Po decyzji polskiego Trybunalu Konstytucyjnego

avatar użytkownika Tymczasowy

  Struktura informacji w naszych mediach po mniejszej czy wiekszej wagi wydarzeniach wyglada nastepujaco: najpierw informacje o samym wydarzeniu, potem komentarze naszych i obficie wypowiedzi przeciwnikow naszych wladz. Stad mamy nadmiar wypowiedzi i zdjec facjat, ktore budza moje obrzydzenie. Wolalbym wiec by ograniczyc ten ostatni punkt na rzecz opinii mniej znanych dziennikarzy, ktorzy stanowia swietne uzupelnienie najlepszych, S.Janeckiego, R.Ziemkiewicza i innych.

Do tych wartosciowych dziennikarzy drugiego szeregu nalezy Maksymilian Wysocki piszacy w "wGospodarka.pl". Oto fragmenty jego tekstu pt. "Wyrok TK to ostrzezenie: Ta lina zaraz peknie":

"Niesamowicie mocny przekaz popłynął dziś z polskiego Trybunału Konstytucyjnego do organów unijnych. W skrócie: „Nie macie prawa! Źle się bawicie i lepiej przestańcie, bo włączymy się do gry i wtedy będzie nieciekawie”. To ważne, by mieć tego świadomość, że „polska droga” nie oznacza wstecznictwa wobec postępowych norm dzisiejszego Zachodu, czy niegdyś postępowych norm ZSRR/Wschodu. Jesteśmy krajem suwerennym, samorządnym i praworządnym. Poza tym, równie dobrze, to polski TK mógłby rozstrzygać o praworządności Brukseli".

"W zasadzie mógłbym dziś podziękować tym wykładowcom, którzy uczyli mnie kiedyś prawa, w tym hierarchii prawa traktatowego i unijnego wobec polskiego porządku prawnego, a przynajmniej tym, którzy z nauczanej wtedy wykładni ostatnimi czasy się nie wycofali, gdyż ostatnio świat coraz częściej staje na głowie, w tym świat akademicki. Twierdzenia, że prawo unijne, podobnie jak inne ratyfikowane umowy międzynarodowe, miałoby mieć wyższość nad polską konstytucją były dla mnie czymś absurdalnym. Hierarchia zawsze była tu jasna, przynajmniej do momentu, gdy polityczna gorycz wendety nie zaczęła wylewać się z europejskich dzbanów."

"Źle się państwo w TSUE bawicie w politbiuro. Nie macie też prawa podważać niezawisłości polskich sędziów z racji metody ich wyboru, bo ich niezawisłość, jak i pozostałych sędziów w Polsce, jest nadal faktem. Unia Europejska nie ma też prawa wpływać i zmieniać prawa na takie, które byłoby sprzeczne z polską konstytucją."

"A wracając do początku, rozumiem wiele rzeczy, w tym to, że są nadal w Polsce ludzie, którzy będą za wszelką cenę starali się oddać władztwo nad Polską w ręce Brukseli, bo wynieśli to z domu - takiego, w którym ich rodzice oddawali władztwo nad Polską Moskwie. Tacy ludzie stawiają dziś sprawę prosto: albo-albo: „Przecież nie ma alternatywy, Jeśli nie z Zachodem, to ze Wschodem!”. Poddaństwo wyssane z mlekiem matki i dziedziczona, najwidoczniej, mentalność chłopa pańszczyźnianego sprawia, że nie są w stanie przyjąć do świadomości, że Polska nigdzie, naprawdę, nie musi się ruszać - ani na Wschód, ani na Zachód. Najcenniejsze dla Polski i najlepsze miejsce zawsze było tu, gdzie jest obecnie - pomiędzy. To nasi raz-partnerzy, raz-zaborcy, próbowali Polskę przeciągać raz w lewo, raz w prawo. Bycie tu gdzie jesteśmy i „polska droga” nie oznacza wstecznictwa wobec postępowych norm dzisiejszego Zachodu, czy niegdyś postępowych norm ZSRR/Wschodu. Dziś jesteśmy tu, gdzie jesteśmy, jesteśmy świadomi szans i zagrożeń swojego położenia i… po prostu nie chcemy dać się dłużej przeciągać z lewej do prawej."

 

3 komentarze

avatar użytkownika Maryla

1. Tymczasowy


"Tagesspiegel": To nie Polska, lecz Bruksela rujnuje UE. "Prymat prawa unijnego jest myśleniem życzeniowym, a nie faktem"



twierdzi dziennikarz „Tagesspiegla”, Christoph von Marschall.

Polityka prawicowo-populistycznego rządu PiS stanowi poważny problem —przyznaje autor, zwracając uwagę na ograniczanie przez polskie władze niezawisłości sędziów i wolności mediów. Jednak działania instytucji unijnych nie rozwiążą jego zdaniem tego problemu, jeśli będą sobie rościć prawo do kompetencji, które im nie przysługują.
Prymat prawa unijnego jest myśleniem życzeniowym, a nie faktem. Prymat istnieje tylko w dziedzinach, w których państwa narodowe zrzekły się kompetencji. Organizacja sądów i ochrona granic do nich nie należą—tłumaczy komentator. Według niego Komisja Europejska, Parlament Europejski i TSUE mają tendencję do „wzbudzającego zastrzeżenia udzielania sobie samym pełnomocnictw”.
Swoją nadgorliwością w aspirowaniu do kompetencji, których państwa narodowe jako źródło suwerenności im nie przekazały, podkopują jedność UE—uważa Christoph von Marschall. Wyjściem z tej sytuacji byłaby jego zdaniem zmiana traktatów, jednak w tej sprawie brak jest w Unii wymaganej jednomyślności.
Bruksela ucieka się więc do nielegalnych sposobów usamodzielniania się. Nie tędy droga
—czytamy na łamach „Tagesspiegel”.

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Tymczasowy

2. Marylu

Zawsze cos, ta berlinska gazeta ma naklad 148 tys. egzemplarzy.
Ciekawe jest tez, ze w nagonce na Polske uczestnicza FAZ i SZ, ale nie bardzo wplywowy Der Spiegel (naklad 840 tys. egzemplarzy).
Pozdrawiam.

avatar użytkownika Tymczasowy

3. Coraz bardziej

widac, ze TSUE przeszarzowal i poniesie za to konsekwencje. A juz hiszpanska urzedniczka zamykajaca kopalnie Turow zrobila nam prezent. Najglupsi powinni zrozumiec, co to znaczy dac malpie brzytwe.