Unia Europejska - wielka nieobecna

avatar użytkownika elig

    W dzisiejszej [20.03.2020] "Warszawskiej Gazecie" jest ogromny -  na dwie kolumny artykuł Stanislasa Balceraca "Unia europejska podpisała na siebie wyrok".  Oto jego zajawka na Twitterze:

 

  "Doprowadzili Grecję do bankructwa. Wpuścili miliony nielegalnych migrantów. W sprawie #koronawirusa przez dwa miesiące nic nie robili, poza gadaniem. Czas zlikwidować unijną biurokrację. "Unia europejska podpisała na siebie wyrok" mój tekst w dzisiejszej  @WarszawskaG  (str. 16-17)" {TUTAJ}.

 

  Czytając go uświadomiłam sobie, że dokładnie to samo pisałam 2,5 roku temu, w listopadzie 2017 w notce "Jak upadnie Unia Europejska" {TUTAJ}.  Przytoczę mój dawny tekst in extenso:

 

  "Uważam, że w zupełnie inny sposób niż Związek Sowiecki. Jak pamiętamy, 8 grudnia 1991 r. Jelcyn, Krawczuk i Szuszkiewicz podpisali układ białowieski, który przesądził o likwidacji Związku Sowieckiego i utworzeniu na jego miejsce Wspólnoty Niezależnych Państw. Nie sądzę by jakieś gremium ogłosiło nagle koniec UE. Moim zdaniem Unię Europejską czeka raczej los Republiki Rzymskiej. Instytucje tej ostatniej utraciły wszelkie znaczenie już w epoce Juliusza Cezara, ale mimo to trwały aż do końca Imperium Rzymskiego, czyli przez ponad 400 lat - jako twory czysto symboliczne.

  Początki procesu stopniowej utraty znaczenia przez unijna władzę i biurokrację można było zaobserwować podczas wczorajszej [15.11.2017] debaty Parlamentu Europejskiego, poświęconej Polsce. Uwaga prawie wszystkich skupiła się na antypolskiej rezolucji i zdradzie "polskich" europosłów PO. Prof. Zenderowski w wywiadzie dla portalu wPolityce.pl zauważa jednak, że: 

  "Debata w PE nie cieszyła się dużym zainteresowaniem. 

Odbywała się przy niemal pustej sali. Nie było zainteresowania debatą.

   Co to pokazuje?

Że przeciętnego Europejczyka w ogóle ten temat nie interesuje. Jeżeli tematem nie jest zainteresowana większość posłów, którzy zarabiają duże pieniądze za to, żeby wysłuchiwać tego typu debat, które rzekomo są istotne dla Europy, tym bardziej nie interesuje to Europejczyków. Debaty organizowane przeciwko Polsce, bo nie chce przejść mi przez usta, że są to debaty w obronie demokracji czy praworządności, tak naprawdę i paradoksalnie służą naszemu krajowi.

  Dlaczego pan tak uważa?

Wydawałoby się, że one mogą psuć wizerunek Polski. Niemniej jednak dla wszystkich, którzy interesują się polityką profesjonalnie, jest jasne, że Unia jest bezradna. Każda kolejna debata przeciwko Polsce pokazuje, że Unia nic nie może. Z każdą kolejną nieskuteczną groźbą ze strony UE, pozycja rządu polskiego umacnia się. Przeciętnego Europejczyka nic nie interesuje sytuacja w Polsce, za to niemałą część Polaków owszem interesuje skuteczność tego typu akcji dyscyplinujących. A że są one nieskuteczne, zwykły obywatel może stąd wyprowadzić tylko jeden wniosek: warto było się postawić i być nieugiętym. Jeszcze kilka miesięcy temu straszono nas, że odbiorą Polsce fundusze europejskie. Okazało się, że to niemożliwe.".

  Tym razem straszono nas uruchomieniem procedury 7, W stosunku do Węgier taką procedurę uruchomiono dawno temu bez jakichkolwiek rezultatów. Bezsilność UE widać też w innych kwestiach. We wrześniu 2015 uchwalono unijny plan relokacji 160 tys. imigrantów z Bliskiego Wschodu. Zakończono go po dwóch latach. Okazało się, iż rozlokowano niecałe 30 tys. osób. Kryzys migracyjny złagodziły: zamkniecie granic przez Węgry i kraje bałkańskie, umowa Niemiec z Turcją oraz porozumienie władz włoskich z Libijczykami. UE jak taka nie miała tu nic do gadania. W sprawie Katalonii UE potrafi tylko chować głowę w piasek. 

  I tak to własnie będzie wyglądało. PE będzie formułował coraz to nowe rezolucje, KE wydawać coraz więcej dyrektyw, a UE zwoływać kolejne szczyty, natomiast państwa członkowskie będą robić to, co leży w ich interesie, coraz mniej przejmując się tą radosną twórczością. W końcu z całej idei europejskiej integracji pozostaną tylko puste wydmuszki.".

 

  I tak to teraz właśnie wygląda.  Ursula von der Leyen zaapelowała, by granice w UE były otwarte - wszystkie kraje je zamknęły.  Jedyną inicjatywą Unii był apel do Netflixa, wzywający do pogorszenia jakości jego filmów - o ile wiem - zignorowany.  Biurokratyczna machina UE okazała się kompletnie niezdolna do jakiegokolwiek działania.  Tylko państwa narodowe są w stanie walczyć z koronawirusem.

Etykietowanie:

2 komentarze

avatar użytkownika amica

1. Różne drogi

Biurokracja jest nieśmiertelna a z UE zdaje się gorzej wyjść niż z ZSRR. Nadal o pieniadzach decyduje Unia, ona tez może narzucić kary i zasady nie mówiąc o ideolo. Jak nie cła to przepisy, a jak jeszcze dojdzie do władzy jakieś PO, a kiedyś dojdzie... O Unii decydują duże kraje, a tam rządzą jak nie zieloni, czy komuniści to jakaś skrajna prorosyjska prawica. Silna zgodna Europa okazała się utopią. Przeciętny Europejczyk się zmienił, zglupiał i stłuściał.

avatar użytkownika Tymczasowy

2. Amica

O to to. "Przecietny Europejczyk sie zmienil, zglupial i stluscial".