stanu III RP chce pamiętać, że Wałęsa, ten medialny autorytet od wszystkiego, delegalizujący partie opozycyjne, ten który jest wręcz do torsji wykorzystywany w telewizorze, zakończył swój żywot polityczny nie będąc popieranym przez nikogo?
I dzisiaj jest politycznym celebrytą, podobnie jak Marcinkiewicz od Isabel czy Giertych bez Partii. Ale czy ktokolwiek potrafi powtórzyć jakąkolwiek myśl polityczną tych osobliwości telewizyjnych?
A politolog Miller od roku okupujący studia TVN? Przypomnijmy jak skończył.
Startując w swoim łódzkim bastionie z pierwszego miejsca listy „Samoobrony” (zapomniany epizod?) – z pierwszego miejsca startując - otrzymał 4142 głosów. Powtórzyć? Uciułał zaledwie cztery tysiące głosów - prawie tyle samo, co poseł Filipek. Miller, dzielący się w telewizorze receptami na wszystko, uzyskał prawie czterdzieści razy głosów miej niż pięć lat wcześniej. Jakiż piękny zjazd. A w telewizorze – panie premierze, panie premierze a co pan sądzi, a co pan myśli, a co …
Do czego zmierzam?
Mazowiecki, Marcinkiewicz, Wałęsa, Miller, Giertych i całą kupa innych, medialnych celebrytów znalazło się na politycznym marginesie - nie piszę politycznym śmietniku, chociaż jest to faktem i są reanimowani przez zaprzyjaźnione z PO stacje. Może więc przestaną funkcjonariusze tv nadymać te mizerne kształty, przestaną zamulać zwoje mózgowe telewidzów? Dzisiaj los Millera zależy od łaski Napieralskiego, a Wałęsy od … niczego – od tego czy Anita Werner przypomni sobie o jego istnieniu. Zależy od tego, czy jest w TVN zapotrzebowanie na jego żółć – smutne, ale prawdziwe. Zależy od miejsca w notesiku Olejnik.
A dzisiaj? Palikot i Wałęsa oraz byli premierzy (niektórzy) o mikroskopijnym znaczeniu politycznym, będą wzywać do delegalizacji największej partii opozycyjnej? Partii reprezentującej w Sejmie widzenie przyszłości Polski przez około jedną trzecią społeczeństwa? Myślących o Państwie na serio, nie jak pętaki, nie jak anestezjolodzy?
Szczyt bezczelności, to nie jest właśnie to?
Mało jest w Polsce polityków, którzy mogą zdobyć władzę i których … warto słuchać, którzy myślą o Polsce za trzy pokolenia i za sto lat. Na palcach jednej ręki można ich policzyć. Kaczyński … no i kto?
Być może lewica postkomunistyczna wsłuchuje się koncepcje Kwaśniewskiego, tego nie wykluczam – ale przecież jest ledwo tolerowany przez Napieralskiego. W wyborach parlamentarnych nie przysporzył głosów SLD - to było wówczas, gdy mówił bełkotliwie „Sabo nie idź tą drogą”.
Jeżeli politykę chcemy pojmować w jej klasycznym rozumieniu, jako sztukę rządzenia państwem, której celem jest dobro wspólne, to czy Donald Tusk po czterech latach politycznej samodzielności przekonał kogokolwiek, że jest politykiem? Znany dziennikarz pyta czy jest patriotą, ale czy pytanie jest właściwie postawione? Jak rządzi – do czego zmierza – oto właściwie postawione pytania.  I z tej perspektywy można powiedzieć – czyny o tym nie świadczą.
Czy polityk, który chce być poważnie traktowany, może kiedykolwiek powiedzieć, że chodzi mu o „tu i teraz”?
Kiedyś Tusk w swojej stajni politycznej trzymał Palikota, a dzisiaj trzyma i Niesiołowskiego i …. Gowina? Tego krakowskiego Gowina, arbitra politycznej elegancji.
W tym miejscu - bez pytania wdowy o pozwolenie - zacytuję Herberta:
„ ...kłos, ziarno, korzeń, teza synteza. Mnie się to okropnie podobało ja sobie to przetłumaczyłem, że mój ojciec był teza, moja mama antyteza, a ja jestem synteza, prawda. Ale mnie to bawiło jak miałem dwanaście lat” i dodaje „faceci w krótkich majtkach zawsze będą - to o czym pan mówił - szukali władzy, szukali służby, szukali tego, że trzeba ofiarować swoją indywidualność ohydną, małą, płytką, pełną pychy na ołtarzu czegoś tam. Prawda”.
Teza - to Niesiołowski, antyteza to Gowin i w telewizorach składają z siebie ofiarę. Niesiołowski – niżej już nie można upaść, ale ludzką twarzą PO jest poseł z Krakowa, po cholerę zapytajmy? Nie da się bez jednego lub drugiego?
Gowin - przesadnie stonowany, ważący słowa, czasem bez kręgosłupa, ale bilans dodatni – no i dołączył do nagonki na Kaczyńskiego. Jedni delegalizują PiS, a inni kopią doły pod liderem opozycji. A poseł Gowin stwierdził ni mniej, ni więcej, że Jarosław Kaczyński podkopuje autorytet polskiego państwa. W jaki sposób podkopuje? Ano w taki sposób, że cytuje Herberta, to wówczas podkopuje.
Proszę się nie śmiać. To jest autentyk.
Poseł PO powiedział, że: „Kiedy Jarosław Kaczyński cytuje fragment posłania "Pana Cogito", manifestu opozycji antykomunistycznej w czasach PRL, to tym samym daje do zrozumienia, że między tamtą Polską, a dzisiejszą nie ma jakościowej przepaści, zrównuje niepodległą Polskę z Polską komunistyczną. W ten sposób podkopuje autorytet polskiego państwa” i dodał, że „takie działania współbrzmią z ewidentną prowokacją rosyjską w sprawie tablicy pod Smoleńskiem”.
Drugą frazę o współbrzmieniu z Kremlem pomińmy milczeniem – z braku miejsca na obśmianie, każdemu dokucza jakiś „bul”, ale zatrzymajmy się przy „jakościowej przepaści”, którą dostrzegł poseł z Krakowa.
Nie wolno cytować Poety? „Zdradzeni o świcie” zakazani?
Czy państwo (czytaj rząd), które 10 kwietnia odpowiadało dosłownie za wszystko, czy państwo zdało egzamin pośle Gowin? Wysyłając w ciemno, do Rosji, w podróż do Katynia Prezydenta Polski? Bez zapewnienia bezpieczeństwa? Jakaś nieprawdopodobna prowizorka? 
A potem, gdy śledztwo oddano w obce ręce, to czy Państwo nie zdradziło swojego Prezydenta i swoich najwybitniejszych Obywateli?
A pan coś o podkopywaniu autorytetu państwa rozwija narrację pośle Gowin.
Okazuje się, że brat śp. Lecha Kaczyńskiego cytując słowa Poety – „zostali zdradzeni o świcie” – współbrzmi z Moskwą? Podkopuje i „daje do zrozumienia”.
Proszę nie obrażać niczyjej inteligencji. Przynoszę złą wiadomość panie pośle.
W Raporcie o stanie Rzeczypospolitej Jarosław Kaczyński posunął się jeszcze dalej: „Współczesne państwo polskie, czyli III RP, jest pozbawione jasnej legitymacji moralnej i historycznej (…). Nie było wyraźnego momentu inauguracji nowego ustroju”.
I czytamy, że nie oddano sprawiedliwości tym, którzy walczyli o wolną Polskę, nie dokonano społecznej oceny postaw patriotycznych i takich, które były ich zaprzeczeniem, a więc niejako oddzielały dobro od zła. Podkopuje mówiąc, że nie było cezury?
Znacznie lepiej ujął to Zbigniew Herbert – proszę nastawić uszu:
„Zawsze wyobrażałem sobie, że jeżeli dowiem się, że Polska jest nareszcie rzeczywiście niepodległa, to pierwszą rzeczą, którą zrobię - wybiegnę na ulicę i będę głośno krzyczał, vive la Pologne - powiedzmy, jeżeli to będzie w Paryżu, oraz całował różne napotkane osoby. Będę się zachowywał w sposób nieodpowiedzialny.
Aliści ogarnął mnie jakiś smutek, melancholia, dyskomfort. Ponieważ ja lubię i w pisaniu i w działalności także, rzeczy, które mają swój początek, środek i koniec.
Otóż ja nie wiem, jaki był początek, co można uważać za początek nowej Polski. Moja teza jest następująca. W Polsce panuje neokomunizm”.
Miłego dnia pośle Gowin, i proszę zgłębiając Herberta nie zapominać, że jest Pan ludzką twarzą PO. I proszę nie pouczać, co też Poeta mógł mieć na myśli, gdyż to wiemy.
W Polsce panuje neokomunizm.
Tekst opublikowany w Nr. 16/2011 Warszawskiej Gazety
 
Etykietowanie:

3 komentarze

avatar użytkownika Maryla

1. @rekontra

"W Polsce panuje neokomunizm." - jest znacznie gorzej. To nie neokomunizm, ale najgorsze wzorce stalinowskiego PRL-u.
Im szybciej to dotrze do wszystkich, tym łatwiej będzie z tym walczyć.

To, co opisujesz wyżej, jest kalką propagandy z lat 50-tych. Towarzysz Mazowiecki jest znów na czele awangardy, jak za czasów, kiedy podpisywał się pod wyrokiem na bp Kaczmarka.
PRL tez miał takich "koncesjonowanych Gowinów"jak Bratkowski. To oni przejęli władzę po 1989 r.

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika barbarawitkowska

2. Marylu

nie jest ani ludzką , ani twarzą ino facjatą. Fuj

avatar użytkownika rekontra

3. Marylo

żebyź to były tylko pętaki - masz rację. A Mazowiecki ? Wiadomo. Ostatnio Chrzanowski się wyróżił na tle ...

pozdrawiam

rekontra